
Za Późno, By Błagać: Geniusz Była Żona
Kiera Storm · Zakończone · 297.0k słów
Wstęp
Pięć lat później, już jako czołowa naukowczyni, mój były mąż zagonil mnie do kąta na gali. Próbowałam go odepchnąć, ale tylko mocniej objął mnie w pasie, a jego gorący oddech przy moim uchu sprawił, że po plecach przebiegł mi dreszcz.
— Przestań udawać — zachrypiał. — Twoje ciało wciąż mnie pamięta.
Parsknęłam. — Były mężu, miej trochę godności.
W tej samej chwili zadzwonił mój telefon, a w słuchawce usłyszałam rozpaczliwy szloch syna. — Mamusia! Ta zła pani mnie skrzywdziła... Proszę, przyjedź mnie ratować! Tatuś powiedział, że już nas nie chcesz...
Rozdział 1
Na urodzinach jej syna wołał do innej kobiety: „Mamo”.
O 18:00 Evelyn Thomas w końcu dostała wiadomość od męża, że przyjęcie urodzinowe zostało przeniesione na 17:00.
Od razu wyszła z laboratorium i pognała w ulewie po tort.
Kiedy pchnęła drzwi do sali bankietowej, jej długie włosy były przemoczone na wylot, przez co wyglądała dość niechlujnie.
Ku jej zaskoczeniu sala aż kipiała. Goście już jedli. Przy głównym stole, między jej mężem a synem, siedziała inna kobieta. Trzymała jej syna za rękę i śmiała się, opierając się o jej męża.
Evelyn stanęła jak wryta. Uśmiech na jej twarzy powoli zgasł i zniknął, zostawiając tylko chłód.
Wmawiała sobie, że wytrzyma to pięć lat. Ale w tej jednej chwili wszystkie nadzieje rozpłynęły się jak kamfora, a w środku została już tylko rozpacz — ciężka, lepka, jak mokry płaszcz przyklejony do skóry.
Niedbale rzuciła tort na pobliski stół, złapała kilka serwetek i zaczęła powoli osuszać włosy.
Evelyn miała na sobie skromną czarną sukienkę z kwadratowym dekoltem — elegancką i z klasą. Włosy miała spięte tak od niechcenia, że odsłaniały smukłą, łabędzią szyję. Nawet bez makijażu przyćmiewała wszystkich gości.
Po kilku minutach ktoś ją zauważył.
— Czy to nie pani Miller?
— Ta bezwstydna, co chciała się wkręcić do rodziny Millerów? Ta, co wymusiła ślub ciążą? Słyszałam, że pan Miller mówił, że nie jest godna być jego żoną.
Za każdym razem, gdy Evelyn pojawiała się publicznie z Lukiem Millerem, słyszała takie teksty.
Kiedyś te szepty ją bolały. Teraz była na nie jak z kamienia — jakby ktoś wykręcił w niej gałkę od czucia.
Uśmiechnęła się do dwóch gości, a oni od razu spuścili wzrok, niezręcznie udając, że zajmuje ich talerz. Evelyn podniosła tort i ruszyła krok po kroku do syna, Andy’ego Millera.
— Skarbie, wszystkiego najlepszego.
Wciąż miała przed oczami tamten rozdzierający ból trudnego porodu. Evelyn przykucnęła przed Andym i uśmiechnęła się do niego.
— Mam dla ciebie prezent.
Niespodziewanie chłopiec, jeszcze przed chwilą taki roześmiany, teraz zrobił na pulchnej buzi minę pełną obrzydzenia — zupełnie niepasującą do jego wieku.
Spojrzał na Evelyn spode łba i cisnął w nią prosto frytkami, które jadł.
— Kto ci kazał tu przychodzić? Ja cię nie zapraszałem!
— Andy. — Odezwał się niski głos Luke’a, podszyty niezadowoleniem.
Tyle że zganił Andy’ego za coś zupełnie innego.
— Nie rzucaj jedzeniem. Zachowuj się.
Ani przez moment nie uznał, że Andy zrobił coś złego, okazując Evelyn brak szacunku.
Uczyła go cierpliwie, stosując najbardziej „naukowe” metody wychowawcze — więc dlaczego i tak wychowała syna, który zachowuje się w ten sposób? Evelyn podniosła się.
— Andy, jestem twoją mamą!
— Evelyn, dzieci gadają, co im ślina na język przyniesie. Nie bierz tego do siebie. — Wstała kobieta siedząca między Andym a Lukiem.
Miała na sobie czerwoną, bezramiączkową sukienkę. Kasztanowe włosy miękko opadały przy uszach, a ona wyglądała na łagodną, wręcz delikatną.
To była starsza asystentka Luke’a w firmie, Maggie Smith.
— Przed chwilą tylko żartowałam z Andym, mówiłam mu, żeby cię trochę podroczył. Nie traktuj tego poważnie.
Evelyn dostrzegła w jej oczach prowokację.
— Czyli mój syn nie ma wychowania i nie szanuje własnej matki, bo ty go do tego namówiłaś. — Zaśmiała się krótko. — Naprawdę godne pracownika Grupy Miller.
— Evelyn. — Luke wstał.
Miał na sobie nietypowo srebrny garnitur, który pod światłami aż się wybijał. Proste, szerokie ramiona dodawały mu surowej, przytłaczającej prezencji, a blade usta i głębokie spojrzenie niosły ze sobą chłodny dystans.
Kiedy Evelyn weszła, widziała na jego twarzy cień łagodnego uśmiechu. Teraz, gdy stanął naprzeciw niej, wrócił do swojej zwykłej, lodowatej obojętności.
— Wiem, że jesteś wściekła. — powiedział. — To ja zmieniłem godzinę przyjęcia i zapomniałem ci powiedzieć — moja wina. Nie wyżywaj się na innych.
Maggie była jego asystentką, a do tego przyjaciółką z dzieciństwa — dorastali razem.
Zawsze ogarniała mu grafik, jakby to ona trzymała pilot do ich życia.
W noc poślubną Maggie wpisała Luke’owi międzynarodową konferencję, zostawiając Evelyn samą w apartamencie dla nowożeńców. Luke nie widział w tym nic złego.
Gdyby zmiana godziny przyjęcia urodzinowego nie była ustawiona przez Maggie, to byłoby wręcz niemożliwe.
Ale Evelyn przestało to już obchodzić.
— Spoko. — Uniosła brodę w stronę Luke’a. — Po prostu… to trochę smutne.
Luke lekko zmarszczył brwi. Nie rozumiał, o co jej chodzi, ale nawet nie zapytał.
— Nie chcę tego paskudnego tortu! — Nagle Andy zobaczył pudełko z tortem na stoliku obok Evelyn i strącił je na podłogę.
Wstążka pękła, a tort rozlazł się w jedną, obrzydliwą breję.
— Chcę tort, który kupiła mi Maggie! — Spojrzał w górę z nadzieją, aż się rwał do odpowiedzi.
— Ten tort jest bezglutenowy. — Evelyn zerknęła na podłogę bez cienia żalu i powiedziała sucho: — Jak zjesz inny, dostaniesz reakcji alergicznej.
— Daj spokój, tort, który kupiłam Andy’emu, jest bio, wszystko eko. Na pewno nic mu nie będzie. — Maggie uśmiechnęła się do Evelyn, mówiąc tak „troskliwie”, że aż to brzmiało jak przytyk.
— A ty mi w ogóle kupiłaś prezent? Nie obiecałaś mi tej limitowanej wyścigówki? — Andy znowu mocno popchnął Evelyn. — Jak nie masz prezentu, to sobie idź! Jesteś bezużyteczna, w ogóle nie dorastasz Maggie do pięt!
Evelyn zachwiała się po tym pchnięciu. Cofnęła się o krok, robiąc dystans od tej „trójki”.
„Jesteś bezużyteczna” — te słowa wbiły jej się pod żebra.
Gdyby nie to, że wszyscy patrzyli, pewnie ustawiłaby go do pionu od razu, na miejscu.
W następnej chwili usłyszała, jak Luke mówi:
— To są urodziny Andy’ego, serio będziesz mu to wypominać? Nie wyżywaj się na dziecku.
Mówił spokojnie, jakby to Evelyn była winna.
Podszedł bliżej i ściszył głos.
— W rodzinie Maggie wydarzyło się coś złego. Ona naprawdę potrzebuje takich okazji, żeby poczuć rodzinne ciepło, więc pozwoliłem jej spędzać więcej czasu z Andym. Nie rób z tego afery.
— Czyli wiedziałeś, że mnie to zaboli, a i tak ją przyprowadziłeś.
Uśmiech Evelyn był ciężki od ironii.
— Luke, a co, jeśli powiem, że jeśli nie sprawisz, żeby Maggie wyszła, to bierzemy rozwód? Co wybierasz?
Kiedy zadała to pytanie, wpatrywała się w jego twarz, nie pozwalając umknąć żadnej, choćby najdrobniejszej zmianie wyrazu.
Szok przemknął mu przez twarz tylko na ułamek sekundy, a potem w jego twardych rysach pojawiła się nuta zniecierpliwienia.
— Evelyn, przestań żartować. Jak masz jakieś pretensje, pogadamy w domu.
— Nie żartuję, Luke. Naprawdę uważam, że to smutne. — Popatrzyła na niego szczerze, kończąc to, co zaczęła wcześniej. — Jako mój mąż… byłam dumna, kiedy brałam cię ze sobą, pokazywałam ludziom. Ale niestety, my tego związku na końcu i tak nie udźwigniemy.
Chciała powiedzieć mu, żeby znalazł czas i porozmawiali o rozwodzie, ale Maggie wysunęła się do przodu, żeby „załagodzić”, a jej słodki głos sprawił, że Evelyn zrobiło się niedobrze. Odwróciła się i wyszła od razu.
Zanim wyszła, powiedziała Andy’emu:
— Od dziś Maggie będzie twoją mamą.
W torebce miała limitowaną wyścigówkę dla Andy’ego. Evelyn wyszła z sali bankietowej krok za krokiem; szła lekko, jakby unosiła się nad podłogą, a jednak coś płynęło w jej sercu — nie wiedziała, czy to łzy, czy krew.
Odejście od nich było jak wycięcie kawałka mięsa z własnego serca.
Ale zostanie z nimi oznaczało więdnięcie dzień po dniu, w tym samym kręgu: dawać i być niezauważaną.
Skoro tak, powinni po prostu pozwolić sobie odejść.
Ostatnie Rozdziały
#240 Rozdział 240 Wielki Finał
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#239 Rozdział 239 Tylko przyjaciele
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#238 Rozdział 238 Wina
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#237 Rozdział 237
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#236 Rozdział 236 Wybuchł
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#235 Rozdział 235 Katastrofa skierowana na wschód
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#234 Rozdział 234 Przekupstwo
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#233 Rozdział 233 Eksterminuj do końca
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#232 Rozdział 232 Grupa Nguyen Tech stoi w obliczu kryzysu
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#231 Rozdział 231 Powiedz mu
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026
Może Ci się spodobać 😍
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Zaproszenie śmierci
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”












