
Zawładnięta przez mojego miliardera przyrodniego brata
Ida · Zakończone · 183.1k słów
Wstęp
"Nie jesteś zmęczona udawaniem... kwiatuszku?" zapytał. Jego głos był czystą seksualnością. Tą brudną, upajającą... i czułam, jak się rozgrzewam.
"Nie udaję. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, więc trzymaj się z daleka i zostaw mnie w spokoju!"
Zaśmiał się, ciemnym, ale erotycznym dźwiękiem, "Tutaj się mylisz..." zaczął, zbliżając się, aż moje plecy dotknęły ściany, "To, co między nami jest... to nie kwestia chęci. To kwestia potrzeby. Potrzeby tak głębokiej, że grozi, że mnie zniszczy. Nie tylko cię chcę, Laylo, ja cię cholernie potrzebuję!"
Osiem lat temu, 17-letnia Layla Stevens spotkała Adama Cresta w celi więziennej — ona za włamanie, on za o wiele mroczniejsze przestępstwo. Jedno, którego nie popełnił. Ich ścieżki skrzyżowały się na zaledwie kilka minut, ale to wystarczyło, by zostawić ślad, którego Adam nie mógł się pozbyć.
Teraz, lata później, los ma pokręcone poczucie humoru. Ojciec Adama żeni się z matką Layli. Adam jest zdeterminowany, by zdobyć kobietę, która nieświadomie wryła się w jego duszę. Ale Layla ma wysokie mury, a za każdym razem, gdy próbuje je przełamać, iskrzy i wybuchają kłótnie, zapalając napięcie, które nie chce się wypalić.
Co zaczęło się jako obsesja, szybko przekształca się w coś głębszego — emocjonalną walkę, pełną ukrytej traumy, winy i chemii, która nie ustępuje. Ale przeszłość nie pozostaje długo cicha, a gdy niemal tragedia zmusza ich do konfrontacji z uczuciami, zaczynają wypływać długo skrywane sekrety.
W miarę jak uczucia rosną, a granice się zacierają, Adam jest zmuszony zmierzyć się z wszystkim, co próbował zakopać, w tym z przerażającą myślą o byciu naprawdę widzianym.
Czy dwoje złamanych ludzi znajdzie spokój w sobie nawzajem, czy ich nawiedzone historie rozerwą ich na strzępy?
✨Gorący romans spleciony z sekretami, nierozwiązanym bólem i miłością, która odważa się leczyć.✨
Rozdział 1
Prolog
Delikatnie przeciągnął palcami przez moje włosy, jego usta musnęły moje w słodkim pocałunku. Miał wiele twarzy, a ta czuła była dla mnie wciąż nowa.
"Znowu krzyczałeś przez sen," powiedziałam, nie mogąc zapomnieć, jak bardzo wyglądał na udręczonego. Spodziewałam się, że to zbagatelizuje, ale nie zrobił tego.
"Mam demony, Layla. Brzydkie cienie, które nie dają mi spokoju."
"Opowiedz mi o nich."
"Nie mogę." Spojrzał na mnie z takim głębokim uczuciem. Jakby nie widział nic poza mną.
"Dlaczego nie?"
"Bo mogłyby cię przestraszyć. A jeśli mnie zostawisz, na pewno się zgubię. Mogę sobie poradzić ze wszystkim, kwiatku, ale nie z tym, że nie będziesz przy mnie."
Wtedy, kiedy mi to powiedział, myślałam, że przesadza. Och, jak bardzo się myliłam!
Dzień dzisiejszy
Nie jestem osobą, która ocenia. Jestem osobą, która rzuciła szkołę średnią, aby podążać za szalonym marzeniem o zostaniu tatuażystką, bo chłopak, którego poznałam w więzieniu, gdy miałam siedemnaście lat, na mnie wpłynął. Innymi słowy, jestem mistrzynią złych decyzji. Złe decyzje rządzą moim życiem i jest mi z tym dobrze. Ale mimo wszystko... nawet ja mam swoje granice, a moja mama sprawia, że trudno mi nie oceniać. Musiałam zrobić coś strasznego w poprzednim życiu, bo dlaczego inaczej miałabym uczestniczyć w czwartych zaręczynach mojej matki w ciągu moich dwudziestu czterech lat na tej ziemi?
To są czterej różni mężowie (z wyłączeniem mojego ojca, o nim nie rozmawiamy).
Wielka sala pachniała delikatnie starością drewna i cytrusami, czyli zapachem bogatych ludzi. Ale nic nie mogło zamaskować dusznej atmosfery udawania unoszącej się wokół imprezy. Mieszałam martini bezmyślnie, lód brzęczał w szklance. Addy, moja najlepsza przyjaciółka i współpracownica, siedziała obok mnie. Praktycznie wibrowała z ekscytacji, jej zadbane palce owinięte wokół kieliszka szampana.
"Twoja mama na pewno trafiła na złoty strzał tym razem," powiedziała po raz trzeci, jej oczy latały po sali jak dziecko w sklepie ze słodyczami.
"Czuję się, jakbym była uwięziona w złej operze mydlanej," mruknęłam, wyciągając oliwkę z mojego drinka i rzucając ją na bok.
Addy zaśmiała się. "Layla! A co, jeśli jakiś bogaty, bezradny człowiek się na nią potknie?"
"Przeżyje," odpowiedziałam bez emocji, biorąc długi łyk mojego drinka. Moja matka była w centrum sali, błyszcząc w sposób, w jaki tylko ona potrafiła. Lśniące blond włosy i niebieskie oczy, jak moje. Była mieszanką uroku i nieustępliwej ambicji. Jej śmiech rozbrzmiewał, bo tym razem wygrała na loterii. Lucas Crest, czyli mąż numer cztery, był na szczycie drabiny społecznej, jakiej kiedykolwiek się wspięła.
Co jakiś czas, jej przyjaciele z wyższych sfer przechodzili obok mnie. Rzucając fałszywe uśmiechy i niezbyt subtelne osądy, gdy mnie witali. Ta nieodpowiedzialna córka, rozczarowanie. Ich grzeczne pytania były tylko przebranymi przytykami. Ale zawsze dbałam o to, by moje odpowiedzi jasno pokazywały, że nie obchodzi mnie, co myślą.
"Wyglądasz, jakbyś sobie świetnie radziła," powiedziała jedna, jej słowa były słodkie jak syrop i fałszywe. Chciałam zwymiotować.
"Rozkwitam," powiedziałam beznamiętnie, odwracając się z powrotem do Addy, zanim mogła drążyć dalej.
Obecność Addy była jedyną rzeczą, która trzymała mnie przy zdrowych zmysłach.
Właśnie sięgnęłam po czwarty drink, kiedy poczułam stuknięcie w ramię.
Odwróciłam się, spodziewając się kolejnej przyjaciółki mojej mamy, ale zamiast tego zobaczyłam mężczyznę. Nie, nie tylko mężczyznę... cholernie boskiego faceta.
Był wysoki, z ciemnymi, zaczesanymi w tył włosami, które wyglądały zbyt perfekcyjnie, by były przypadkowe. Jego wyraźnie zarysowana szczęka i starannie skrojony garnitur krzyczały o pieniądzach, a delikatny uśmieszek na jego ustach szeptał o kłopotach. A ja miałam słabość do kłopotów. Jego szare, intensywne oczy wydawały się zatrzymywać na mnie o sekundę za długo. Wypełniały moją głowę tak brudnymi myślami, że miałam ochotę iść do spowiedzi. Potem moje oczy spoczęły na jego wyciągniętej dłoni.
Oliwka.
„Zgubiłaś coś?” zapytał, trzymając ją jakby właśnie odkrył jakiś rodzinny klejnot.
Mrugnęłam, chwilowo zbita z tropu tym, jak ktoś może brzmieć w taki sposób. Jego głos był grzeszny, a ja miałam słabość do grzeszenia. Uniosłam brew. „Mogę ci pomóc?”
„To musi być ważne,” powiedział gładko, obracając ją między palcami. „Rzuciłaś ją z takim… celem.”
Parsknęłam. „A ty specjalnie się po nią schyliłeś? To albo niesamowicie dziwne, albo tragicznie żałosne. Jeszcze nie zdecydowałam, które.”
Uśmiech pogłębił się, niewzruszony. „Słyszałaś kiedyś o etykiecie? Nie rzucasz po prostu rzeczami.”
Chciałam przewrócić oczami, dlaczego zawsze ci seksowni okazują się być cholernie dziwni?! Łokieć Addy wbił się w mój bok. „Kto to?” szepnęła głośno.
„Dobre pytanie,” powiedziałam, zwracając się z powrotem do niego. „Kim jesteś? Policją od oliwek?”
Kącik jego ust drgnął, jakby decydował, czy się uśmiechnąć, czy kontynuować grę. „Powiedzmy, że jestem kimś, kto nie pozwala rzeczom ani ludziom pozostać niezauważonymi.”
Powietrze między nami było naładowane, jak przed burzą. Jego arogancja irytowała, ale, cholera, była pociągająca. Przeklęta moja słabość do przystojnych facetów!
„A myślałam, że ci wielcy i ważni mają lepsze rzeczy do roboty,” odparłam, przyglądając się jego zegarkowi, butom i temu, jak nosił swoją arogancję jak drugą skórę. Zdecydowanie pochodził z pieniędzy. „Ale chyba chodzi ci o małe zwycięstwa.”
Jego wzrok nie drgnął, a ja nienawidziłam, jak sprawiał, że moje ciało mrowiło. „Nie tylko małe zwycięstwa. Interesujące. Jak masz na imię?”
„Nie twoja cholernie sprawa,” odparłam chłodno, wracając do swojego drinka.
Ale on nie odszedł. Zamiast tego pochylił się bliżej, aż był tuż przy moim uchu, jego głos niski i gładki. Wewnątrz krzyczałam, i nazwij mnie słabą, ale byłam już poważnie podniecona. Przełknęłam ciężko i próbowałam udawać niewzruszoną.
„Masz niezły język, kwiatku.”
„A ty masz niezłe ego,” odparłam. „Może znajdź kogoś innego, kto je pogłaska.”
Szczęka Addy opadła obok mnie, ale on nie drgnął. Po prostu patrzył na mnie, jego uśmiech przesuwający się w coś ostrzejszego, bardziej kalkulującego.
„Myślę, że zostanę tutaj,” powiedział. „Jesteś bardziej rozrywkowa niż całe przyjęcie.”
Otworzyłam usta, żeby powiedzieć Bóg wie co, ale Addy złapała mnie za ramię, jej uchwyt zaskakująco silny jak na kogoś tak drobnego. „Dobra, czas na wyjście!” powiedziała, jej głos wysoki i nerwowy.
„Tak bardzo chcesz go przelecieć!” szepnęła, praktycznie ciągnąc mnie od baru. Złapałam ostatni rzut oka na aroganckiego nieznajomego, gdy patrzył, jak odchodzimy, jego uśmieszek nienaruszony.
I cholera, jak bardzo nienawidziłam, że chciałam zetrzeć ten uśmiech z jego głupio pięknej twarzy... albo może go pocałować.
Ostatnie Rozdziały
#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 11/24/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Zaproszenie śmierci
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...












