
Żona Szefa Mafii
Isla Mae · Zakończone · 277.5k słów
Wstęp
Alia nigdy nie śniła, że weźmie ślub z mężczyzną, którego spotkała tylko dwa razy!
W noc ich ślubu, została przez niego przygwożdżona i zdominowana.
Następnego dnia, mężczyzna przekształcił się w dyrektora generalnego firmy, w której odbywała staż.
Nie tylko to, ale był także następcą mafii... „Czarny Książę”!
Rozdział 1
Alia POV
Rano, Marco delikatnie podniósł prześcieradła, budząc mnie w swoim wyjątkowym stylu.
Wsadził jedną nogę między moje, jego duża ręka wędrowała między moimi udami, wywołując dreszcze.
"Nie, muszę dziś pracować!"
Próbowałam go powstrzymać, ale było już za późno.
Z ostrym szarpnięciem Marco rozerwał prezerwatywę i założył ją, potem uniósł moje nogi.
"Mm!" Chciałam wydać dźwięk, ale mocno zakrył mi usta.
Marco nagle stał się agresywny, bezlitośnie wpychając swoje grube, długie prącie we mnie, nie dając mi szansy złapać oddechu.
Może dlatego, że był ranek, Marco trwał wyjątkowo długo tym razem.
Dwie godziny później Marco skończył prysznic, otworzył drzwi wejściowe i wyszedł bez słowa.
Siedziałam oszołomiona na brzegu łóżka, patrząc na ślady na prześcieradle, niepewna, czy były od potu Marco czy mojego, moje policzki mimowolnie się zarumieniły.
Marco jest moim mężem, ale oprócz tego, że znam jego imię i że prowadzi firmę technologiczną, nic o nim nie wiem.
Nie wiem nawet, skąd wzięłam odwagę, żeby wyjść za mężczyznę, którego spotkałam tylko dwa razy.
Kilka dni temu moja najlepsza przyjaciółka Francesca przekonała mnie do pójścia na randkę w ciemno w Restauracji Czerwona Róża.
Trzy lata temu zostałam zdradzona i porzucona przez łajdaka, wyrzucona z domu przez rodzinę i prawie straciłam wszystko.
Od tamtej pory całkowicie zrezygnowałam z miłości. Ale Francesca nieustannie nalegała, ponieważ wierzyła, że muszę odważnie ruszyć dalej po moich emocjonalnych niepowodzeniach.
"Nie możesz się wiecznie ukrywać, Alia," nalegała. "Spotkanie z nim i wspólna kolacja, to nic wielkiego, prawda?"
Przybyłam piętnaście minut wcześniej, nerwowo wygładzając prostą niebieską sukienkę, gdy weszłam do restauracji. To, co od razu mnie uderzyło, to jak puste było miejsce - tylko jeden mężczyzna siedział samotnie przy stoliku przy oknie.
Gdy tylko mnie zobaczył, elegancko wstał. Jego wysoka i imponująca figura, ponad 1.9 metra wysokości, emanowała siłą, z szerokimi ramionami podkreślonymi idealnie skrojonym granatowym garniturem, jakby mógł unieść ciężar całego świata. Zanim jeszcze się przedstawił, poczułam się nieodparcie przyciągnięta do niego.
Jego włosy były głęboko brązowe, lekko kręcone i starannie wypielęgnowane. Twarz była ostro zarysowana, jak wyrzeźbione arcydzieło, z wysokim, wyraźnym nosem i cienkimi ustami pod nim, których kąciki lekko podnosiły się w delikatnym, enigmatycznym uśmiechu. Widząc to, szybko zarumieniłam się.
Jego oczy były głęboko zielone, a gdy jego spojrzenie przesunęło się po mnie, moje serce zaczęło bić niekontrolowanie szybciej.
Moje stopy czuły się jakby były przybite do ziemi, nie mogłam się ruszyć. Uszy płonęły, a nawet mój oddech stał się szybki i nierówny, aż jego głos przerwał zaklęcie.
"Pani Rossi," powiedział, jego głos głęboki i gładki, gdy odsunął mi krzesło. "Dziękuję za punktualność."
Grzebałam w torebce, wyciągając profil randkowy, który Francesca pomogła mi przygotować, razem z moimi dokumentami stażowymi i danymi kontaktowymi.
"Jestem Alia Rossi," powiedziałam, przesuwając papiery przez stół. "Obecnie studiuję na Uniwersytecie San Luca i odbywam staż w—"
"Wiem, kim jesteś," przerwał, nawet nie rzucając okiem na moje starannie przygotowane dokumenty. Jego intensywne spojrzenie nigdy nie opuściło mojej twarzy, sprawiając, że moje policzki zarumieniły się. "Najpierw zamówmy."
Podczas kolacji zadawał pytania o moje studia, zainteresowania, rodzinę - ale nie ujawnił prawie nic o sobie. Gdy tylko pojawił się deser, pochylił się do przodu, te ciemne oczy uchwyciły moje.
"Pani Alia, mam o pani dobre wrażenie. Może ustalimy czas na zdobycie licencji małżeńskiej?"
"Co?!" Prawie wyplułam wodę, którą właśnie piłam, patrząc na niego szeroko otwartymi oczami, przekonana, że źle usłyszałam.
Małżeństwo? Znamy się mniej niż pół godziny!
"Pan Vittorio, czy pan... czy to jakiś żart? Bo ten żart wcale nie jest śmieszny!"
Oparł się w krześle, palce lekko stukając w stół, jego ton był spokojny, ale stanowczy. "Myślałem, że pani Alia czuje to samo co ja - chce zbudować rodzinę, wziąć ślub, mieć dzieci i prowadzić zwyczajne życie jako mąż i żona."
Uszczypnęłam się mocno w udo pod stołem, żeby upewnić się, że nie śnię, potem przyjrzałam się dokładniej mężczyźnie przede mną.
"To nasze pierwsze spotkanie!" wykrzyknęłam, zirytowana, myśląc, że ten mężczyzna musi być albo szalony, albo próbuje mnie wykorzystać do jakiegoś podejrzanego planu.
Marco uśmiechnął się, głęboko, znacząco. "Pierwsze spotkanie? Nie, w momencie, gdy weszła pani do tej restauracji, poczułem, jakbym już panią spotkał, pani Alia."
„Małżeństwo to nie zabawa,” zaprotestowałam. „Ludzie spotykają się przez miesiące, a nawet lata, zanim podejmą taką decyzję.”
Marco odchylił się dalej, studiując mnie. „Oboje jesteśmy dobrze wykształceni i ambitni. Wierzę, że byłabyś wspaniałą żoną. Czy jesteś gotowa zaufać, że mogę być godnym mężem?”
„Ale dopiero dziś się poznaliśmy,” powiedziałam, czując jak moje policzki płoną pod intensywnością czułego spojrzenia Marco. Nie mogłam już dłużej spojrzeć mu w oczy.
Na kąciku jego ust pojawił się delikatny uśmiech. „Alia, czy chciałabyś zostać moją żoną?”
Moje serce zatrzymało się.
Studiowałam jego twarz uważnie. Nawet bez wyznania miłości czy diamentowego pierścionka, czułam, że jego słowa płyną z miejsca pełnego szczerości.
Boże, Alia, jak mogłaś w ogóle tak myśleć? Czy jesteś tak słaba na widok przystojnej twarzy, że nie potrafisz myśleć racjonalnie? Czy nie wystarczyło być upokorzoną, porzuconą i zdradzoną przez mężczyznę trzy lata temu?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Marco przesunął wizytówkę po stole.
„Masz jedną noc na przemyślenie. Jutro rano będę czekał na twoją odpowiedź.”
Tej nocy nie mogłam zmrużyć oka. Obraz Marco ciągle pojawiał się w mojej głowie—jego pewna siebie postawa, te oczy, które zdawały się przenikać mnie na wskroś. Na życie nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie moglibyśmy się wcześniej spotkać.
Jego wizytówka leżała na stoliku nocnym, podczas gdy ja przewracałam się z boku na bok, nie mogąc odpocząć.
Dopiero zaczęłam staż, a zgodnie z tradycją firmy, niezamężne kobiety miały niewielkie szanse na stałą posadę. To był powód, dla którego zgodziłam się na tę randkę w ciemno zaaranżowaną przez Francescę.
Jeśli wyszłabym za mąż, mogłabym zabezpieczyć swoją pracę, wynająć większe mieszkanie i udowodnić sobie—i innym—że radzę sobie lepiej niż wcześniej… Byłam zszokowana tą dziką, lekkomyślną stroną siebie.
W końcu podniosłam telefon i wykręciłam numer.
„To ja,” odpowiedział spokojnie, gdy połączenie się nawiązało, jakby czekał na mnie przez cały czas.
Następnego ranka przynieśliśmy nasze dokumenty do urzędu stanu cywilnego. I tak po prostu stałam się panią Vittorio.
Wczoraj przeprowadziłam się do mieszkania Marco w Casanova Residence—luksusowego budynku, obok którego tylko przechodziłam, nigdy nie wyobrażając sobie, że tam zamieszkam. Marco prowadził mnie przez marmurowe lobby, jego ręka posiadawczo spoczywała na dolnej części moich pleców.
„Podoba ci się?” zapytał, rozpinając dwa górne guziki koszuli i opierając się swobodnie o sofę.
„Uh… jest ładne, tylko trochę, no, za duże, nie sądzisz?” Wymusiłam uśmiech, podczas gdy wewnętrznie krzyczałam, „To nie mieszkanie, to praktycznie pałac!”
Marco nagle pochylił się blisko, jego głos był niski, gdy zasugerował: „Skoro jesteśmy mężem i żoną, są pewne rzeczy, które naturalnie powinniśmy robić. Co o tym myślisz?”
Jego oddech musnął mnie, a moja twarz zrobiła się czerwona jak gotowany krewetka. Szybko machnęłam rękami w proteście.
„Przepraszam, to mój niebezpieczny okres dzisiaj, i nie czuję się dobrze…” Wiedziałam, że moja wymówka była słaba, ale po prostu nie byłam przyzwyczajona do tej nagłej intymności.
Zamiast rozczarowania, na jego twarzy pojawiło się zrozumienie. Potem, z głosem, który przeszył mnie dreszczem, zasugerował: „Jeśli nie możesz używać swojego ciała, możesz użyć ust.”
Nacisnęłam na jego klatkę piersiową, „Marco, nie.”
„Czy nie jest naturalne, że żona służy swojemu mężowi?”
Usta Marco wykrzywiły się w znaczący, złośliwy uśmiech.
„A co powiesz na to, że pomogę ci rękami?”
„Nie, chcę teraz.”
W następnej sekundzie Marco przycisnął mnie między nogami.
Zmusił mnie do wzięcia jego penisa do ust i poruszania się tam i z powrotem, fala nieznośnych mdłości zalewała mnie, prawie doprowadzając do wymiotów. Ale ręka Marco nie zatrzymała się, nie dając mi żadnej szansy na złapanie oddechu.
Jego gruby penis poruszał się szybciej, a gdy się dławiłam, łzy zaczęły spływać po mojej twarzy.
Aż telefon na stoliku nocnym zaczął wibrować.
Moje serce zamarło, a moje ruchy zatrzymały się.
Palce Marco przesunęły się po moich plecach, „Liz dalej.”
Jedna ręka trzymała telefon, podczas gdy druga wsunęła się na mój biust, bezlitośnie ugniatając moje wrażliwe sutki.
Jego dotyk sprawił, że całe moje ciało drżało. Nie mogłam wydać żadnego dźwięku, mogłam tylko kontynuować lizanie.
Marco mrużył oczy z przyjemności, siła w jego ręce wzrastała.
Nie wiem, ile czasu minęło, zanim Marco nagle się zatrzymał. Z silnym pchnięciem na moją głowę, poczułam, że moje gardło zaraz pęknie, dławiąc się niekontrolowanie.
Wydał niski pomruk i w końcu puścił. Próbowałam się uchylić, ale lepka sperma wciąż tryskała na moją twarz i włosy.
Ostatnie Rozdziały
#271 Rozdział 271 (Koniec)
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#270 Rozdział 270
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#269 Rozdział 269
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#268 Rozdział 268
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#267 Rozdział 267
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#266 Rozdział 266
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#265 Rozdział 265
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#264 Rozdział 264
Ostatnia Aktualizacja: 1/24/2026#263 Rozdział 263
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025#262 Rozdział 262
Ostatnia Aktualizacja: 9/2/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












