
Zakochana w moim mafijnym ojczymie
Red Vixen · W trakcie · 109.7k słów
Wstęp
Osierocona w wieku 19 lat i zmuszona do przeprowadzki do swojego przyrodniego wujka, którego nigdy nie znała, życie Sophii staje się rollercoasterem, gdy odkrywa, że jej przyrodni wujek nie jest tym, za kogo go uważała, ale przystojnym 36-letnim mężczyzną.
Jest gotowa oddać mu wszystko na tacy – swoje serce, ciało, dziewictwo, a nawet życie.
Jak daleko się posunie, aby udowodnić swoją wartość? I co się stanie, gdy odkryje tajemnice, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego?
Rozdział 1
Siedzenie w pierwszej ławce podczas pogrzebu zawsze mnie przerażało, ze względu na to, jak bardzo osobista była strata.
Pamiętam, jak patrzyłam na moją koleżankę z klasy, siedzącą w pierwszej ławce podczas pogrzebu jej ojca kilka miesięcy temu, i pamiętam, jak było mi jej żal, gdy płakała bez opamiętania.
Ale czego nie mogłam sobie wyobrazić, to że kilka miesięcy później to ja będę tą dziewczyną.
To był koszmar. Musiał nim być.
Ale bez względu na to, ile razy mrugałam, czy ile razy szczypałam się w ramię, nie budziłam się.
Zamiast tego, wciąż siedziałam w pierwszej ławce. Widziałam pełne współczucia spojrzenia przyjaciół i współpracowników, ale nic nie miało sensu.
Jedyną rzeczą, która miała sens, była uśmiechnięta twarz mojej matki na dużym portrecie przed trumną. Jej ciepły uśmiech zdawał się kpić ze mnie, okrutne przypomnienie tego, co straciłam.
Nie chciałam uwierzyć, że to ona leży w tej trumnie.
To nie miało sensu.
Jednym momentem była ze mną, a w następnym leżała bez życia.
Nie chciałam w to uwierzyć.
Przeskanowałam tłum, napotykając pełne współczucia spojrzenia wokół mnie. Niektóre twarze były znajome, inne nieznane, ale wszystkie miały ten sam wyraz współczucia. A mimo to czułam się całkowicie samotna. Bez rodziny, bez prawdziwego przyjaciela, który mógłby mnie pocieszyć.
Mój telefon leżał na moich kolanach, a wiadomość od mojego chłopaka była stałym przypomnieniem o jego nieobecności.
"Przepraszam, że nie mogłem przyjść, księżniczko. Tata dał mi masę roboty, ale wynagrodzę ci to. Bądź silna dla mnie, kochanie."
Jego słowa przyniosły chwilowe pocieszenie, i mimo wszystko, na moich ustach pojawił się cień uśmiechu, wiedząc, że mój chłopak myślał o mnie, mimo że był nieobecny.
Rozumiałam, bo wiedziałam, jaki potrafi być jego tata. Poza tym, był przygotowywany do objęcia stanowiska CEO po swoim ojcu.
Pomiędzy smutnymi uśmiechami, delikatnym ściskaniem moich ramion i pocieszającymi słowami ludzi, reszta ceremonii minęła jak we mgle, a trumna została złożona do grobu w naszym ogrodzie.
Stałam tam przez to, co wydawało się być godzinami, niezdolna do ruchu.
Powoli, ale pewnie, tłum się rozproszył, aż zostałam całkowicie sama.
Słońce schowało się za horyzontem, rzucając ciemny cień na puste miejsce, dopiero wtedy zmusiłam się do wejścia do domu.
Cisza. Pustka. Próżnia.
Dom był wszystkim, co czułam wewnątrz, a niezdolna utrzymać się na własnych nogach, kolana ugięły się pode mną i upadłam na podłogę.
Objęłam kolana rękami, a pierwsza łza od tamtej strasznej nocy spłynęła po moich policzkach.
Jak powstrzymałam łzy, było dla mnie zagadką, ale po pierwszej łzie, nie mogłam przestać.
Nie chciałam przestać.
Czułam, jak moje serce jest rozrywane i deptane, gdy płakałam za stratą mojej matki. Mojej najlepszej przyjaciółki. Jedynej rodziny, jaką miałam.
Ból, który czułam, był nie do zniesienia i wiedziałam, że muszę opuścić ten dom, zanim mnie całkowicie pochłonie.
Z drżącymi nogami wstałam i wybiegłam z domu, mając tylko jedno miejsce na myśli.
Potrzebowałam go. Nie mogłam tego znieść. Nie mogłam spędzić ani chwili dłużej w tym domu. Nie, gdy wszystko przypominało mi o niej, a jej zapach wciąż unosił się w powietrzu.
Biegłam najszybciej, jak mogłam. Moje płuca błagały o przerwę i wypełnienie ich powietrzem. Moje kończyny protestowały, ale nie zatrzymałam się.
Nie mogłam.
Moje ciało płonęło bólem, a prosta czynność oddychania stawała się naprawdę trudna. Ale nic z tego nie mogło się równać z bolesnym pulsowaniem w moim sercu.
Potrzebowałam go.
Biegłam szybciej, zatrzymując się dopiero, gdy zobaczyłam wysoki dach jego domu.
Upadłam przy drzwiach wejściowych, łapiąc oddech i dając sobie kilka sekund na złapanie tchu, zanim weszłam do środka.
Nie musiałam patrzeć w lustro, żeby wiedzieć, że wyglądam jak śmierć, ale wiedziałam, że jemu to nie przeszkadza. Widział mnie w najgorszym stanie i mimo to pozostał przy mnie.
Pewnie nadal był zajęty pracą, ale nie mogłam dłużej czekać bez niego. Straciłabym zmysły.
Po tym, co wydawało się wiecznością, a w rzeczywistości było tylko kilkoma minutami, wzięłam głęboki oddech i wstałam.
Zapukałam raz i zostałam przywitana przez serdeczną twarz Sandry, starej służącej rodziny.
„Och, kochane dziecko,” położyła dłoń na piersi.
Znowu to było. To samo współczujące spojrzenie, które dostawałam przez cały dzień.
Przełknęłam żółć w gardle. „Gdzie jest Ethan?” Mój głos był ochrypły, ledwo go rozpoznałam.
„Myślę, że jest w swoim pokoju. Czy potrzebujesz...”
Zanim zdążyła dokończyć, już wspinałam się po krętych schodach, pragnąc tylko wtulić się w ramiona mojego chłopaka.
Dotarłam do korytarza, gdzie znajdował się jego pokój, ale cichy jęk zatrzymał mnie w miejscu. Mój umysł buntował się przeciwko temu dźwiękowi, odmawiając uwierzenia w to, co słyszę.
Starłam łzy grzbietem dłoni, żeby upewnić się, że umysł nie płata mi figli.
„Kurwa, Ethan,” jęk znów się powtórzył, a moje ciało znieruchomiało, serce waliło jak oszalałe.
Pokręciłam głową, nie chcąc wierzyć w cokolwiek, idąc w stronę jego pokoju.
Drzwi były częściowo otwarte, a ja je popchnęłam, a scena przede mną była jak cios w żołądek.
Gdyby ktoś mi to powiedział, spoliczkowałabym go i przeklęła do piekła.
Ale tuż przede mną był mój chłopak od drugiego roku, maniakalnie posuwający kobietę, dźwięk uderzających o siebie ciał zagłuszony przez dzwonienie w moich uszach. Mój świat się rozpadł.
„Jesteś taka cholernie słodka,” jęknął.
Byli tak pochłonięci swoją aktywnością, że mnie nie zauważyli.
Dopóki nie wyrwał mi się szloch.
Ethan odwrócił się do mnie, oczy szeroko otwarte jak u jelenia w światłach reflektorów, i wyskoczył z kobiety, która wyglądała tylko na zirytowaną, że została pozbawiona orgazmu.
„Sophia!” Ethan wyskoczył z łóżka. „Nie powiedziałaś, że przyjdziesz,” zarzucił na nogi krótkie spodenki.
„Więc to było to. Powód, dla którego nie mogłeś być na pogrzebie mojej matki, to że pieprzyłeś inną kobietę?” zapytałam bardzo cicho.
„Mogę to wyjaśnić, Sophie... tylko mnie wysłuchaj, kochanie...”
„Mów. Wyjaśniaj,” powiedziałam cicho, ale głos drżał ze złości.
Zaskoczyło go to, i tak jak się spodziewałam, nie miał absolutnie nic do powiedzenia.
Pokręciłam głową, a więcej łez popłynęło. „Nienawidzę cię, Ethan. Skrzywdziłeś mnie w najgorszy możliwy sposób i nigdy ci tego nie wybaczę!”
„Kochanie...”
„Nie dotykaj mnie!” krzyknęłam jak szalona. „Cztery lata, Ethan. Cztery lata. Jak mogłeś mi to zrobić?!” krzyczałam na całe gardło.
„Nie obwiniaj mnie, kiedy to też twoja wina!” ryknął. „Byliśmy razem przez cztery lata, ale ani razu nie pozwoliłaś mi cię pieprzyć! Jestem mężczyzną z cholernymi potrzebami, czego się spodziewałaś?!”
„I to... pieprzenie dziwki było najlepszym sposobem na to?” zapytałam z niedowierzaniem, nie mogąc uwierzyć, że to ta sama osoba, którą myślałam, że kocham bardziej niż życie.
Wybieraliśmy imiona dla dzieci, na miłość boską!
„Cóż, może gdybyś nie była taka pruderyjna, nie doszłoby do tego. Kto wie, może nawet nie jesteś dziewicą, za którą się podajesz. Może chodzisz po mieście i pieprzysz każdego kutasa, udając...”
Moja dłoń połączyła się ostro z jego policzkiem, siła rzuciła jego głowę do tyłu. „Jesteś odrażający. Miej okropne życie!”
Odwróciłam się i pobiegłam, łzy płynęły po mojej twarzy, uciekając z miejsca, gdzie moje serce zostało rozbite.
Ostatnie Rozdziały
#121 Sto dwadzieścia jeden
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#120 Sto dwadzieścia
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#119 Sto dziewiętnaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#118 Sto osiemnaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#117 Sto siedemnaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#116 Sto szesnaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#115 Sto piętnaście
Ostatnia Aktualizacja: 1/19/2026#114 Sto czternaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#113 Sto trzynaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#112 Sto dwanaście
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025
Może Ci się spodobać 😍
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












