
Zawładnięta przez mojego miliardera przyrodniego brata
Ida · Zakończone · 183.1k słów
Wstęp
"Nie jesteś zmęczona udawaniem... kwiatuszku?" zapytał. Jego głos był czystą seksualnością. Tą brudną, upajającą... i czułam, jak się rozgrzewam.
"Nie udaję. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, więc trzymaj się z daleka i zostaw mnie w spokoju!"
Zaśmiał się, ciemnym, ale erotycznym dźwiękiem, "Tutaj się mylisz..." zaczął, zbliżając się, aż moje plecy dotknęły ściany, "To, co między nami jest... to nie kwestia chęci. To kwestia potrzeby. Potrzeby tak głębokiej, że grozi, że mnie zniszczy. Nie tylko cię chcę, Laylo, ja cię cholernie potrzebuję!"
Osiem lat temu, 17-letnia Layla Stevens spotkała Adama Cresta w celi więziennej — ona za włamanie, on za o wiele mroczniejsze przestępstwo. Jedno, którego nie popełnił. Ich ścieżki skrzyżowały się na zaledwie kilka minut, ale to wystarczyło, by zostawić ślad, którego Adam nie mógł się pozbyć.
Teraz, lata później, los ma pokręcone poczucie humoru. Ojciec Adama żeni się z matką Layli. Adam jest zdeterminowany, by zdobyć kobietę, która nieświadomie wryła się w jego duszę. Ale Layla ma wysokie mury, a za każdym razem, gdy próbuje je przełamać, iskrzy i wybuchają kłótnie, zapalając napięcie, które nie chce się wypalić.
Co zaczęło się jako obsesja, szybko przekształca się w coś głębszego — emocjonalną walkę, pełną ukrytej traumy, winy i chemii, która nie ustępuje. Ale przeszłość nie pozostaje długo cicha, a gdy niemal tragedia zmusza ich do konfrontacji z uczuciami, zaczynają wypływać długo skrywane sekrety.
W miarę jak uczucia rosną, a granice się zacierają, Adam jest zmuszony zmierzyć się z wszystkim, co próbował zakopać, w tym z przerażającą myślą o byciu naprawdę widzianym.
Czy dwoje złamanych ludzi znajdzie spokój w sobie nawzajem, czy ich nawiedzone historie rozerwą ich na strzępy?
✨Gorący romans spleciony z sekretami, nierozwiązanym bólem i miłością, która odważa się leczyć.✨
Rozdział 1
Prolog
Delikatnie przeciągnął palcami przez moje włosy, jego usta musnęły moje w słodkim pocałunku. Miał wiele twarzy, a ta czuła była dla mnie wciąż nowa.
"Znowu krzyczałeś przez sen," powiedziałam, nie mogąc zapomnieć, jak bardzo wyglądał na udręczonego. Spodziewałam się, że to zbagatelizuje, ale nie zrobił tego.
"Mam demony, Layla. Brzydkie cienie, które nie dają mi spokoju."
"Opowiedz mi o nich."
"Nie mogę." Spojrzał na mnie z takim głębokim uczuciem. Jakby nie widział nic poza mną.
"Dlaczego nie?"
"Bo mogłyby cię przestraszyć. A jeśli mnie zostawisz, na pewno się zgubię. Mogę sobie poradzić ze wszystkim, kwiatku, ale nie z tym, że nie będziesz przy mnie."
Wtedy, kiedy mi to powiedział, myślałam, że przesadza. Och, jak bardzo się myliłam!
Dzień dzisiejszy
Nie jestem osobą, która ocenia. Jestem osobą, która rzuciła szkołę średnią, aby podążać za szalonym marzeniem o zostaniu tatuażystką, bo chłopak, którego poznałam w więzieniu, gdy miałam siedemnaście lat, na mnie wpłynął. Innymi słowy, jestem mistrzynią złych decyzji. Złe decyzje rządzą moim życiem i jest mi z tym dobrze. Ale mimo wszystko... nawet ja mam swoje granice, a moja mama sprawia, że trudno mi nie oceniać. Musiałam zrobić coś strasznego w poprzednim życiu, bo dlaczego inaczej miałabym uczestniczyć w czwartych zaręczynach mojej matki w ciągu moich dwudziestu czterech lat na tej ziemi?
To są czterej różni mężowie (z wyłączeniem mojego ojca, o nim nie rozmawiamy).
Wielka sala pachniała delikatnie starością drewna i cytrusami, czyli zapachem bogatych ludzi. Ale nic nie mogło zamaskować dusznej atmosfery udawania unoszącej się wokół imprezy. Mieszałam martini bezmyślnie, lód brzęczał w szklance. Addy, moja najlepsza przyjaciółka i współpracownica, siedziała obok mnie. Praktycznie wibrowała z ekscytacji, jej zadbane palce owinięte wokół kieliszka szampana.
"Twoja mama na pewno trafiła na złoty strzał tym razem," powiedziała po raz trzeci, jej oczy latały po sali jak dziecko w sklepie ze słodyczami.
"Czuję się, jakbym była uwięziona w złej operze mydlanej," mruknęłam, wyciągając oliwkę z mojego drinka i rzucając ją na bok.
Addy zaśmiała się. "Layla! A co, jeśli jakiś bogaty, bezradny człowiek się na nią potknie?"
"Przeżyje," odpowiedziałam bez emocji, biorąc długi łyk mojego drinka. Moja matka była w centrum sali, błyszcząc w sposób, w jaki tylko ona potrafiła. Lśniące blond włosy i niebieskie oczy, jak moje. Była mieszanką uroku i nieustępliwej ambicji. Jej śmiech rozbrzmiewał, bo tym razem wygrała na loterii. Lucas Crest, czyli mąż numer cztery, był na szczycie drabiny społecznej, jakiej kiedykolwiek się wspięła.
Co jakiś czas, jej przyjaciele z wyższych sfer przechodzili obok mnie. Rzucając fałszywe uśmiechy i niezbyt subtelne osądy, gdy mnie witali. Ta nieodpowiedzialna córka, rozczarowanie. Ich grzeczne pytania były tylko przebranymi przytykami. Ale zawsze dbałam o to, by moje odpowiedzi jasno pokazywały, że nie obchodzi mnie, co myślą.
"Wyglądasz, jakbyś sobie świetnie radziła," powiedziała jedna, jej słowa były słodkie jak syrop i fałszywe. Chciałam zwymiotować.
"Rozkwitam," powiedziałam beznamiętnie, odwracając się z powrotem do Addy, zanim mogła drążyć dalej.
Obecność Addy była jedyną rzeczą, która trzymała mnie przy zdrowych zmysłach.
Właśnie sięgnęłam po czwarty drink, kiedy poczułam stuknięcie w ramię.
Odwróciłam się, spodziewając się kolejnej przyjaciółki mojej mamy, ale zamiast tego zobaczyłam mężczyznę. Nie, nie tylko mężczyznę... cholernie boskiego faceta.
Był wysoki, z ciemnymi, zaczesanymi w tył włosami, które wyglądały zbyt perfekcyjnie, by były przypadkowe. Jego wyraźnie zarysowana szczęka i starannie skrojony garnitur krzyczały o pieniądzach, a delikatny uśmieszek na jego ustach szeptał o kłopotach. A ja miałam słabość do kłopotów. Jego szare, intensywne oczy wydawały się zatrzymywać na mnie o sekundę za długo. Wypełniały moją głowę tak brudnymi myślami, że miałam ochotę iść do spowiedzi. Potem moje oczy spoczęły na jego wyciągniętej dłoni.
Oliwka.
„Zgubiłaś coś?” zapytał, trzymając ją jakby właśnie odkrył jakiś rodzinny klejnot.
Mrugnęłam, chwilowo zbita z tropu tym, jak ktoś może brzmieć w taki sposób. Jego głos był grzeszny, a ja miałam słabość do grzeszenia. Uniosłam brew. „Mogę ci pomóc?”
„To musi być ważne,” powiedział gładko, obracając ją między palcami. „Rzuciłaś ją z takim… celem.”
Parsknęłam. „A ty specjalnie się po nią schyliłeś? To albo niesamowicie dziwne, albo tragicznie żałosne. Jeszcze nie zdecydowałam, które.”
Uśmiech pogłębił się, niewzruszony. „Słyszałaś kiedyś o etykiecie? Nie rzucasz po prostu rzeczami.”
Chciałam przewrócić oczami, dlaczego zawsze ci seksowni okazują się być cholernie dziwni?! Łokieć Addy wbił się w mój bok. „Kto to?” szepnęła głośno.
„Dobre pytanie,” powiedziałam, zwracając się z powrotem do niego. „Kim jesteś? Policją od oliwek?”
Kącik jego ust drgnął, jakby decydował, czy się uśmiechnąć, czy kontynuować grę. „Powiedzmy, że jestem kimś, kto nie pozwala rzeczom ani ludziom pozostać niezauważonymi.”
Powietrze między nami było naładowane, jak przed burzą. Jego arogancja irytowała, ale, cholera, była pociągająca. Przeklęta moja słabość do przystojnych facetów!
„A myślałam, że ci wielcy i ważni mają lepsze rzeczy do roboty,” odparłam, przyglądając się jego zegarkowi, butom i temu, jak nosił swoją arogancję jak drugą skórę. Zdecydowanie pochodził z pieniędzy. „Ale chyba chodzi ci o małe zwycięstwa.”
Jego wzrok nie drgnął, a ja nienawidziłam, jak sprawiał, że moje ciało mrowiło. „Nie tylko małe zwycięstwa. Interesujące. Jak masz na imię?”
„Nie twoja cholernie sprawa,” odparłam chłodno, wracając do swojego drinka.
Ale on nie odszedł. Zamiast tego pochylił się bliżej, aż był tuż przy moim uchu, jego głos niski i gładki. Wewnątrz krzyczałam, i nazwij mnie słabą, ale byłam już poważnie podniecona. Przełknęłam ciężko i próbowałam udawać niewzruszoną.
„Masz niezły język, kwiatku.”
„A ty masz niezłe ego,” odparłam. „Może znajdź kogoś innego, kto je pogłaska.”
Szczęka Addy opadła obok mnie, ale on nie drgnął. Po prostu patrzył na mnie, jego uśmiech przesuwający się w coś ostrzejszego, bardziej kalkulującego.
„Myślę, że zostanę tutaj,” powiedział. „Jesteś bardziej rozrywkowa niż całe przyjęcie.”
Otworzyłam usta, żeby powiedzieć Bóg wie co, ale Addy złapała mnie za ramię, jej uchwyt zaskakująco silny jak na kogoś tak drobnego. „Dobra, czas na wyjście!” powiedziała, jej głos wysoki i nerwowy.
„Tak bardzo chcesz go przelecieć!” szepnęła, praktycznie ciągnąc mnie od baru. Złapałam ostatni rzut oka na aroganckiego nieznajomego, gdy patrzył, jak odchodzimy, jego uśmieszek nienaruszony.
I cholera, jak bardzo nienawidziłam, że chciałam zetrzeć ten uśmiech z jego głupio pięknej twarzy... albo może go pocałować.
Ostatnie Rozdziały
#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.












