
Dziewczyna o imieniu Echo
theresachipps · Zakończone · 198.8k słów
Wstęp
Nikt nie znał jej imienia.
I tylko to trzymało ją przy życiu.
Bella żyła w cieniu nie bez powodu. W świecie, gdzie rządzą siła, krew i tajemnice, anonimowość była jej jedyną tarczą. Aż do jednej wpadki, jednej krótkiej chwili, która stawia ją prosto na drodze najniebezpieczniejszego faceta, na jakiego mogła kiedykolwiek trafić.
Draco.
Boss mafii, który nie pyta. Nie waha się. Nie wybacza.
Nie miał prawa jej zauważyć.
Nie miał prawa jej pragnąć.
Ale kiedy już to zrobi… nie ma odwrotu.
Gdy jej tożsamość wychodzi na jaw, a jej imię zaczyna rozchodzić się po półświatku jak pożar na suchych trzcinach, Bella z dnia na dzień staje się celem. A Draco? On nie ucieka przed niebezpieczeństwem — on sam się nim staje.
Teraz każdy, kto wypowie jej imię, staje się zagrożeniem.
A Draco niszczy zagrożenia.
To, co zaczyna się jako ochrona, przeradza się w coś mroczniejszego. Zaborczego. Obsesyjnego — w sposób, nad którym żadne z nich nie potrafi zapanować.
Bo w świecie Draco…
kiedy raz coś sobie weźmie,
to jest jego.
Na zawsze.
Rozdział 1
POV Izabelli
„Dzisiejszy punkt programu: Darren „Żniwiarz” Williams kontra Isabella Lorenzo” – rozniosło się po całym klubie.
– Mała, dasz radę. On jest gówno wart. Taki napakowany kretyn. Same mięśnie, a w głowie pustka – Jasmine dopinguje mnie, jakby chciała mi tymi słowami wlać odwagę prosto w żyły.
Jestem pochylona, dotykam palcami stóp. Próbuję złapać jeszcze to ostatnie rozciągnięcie.
– Hej, słodka dupciu! Chodź tu i pochyl się dla tatusia! – drze się jakiś typ. Przewracam oczami i kręcę głową. No tak. I właśnie dlatego Jaz co chwilę łapie jakieś zarzuty.
– Nie, Jaz – łapię ją za ramię i zatrzymuję, zanim ruszy w jego stronę. – Nie warto. Ten tępy skurwiel i tak by nie wiedział, co zrobić, gdybym mu wjechała tyłkiem prosto na ryj – uśmiecham się krzywo.
– Dobra, zawodnicy, do ringu – ogłasza spiker.
Darren już tam jest. Stoi w swoim narożniku.
Mięśnie… cholera, jakie on ma mięśnie. Ma ponad metr osiemdziesiąt, a jego ramiona są większe niż moje uda, a ja mam naprawdę porządne uda. O nogach nawet nie wspominam – są szerokie jak moja talia, jedna noga. Czyli facet chodzi na dwóch „mnie”. Łeb ogolony na łyso, oczy lodowato niebieskie. Cholera, te oczy są hipnotyzujące. Wciągają cię jak wir, aż zapominasz, po co tu przyszłaś. No weź się w garść, Bella – mówię sobie, podciągając się do ringu.
– Patrz, szefie, ona nawet nie umie wciągnąć tego swojego seksownego ciałka! Kurwa! Co to kociątko robi w jaskini lwa?! – wyje się typ z narożnika Darrena.
Odwracam się do Jasmine.
– Cicho, Jaz. Odpuść. To serio nie jest warte kolejnego zarzutu – przewracam oczami i znów patrzę na ring. Naciskam stopą liny i wchodzę do środka.
– Kurde, ale ona słodka. Mogę ją zabrać do domu, szefie? – ten sam pajac dalej mieli swoją jadaczką.
Rozumiem. Jestem mała. Mam metr pięćdziesiąt siedem, długie, falowane brązowe włosy, piwnozielone oczy, ważę jakieś pięćdziesiąt kilo. Cycki tylko C, ale mi to pasuje. Trenuję i ćwiczę sporo, więc uda mam konkretne, brzuch mocno ściśnięty, lekki czteropak. No więc tak, jestem „słodka”, ale niech on się wreszcie zamknie.
– Szefie, nie krzywdź kociaka. Jest za ładna – znowu.
Boże, czy on kiedykolwiek zamknie mordę?
– Zawodnicy – spiker daje nam znak, żebyśmy byli gotowi. Potem rozlega się dźwięk dzwonka. Nawet nie mrugam.
Robię kilka kroków do przodu i przyjmuję pozycję. On robi jeden wielki krok i wali we mnie prawym sierpowym. Odchylam się i pudłuje.
Idzie na podbródkowy. Opadam na matę i podcinam mu nogi, zmiatając je spod niego. Wyskakuję z powrotem na nogi. Wiem, że nie będzie mu długo schodziło, zanim się podniesie.
„A niech cię, ty mała suko” — warczy Darren, zamachując się na moją twarz z całej siły. Odskoczyłam w prawo, podskakując, i obróciłam się, żeby kopnąć go w policzek. Cofnęło go i zachwiał się jak po mocnym. Wykorzystałam to od razu: opadłam niżej, oparłam dłonie o matę i zakręciłam się, znów kosząc mu nogi. Runął ciężko. Poleciał do tyłu, a głowa zahaczyła o liny.
Kiedy leżał, położyłam dłonie na jego udach, żeby przeskoczyć na jego barki. Potem przełożyłam nogi, obróciłam się i zapięłam go w ciasny headlock.
Dociskałam. Coraz mocniej. Mocniej i jeszcze mocniej. Okładał moje ręce, próbując mnie zmusić, żebym poluzowała chwyt.
Znam to. To nie moja pierwsza ustawka.
Zacisnęłam się jeszcze bardziej. Zaczął wpychać łokcie w moje żebra. Jeden długi, rozdzierający cios za drugim. Żebra aż wyją z bólu, ale nie odpuszczę. Po tym na bank będę miała pęknięte żebro.
Trzymałam dalej. Zaczyna się bujać. I wtedy — jest. Odklepuje. Kurwa. No i pięknie. Wreszcie. Ten skurwiel nie chciał się poddać.
„Isabella Lorenzo wygrywa przez odklepanie” — ogłasza spiker, a ja puszczam chwyt. Odskakuję do tyłu z jego pleców. Spiker unosi moją rękę.
„Dobra robota, małpko-pajączku” — mówi Darren, klepiąc mnie po ramieniu. Kręci głową i idzie do narożnika, tam gdzie stoją jego ludzie.
Podchodzę do Jasmine i szczerzę się w uśmiechu.
„A nie mówiłam? Same mięśnie, zero mózgu. Dobra robota, Bella. Pękam z dumy” — Jasmine podskakuje jak piłeczka, po czym wpada we mnie z uściskiem. „Uff” — jęknęłam, kiedy przywaliła w moje rozwalone żebra.
„Fuu, to boli?” — mówi i wtyka palec prosto w sine miejsca na moich żebrach.
„Serio, Jaz. Ty to jesteś przypadek” — kręcę głową, przeciskając się z nią przez tłum.
„To co teraz, laska? Idziemy na drinka? O matko!!! Chodźmy na górę, do Obsidianu” — piszczy z ekscytacji, kiedy zgarniają dla mnie kasę.
Idziemy w stronę drzwi. „Hej, kicia, postawię ci drinka?” — wskazuje na bar.
„Wychodzimy. Sorry, może następnym razem” — mówię, robiąc krok w bok, żeby go ominąć. Łapie mnie brutalnie za ramię i ściska stanowczo za mocno. „Patrz, ja nie pytałem.” Wbijam mu łokieć w brzuch i depczę po jego wielkich jak bochny stopach.
Puszcza moje ramię. „Ty jebana suka” — syczy.
„Bella, hej. Wszystko w porządku? Jest tu jakiś problem, Brad?” — Alex podchodzi do nas, patrzy na Brada i unosi brew.
„Pierdolę tę wariatkę” — prycha Brad i odchodzi w stronę baru.
„Dzięki, Alex. Kiedy przyszedłeś?” — pytam, unosząc ręce, żeby go przytulić.
„Wystarczająco dawno, żeby zobaczyć, jak ani chwili nie zmarnowałaś, kładąc tego kolosa i zmuszając go do odklepania” — mówi z szerokim, zadowolonym uśmieszkiem.
„Napijecie się czegoś, zanim odwiozę was do domu?” — wskazuje na bar. Kiwnęłam głową, a on prowadzi nas do baru, nie puszczając mojej dłoni ani na moment.
Ostatnie Rozdziały
#207 Rozdział 207 Koniec
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#206 Rozdział 206 Wreszcie
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#205 Rozdział 205 Jeden z każdego
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#204 Rozdział 204 Włochy
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#203 Rozdział 203 Jego ostatni ruch
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#202 Rozdział 202 Zakończony
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#201 Rozdział 201 Przebiegł
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#200 Rozdział 200 Wchodzę
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#199 Rozdział 199 Przesłanie
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026#198 Rozdział 198 Kończymy
Ostatnia Aktualizacja: 5/9/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












