
Zawładnięta przez mojego miliardera przyrodniego brata
Ida · Zakończone · 183.1k słów
Wstęp
"Nie jesteś zmęczona udawaniem... kwiatuszku?" zapytał. Jego głos był czystą seksualnością. Tą brudną, upajającą... i czułam, jak się rozgrzewam.
"Nie udaję. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, więc trzymaj się z daleka i zostaw mnie w spokoju!"
Zaśmiał się, ciemnym, ale erotycznym dźwiękiem, "Tutaj się mylisz..." zaczął, zbliżając się, aż moje plecy dotknęły ściany, "To, co między nami jest... to nie kwestia chęci. To kwestia potrzeby. Potrzeby tak głębokiej, że grozi, że mnie zniszczy. Nie tylko cię chcę, Laylo, ja cię cholernie potrzebuję!"
Osiem lat temu, 17-letnia Layla Stevens spotkała Adama Cresta w celi więziennej — ona za włamanie, on za o wiele mroczniejsze przestępstwo. Jedno, którego nie popełnił. Ich ścieżki skrzyżowały się na zaledwie kilka minut, ale to wystarczyło, by zostawić ślad, którego Adam nie mógł się pozbyć.
Teraz, lata później, los ma pokręcone poczucie humoru. Ojciec Adama żeni się z matką Layli. Adam jest zdeterminowany, by zdobyć kobietę, która nieświadomie wryła się w jego duszę. Ale Layla ma wysokie mury, a za każdym razem, gdy próbuje je przełamać, iskrzy i wybuchają kłótnie, zapalając napięcie, które nie chce się wypalić.
Co zaczęło się jako obsesja, szybko przekształca się w coś głębszego — emocjonalną walkę, pełną ukrytej traumy, winy i chemii, która nie ustępuje. Ale przeszłość nie pozostaje długo cicha, a gdy niemal tragedia zmusza ich do konfrontacji z uczuciami, zaczynają wypływać długo skrywane sekrety.
W miarę jak uczucia rosną, a granice się zacierają, Adam jest zmuszony zmierzyć się z wszystkim, co próbował zakopać, w tym z przerażającą myślą o byciu naprawdę widzianym.
Czy dwoje złamanych ludzi znajdzie spokój w sobie nawzajem, czy ich nawiedzone historie rozerwą ich na strzępy?
✨Gorący romans spleciony z sekretami, nierozwiązanym bólem i miłością, która odważa się leczyć.✨
Rozdział 1
Prolog
Delikatnie przeciągnął palcami przez moje włosy, jego usta musnęły moje w słodkim pocałunku. Miał wiele twarzy, a ta czuła była dla mnie wciąż nowa.
"Znowu krzyczałeś przez sen," powiedziałam, nie mogąc zapomnieć, jak bardzo wyglądał na udręczonego. Spodziewałam się, że to zbagatelizuje, ale nie zrobił tego.
"Mam demony, Layla. Brzydkie cienie, które nie dają mi spokoju."
"Opowiedz mi o nich."
"Nie mogę." Spojrzał na mnie z takim głębokim uczuciem. Jakby nie widział nic poza mną.
"Dlaczego nie?"
"Bo mogłyby cię przestraszyć. A jeśli mnie zostawisz, na pewno się zgubię. Mogę sobie poradzić ze wszystkim, kwiatku, ale nie z tym, że nie będziesz przy mnie."
Wtedy, kiedy mi to powiedział, myślałam, że przesadza. Och, jak bardzo się myliłam!
Dzień dzisiejszy
Nie jestem osobą, która ocenia. Jestem osobą, która rzuciła szkołę średnią, aby podążać za szalonym marzeniem o zostaniu tatuażystką, bo chłopak, którego poznałam w więzieniu, gdy miałam siedemnaście lat, na mnie wpłynął. Innymi słowy, jestem mistrzynią złych decyzji. Złe decyzje rządzą moim życiem i jest mi z tym dobrze. Ale mimo wszystko... nawet ja mam swoje granice, a moja mama sprawia, że trudno mi nie oceniać. Musiałam zrobić coś strasznego w poprzednim życiu, bo dlaczego inaczej miałabym uczestniczyć w czwartych zaręczynach mojej matki w ciągu moich dwudziestu czterech lat na tej ziemi?
To są czterej różni mężowie (z wyłączeniem mojego ojca, o nim nie rozmawiamy).
Wielka sala pachniała delikatnie starością drewna i cytrusami, czyli zapachem bogatych ludzi. Ale nic nie mogło zamaskować dusznej atmosfery udawania unoszącej się wokół imprezy. Mieszałam martini bezmyślnie, lód brzęczał w szklance. Addy, moja najlepsza przyjaciółka i współpracownica, siedziała obok mnie. Praktycznie wibrowała z ekscytacji, jej zadbane palce owinięte wokół kieliszka szampana.
"Twoja mama na pewno trafiła na złoty strzał tym razem," powiedziała po raz trzeci, jej oczy latały po sali jak dziecko w sklepie ze słodyczami.
"Czuję się, jakbym była uwięziona w złej operze mydlanej," mruknęłam, wyciągając oliwkę z mojego drinka i rzucając ją na bok.
Addy zaśmiała się. "Layla! A co, jeśli jakiś bogaty, bezradny człowiek się na nią potknie?"
"Przeżyje," odpowiedziałam bez emocji, biorąc długi łyk mojego drinka. Moja matka była w centrum sali, błyszcząc w sposób, w jaki tylko ona potrafiła. Lśniące blond włosy i niebieskie oczy, jak moje. Była mieszanką uroku i nieustępliwej ambicji. Jej śmiech rozbrzmiewał, bo tym razem wygrała na loterii. Lucas Crest, czyli mąż numer cztery, był na szczycie drabiny społecznej, jakiej kiedykolwiek się wspięła.
Co jakiś czas, jej przyjaciele z wyższych sfer przechodzili obok mnie. Rzucając fałszywe uśmiechy i niezbyt subtelne osądy, gdy mnie witali. Ta nieodpowiedzialna córka, rozczarowanie. Ich grzeczne pytania były tylko przebranymi przytykami. Ale zawsze dbałam o to, by moje odpowiedzi jasno pokazywały, że nie obchodzi mnie, co myślą.
"Wyglądasz, jakbyś sobie świetnie radziła," powiedziała jedna, jej słowa były słodkie jak syrop i fałszywe. Chciałam zwymiotować.
"Rozkwitam," powiedziałam beznamiętnie, odwracając się z powrotem do Addy, zanim mogła drążyć dalej.
Obecność Addy była jedyną rzeczą, która trzymała mnie przy zdrowych zmysłach.
Właśnie sięgnęłam po czwarty drink, kiedy poczułam stuknięcie w ramię.
Odwróciłam się, spodziewając się kolejnej przyjaciółki mojej mamy, ale zamiast tego zobaczyłam mężczyznę. Nie, nie tylko mężczyznę... cholernie boskiego faceta.
Był wysoki, z ciemnymi, zaczesanymi w tył włosami, które wyglądały zbyt perfekcyjnie, by były przypadkowe. Jego wyraźnie zarysowana szczęka i starannie skrojony garnitur krzyczały o pieniądzach, a delikatny uśmieszek na jego ustach szeptał o kłopotach. A ja miałam słabość do kłopotów. Jego szare, intensywne oczy wydawały się zatrzymywać na mnie o sekundę za długo. Wypełniały moją głowę tak brudnymi myślami, że miałam ochotę iść do spowiedzi. Potem moje oczy spoczęły na jego wyciągniętej dłoni.
Oliwka.
„Zgubiłaś coś?” zapytał, trzymając ją jakby właśnie odkrył jakiś rodzinny klejnot.
Mrugnęłam, chwilowo zbita z tropu tym, jak ktoś może brzmieć w taki sposób. Jego głos był grzeszny, a ja miałam słabość do grzeszenia. Uniosłam brew. „Mogę ci pomóc?”
„To musi być ważne,” powiedział gładko, obracając ją między palcami. „Rzuciłaś ją z takim… celem.”
Parsknęłam. „A ty specjalnie się po nią schyliłeś? To albo niesamowicie dziwne, albo tragicznie żałosne. Jeszcze nie zdecydowałam, które.”
Uśmiech pogłębił się, niewzruszony. „Słyszałaś kiedyś o etykiecie? Nie rzucasz po prostu rzeczami.”
Chciałam przewrócić oczami, dlaczego zawsze ci seksowni okazują się być cholernie dziwni?! Łokieć Addy wbił się w mój bok. „Kto to?” szepnęła głośno.
„Dobre pytanie,” powiedziałam, zwracając się z powrotem do niego. „Kim jesteś? Policją od oliwek?”
Kącik jego ust drgnął, jakby decydował, czy się uśmiechnąć, czy kontynuować grę. „Powiedzmy, że jestem kimś, kto nie pozwala rzeczom ani ludziom pozostać niezauważonymi.”
Powietrze między nami było naładowane, jak przed burzą. Jego arogancja irytowała, ale, cholera, była pociągająca. Przeklęta moja słabość do przystojnych facetów!
„A myślałam, że ci wielcy i ważni mają lepsze rzeczy do roboty,” odparłam, przyglądając się jego zegarkowi, butom i temu, jak nosił swoją arogancję jak drugą skórę. Zdecydowanie pochodził z pieniędzy. „Ale chyba chodzi ci o małe zwycięstwa.”
Jego wzrok nie drgnął, a ja nienawidziłam, jak sprawiał, że moje ciało mrowiło. „Nie tylko małe zwycięstwa. Interesujące. Jak masz na imię?”
„Nie twoja cholernie sprawa,” odparłam chłodno, wracając do swojego drinka.
Ale on nie odszedł. Zamiast tego pochylił się bliżej, aż był tuż przy moim uchu, jego głos niski i gładki. Wewnątrz krzyczałam, i nazwij mnie słabą, ale byłam już poważnie podniecona. Przełknęłam ciężko i próbowałam udawać niewzruszoną.
„Masz niezły język, kwiatku.”
„A ty masz niezłe ego,” odparłam. „Może znajdź kogoś innego, kto je pogłaska.”
Szczęka Addy opadła obok mnie, ale on nie drgnął. Po prostu patrzył na mnie, jego uśmiech przesuwający się w coś ostrzejszego, bardziej kalkulującego.
„Myślę, że zostanę tutaj,” powiedział. „Jesteś bardziej rozrywkowa niż całe przyjęcie.”
Otworzyłam usta, żeby powiedzieć Bóg wie co, ale Addy złapała mnie za ramię, jej uchwyt zaskakująco silny jak na kogoś tak drobnego. „Dobra, czas na wyjście!” powiedziała, jej głos wysoki i nerwowy.
„Tak bardzo chcesz go przelecieć!” szepnęła, praktycznie ciągnąc mnie od baru. Złapałam ostatni rzut oka na aroganckiego nieznajomego, gdy patrzył, jak odchodzimy, jego uśmieszek nienaruszony.
I cholera, jak bardzo nienawidziłam, że chciałam zetrzeć ten uśmiech z jego głupio pięknej twarzy... albo może go pocałować.
Ostatnie Rozdziały
#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025
Może Ci się spodobać 😍
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Moja Oznaczona Luna
„Tak.”
Wypuszcza powietrze, podnosi rękę i ponownie uderza mnie w nagi tyłek... mocniej niż wcześniej. Dyszę pod wpływem uderzenia. Boli, ale jest to takie gorące i seksowne.
„Zrobisz to ponownie?”
„Nie.”
„Nie, co?”
„Nie, Panie.”
„Dobra dziewczynka,” przybliża swoje usta, by pocałować moje pośladki, jednocześnie delikatnie je głaszcząc.
„Teraz cię przelecę,” sadza mnie na swoich kolanach w pozycji okrakiem. Nasze spojrzenia się krzyżują. Jego długie palce znajdują drogę do mojego wejścia i wślizgują się do środka.
„Jesteś mokra dla mnie, maleńka,” mówi z zadowoleniem. Rusza palcami w tę i z powrotem, sprawiając, że jęczę z rozkoszy.
„Hmm,” Ale nagle, jego palce znikają. Krzyczę, gdy moje ciało tęskni za jego dotykiem. Zmienia naszą pozycję w sekundę, tak że jestem pod nim. Oddycham płytko, a moje zmysły są rozproszone, oczekując jego twardości we mnie. Uczucie jest niesamowite.
„Proszę,” błagam. Chcę go. Potrzebuję tego tak bardzo.
„Więc jak chcesz dojść, maleńka?” szepcze.
O, bogini!
Życie Apphii jest ciężkie, od złego traktowania przez członków jej stada, po brutalne odrzucenie przez jej partnera. Jest sama. Pobita w surową noc, spotyka swojego drugiego szansowego partnera, potężnego, niebezpiecznego Lykańskiego Alfę, i cóż, czeka ją jazda życia. Jednak wszystko się komplikuje, gdy odkrywa, że nie jest zwykłym wilkiem. Dręczona zagrożeniem dla swojego życia, Apphia nie ma wyboru, musi stawić czoła swoim lękom. Czy Apphia będzie w stanie pokonać zło, które zagraża jej życiu i w końcu będzie szczęśliwa ze swoim partnerem? Śledź, aby dowiedzieć się więcej.
Ostrzeżenie: Treści dla dorosłych
Zabawa z Ogniem
„Wkrótce sobie porozmawiamy, dobrze?” Nie mogłam mówić, tylko wpatrywałam się w niego szeroko otwartymi oczami, podczas gdy moje serce biło jak oszalałe. Mogłam tylko mieć nadzieję, że to nie mnie szukał.
Althaia spotyka niebezpiecznego szefa mafii, Damiana, który zostaje zauroczony jej dużymi, niewinnymi zielonymi oczami i nie może przestać o niej myśleć. Althaia była ukrywana przed tym niebezpiecznym diabłem. Jednak los przyprowadził go do niej. Tym razem nie pozwoli jej już odejść.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zakazane pragnienie króla Lykanów
Te słowa spłynęły okrutnie z ust mojego przeznaczonego-MOJEGO PARTNERA.
Odebrał mi niewinność, odrzucił mnie, dźgnął, a potem kazał zabić w naszą noc poślubną. Straciłam swoją wilczycę, pozostawiona w okrutnym świecie, by znosić ból sama...
Ale tej nocy moje życie przybrało inny obrót - obrót, który wciągnął mnie do najgorszego piekła możliwego.
Jednego momentu byłam dziedziczką mojego stada, a następnego - niewolnicą bezwzględnego Króla Lykanów, który był na skraju obłędu...
Zimny.
Śmiertelny.
Bez litości.
Jego obecność była samym piekłem.
Jego imię szeptem terroru.
Przyrzekł, że jestem jego, pożądana przez jego bestię; by zaspokoić, nawet jeśli miałoby to mnie złamać
Teraz, uwięziona w jego dominującym świecie, muszę przetrwać mroczne uściski Króla, który miał mnie owiniętą wokół palca.
Jednak w tej mrocznej rzeczywistości kryje się pierwotny los...
Kontraktowa Żona Prezesa
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.












