
ZŁAMANE ZAUFANIE
O.J Thewriter · Zakończone · 189.8k słów
Wstęp
Żadne z nich nie wiedziało, że nosi jego dziecko.
Romans Emily nie tylko zakończył jej małżeństwo — wymazał życie, które wydawało jej się pewnikiem. Ryan odszedł bez oglądania się za siebie, niosąc swój gniew jak zbroję, i zostawiając Emily samą z żalem, przed którym nigdy nie zdoła uciec. Trzy lata później los wciąga ich z powrotem w swoje światy — razem z małą dziewczynką o oczach Ryana i prawdą, która roztrzaskuje wszystko, co wydawało mu się, że wie.
Stare rany otwierają się na nowo, żałoba przybiera maskę wściekłości, a miłość nie daje się pogrzebać. Gdy rodzicielstwo wiąże ich ze sobą, a przeszłość domaga się rozliczenia, Emily i Ryan muszą zmierzyć się z pytaniem, na które żadne z nich nie jest gotowe odpowiedzieć: czy złamane zaufanie to koniec ich historii… czy początek miłości wykutej w stracie, przebaczeniu i brutalnej szczerości?
Rozdział 1
EMILY
Traciłam rozum.
To było jedyne wyjaśnienie, które miało sens. Nic innego nie tłumaczyło, jak łatwo zaczęłam usprawiedliwiać rzeczy, których kiedyś przysięgałam nigdy nie zrobić.
Zdradzałam Ryana — nie fizycznie, nie do końca — ale emocjonalnie, co w jakiś sposób wydawało się gorsze. To było podstępne. Nieuczciwe. Jak zdradzanie go w zwolnionym tempie. Wpadałam w coś, czego wiedziałam, że nie powinnam dotykać — coś ciepłego, kuszącego i niebezpiecznego — a jednak wciąż powtarzałam sobie, że mogę przestać w każdej chwili.
Wmawiałam sobie, że to nieszkodliwe. Wmawiałam sobie, że to nic nie znaczy. Okłamywałam samą siebie.
„Nadal jesteś w biurze, mi amour?”
Wiadomość od Fredricka rozświetliła mój telefon, jasna i niebezpieczna na tle przytłumionego blasku lampki na biurku. Klatka piersiowa natychmiast mi się ścisnęła.
Wpatrywałam się w ekran dłużej, niż powinnam, a kciuk zawisł w powietrzu, jakby telefon mógł mnie poparzyć, jeśli go dotknę. Serce waliło mi tak, jakbym już została przyłapana na czymś złym. Wciągnęłam powoli powietrze — raz, drugi — próbując się uspokoić, po czym odpisałam: „Tak”.
Odpowiedź przyszła niemal natychmiast. „Przyjdź do mnie.”
Już stałam, zanim w pełni dotarło do mnie, na co się zgodziłam. Krzesło cicho zaskrzypiało o podłogę, gdy wstałam, a puls dudnił mi w uszach.
Drżały mi ręce, kiedy wygładziłam sukienkę, zerknęłam na swoje odbicie w ciemnym ekranie telefonu i musnęłam perfumami nadgarstki oraz szyję. Ten zapach był intymny, niepotrzebny, zamierzony. Był lekkomyślny. I ekscytujący.
W jego gabinecie panowała cisza, światła były przygaszone, a o tej porze budynek prawie pusty. Moje kroki brzmiały na korytarzu zbyt głośno, każdy odbijał się echem i odsyłał do mnie poczucie winy. Zapukałam raz, delikatnie, po czym otworzyłam drzwi, zanim zdążyłam się rozmyślić.
— Cześć, przystojniaku — powiedziałam cicho, zmuszając się do uśmiechu.
Fredrick podniósł wzrok znad biurka i uśmiechnął się w odpowiedzi — powoli i ciepło, tak, że człowiek czuł się dostrzeżony, a nie oceniany.
Miał taki wpływ na ludzi. Miał czterdzieści pięć lat — był ode mnie starszy o dwadzieścia — po rozwodzie, pewny siebie, ale nie krzykliwy. Spokojny w sposób, jakiego ostatnio Ryanowi brakowało. Słuchał, kiedy mówiłam. Pamiętał drobiazgi. Zauważał, kiedy byłam zmęczona albo przeciążona, albo udawałam, że wszystko jest w porządku.
— Wyglądasz pięknie — powiedział, wstając.
Zaśmiałam się nerwowo i wzruszyłam ramionami.
— Zawsze to mówisz.
— Bo to zawsze prawda — odparł swobodnie.
Ruszył w moją stronę, zmniejszając dystans między nami z cichą pewnością siebie.
— Chodź tutaj.
Poszłam. Nawet nie udawałam oporu. Zbliżałam się do niego powoli, świadoma każdego kroku, każdego oddechu, każdej sekundy rozciągniętej do granic cienkości.
Uśmiechnął się kpiąco, wyraźnie zadowolony, i kiedy po mnie sięgnął, jego dłonie pewnie spoczęły na mojej talii. Przyciągnął mnie do powolnego pocałunku. Bez zastanowienia wtopiłam się w niego, dłonie oparłam na jego klatce piersiowej, a w głowie zakręciło mi się od tego, jak naturalnie to było… i jak jednocześnie było to złe.
Jego ręce zsunęły się niżej i rzeczywistość wróciła jak lodowata woda. Odsunęłam się gwałtownie, oddychając nierówno.
— Nie mogę — powiedziałam szybko. — Przepraszam.
Zatrzymał się, studiując moją twarz, po czym skinął raz głową.
— Dobrze.
Ulga nie trwała długo. Znów przyciągnął mnie do siebie, tym razem łagodniej, i usiadł, prowadząc mnie na swoje kolana, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. Serce waliło mi tak głośno, że byłam pewna, iż je słyszy, czuje je przez moją pierś.
– Dlaczego nie chcesz go zostawić? – zapytał cicho, jego głos był teraz miększy. – Emily, widzę, że coś jest między nami. Ty też to widzisz. Nie możesz temu zaprzeczyć.
Szybko pokręciłam głową; panika mieszała się z poczuciem winy. – Nie mogę zostawić Ryana – powiedziałam. – Kocham go. Wiem, że on kocha mnie.
Wypuścił powoli powietrze, a jego uścisk zacisnął się odrobinę. – To nie jest to, co mężczyzna chce usłyszeć, kiedy trzyma kobietę, której pragnie.
– Wiem – wyszeptałam, z ściśniętym gardłem. – Przepraszam. Nigdy nie chciałam, żeby do tego doszło.
W pokoju zrobiło się ciężko – gęsto od słów, których nie wypowiadaliśmy, od uczuć, których nie umiałam uporządkować ani uciszyć. Samo powietrze zdawało się na nas napierać.
Wtedy przez wszystko przebił się czyjś głos.
– Co, do cholery, tu się dzieje?
Podskoczyłam tak gwałtownie, że kolana prawie się pode mną ugięły. Odwróciłam się, a serce spadło mi prosto do żołądka.
W drzwiach stał Ryan. Jego spojrzenie przeniosło się ze mnie na Fredricka i z powrotem, powoli i metodycznie, jakby składał w całość obraz, którego nigdy nie chciał zobaczyć. Na jego twarzy stężało coś, czego nigdy wcześniej u niego nie widziałam – coś zimnego i odległego, co sprawiło, że od razu zabolało mnie w piersi.
– Ryan – szepnęłam, a mój głos ledwie się trzymał.
Cofnął się o krok, jakby potrzebował ode mnie dystansu, jakbym nagle była zbyt blisko, zbyt… wszystkim. – Wyjaśnij.
– To nie jest tak, jak wygląda – powiedziałam szybko; słowa posypały się, zanim zdążyłam je powstrzymać. – Przysięgam.
Roześmiał się raz, ostro, bez krzty humoru, a ten dźwięk przeszył mnie na wylot. – Siedziałaś mu na kolanach, Emily.
Łzy zapiekły mnie pod powiekami, rozmazując wszystko. – Proszę – powiedziałam, a głos mi drżał. – Proszę, posłuchaj mnie.
– Słucham – odparł spokojnie, co jakimś cudem sprawiło, że było jeszcze gorzej. – Więc mów.
– To nic – powiedziałam, choć gardło zacisnęło mi się jeszcze bardziej. – Przysięgam. To nic. Nienawidziłam, jak słabo to brzmiało, jak fałszywie to wypadało nawet w moich własnych uszach.
Fredrick stanął obok mnie, na tyle blisko, że czułam jego obecność. Jego dłoń powędrowała w stronę mojej talii – znajomo, odruchowo. Natychmiast odsunęłam się, serce zaczęło mi galopować. – Nie – rzuciłam ostro, a panika zalała mi klatkę piersiową.
Ryan to zauważył. Oczywiście, że zauważył. Jego szczęka się napięła, a oczy zwęziły odrobinę. – Czyli odsunęłaś się, kiedy cię dotknął – powiedział wolno – ale siedzenie na nim ci nie przeszkadzało?
To pytanie uderzyło mocniej niż jakiekolwiek oskarżenie. Patrzył na mnie, jakby mnie nie poznawał, jakby dziewczyna, którą kochał, zniknęła mu na oczach. To bolało bardziej niż cokolwiek innego.
– Powiedz to wprost – powiedział. – Co się dzieje między wami?
– Nie wiem – przyznałam, a mój głos całkiem się załamał. – Wiem, że cię kocham. Wiem, że zawaliłam… Przepraszam, proszę.
Cisza, która zapadła, była głośna i okrutna, ciągnęła się, aż stała się nie do zniesienia. Ryan skinął powoli głową, nie odrywając ode mnie wzroku, jakby utrwalał tę chwilę w pamięci.
– Wow – powiedział cicho. – Naprawdę to nie jest tak, jak wygląda.
Ostatnie Rozdziały
#171 Rozdział 171 EPILOG
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#170 Rozdział 170 170
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#169 Rozdział 169 169
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#168 Rozdział 168 168
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#167 Rozdział 167 167
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#166 Rozdział 166 166
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#165 Rozdział 165 165
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#164 Rozdział 164 164
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#163 Rozdział 163 163
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#162 Rozdział 162 162
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026
Może Ci się spodobać 😍
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?












