
Uwięziona Partnerka Alfy
Laurie · Zakończone · 211.4k słów
Wstęp
Zagryzłam wargę, opierając się jego zapachowi Alfy...
"Jak się stąd wydostałeś?" jego palec przesunął się po mojej twarzy.
"Naprawdę myślisz, że możesz uciec, partnerko?" Xavier zachowywał się irracjonalnie, postępował w sposób trudny do przewidzenia i jeszcze trudniejszy do obrony.
Na dodatek, więź pary wróciła z pełną mocą, sprawiając, że Ava była nadmiernie świadoma każdego punktu kontaktu, gdzie ciało Xaviera dotykało jej własnego. Jej ciało zaczęło się rozgrzewać samo z siebie, reagując wyłącznie na jego bliskość. Zapach popiołu drzewnego i fiołków był niemal duszący.
Ava zagryzła wargę i odwróciła głowę, nie chcąc rzucić pierwszego ciosu. To on ją tu przyprowadził i to on ją tu trzymał. Jeśli miał coś do zrobienia, nic go nie powstrzymywało.
"To wszystko, co masz dla mnie, Ava?" Kiedy w końcu przemówił, jego głos był szorstki i pełen pożądania. "Kiedyś byłaś w tym lepsza."
Oskarżona o zamordowanie siostry i kochanki Alfy, Ava została trzy lata temu wysłana do lochu. Dożywocie. Te dwa słowa były zbyt ciężkie do zniesienia. Ava straciła swoją dumę, przyjaciół, wiarę i miłość tamtej nocy.
Po trzech latach została potajemnie wysłana do klubu erotycznego – Green Light Club, gdzie spotkała swojego Alfę, Xaviera. I była zdumiona, odkrywając, kim naprawdę są...
Trzy lata życia w nadużyciach zmieniły jej życie. Powinna szukać zemsty. Powinna szczekać z bliznami, zemstą i nienawiścią. Ale była komuś coś winna. I musiała dotrzymać obietnicy. Jedyną rzeczą, o której mogła myśleć, była ucieczka.
Jednak Xavier zaproponował układ. Ale musiała "zapłacić" za swoją wolność i odkupienie. W międzyczasie stopniowo odkrywała prawdę o tym, co wydarzyło się trzy lata temu.
Spisek.
Rozdział 1
„Morderczyni…”
„Kłamczucha…”
„Zdrajczyni!”
Każde obrzydliwe słowo rzucone w stronę Avy raniło ją jak cięcie ostrzem, wnikając głęboko i rozrywając ją od środka. To nie byli obcy, którzy rzucali w nią obelgami i patrzyli na nią z tak intensywną nienawiścią w świecących oczach; to byli ludzie, którzy widzieli, jak dorasta, którzy nauczyli ją, co to znaczy być Wilkiem.
Teraz, obnażali przed nią kły w gniewie, cień ich wewnętrznych Wilków groził, że wyjdzie na powierzchnię, by rozerwać Avę na strzępy. Kiedyś byli jej ludźmi, ale tej nocy było jasne, że są jej wrogami.
„Spłoniesz, ty pieprzona zdrajczyni!”
Kamień wyleciał z ciemności i trafił Avę w czoło. Ava syknęła z bólu i upadła na kolana.
„Na kolana, gdzie twoje miejsce, suko!” Tłum wybuchł głośnymi okrzykami, widząc, jak dziewczyna pada.
Strażnicy trzymający smycz jej kajdanek szli dalej, zmuszając Avę do podniesienia się na nogi, by nie zostać wleczoną przez błoto. Zdeterminowana, by zachować godność mimo narastającego poczucia paniki, Ava mrugnęła, by usunąć ciepły strumień krwi z oka i szybko stanęła na nogi.
Była wschodzącą Betą Stada Czerwonego Księżyca, czy im się to podobało, czy nie. Odmówiła okazania słabości przed swoimi podwładnymi.
Ava powstrzymała ciężki oddech.
Poczuła na sobie jego przytłaczające spojrzenie, po raz kolejny.
Xavier. Alfa. Najlepszy przyjaciel. Potencjalny kochanek. Teraz, potencjalny kat.
Xavier znaczył dla Avy wszystko przez całe jej życie. Zanim stał się potężnym mężczyzną, zanim odziedziczył tytuł Alfy Stada Czerwonego Księżyca, był Xavim. Był jej. Razem z Sophią i Samanthą, był jej najbliższym towarzyszem i powiernikiem.
Teraz, wszystko się zmieniło. Wszystko.
Straż Avy w końcu zatrzymała się na środku znajomej polany. Przez polanę przepływał mały strumień, a przerwa w leśnym baldachimie sprawiała, że miejsce to było idealne do obserwacji gwiazd.
Ona i jej przyjaciele często tu przychodzili. I choć nie odwiedzali polany od jakiegoś czasu, zapachy Samanthy i Sophii przenikały polanę, przytłoczone jedynie przytłaczającym zapachem ich krwi. Nie było widać ciał, ale wiedziała, że to tutaj zginęły.
Narastający w jej piersi strach wzrósł, gdy wyczuła inny zapach na wietrze. Niewytłumaczalnie, poczuła własny, fiołkowy zapach zmieszany z ich. Na tyle słaby, by odróżnić go od jej obecności w okolicy, ale na tyle silny, by sugerować, że była na polanie niedawno. Ava zaczęła się pocić. Jeśli ona mogła wyczuć siebie tutaj, inne Wilki również to zrobiły.
Teraz, linia drzew była zatłoczona przedstawicielami ich społeczności, którzy przyszli, by być świadkami procesu i kary tak zwanej morderczyni. W centrum polany stały dwie postacie, których cienie tworzyły imponujące sylwetki na tle nocy.
Pierwszy był Xavier. Obok niego, stojący dumnie, jego ojciec, August, który nie zdradzał absolutnie nic, mimo że właśnie stracił córkę.
„Niech spłonie!”
„Niech zapłaci ta brudna, zbuntowana dziwka!”
Obelgi trwały, gdy Ava została zatrzymana przed byłym i obecnym Alfą. Ava uważnie obserwowała mężczyzn, gorączkowo szukając jakiegokolwiek znaku, który mógłby zdradzić ich zamiary.
August zaczął się poruszać do przodu, ale cichy warkot Xaviera sprawił, że się zatrzymał. Wymiana była niemal niezauważalna, ale Ava dostrzegła delikatne skinienie, które August dał Xavierowi, oddając mu stery w pierwszym prawdziwym akcie jako Alfa.
Krocząc do przodu, Xavier uniósł rękę w stronę tłumu, który niemal wibrował od wściekłej energii. „Spokój, Wilki! Obiecuję wam, że do końca nocy sprawiedliwość zostanie wymierzona.”
Ava przełknęła ciężko, gdy otaczające ją Wilki wiwatowały i uspokajały się, gotowe na rozpoczęcie krwawej rozprawy. Xavier skinął głową, zadowolony, że Stado natychmiast odpowiedziało na jego rozkaz. „Niech trybunał się rozpocznie.”
Podszedł do miejsca, gdzie Ava stała zakuta w kajdanki. Chciała, żeby powiedział, że nie wierzy w te kłamstwa, że zna ją lepiej niż ona sama – tak jak ona znała jego. Nie zrobił tego. Zamiast tego, przyjrzał się jej, od rozczochranych piżam, które miała na sobie, gdy została aresztowana, po świeżą, krwawiącą ranę na czole. Z tak bliska pozwolił Avie zobaczyć niepewność i żal wypisane na jego przystojnej twarzy.
Za nim, August chrząknął nisko i ostro – wyraźna reprymenda, przypominająca Xavierowi, kim jest i po co tu są. Upomnienie zadziałało, gdy wyraz twarzy Xaviera zamknął się, zabierając jej przyjaciela i pozostawiając tylko surowego przywódcę na jego miejscu.
„Na kolana.”
„Xavier–” Ava zaczęła protestować.
„Na kolana.” Jego głos stał się twardy.
„Xavier, proszę! Wiesz, że nie miałam nic wspólnego z S–”
„Twoja lojalność wobec tego Stada jest już kwestionowana. Pomyśl dobrze, czy chcesz również otwarcie sprzeciwić się jego przywódcy.” Ava usłyszała ukrytą prośbę w jego słowach, by nie utrudniała sobie sytuacji.
Przełykając, Ava pochyliła głowę na znak uległości i opadła na kolana przed Xavierem. On skinął z zadowoleniem i obniżył głos, „Będziesz miała szansę się wypowiedzieć.”
„Jak wszyscy wiemy,” Xavier zwrócił się do niej, ale przemawiał do tłumu. „Stojemy tu razem w żałobie po stracie dwóch naszych. Ava Davis, jesteś podejrzana o zdradzieckie działania i rozdarcie dziury w Stado Czerwonego Księżyca, której nigdy nie da się zastąpić. Co masz na swoją obronę?”
„Jestem niewinna!” Rozejrzała się po tłumie, zanim ponownie skupiła błagalne spojrzenie na Xavierze, „Wszyscy mnie znacie – Xavier, ty mnie znasz. Sophia i Samantha były dla mnie jak siostry, nie ma mowy, żebym mogła je skrzywdzić.”
Szczęka Xaviera zacisnęła się na słowo „siostra” i Ava wiedziała, że myślał o Sophii.
Ale szybko się opanował, „Zanotowane.” Odwracając się w stronę miejsca w drzewach, zawołał, „Victor, to ty wysunąłeś te oskarżenia przeciwko Avie. Powiedz nam dlaczego.”
„Alfa!” Victor ruszył naprzód, by dołączyć do nich na środku polany. Niewielki Omega był prawą ręką Augusta przez lata i był ojcem Sam. Trząsł się z wściekłości, gdy na nią patrzył, z mściwą satysfakcją w oczach, gdy przyglądał się jej zakutej, podporządkowanej postaci. „Jestem zaszczycony, że mogę pomóc przynieść tej brudnej zdrajczyni zasłużoną karę.”
Pomruki zgody rozeszły się po tłumie, gdy Victor odwrócił się, by przemówić do nich, „Ta…bestia zamordowała naszych.”
Ava zaczęła kręcić głową na znak zaprzeczenia, nawet gdy on kontynuował, „Nie zrobiłam tego–”
„Przyszłość naszego Stada, a ona zdradziła ich zaufanie. Zdradziła nasze zaufanie.” Splunął, ani razu nie patrząc jej w oczy, gdy wymawiał jej wyrok śmierci.
„Victor, wiem, że cierpisz-” Ava błagała.
„Bo to była moja córka!” Victor odwrócił się do niej, rycząc.
Jego krzyk odbił się echem przez noc, jego ból ostry jak nóż. Wziął kilka oddechów, by się opanować, zanim ponownie zwrócił się do Stada. Niezależnie od tego, czy miał rację, czy nie, jego słowa rezonowały z nimi. Członkowie, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, otwarcie płakali w swojej złości, czując otwartą ranę, jaką śmierć Sam i Sophii otworzyła w naszej społeczności.
„Twoje dowody, Omega.” Xavier zażądał spokojnie.
Ten proces był farsą, większość zebranych tutaj już ją osądziła i uznała za winną w swoich umysłach. Mimo to, nie mogła zostać ukarana bez odpowiednich dowodów.
„Wszyscy wyczuliśmy jej zapach na wietrze po naszym przybyciu,” zaczął, wywołując wściekłe kiwnięcia głowami wśród tłumu. Z ciężkim sercem, Ava zobaczyła, jak nozdrza Xaviera rozszerzyły się, gdy on również dał poważne skinienie. „Poza tym, telefon mojej córki!”
Wszelka nadzieja, którą czuła, umarła, gdy Victor wyciągnął telefon komórkowy z kieszeni płaszcza. Ozdobione klejnotami etui w panterkę wyglądało oszałamiająco nie na miejscu na tej ponurej polanie.
Wyciągnął ich wątek wiadomości i zaczął czytać na głos. „’Sam, zrobiłaś ze mnie pieprzonego głupka. Musimy porozmawiać.’ Wysłane z numeru oskarżonej wczoraj po południu. Następnie, o wpół do północy zeszłej nocy moja córka odpowiedziała, ‘Jestem tutaj. Gdzie jesteś?’” Jego rewelacja spotkała się z ciężką ciszą.
„To nie jest dowód!” Ava krzyknęła, sfrustrowane łzy w końcu przebiły się przez jej obronę, ostatnie resztki jej fasady zniszczone przez jawne oskarżenie skierowane przeciwko niej.
Takie dowody nigdy nie utrzymałyby się w ludzkim sądzie, ale to nie był ludzki świat. Tutaj rządziło Prawo Stada, a Stado kierowało się emocjami, instynktem.
Opinia publiczna zwróciła się przeciwko niej i to wystarczyło. „Jaki miałabym powód, żeby to zrobić?”
„Ona miała to, czego ty nie mogłaś!” Insynuacja Victora była jasna.
To było śmiałe twierdzenie, które malowało burzliwy obraz dla jury. Plotki o rozwijającym się związku Samanthy z Xavierem najwyraźniej krążyły. Niestety, Ava nie słyszała ich, zanim wyznała mu swoje uczucia.
Zaryzykowała spojrzenie na Xaviera, ale jego oczy były uparcie skierowane na Victora. Jego brwi były ściągnięte nisko, a Ava wiedziała, że myślał o tamtej nocy również.
Dwa dni temu, wylała przed nim swoje serce, mając nadzieję, że będzie mógł wyobrazić sobie przyszłość, którą ona dla nich widziała. Jego delikatne odrzucenie zniszczyło ją, nawet jeśli odmówiła, by to zobaczył. Teraz, to było powodem do morderstwa.
Była tak odważna, tak pewna siebie i komfortowa w swoim i Xaviera związku. Córka drugiego w dowództwie Stada, nie była wychowana, by być nieśmiałą, w rzeczywistości była znana z tego, że była najbardziej bezczelną z ich grupy. Nikogo nie zdziwiłoby, gdyby dowiedzieli się, że zaproponowała coś ich Alfie, nie tak jakby to zrobiła Samantha. Biorąc pod uwagę różnicę między jej a Samanthy rangą, wybór Xaviera Samanthy nad nią byłby szokiem dla hierarchii Stada.
Dla wielu, wydawałoby się to zniewagą dla rangi i honoru Avy. Retaliacja z jej strony mogłaby być zaakceptowana, nawet oczekiwana, ale morderstwo...
„Twoja żałosna duma została zraniona, a moja córka za to zapłaciła,” kontynuował Victor. „Co więcej, nasza ukochana księżniczka została złapana w twoim krzyżowym ogniu!”
Wzmianka o Sophii wywołała silną reakcję tłumu, dokładnie tak, jak Victor przewidział. Sophia była rzeczywiście ukochana. Była ciepłem i radością, najżyczliwszą przyjaciółką i najzacieklejszą obrończynią. Victor powiedział to samo, powodując, że Stado wybuchło żałobnymi wyciem, szybko zastąpionym wezwaniami do jej egzekucji.
„Zdrajczyni! Morderczyni!”
Intensywne swędzenie wybuchło pod powierzchnią skóry Avy. Mia, jej Wilk, groziła, że uwolni się, by chronić Avę przed innymi Wilkami, ale była uwięziona przez kajdanki wiążące jej nadgarstki.
„Xavier, proszę, wiesz, że to wszystko nieprawda.” Błagała go dalej, z głową pochyloną, odsłaniając szyję.
Xavier spojrzał na tłum i zaczął mówić, gdy jego ojciec po raz pierwszy od rozpoczęcia procesu podszedł do niego. Krzyki tłumu zagłuszyły słowa, które miały skazać Avę.
„Pomyśl bardzo dobrze, Xavierze,” Głos starszego mężczyzny był surowy, ale spokojny, z subtelną charyzmą mistrza manipulacji. „Spójrz na swoich ludzi i ból, jaki ta dziewczyna spowodowała.”
„Dowody były co najwyżej poszlakowe, ojcze.” Xavier powiedział, choć wydawał się niepewny siebie, zwłaszcza pod spojrzeniem ojca.
„Dobro Stada jest najważniejsze, Xavierze. Zawsze.” Subtelnie skinął głową w stronę wściekłego tłumu, podsycanego przez gniewne okrzyki Victora o odwet. „Ten chaos nie może być dozwolony w naszych szeregach. Musi się skończyć tutaj.”
Jego głos miał zbyt wiele z poprzedniego rozkazu, a Xavier napiął się na postrzegane naruszenie jego kontroli. August cofnął się o krok i uśmiechnął się, „Ale oczywiście, decyzja należy do ciebie…Alfo.”
Xavier stał przez chwilę, rozważając szeptane słowa ojca i coraz bardziej wrogi tłum, który domagał się głowy Avy. Dowody nie były nieomylne, ale były. Wystarczyło.
Odwrócił się do Avy, „Wiadomości, twój zapach…To za dużo, Avo. To zbyt jasne. Stado przemówiło!”
„Nie!” Krzyknęła, gdy obelgi zamieniły się w wiwaty.
Ręce brutalnie podniosły Avę na nogi.
„Biorąc pod uwagę dowody, które zebraliśmy, i hańbę, jaką przyniosłaś temu Stadu,” Głos Xaviera rozbrzmiał przez pole jak grzmot. „Jako Alfa Stada Czerwonego Księżyca, skazuję cię, Avo Davis, córko Bety, na dożywotnie więzienie.”
Ava zamilkła. Dożywotnie więzienie. Resztę życia spędzi w glorifikowanej celi.
Odrętwiała, zwróciła się do swoich rodziców w ostatniej próbie ocalenia. Nie wiedziała, czego się spodziewała.
Nikt nie sprzeciwiłby się decyzji Alfy. W końcu, pierwszym zobowiązaniem Bety było posłuszeństwo Alfie.
Xavier podążył za jej spojrzeniem, mierząc jej drżących rodziców bezlitosnym wzrokiem. „Czy sprzeciwiacie się mojemu wyrokowi i woli waszego Stada?”
Napięta cisza szybko zapadła, wszyscy czekali z zapartym tchem na odpowiedź Bety, w tym Ava. Pod spojrzeniem Stada, ramiona jej ojca wyprostowały się, podczas gdy ramiona matki opadły, choćby nieznacznie. Ava wiedziała wtedy, co powiedzą.
„Nie sprzeciwiamy się, Alfo.” Oświadczył jej ojciec.
Nie było sposobu, by powstrzymać smutek i panikę Avy. Szlochające łkania wyrwały się z jej piersi, wszelka duma całkowicie zniknęła. Została skazana na potępienie.
Gdy strażnicy Avy wyciągali ją z polany obok Xaviera, wypowiedział ostatni gwóźdź do jej trumny.
„To powinnaś być ty.”
Ostatnie Rozdziały
#150 Zachowaj spokój i kontynuuj
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#149 Próba przez ogień
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#148 Zmieniające się pływy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#147 Daj i weź
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#146 Do lasu
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#145 Powstanie Korony Grobowej
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#144 Czarownica, proszę!
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#143 Zobacz, jak się rozpraszają
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#142 Zjazd do domu
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#141 Aby znów być całością
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.












