
Brudny Sekret Mojego Alfa Przyrodniego Brata
Sugaredpen · Zakończone · 202.6k słów
Wstęp
"Stałaś tam i patrzyłaś, jak się dotykam, myśląc o tobie... i podobało ci się to. Prawda?"
"Jesteś mokra," warknął. "Tylko od słów. Tylko od tego, że wypowiedziałem twoje imię, gdy dochodziłem."
Kiedy Liana Rivers trafiła do łóżka ze swoim ponurym, dominującym, niebezpiecznie nieodpartym przyrodnim bratem, Killianem Wolfe'em, oddała mu wszystko: swoje serce, swoje ciało, swoje dziewictwo.
Ale kiedy odkryła, że jest w ciąży i dowiedziała się, że jest zaręczony z inną kobietą, uciekła cicho, niosąc ze sobą złamane serce i dziecko, o którym on nigdy się nie dowie.
Teraz, siedem lat później, jest zmagającą się samotną matką, pracującą jako sprzątaczka w hotelu, robiąc wszystko, co może, aby ukryć swoją przeszłość i swojego syna przed bezwzględnym Alfą, który ją złamał. Aż pewnej nocy, on ją odnajduje. Bogatszy. Mroczniejszy. Bardziej potężny niż kiedykolwiek. I chce ją z powrotem.
Killian nie zamierza tylko bawić się w dom. Chce kontroli. Nad jej życiem. Nad jej ciałem. Nad jej synem. I tym razem nie pyta o zgodę.
Uciekła od niego raz. Ale teraz, gdy zna prawdę... Spali cały cholerny świat, żeby zatrzymać to, co jego."
Rozdział 1
POV LIANY
Miałam dziewiętnaście lat, kiedy przyłapałam mojego przyrodniego brata, jak się masturbuje w łazience, desperacko jęcząc moje imię.
Nie zamierzałam nie spać. Po prostu chciałam napić się wody z kuchni, kiedy to usłyszałam.
Głośno i wyraźnie.
Moje imię.
"Liana... k-kurwa..."
Zamarłam, moje serce waliło jak oszalałe w piersi.
Było późno w nocy, dokładnie 3 rano. W domu panowała cisza.
Killian wrócił do domu na krótki czas po roku nieobecności z powodu pracy, choć do dziś nie mam pojęcia, czym dokładnie się zajmuje.
Nie mieszkał z nami. Miał własny dom po drugiej stronie miasta i rzadko nas odwiedzał. Pojawiał się tylko z okazji specjalnych wydarzeń albo kiedy jego matka nalegała. Od dnia, kiedy mój tata poślubił jego mamę, widziałam go tylko dwa razy.
Wciąż wyraźnie pamiętam pierwszy raz, kiedy go zobaczyłam, trzy lata temu. Moja szczęka niemal opadła na podłogę. Wyglądał jak chodzący grecki bóg, każdy centymetr jego ciała emanował siłą i pewnością siebie, której nie można udawać.
Ale nigdy mnie nie zauważył. Traktował mnie, jakbym nie istniała. Bolało to bardziej, niż się spodziewałam, ale starałam się nie brać tego do siebie. W końcu był ode mnie starszy o siedem lat. Może dla niego byłam tylko głupiutkim dzieciakiem. Słyszałam, że jego matka urodziła go, gdy sama była jeszcze nastolatką. Może to tłumaczyło dystans. A może po prostu nie zależało mu.
Kiedy wrócił do domu, nawet na mnie nie spojrzał podczas kolacji. Nigdy się nie uśmiechał. Nie mówił, chyba że ktoś go bezpośrednio zapytał. I nigdy nie brał udziału w rodzinnych rozmowach. Było tak, jakby go tam nie było, nawet gdy siedział przy stole z nami.
Jego matka jednak była ciepła. Od momentu, kiedy pojawiła się w naszym życiu, stała się matką, której nigdy nie miałam. Moja własna mama zmarła dwa lata po tym, jak mnie urodziła, więc nigdy nie poznałam, co to znaczy być przez nią przytulaną, nazywaną skarbem czy kładzioną do snu z pocałunkiem.
Ale matka Killiana wypełniła tę lukę bez wahania. Kochała mnie, jakbym była jej własnym dzieckiem. I nie było to wymuszone, było czyste, ten rodzaj miłości, który sprawiał, że czułam się bezpieczna.
Jedyną osobą, która pozostała chłodna, był jej syn.
Killian nigdy się do mnie nie uśmiechnął. Nigdy ze mną nie rozmawiał. Nigdy nie zachowywał się, jakbym tam była, poza okazjonalnym chłodnym spojrzeniem. A jednak głęboko w środku jakaś część mnie zawsze chciała wiedzieć, jakby to było, gdyby Killian naprawdę mnie zauważył. Gdyby powiedział moje imię. Gdybym coś dla niego znaczyła. Choćby trochę.
Więc usłyszenie mojego imienia z jego ust, gdy się masturbuje, było czymś, czego się nie spodziewałam. Było szokujące. Złe. Pokręcone. Ale było to też pierwszy raz, kiedy usłyszałam, jak mówi moje imię.
I choć brzmi to jak coś chorego, część mnie nie mogła powstrzymać nóg przed ruszeniem w stronę dźwięku. Każda część mnie mówiła, żeby się odwrócić. Ale nie mogłam. Nie chciałam. Chciałam wiedzieć, czy to prawda. Czy naprawdę to o mnie myślał, gdy się tak dotykał.
Drzwi były lekko uchylone. Światło wylewało się jak sekret czekający na odkrycie. Popchnęłam je.
I tam był.
Killian.
Całkowicie nagi. Stojący przed lustrem. Jego ręka mocno owinięta wokół swojego penisa, grubego, żyłkowatego i twardego. Druga ręka chwytała umywalkę. Jego mięśnie pleców były napięte, a szczęka zaciśnięta, jakby powstrzymywał się od wydania z siebie dźwięku.
Wyglądał jak nieokiełznany bóg, surowy, dziki i całkowicie zatracony w myśli o mnie.
Moje imię wciąż było na jego ustach. Jęczał je, jakby bolało. Jakby było mu niezbędne do przetrwania. Jakbym była jedyną rzeczą, która mogła go uratować od ognia, który go pochłonął.
Nie oddychałam. Nie mrugałam. Po prostu stałam i patrzyłam. Moje uda były zaciśnięte. Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała. Moja skóra paliła między nogami. Nienawidziłam tego, jak mokra się czułam, patrząc, jak się dotyka, jakbym już do niego należała.
Wydałam mały dźwięk. Westchnienie.
Jego głowa obróciła się szybko. Nasze oczy się spotkały.
Czas się zatrzymał.
Widziałam wszystko, czerwień na jego policzkach, pot na klatce piersiowej, sposób, w jaki jego ręka zatrzymała się, ale nie puściła. Sposób, w jaki jego oczy stały się ciemne. Głodne.
Potem chwila się rozpadła.
"Zjeżdżaj stąd!" krzyknął.
Trzasnął drzwiami tak mocno, że poczułam, jak podłoga zatrzęsła się pod moimi stopami. Cofnęłam się, bez tchu, moje nogi drżały, gdy biegłam korytarzem jak dziewczyna, która właśnie zobaczyła coś, czego nigdy nie zapomni.
Zamknęłam drzwi i opadłam na łóżko. Moje serce waliło.
Ale nie z powodu wstydu.
Z pragnienia.
On myślał o mnie. On pragnął mnie. A teraz byłam przesiąknięta potrzebą jego. Moje ręce drżały, gdy dotykałam ust, próbując się uspokoić, ale to na nic. Wszystko, co mogłam zobaczyć, to sposób, w jaki trzymał swojego członka. Wszystko, co mogłam usłyszeć, to moje imię wychodzące z jego ust.
Chciałam go posmakować, poczuć to ciepło na swojej skórze, sprawić, by znowu wypowiedział moje imię, ale tym razem, gdy jestem na kolanach, a jego ręka splątana w moich włosach.
Nienawidziłam siebie za to pragnienie.
Ale nie na tyle, by przestać.
Następnego ranka próbowałam go unikać. Siedziałam w swoim pokoju, wstrzymując oddech za każdym razem, gdy słyszałam kroki w hallu. Czekałam, aż rodzice wyjdą, zanim zakradłam się do kuchni.
Ale on już tam był.
Czekał.
Nie powiedział ani słowa.
Nie pozwolił mi kłamać ani udawać, że nic się nie stało.
Podszedł do mnie, jakby już wiedział, o czym śniłam całą noc. Jakby mógł wyczuć potrzebę na mojej skórze. Jakby czuł ciepło między moimi nogami, nie dotykając mnie.
Chwycił mnie za talię i przycisnął do lodówki tak mocno, że westchnęłam. Moje ręce uderzyły w jego klatkę piersiową, ale on się nie ruszył. Nie cofnął się. Całe jego ciało było przyciśnięte do mojego.
Jego oddech był na mojej twarzy. Jego głos był niskim pomrukiem.
"Przyszłaś do hallu zeszłej nocy, bo chciałaś zobaczyć, jak się do ciebie dotykam?"
"Killian—"
"Odpowiedz mi!" warknął. Jedna ręka przycisnęła moje biodro do lodówki. Druga przesunęła się po moim udzie. Nie mogłam mówić. Mój oddech utknął w gardle. Moje kolana drżały.
On to zobaczył.
"O. Już ściskasz te ładne uda, co?" powiedział niskim śmiechem. Jego oczy opadły na moje usta. Potem na klatkę piersiową.
Moje ciało się napięło. Moje usta się rozchyliły.
"Stałaś tam i patrzyłaś, jak się dotykam, myśląc o tobie. I podobało ci się to. Prawda?"
Jęknęłam. "Ja-nie próbowałam—"
"Próbowałaś czego?" wyszeptał przy moich ustach. "Próbowałaś dać się złapać? Próbowałaś zobaczyć, czy twój bezwstydny starszy przyrodni brat dotyka się, myśląc o twojej ciasnej małej cipce?"
Zadrżałam. Moje nogi się poruszyły. Moje majtki były mokre.
Jego ręka przesunęła się między moje uda i mocno przycisnęła przez materiał. Nie musiał patrzeć. Wiedział. Byłam przesiąknięta. Kapiąca.
"Jesteś mokra," warknął. Przycisnął mocniej. Westchnęłam. "Tylko od słów. Tylko od tego, że wypowiedziałem twoje imię, gdy dochodziłem."
"Killian, proszę—" nie miałam pojęcia, o co proszę.
Pchnął znowu. Jego palce wdarły się w moje ciepło. Moje plecy się wygięły. Moja głowa uderzyła w lodówkę.
"Powinienem sprawić, żebyś doszła tutaj," warknął. "Pocieraj tę potrzebującą cipkę, aż zapłacze. Aż będzie kapać po twoich nogach. Aż będzie błagać o mojego kutasa. Aż będzie wiedziała tylko, jak mnie pragnąć."
Westchnęłam. Jęknęłam. Moje uda się zacisnęły. Moje paznokcie wbijały się w jego ramiona.
"Chcę cię zniszczyć," wyszeptał do mojego ucha. "Tak bardzo. Tak cholernie bardzo. Ale nie mogę."
Powoli odsunął rękę, podczas gdy jego ciało wciąż było twarde. Wciąż drżało.
Spojrzał mi w oczy, ciemne i pełne ognia.
"Chcesz tego?" zapytał.
Mrugnęłam, ciężko oddychając. "Ja-nie wiem—"
"Dobrze. Bo jeśli miałabyś jakikolwiek szacunek do siebie, zapomniałabyś, że to kiedykolwiek się wydarzyło."
Ostatnie Rozdziały
#220 Rozdział 220
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#219 Rozdział 219
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#218 Rozdział 218
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#217 Rozdział 217
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#216 Rozdział 216
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#215 Rozdział 215
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#214 Rozdział 214
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#213 Rozdział 213
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#212 Rozdział 212
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025#211 Rozdział 211
Ostatnia Aktualizacja: 11/6/2025
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.












