Wygnany Smok

Wygnany Smok

Veronica Fox · Zakończone · 155.6k słów

1.1k
Gorące
207.2k
Wyświetlenia
5.7k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

"Proszę, nie jedz mnie," błagała. Jej głos był jak aniołów. Delikatny i cichy, jak jeden z tych wiatrów, które lubią bawić się moimi splecionymi włosami. Serce prawie mi stanęło, słysząc jej płacz.

Wołając Tazaka z powrotem do podstawy pnia, brudne palce dotknęły zewnętrznej strony gnijącego drzewa. Połowa porcelanowej twarzy wyjrzała na zewnątrz. Słoność, którą poczułem, pochodziła od jej zaschniętych łez na twarzy. Brud został zmyty w małych strumykach tam, gdzie łzy pozostawiły swoje ślady. Ametystowe oko przyglądało mi się od góry do dołu, bez wątpienia zaniepokojone moim wyglądem.

Creed: Wygnany smok, znany ze swojej bezwzględnej walki i niepokojącego wyglądu. Starsi smoków uznali go za niegodnego partnerki, Bogini Księżyca nigdy nie przyznałaby mu takiej, która została poczęta z gwałtu.

Odessa: Samotna kobieta, która straciła ojca na raka, jej oddalona matka odnajduje ją kilka godzin po śmierci ojca. Zabiera ją do fantastycznego świata, aby spłacić swój dług wobec Księcia Wamparii. Teraz jest tylko workiem krwi, ale pewnej nocy los się do niej uśmiechnął. Odessa uciekła z królestwa wampirów, tylko po to, by zostać odnalezioną przez bestię, która bierze ją pod swoje skrzydła.

Rozdział 1

Odessa

"Stój!" Bulgoczący głos wołał mnie. Pazur rozdarł górną część mojej kostki; skrzywiłam się z bólu, ale biegłam dalej. Otworzyłam ciężkie drzwi na oścież i wybiegłam na otwartą przestrzeń, kierując się w stronę linii drzew, która nie była daleko. To miejsce zazwyczaj było bezpieczne, pełne strażników, ale wielu z nich brakowało. Nie zastanawiałam się nad tym; to była moja jedyna szansa.

Jego bulgoty stawały się coraz wyraźniejsze; goił się zdecydowanie za szybko. Moja nadzieja na ucieczkę malała, ale brnęłam dalej, bo stawienie czoła konsekwencjom nie wchodziło w grę.

Stopy paliły mnie mimo zimnej pogody. Mokre liście przylepiały się do moich zakrwawionych stóp, gdy próbowałam cicho biec przez gęsty las. Ciernie i krzaki drapały moją skórę; księżyc wciąż wysoko na nocnym niebie.

Nie słyszałam kroków za sobą; nie wiedziałam nawet, czy potrafią latać, czy to tylko bajki na postrach dzieci. Nie zamierzałam się tego dowiedzieć. Moje kroki trafiały na miękkie miejsca pokryte mchem. Jasne światła błysnęły, iskry łapały światło księżyca, gdy mijałam je w pośpiechu. To nie była uwaga, której potrzebowałam. Naprawdę nie nadawałam się do tego.

Światło poranka w końcu pojawiło się na horyzoncie. Mogłam biec godzinami, ale czułam, jakby minęły dni. Oddychałam ciężko, mimo że starałam się pozostać cicho. To było bezowocne przedsięwzięcie; nawet gdybym mogła być cicho, i tak by mnie znaleźli.

Ich zmysły były przytłaczające; nigdy w życiu nie widziałam stworzeń o tak wysokiej drapieżnej gracji. Mimo krwistoczerwonych oczu, ich rysy były przystojne wśród mężczyzn i piękne wśród kobiet. Pamiętanie, że piękno jest tylko powierzchowne, przyszło mi na myśl, gdy poznałam ich prawdziwe intencje.

Potykając się po raz dziesiąty, wstałam, opierając ręce na kolanach, hiperwentylując przez kilka minut. Musiałam iść dalej, nawet jeśli nie słyszałam ich za sobą. Byli stworzeni do polowania, stworzeni do walki ze swoją ofiarą zębami i pazurami. Dla nich byłam tylko człowiekiem, łatwym źródłem pożywienia lub nielegalnych pragnień. Drżąc na samą myśl, ruszyłam naprzód.

Narzekałam i biegłam przez dziką gęstwinę drzew. Mówiono, że jestem wyjątkowa, a tej nocy Książę miał dostać to, czego pragnął przez ostatnie 6 miesięcy. Mnie w swoim łóżku, do zdobycia. Choć byłam ubrana w piękną nocną koszulę z naszyjnikiem na szyi i traktowana nieco lepiej niż inni nieszczęśni ludzie, z którymi mieszkałam, to było tylko przekleństwo. Krótkie rękawy miały koronkę na ramieniu, fioletowy barwnik był najdroższy, jaki to małe pałacyk mógł zaoferować, byłam pewna. Żaden z innych ludzi takich jak ja nie nosił czegoś takiego. Moje włosy były perfekcyjnie zakręcone, odrobina tuszu na rzęsach, a wszystkie inne wampirze kobiety wzdychały z obrzydzeniem, gdy zostawiały mnie w zimnym pokoju Księcia.

Nie było ognia, aby ogrzać pokój, mimo że wiedziano, że ludzie mogą zamarznąć w takiej pogodzie. Pocierając ramiona, pamiętałam zimny oddech, który przesuwał się po mojej szyi, gdy myślałam, że jestem sama. Jego nos śledził linię mojej szyi; byłam zbyt przestraszona, żeby się ruszyć. Krew napłynęła prosto do mojej szyi, gdzie jego kły łaskotały tętnicę. Ostry, ząbkowany nóż, który jedna pomocna wampirzyca podała mi zaledwie godzinę wcześniej, trzymałam między udami.

"Odessa," jego głos przeszył mnie aż do kości. Jak paznokcie po tablicy, jego czarny pazur pełzł po moim przedramieniu. "Jestem jedynym, który od dłuższego czasu się tobą żywił, i myślę, że demon we mnie już nie może ci się oprzeć. Zamieniłaś mnie w obsesję." Książę odwrócił się do mnie plecami, nie spodziewając się, że wstanę z kolan i rzucę się na jego szyję. Byłam cicha, powściągliwa i posłuszna. Książę to lubił, a ja to wykorzystywałam, aż mogłam obrócić to na swoją korzyść.

Wyciągając nożyk z drzewa głogu spomiędzy ud, szybko odmówiłam modlitwę dziękczynną do jednej wampirzycy, która próbowała mi pomóc. Jedną ręką chwyciłam go za czoło, a nóż ślizgał się w mojej spoconej dłoni, aż przeciął jego szyję. Osunął się na podłogę, a ja zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam.

Drżąc na wspomnienie tego potwora, wskoczyłam do strumienia. Moje ciało protestowało, ale musiałam to zrobić. Krew musiała zostać zmyta; mój zapach, ta 'atrakcyjność', o której mówił w te noce, kiedy się mną żywił w swoim zimnym salonie, musiała ze mnie zejść. Mogli mnie wyśledzić, ich nosy były czułe, ale to oznaczało tylko, że moje ciało będzie cierpieć jeszcze bardziej.

Drapania pokrywały wiele dziur w moim ramieniu, gdzie żywili się przez ostatnie sześć miesięcy; moje palce śledziły blizny na przedramieniu. Wampiry nie piły z szyi swojej 'żywności'. Nie, picie z szyi było zarezerwowane na intymne chwile między kochankami. Ostatniej nocy Książę chciał mnie wziąć jako swoją kochankę, a kto wie, co by się stało potem.

Zanurzając głowę w lodowatej wodzie, wynurzyłam się z nową energią, nowym życiem. Moje stopy były oczyszczone z krwi i wyskoczyłam z lodowatych głębin, biegnąc na północ. Przynajmniej miałam nadzieję, że to była północ.

Drzewa stawały się rzadsze, mniej gęste i mniej groźne. Te gigantyczne drzewa w niczym nie przypominały mi domu. Niektóre miały poświatę, która unosiła się wokół ich podstaw. Większą niż świetlik, ale nie miałam czasu tego zauważyć, bo biegłam o życie. Biegłam ku wolności.

Biegłam cały dzień, bez wody i jedzenia. Moje ciało chciało upaść na ziemię z wyczerpania. Drapania na łydce musiały być zainfekowane; swędziały, gdy zimne powietrze przelatywało obok. Moja adrenalina się wyczerpała, ponieważ nie było żadnych oznak, że ktoś mnie ściga, ale nie mogłam być tego pewna. Znalazłam drzewo z gałęziami wystarczająco niskimi, bym mogła się do nich dostać. Kiedyś piękna fioletowa nocna koszula miała teraz rozdarcia i dziury. Postrzępiona na kolanach i brudna w koronkach. Każde pociągnięcie na gałęzi było bolesne, aż dotarłam na bezpieczną wysokość. Z pewnością to było wystarczająco wysoko, by przespać się kilka godzin.

Kiedy się obudziłam, słońce zaczęło zachodzić. Nie mogłam dłużej stać w miejscu; mogli mnie dogonić. Biegłam, kuśtykałam przez kolejne pięć godzin, a potem osunęłam się na mech. Mój żołądek i umysł protestowały, mówiąc, że to koniec; nie mogłam już dłużej kontynuować. Teraz stoję przed wysokimi drzewami, pośrodku gór. Teren jest o wiele trudniejszy niż mroczny las, z którego wypełzłam kilka dni temu.

Mignęły mi przed oczami ciemne włosy, czerwone oczy, pazurzaste palce. Skrzydła śmignęły obok moich uszu; wydałam z siebie krzyk, potykając się i spadając w głęboki wąwóz. Moje włosy zaplątały się w gałęziach, palce chwyciły ostre skały. Paznokcie pękły, a ból w kostce przeszył moje ciało.

Moje plecy zatrzymały się u podnóża ogromnego, martwego drzewa. Czoło krwawiło, a nie było mowy o tym, żebym mogła dojść do strumyka, by zmyć krew. Jeśli w ogóle jakiś strumyk był w pobliżu. Na szczęście to był wąwóz, więc wiatr nie rozniesie mojego zapachu, żeby wampiry mogły mnie tak szybko znaleźć. Oczy mi się zamykały ze zmęczenia; bicie serca czułam w uszach. Potrzebowałam schronienia; nie mogłam tu po prostu siedzieć sama.

Kilka latających zwierząt, nietoperz? Wróbel? Świetlik? Przeleciało obok mojej głowy. Przez chwilę pomyślałam, że to mogą być wróżki, ale to było absurdalne; takie rzeczy nie istnieją, prawda? Z drugiej strony, wampiry istniały; czarownice istniały. Tak trafiłam do księcia. Czy one też mogły istnieć? Moje ramiona opadły, ciągnąc moje ciało, i zaczęłam czołgać się wokół drzewa. Wąska szczelina była wystarczająco duża, bym mogła się wcisnąć do wnętrza pnia.

Z moich ust wydobył się jęk porażki, wciągając moją faktycznie złamaną kostkę do rozpadającego się drzewa. Jeśli usiadłam odpowiednio, nie widziałam już wielkiego, niebieskiego księżyca, co ukrywało mnie przed światem zewnętrznym.

To był najbardziej niebieski księżyc, jaki kiedykolwiek widziałam; nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam go w takim kolorze. Moje oczy musiały płatać mi figle; na pewno tak było. Możliwość zobaczenia nieba była cudownym uczuciem. Nie widziałam go przez miesiące, siedząc w wilgotnej piwnicy. Wszyscy ludzie tęsknili za niebem, słońcem. Kilka dziewczyn zastanawiało się, czy słońce w ogóle jeszcze istnieje. Po dwóch dniach ucieczki nawet nie zatrzymałam się, żeby na nie spojrzeć.

Słabość po biegu, adrenalina opuszczająca moje ciało, fałszywe poczucie bezpieczeństwa i wolności. Nie byłam już więźniem w ludzkiej klatce. Nie, teraz moja kostka więziła mnie tutaj, i kto wie, czy przeżyję tę noc.

Przełknęłam trochę śliny, nawilżając drapiące gardło. Ulga nie nadeszła; westchnęłam z rezygnacją, aż odgłos grzmotu w oddali przykuł moją uwagę. To było zarówno dobre, jak i złe, mój zapach zostanie zmyty, ale teraz będę marznąć.

Umrzeć jako wolna kobieta było lepsze niż być niewolnicą krwi i seksu. Tego byłam pewna. Mogłam odpocząć, zamknąć oczy i pozwolić ciemnym duchom zabrać mnie we śnie, jeśli tej nocy będą łaskawe. To brzmiało o wiele lepiej niż być zmuszoną do kochania wampira, który pił moją krew przez ostatnie miesiące. O wiele lepiej było mieć wybór.

Deszcz zaczął padać, ciemność ogarnęła niebo, a niebieski księżyc ukrył się za chmurami. Wszystko ucichło, nie słyszałam już lekkiego tupania małych zwierząt. Wszystkie schowały się do swoich norek, by uciec przed zimnym deszczem. Martwe drzewo nade mną chroniło mnie przed zmoknięciem, na szczęście. Woda uderzała o korę z plaśnięciem i spływała po grubych korzeniach, na których siedziałam. Niektóre korzenie zakręcały się, tworząc coś na kształt miski. Szybko wypełniała się wodą.

Podnosząc się z jękiem, przyłożyłam usta do naturalnej misy, pijąc tyle, ile mogłam. Woda była czysta, orzeźwiająca. Ogromnie wdzięczna, zaczęłam płakać. Po raz pierwszy od przybycia do tej krainy, w końcu płakałam. Wdzięczna za wolność, wdzięczna za to, że jestem daleko od piekła, z którego uciekłam, oparłam się o drzewo.

Oprócz bólu w kostce, byłam szczęśliwa. W tej chwili wiedziałam, że przetrwam. Nie wiedziałam jak, ale wytrwam. Koniec z narzekaniem, koniec z użalaniem się nad sobą. Kiedy się obudzę, dopóki moje ciało będzie mi pozwalać, będę szła dalej, dla siebie.

Moje oczy mrugnęły, ale następnym razem, gdy się otworzyły, nie było już ciemno. Deszcz przestał padać, a wilgotna ziemia wypełniła moje nozdrza. Nie było cicho. Głośne szumy dochodziły z dołu mojego pniaka. Zimny, wilgotny grzyb musnął moje palce. Pisnęłam mimowolnie. Zatykając usta dłonią, grzyb poruszył się ponownie i mocniej powąchał. Przez pniak przeszła łapa i zaczęła kopać dziurę.

Łapa była masywna, owłosiona, a pazury tak długie jak moje palce. Nie doszłam tak daleko, żeby teraz zostać wykopaną przez jakieś zwierzę. Próbując użyć zdrowej stopy, pchnęłam grzyb, teraz zdając sobie sprawę, że to był nos. Było to bezowocne, bo ledwo go ruszyłam.

Kichnęło i pchnęło do przodu, nucąc melodię w rytm swoich łap. Przynajmniej mnie jeszcze nie gryzło. "Proszę, nie," wyszeptałam. "Proszę, nie jedz mnie." Brzmiałam żałośnie, gdy zwierzę zwróciło uwagę na mruknięcie i uciekło niedaleko od drzewa. Pochylając się, zbliżyłam głowę do dziury, przyglądając się jasności na zewnątrz.

Moje oczy rozszerzyły się na widok, jaki zobaczyłam. Zwierzę siedziało cierpliwie, machając ogonem, przesuwając liście i śmieci, patrząc na coś, co można by nazwać wikingiem.

Jego klatka piersiowa była naga; plemienne tatuaże, blizny i zadrapania pokrywały jego wyrzeźbione ciało. Jedna duża blizna przechodziła prosto przez jego oko, powodując, że włosy nie rosły na części jego brwi, która schodziła w dół na szyję. Ciasne warkocze trzymały jego długie włosy na czubku, podczas gdy boki głowy były wygolone. Jego zarost to była ciemna broda, ozdobiona kilkoma koralikami, które sięgały obojczyka. Pot spływał mu po czole, gdy poprawiał skórzane paski skrzyżowane na jego ciele.

Kiedy pogłaskał swoje zwierzę, jego oczy spotkały się z moimi; jego zwierzę, mieszanka wilka i tygrysa, dyszało w moim kierunku. Pomimo strachu przed każdym i wszystkim od momentu przybycia do tego więzienia krwi, ten człowiek nie przerażał mnie jak wampiry. Jego oczy miały ciepło, ale jego ciało i twarz były sztywne z nadchodzącymi pytaniami.

Co zamierzał ze mną zrobić?

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

532.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ręce Losu

Ręce Losu

107.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

23.9k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Projekt Więzień

Projekt Więzień

758.5k Wyświetlenia · Zakończone · Bethany D
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

511.8k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

109.8k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Własność Foki Wojennej

Własność Foki Wojennej

284k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
Kurwa, OSTRZEŻENIE!!!!!!! NIE DLA OSÓB PONIŻEJ OSIEMNASTU LAT! TREŚCI EROTYCZNE********************************************Wpycha mi do ust dwa palce. „Ssij. Zrób je dla mnie ładnie mokre”.

Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.

Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.

„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.

Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.

Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.

Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.

Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.

Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

257.9k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

124.4k Wyświetlenia · Zakończone · Willow Ashford
„Emily Johnson, nawet nie waż się uciekać!” warknął Alex, ściskając jej podbródek.

Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”

Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”

Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.

Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”

——

Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.

Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.

Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.

Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”