
Własność Bezwzględnego Alfy
Laila Wyatt · W trakcie · 412.6k słów
Wstęp
Ona nigdy nie miała przeżyć.
Ivy Mooncrest jest hańbą swojego stada – Gammą tylko z nazwy, skazaną za grzechy, których nigdy nie popełniła. Kiedy Alfa Brian wysyła ją na teren najgroźniejszych drapieżników, jacy stąpają po ziemi, nie daje jej misji.
Daje jej wyrok śmierci.
Bracia Thorn. W The Obsidian – ich ekskluzywnym klubie, gdzie cienie tańczą z żądzą i władzą – trzej wilcy rządzą z absolutną bezwzględnością:
Jaxson – zimny, wyrachowany, nie do ruszenia.
Malric – cwany, niebezpieczny, zawsze o trzy kroki przed wszystkimi.
Kael – bezlitosny egzekutor, którego przenikliwe spojrzenie zdziera każdą maskę, każde kłamstwo, każdą obronę.
Jeden błąd – i zostanie starta na proch. Jeden fałszywy ruch – i zostanie pożarta. Ale Ivy wcale nie jest kruchą pionkiem, za jaką ją mają.
Im głębiej Ivy wciągana jest w ich mroczne imperium, tym bardziej zacierają się granice między misją a pragnieniem, między więźniem a tą, która zostaje z własnej woli. Bracia nie chcą tylko jej posłuszeństwa.
Chcą, żeby się im poddała.
Ze wszystkimi tajemnicami. Całym ciałem. Całą duszą.
A w świecie, w którym liczy się tylko siła, a zaufanie bywa wyrokiem, Ivy staje przed niemożliwym wyborem:
Spłonąć w ich ogniu… albo pozwolić im przekuć się w coś, czego już nie da się złamać.
OSTRZEŻENIE: Mroczny paranormal romance z wyraźnie opisanymi scenami, mocnymi relacjami władzy i elementami BDSM. W środku: moralnie niejednoznaczne stado, zaborczy alfy i bohaterka, która igra z ogniem.
Rozdział 1
Ivy
W chwili, gdy Alfa Brian mnie wezwał, coś mi się od razu nie spodobało.
On mnie nigdy nie wzywał. Ba, on ledwo zauważał, że w ogóle istnieję, chyba że po to, żeby mi przypomnieć, że nigdy nie będę dość dobra.
Zdobycie tytułu żeńskiej Gammy było cudem – takim, za który trzeba krwią zapłacić.
Trenowałam mocniej, dłużej, ostrzej niż ktokolwiek, tylko po to, żeby ktoś wreszcie na mnie spojrzał.
Kłykcie miałam porozcinane od słupów treningowych, aż do żywej, palącej skóry.
Mięśnie wyły z bólu po porannych przebieżkach, gdy reszta watahy jeszcze smacznie spała.
Szarpnęłam się po każdy okruch uznania.
A na końcu został mi tylko tytuł.
Nie funkcja.
Nie zaufanie.
Tylko pusta korona, która ze mnie drwiła.
Brian zadbał o to osobiście.
Każda misja, która naprawdę się liczyła, trafiała do kogoś innego.
Każda narada strategiczna kończyła się, zanim zdążyłam dojść do drzwi.
Każde posiedzenie rady – mój głos urywał się, zanim w ogóle zdążył wybrzmieć.
– I tak byś zawaliła – rzucał, a każde słowo było jak kropla jadu, sącząca mi się w żyły.
Gamma z nazwy.
Widmo w praktyce.
Nixon, męska Gamma, nie pozwalał mi o tym zapomnieć.
Jego uśmieszek mówił wszystko, czego nie musiały wypowiadać jego usta: Nie pasujesz tu. Nie jesteś stąd.
Może miał rację. Może ta droga nigdy nie była dla mnie.
Ale co mi niby zostało?
Urodziłam się jako Mooncrest, a to nazwisko było przekleństwem od dnia, w którym mój ojciec zdradził swojego Alfę i przypłacił to życiem.
Gdyby na tym się skończyło, może by nas oszczędzono.
Ale hańba nie umiera z winnym.
Spływa w dół, po całej linii krwi, brudząc każdego, kogo dotknie.
Moja matka, mój brat i ja żyliśmy w tym cieniu od tamtej pory, napiętnowani za grzechy, które nie były nasze.
Gdyby Brian miał wybór, wyrzuciłby mnie z watahy lata temu.
Więc kiedy bez uprzedzenia wezwał mnie do swojego gabinetu, bez słowa wyjaśnienia, od razu się spiąłem.
Serce waliło jak młot. Myśli pędziły na złamanie karku.
Czy ktoś wreszcie znalazł pretekst, żeby mnie dobić na dobre?
Weszłam, gotowa na wszystko.
Na wszystko.
Poza nadzieją.
Brian nie podniósł się zza biurka. Nawet nie spojrzał na mnie porządnie.
Tylko rzucił na mnie okiem – to jego chłodne, obojętne spojrzenie cięło ostrzej niż otwarta nienawiść.
– Dzień dobry, Alfo – powiedziałam, głos miałam napięty, a ciało wyprostowane jak włócznia.
Krótki skinieniem głowy. Nic więcej.
Kiedyś by się uśmiechnął.
Kiedyś pokonałby ten dystans między nami jednym krokiem, przyciągnął mnie do siebie, a jego szept musnąłby moją skórę, gdy pod księżycem obiecywał mi „na zawsze”.
Kiedyś marzyliśmy na głos – on jako przyszły Alfa, ja jako jego Luna.
Para związana nie tylko przeznaczeniem, ale i wyborem.
Te marzenia roztrzaskały się w noc, gdy zginął jego ojciec.
Roztrzaskane ręką mojego ojca.
Od tamtej chwili Brian mnie wymazał.
Przepisał historię tak, jakby nas nigdy nie było.
Miłość, która kiedyś należała do mnie, przelał w kogoś innego, jakbym była tylko tymczasowym zastępstwem przed „tą właściwą”.
Udawać, że nigdy nic nie znaczyłam, było mu po prostu łatwiej.
Ja nie miałam tego luksusu.
– Ivy – odezwał się w końcu, ton ostry, lodowaty. – Zostajesz przydzielona do ACSC. Tajna operacja, akcja pod przykrywką.
Po prostu tak. Bez przygotowania. Bez wyjaśnienia.
Komitet Bezpieczeństwa Rady Alfa?
Elita. Poziom nie do ruszenia dla takiego wilka jak ja.
Nawet doświadczeni oficerowie modlili się o choćby cień szansy na robotę dla KBRA. A ja? Mnie nie zaufano z ani jedną misją od lat.
Jeśli to był żart, to wyjątkowo okrutny.
Jeśli nie – to czyste szaleństwo.
To Beta powinna zostać wybrana. Emily, ze swoim nienagannym dossier i wzorowym rodowodem, powinna zostać wybrana. Ktokolwiek, byle nie ja.
– Będziesz pracować pod przykrywką w Obsidianie – ciągnął Brian, wjeżdżając ciężko przez moje milczenie. – Jako tancerka.
Te słowa uderzyły mocniej niż nóż w brzuch.
Obsidian.
Żołądek mi się skręcił, jakby spadł kilka pięter w dół.
To miejsce nie było zwykłym klubem; to było królestwo cieni. Nora, gdzie bogaci, wpływowi i zepsuci mieszali się w dymie, pożądaniu i niebezpiecznych sekretach. Nawet jego nazwa szeptana była jak przekleństwo.
Obsidian należał do Braci Thorn.
Puls mi zahuczał w uszach. Thornowie nie byli tylko alfami; byli drapieżnikami w jedwabiu, mężczyznami, którzy nie zabijali wrogów – oni ich wymazywali.
Wysłać mnie tam, to nie było zlecenie. To był wyrok śmierci.
– Masz zbadać Braci Thorn – powiedział Brian, tonem twardym jak wyrok sądu. – Zbierz wszystko, co się da. Raportuj tylko swojemu opiekunowi z KBRA.
Protest wyrwał mi się, zanim zdążyłam go przełknąć.
– Nie może pan mówić poważnie.
Jego oczy zwęziły się, ostre jak lodowe odłamki pod rzęsami.
– Z całym szacunkiem, Alfie – naciskałam, wpychając w głos resztki kontroli – ta operacja wymaga profesjonalisty. Nie miałam ani jednej misji od czasu, gdy zdobyłam rangę. Nie mam doświadczenia. Beta Emily…
Jego warkot przeciął powietrze jak grom, aż szyby zadźwięczały.
– Kto zrobił z ciebie Alfę?
Oddech mi stanął. Nie istniała odpowiedź, która mogłaby mnie uratować.
– Przysięgałaś służyć bez pytania – syknął, głosem ostrym jak brzytwa. – A teraz śmiesz mi dyktować?
Podniósł się z fotela, a jego cień pochłonął mój w całości.
Oczy mu płonęły. Już nie miłością. Nie teraz. Tylko latami tłumionej furii.
– Powiedziałem ci kiedyś, żebyś znalazła sobie coś pożytecznego w życiu – powiedział cicho, złowieszczo. – Ale ty uczepiłaś się swoich bajeczek o honorze, mamrotałaś o odkupieniu. Nazwisko ojca. Jego grzech. Jego zdrada.
Wyszczerzył się pogardliwie. – No to masz swoją szansę. A ty, jak bezużyteczny kundel, którym jesteś, błagasz, żebym wysłał kogoś innego.
Gardło mi się zacisnęło, jakby ktoś wsunął we mnie żelazną obręcz.
– Jeśli odmówisz – ciągnął dalej, powoli, dobitnie, jadowicie – tracisz rangę. I dopilnuję, żeby nazwisko Mooncrest zniknęło z tego stada na zawsze. Twoja rodzina zostanie wygnana. Twoja matka. Twój brat. Bez dachu nad głową. Bez ochrony. Zwierzyna na otwartym terenie.
Cisza, która po tym zapadła, była cięższa niż sama wściekłość.
Wtedy zrozumiałam.
To nie była szansa. To nie było odkupienie.
To była kara.
On nie dawał mi misji.
On wciskał mi pętlę
i patrzył, czy odważę się ją sama zacisnąć.
Ostatnie Rozdziały
#382 Rozdział Sto dwunasty: Nagle zimno 6
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#381 Rozdział sto jedenasty: Nagle zimno 5
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#380 Rozdział sto dziesiąty: Nagle zimno 4
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#379 Rozdział sto dziewiąty: Nagle zimno 3
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#378 Rozdział sto ósmy: Nagle zimno 2
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#377 Rozdział sto siódmy: Nagle zimno
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#376 Rozdział Sto szósty: Pełen nadziei, ale niechętny 5
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#375 Rozdział Sto piąty: Pełen nadziei, ale niechętny 4
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#374 Rozdział Sto czwarty: Pełen nadziei, ale niechętny 3
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#373 Rozdział sto trzeci: Pełen nadziei, ale niechętny 2
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.












