
Wygnany Smok
Veronica Fox · Zakończone · 155.6k słów
Wstęp
Wołając Tazaka z powrotem do podstawy pnia, brudne palce dotknęły zewnętrznej strony gnijącego drzewa. Połowa porcelanowej twarzy wyjrzała na zewnątrz. Słoność, którą poczułem, pochodziła od jej zaschniętych łez na twarzy. Brud został zmyty w małych strumykach tam, gdzie łzy pozostawiły swoje ślady. Ametystowe oko przyglądało mi się od góry do dołu, bez wątpienia zaniepokojone moim wyglądem.
Creed: Wygnany smok, znany ze swojej bezwzględnej walki i niepokojącego wyglądu. Starsi smoków uznali go za niegodnego partnerki, Bogini Księżyca nigdy nie przyznałaby mu takiej, która została poczęta z gwałtu.
Odessa: Samotna kobieta, która straciła ojca na raka, jej oddalona matka odnajduje ją kilka godzin po śmierci ojca. Zabiera ją do fantastycznego świata, aby spłacić swój dług wobec Księcia Wamparii. Teraz jest tylko workiem krwi, ale pewnej nocy los się do niej uśmiechnął. Odessa uciekła z królestwa wampirów, tylko po to, by zostać odnalezioną przez bestię, która bierze ją pod swoje skrzydła.
Rozdział 1
Odessa
"Stój!" Bulgoczący głos wołał mnie. Pazur rozdarł górną część mojej kostki; skrzywiłam się z bólu, ale biegłam dalej. Otworzyłam ciężkie drzwi na oścież i wybiegłam na otwartą przestrzeń, kierując się w stronę linii drzew, która nie była daleko. To miejsce zazwyczaj było bezpieczne, pełne strażników, ale wielu z nich brakowało. Nie zastanawiałam się nad tym; to była moja jedyna szansa.
Jego bulgoty stawały się coraz wyraźniejsze; goił się zdecydowanie za szybko. Moja nadzieja na ucieczkę malała, ale brnęłam dalej, bo stawienie czoła konsekwencjom nie wchodziło w grę.
Stopy paliły mnie mimo zimnej pogody. Mokre liście przylepiały się do moich zakrwawionych stóp, gdy próbowałam cicho biec przez gęsty las. Ciernie i krzaki drapały moją skórę; księżyc wciąż wysoko na nocnym niebie.
Nie słyszałam kroków za sobą; nie wiedziałam nawet, czy potrafią latać, czy to tylko bajki na postrach dzieci. Nie zamierzałam się tego dowiedzieć. Moje kroki trafiały na miękkie miejsca pokryte mchem. Jasne światła błysnęły, iskry łapały światło księżyca, gdy mijałam je w pośpiechu. To nie była uwaga, której potrzebowałam. Naprawdę nie nadawałam się do tego.
Światło poranka w końcu pojawiło się na horyzoncie. Mogłam biec godzinami, ale czułam, jakby minęły dni. Oddychałam ciężko, mimo że starałam się pozostać cicho. To było bezowocne przedsięwzięcie; nawet gdybym mogła być cicho, i tak by mnie znaleźli.
Ich zmysły były przytłaczające; nigdy w życiu nie widziałam stworzeń o tak wysokiej drapieżnej gracji. Mimo krwistoczerwonych oczu, ich rysy były przystojne wśród mężczyzn i piękne wśród kobiet. Pamiętanie, że piękno jest tylko powierzchowne, przyszło mi na myśl, gdy poznałam ich prawdziwe intencje.
Potykając się po raz dziesiąty, wstałam, opierając ręce na kolanach, hiperwentylując przez kilka minut. Musiałam iść dalej, nawet jeśli nie słyszałam ich za sobą. Byli stworzeni do polowania, stworzeni do walki ze swoją ofiarą zębami i pazurami. Dla nich byłam tylko człowiekiem, łatwym źródłem pożywienia lub nielegalnych pragnień. Drżąc na samą myśl, ruszyłam naprzód.
Narzekałam i biegłam przez dziką gęstwinę drzew. Mówiono, że jestem wyjątkowa, a tej nocy Książę miał dostać to, czego pragnął przez ostatnie 6 miesięcy. Mnie w swoim łóżku, do zdobycia. Choć byłam ubrana w piękną nocną koszulę z naszyjnikiem na szyi i traktowana nieco lepiej niż inni nieszczęśni ludzie, z którymi mieszkałam, to było tylko przekleństwo. Krótkie rękawy miały koronkę na ramieniu, fioletowy barwnik był najdroższy, jaki to małe pałacyk mógł zaoferować, byłam pewna. Żaden z innych ludzi takich jak ja nie nosił czegoś takiego. Moje włosy były perfekcyjnie zakręcone, odrobina tuszu na rzęsach, a wszystkie inne wampirze kobiety wzdychały z obrzydzeniem, gdy zostawiały mnie w zimnym pokoju Księcia.
Nie było ognia, aby ogrzać pokój, mimo że wiedziano, że ludzie mogą zamarznąć w takiej pogodzie. Pocierając ramiona, pamiętałam zimny oddech, który przesuwał się po mojej szyi, gdy myślałam, że jestem sama. Jego nos śledził linię mojej szyi; byłam zbyt przestraszona, żeby się ruszyć. Krew napłynęła prosto do mojej szyi, gdzie jego kły łaskotały tętnicę. Ostry, ząbkowany nóż, który jedna pomocna wampirzyca podała mi zaledwie godzinę wcześniej, trzymałam między udami.
"Odessa," jego głos przeszył mnie aż do kości. Jak paznokcie po tablicy, jego czarny pazur pełzł po moim przedramieniu. "Jestem jedynym, który od dłuższego czasu się tobą żywił, i myślę, że demon we mnie już nie może ci się oprzeć. Zamieniłaś mnie w obsesję." Książę odwrócił się do mnie plecami, nie spodziewając się, że wstanę z kolan i rzucę się na jego szyję. Byłam cicha, powściągliwa i posłuszna. Książę to lubił, a ja to wykorzystywałam, aż mogłam obrócić to na swoją korzyść.
Wyciągając nożyk z drzewa głogu spomiędzy ud, szybko odmówiłam modlitwę dziękczynną do jednej wampirzycy, która próbowała mi pomóc. Jedną ręką chwyciłam go za czoło, a nóż ślizgał się w mojej spoconej dłoni, aż przeciął jego szyję. Osunął się na podłogę, a ja zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam.
Drżąc na wspomnienie tego potwora, wskoczyłam do strumienia. Moje ciało protestowało, ale musiałam to zrobić. Krew musiała zostać zmyta; mój zapach, ta 'atrakcyjność', o której mówił w te noce, kiedy się mną żywił w swoim zimnym salonie, musiała ze mnie zejść. Mogli mnie wyśledzić, ich nosy były czułe, ale to oznaczało tylko, że moje ciało będzie cierpieć jeszcze bardziej.
Drapania pokrywały wiele dziur w moim ramieniu, gdzie żywili się przez ostatnie sześć miesięcy; moje palce śledziły blizny na przedramieniu. Wampiry nie piły z szyi swojej 'żywności'. Nie, picie z szyi było zarezerwowane na intymne chwile między kochankami. Ostatniej nocy Książę chciał mnie wziąć jako swoją kochankę, a kto wie, co by się stało potem.
Zanurzając głowę w lodowatej wodzie, wynurzyłam się z nową energią, nowym życiem. Moje stopy były oczyszczone z krwi i wyskoczyłam z lodowatych głębin, biegnąc na północ. Przynajmniej miałam nadzieję, że to była północ.
Drzewa stawały się rzadsze, mniej gęste i mniej groźne. Te gigantyczne drzewa w niczym nie przypominały mi domu. Niektóre miały poświatę, która unosiła się wokół ich podstaw. Większą niż świetlik, ale nie miałam czasu tego zauważyć, bo biegłam o życie. Biegłam ku wolności.
Biegłam cały dzień, bez wody i jedzenia. Moje ciało chciało upaść na ziemię z wyczerpania. Drapania na łydce musiały być zainfekowane; swędziały, gdy zimne powietrze przelatywało obok. Moja adrenalina się wyczerpała, ponieważ nie było żadnych oznak, że ktoś mnie ściga, ale nie mogłam być tego pewna. Znalazłam drzewo z gałęziami wystarczająco niskimi, bym mogła się do nich dostać. Kiedyś piękna fioletowa nocna koszula miała teraz rozdarcia i dziury. Postrzępiona na kolanach i brudna w koronkach. Każde pociągnięcie na gałęzi było bolesne, aż dotarłam na bezpieczną wysokość. Z pewnością to było wystarczająco wysoko, by przespać się kilka godzin.
Kiedy się obudziłam, słońce zaczęło zachodzić. Nie mogłam dłużej stać w miejscu; mogli mnie dogonić. Biegłam, kuśtykałam przez kolejne pięć godzin, a potem osunęłam się na mech. Mój żołądek i umysł protestowały, mówiąc, że to koniec; nie mogłam już dłużej kontynuować. Teraz stoję przed wysokimi drzewami, pośrodku gór. Teren jest o wiele trudniejszy niż mroczny las, z którego wypełzłam kilka dni temu.
Mignęły mi przed oczami ciemne włosy, czerwone oczy, pazurzaste palce. Skrzydła śmignęły obok moich uszu; wydałam z siebie krzyk, potykając się i spadając w głęboki wąwóz. Moje włosy zaplątały się w gałęziach, palce chwyciły ostre skały. Paznokcie pękły, a ból w kostce przeszył moje ciało.
Moje plecy zatrzymały się u podnóża ogromnego, martwego drzewa. Czoło krwawiło, a nie było mowy o tym, żebym mogła dojść do strumyka, by zmyć krew. Jeśli w ogóle jakiś strumyk był w pobliżu. Na szczęście to był wąwóz, więc wiatr nie rozniesie mojego zapachu, żeby wampiry mogły mnie tak szybko znaleźć. Oczy mi się zamykały ze zmęczenia; bicie serca czułam w uszach. Potrzebowałam schronienia; nie mogłam tu po prostu siedzieć sama.
Kilka latających zwierząt, nietoperz? Wróbel? Świetlik? Przeleciało obok mojej głowy. Przez chwilę pomyślałam, że to mogą być wróżki, ale to było absurdalne; takie rzeczy nie istnieją, prawda? Z drugiej strony, wampiry istniały; czarownice istniały. Tak trafiłam do księcia. Czy one też mogły istnieć? Moje ramiona opadły, ciągnąc moje ciało, i zaczęłam czołgać się wokół drzewa. Wąska szczelina była wystarczająco duża, bym mogła się wcisnąć do wnętrza pnia.
Z moich ust wydobył się jęk porażki, wciągając moją faktycznie złamaną kostkę do rozpadającego się drzewa. Jeśli usiadłam odpowiednio, nie widziałam już wielkiego, niebieskiego księżyca, co ukrywało mnie przed światem zewnętrznym.
To był najbardziej niebieski księżyc, jaki kiedykolwiek widziałam; nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam go w takim kolorze. Moje oczy musiały płatać mi figle; na pewno tak było. Możliwość zobaczenia nieba była cudownym uczuciem. Nie widziałam go przez miesiące, siedząc w wilgotnej piwnicy. Wszyscy ludzie tęsknili za niebem, słońcem. Kilka dziewczyn zastanawiało się, czy słońce w ogóle jeszcze istnieje. Po dwóch dniach ucieczki nawet nie zatrzymałam się, żeby na nie spojrzeć.
Słabość po biegu, adrenalina opuszczająca moje ciało, fałszywe poczucie bezpieczeństwa i wolności. Nie byłam już więźniem w ludzkiej klatce. Nie, teraz moja kostka więziła mnie tutaj, i kto wie, czy przeżyję tę noc.
Przełknęłam trochę śliny, nawilżając drapiące gardło. Ulga nie nadeszła; westchnęłam z rezygnacją, aż odgłos grzmotu w oddali przykuł moją uwagę. To było zarówno dobre, jak i złe, mój zapach zostanie zmyty, ale teraz będę marznąć.
Umrzeć jako wolna kobieta było lepsze niż być niewolnicą krwi i seksu. Tego byłam pewna. Mogłam odpocząć, zamknąć oczy i pozwolić ciemnym duchom zabrać mnie we śnie, jeśli tej nocy będą łaskawe. To brzmiało o wiele lepiej niż być zmuszoną do kochania wampira, który pił moją krew przez ostatnie miesiące. O wiele lepiej było mieć wybór.
Deszcz zaczął padać, ciemność ogarnęła niebo, a niebieski księżyc ukrył się za chmurami. Wszystko ucichło, nie słyszałam już lekkiego tupania małych zwierząt. Wszystkie schowały się do swoich norek, by uciec przed zimnym deszczem. Martwe drzewo nade mną chroniło mnie przed zmoknięciem, na szczęście. Woda uderzała o korę z plaśnięciem i spływała po grubych korzeniach, na których siedziałam. Niektóre korzenie zakręcały się, tworząc coś na kształt miski. Szybko wypełniała się wodą.
Podnosząc się z jękiem, przyłożyłam usta do naturalnej misy, pijąc tyle, ile mogłam. Woda była czysta, orzeźwiająca. Ogromnie wdzięczna, zaczęłam płakać. Po raz pierwszy od przybycia do tej krainy, w końcu płakałam. Wdzięczna za wolność, wdzięczna za to, że jestem daleko od piekła, z którego uciekłam, oparłam się o drzewo.
Oprócz bólu w kostce, byłam szczęśliwa. W tej chwili wiedziałam, że przetrwam. Nie wiedziałam jak, ale wytrwam. Koniec z narzekaniem, koniec z użalaniem się nad sobą. Kiedy się obudzę, dopóki moje ciało będzie mi pozwalać, będę szła dalej, dla siebie.
…
Moje oczy mrugnęły, ale następnym razem, gdy się otworzyły, nie było już ciemno. Deszcz przestał padać, a wilgotna ziemia wypełniła moje nozdrza. Nie było cicho. Głośne szumy dochodziły z dołu mojego pniaka. Zimny, wilgotny grzyb musnął moje palce. Pisnęłam mimowolnie. Zatykając usta dłonią, grzyb poruszył się ponownie i mocniej powąchał. Przez pniak przeszła łapa i zaczęła kopać dziurę.
Łapa była masywna, owłosiona, a pazury tak długie jak moje palce. Nie doszłam tak daleko, żeby teraz zostać wykopaną przez jakieś zwierzę. Próbując użyć zdrowej stopy, pchnęłam grzyb, teraz zdając sobie sprawę, że to był nos. Było to bezowocne, bo ledwo go ruszyłam.
Kichnęło i pchnęło do przodu, nucąc melodię w rytm swoich łap. Przynajmniej mnie jeszcze nie gryzło. "Proszę, nie," wyszeptałam. "Proszę, nie jedz mnie." Brzmiałam żałośnie, gdy zwierzę zwróciło uwagę na mruknięcie i uciekło niedaleko od drzewa. Pochylając się, zbliżyłam głowę do dziury, przyglądając się jasności na zewnątrz.
Moje oczy rozszerzyły się na widok, jaki zobaczyłam. Zwierzę siedziało cierpliwie, machając ogonem, przesuwając liście i śmieci, patrząc na coś, co można by nazwać wikingiem.
Jego klatka piersiowa była naga; plemienne tatuaże, blizny i zadrapania pokrywały jego wyrzeźbione ciało. Jedna duża blizna przechodziła prosto przez jego oko, powodując, że włosy nie rosły na części jego brwi, która schodziła w dół na szyję. Ciasne warkocze trzymały jego długie włosy na czubku, podczas gdy boki głowy były wygolone. Jego zarost to była ciemna broda, ozdobiona kilkoma koralikami, które sięgały obojczyka. Pot spływał mu po czole, gdy poprawiał skórzane paski skrzyżowane na jego ciele.
Kiedy pogłaskał swoje zwierzę, jego oczy spotkały się z moimi; jego zwierzę, mieszanka wilka i tygrysa, dyszało w moim kierunku. Pomimo strachu przed każdym i wszystkim od momentu przybycia do tego więzienia krwi, ten człowiek nie przerażał mnie jak wampiry. Jego oczy miały ciepło, ale jego ciało i twarz były sztywne z nadchodzącymi pytaniami.
Co zamierzał ze mną zrobić?
Ostatnie Rozdziały
#77 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#76 Prawie szczęśliwe zakończenie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#75 Kama Sutra
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#74 Fioletowa błyskawica
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#73 Ukochany/Przeznaczony
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#72 Nadchodząca wersja próbna
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#71 Apollo będzie Alfą
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#70 Orków
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#69 Ratowanie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#68 Kawałek nici
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?












