
KŁAMSTWA MIĘDZY NAMI
zainnyalpha · W trakcie · 306.9k słów
Wstęp
— Smakujesz jak grzech — mruknął przy moich wargach, po czym pociągnął ustami w dół, wzdłuż łuku mojej szyi.
— Damien—
— Spójrz na siebie, drżysz dla mężczyzny, którego przysięgałaś nienawidzić. — Jego palce powędrowały wyżej, muskając miejsce, w którym bolałam najbardziej, a ja sapnęłam, wbijając paznokcie w jego ramiona. — Powiedz moje imię jeszcze raz. Powiedz je tak, jakbyś mnie potrzebowała.
Gorąco zebrało się nisko w moim podbrzuszu, mój protest splątał się z jękiem. Jego palce drażniły brzeg mojej jedwabnej halki, przesuwając się wyżej, aż jego dłoń natrafiła na nagą skórę. Pokręciłam głową, słowo ugrzęzło mi w gardle, gdy przycisnął mocniej, wyrywając ze mnie rozpaczliwy skowyt.
Nie powinnam go pragnąć. Nienawidziłam go.
Nasze zaręczyny nie były prawdziwe — nic poza transakcją, kłamstwo zrodzone z szantażu i sekretów…
A jednak, kiedy jego wargi roztrzaskały się o moje, moje ciało zdradziło mnie jedyną prawdą, której nigdy nie potrafiłam wypowiedzieć na głos.
Chciałam go.
*****
Damien Moretti nie wierzy w małżeństwo.
Nie z miłości. Nie dla wygody.
Ale kiedy pogrzebany rodzinny sekret naraża na szwank wszystko, co jego rodzina zbudowała, zostaje zmuszony, by powiedzieć „tak” jednej rzeczy, którą przysiągł, że nigdy nie zaakceptuje:
Aranżowane małżeństwo.
Brielle Lancaster jest jego ostatnią deską ratunku.
Wygładzona, dumna córka mężczyzny, który trzyma w ręku szantaż.
Nie chce jej.
Nie ufa jej.
A jednak im dłużej jest w jego domu, tym bardziej staje się niebezpieczna… nie dla jego imperium, lecz dla jego samokontroli.
Bo zakochanie się w niej nigdy nie było częścią planu.
Ale teraz, kiedy już zaczął… nie wie, jak przestać.
Brielle Lancaster od dwudziestu czterech lat odgrywa swoją rolę… idealnej córki, cichej pisarki, grzecznej dziewczynki.
Ale gdy zostaje zmuszona do zaręczyn z chłodnym, wyrachowanym Damienem Morettim, wszystko się rozpada.
Nie chce penthouse’u.
Nie chce tytułu.
I na pewno nie chce mężczyzny, który patrzy na nią tak, jakby była komplikacją.
Ale za jego murami widzi pęknięcia.
A pod powierzchnią znajduje mężczyznę walczącego z demonami, których nikt inny nie dostrzega.
Nie powinna była się przejmować.
Ale teraz się przejmuje.
I nie jest pewna, czy to ją ocali, czy zniszczy ich oboje.
Rozdział 1
BRIELLE
Jedyną rzeczą, której nienawidziłam bardziej niż rozmokłych frytek i bycia przepychaną w zatłoczonym metrze… był telefon „z zaskoczenia” od Thomasa Lancastera — znanego również jako mój ojciec — z żądaniem, żebym wróciła do domu.
To nigdy nie kończy się dobrze.
Wpatrywałam się w ekran, gdy jego nazwisko znów zamigotało, a ja zacisnęłam szczękę. Dziesięć sekund ciszy, po czym połączenie się urwało.
To był trzeci telefon w niecałe pięć minut. Co oznaczało, że to nie jest sytuacja typu „wpadnij na chwilę”. To było coś zmieniającego życie.
A z Thomasem „zmieniające życie” zwykle oznaczało, że zaraz coś stracę — wolność, wybór albo te ochłapy spokoju, które w ostatnim czasie zdołałam sobie uzbierać.
Taksówka szarpnęła, gdy wpadliśmy w dziurę w jezdni, ściągając mnie z powrotem do rzeczywistości. Deszcz stukał o szyby miękko i miarowo, w rytmie pasującym do tępego pulsowania za moimi oczami.
Kierowca zerknął na mnie w lusterku wstecznym. — Wszystko w porządku z tyłu?
Kiwnęłam głową, zmuszając się do drobnego uśmiechu. — Tak…
Nie powiedziałam, że wolałabym jechać dokądkolwiek, byle nie do domu. To było oczywiste.
Schowałam telefon i wpatrzyłam się w światła miasta rozpływające się na mokrym asfalcie. Im bliżej byliśmy posiadłości Lancasterów, tym cięższa robiła mi się klatka piersiowa — jakby samo powietrze gęstniało, im bardziej zbliżałam się do tej przeklętej rezydencji.
Od lat tam nie mieszkałam. Nie od czasów studiów. Teraz mieszkałam w mieszkaniu, które dzieliłam z najlepszą przyjaciółką. Wracałam tylko wtedy, kiedy naprawdę musiałam. Święta, wizyty wymuszone poczuciem winy, okazjonalne „sprawdzenie, co u ciebie”. Nic więcej.
Może przesadzałam. Może to po prostu kolejna z klasycznych zachcianek Thomasa w stylu „rodzinne zbliżenie”.
Jasne. A może świnie latają pierwszą klasą.
Westchnęłam i już miałam znów sięgnąć po telefon, kiedy radio w taksówce zatrzeszczało, ożywając.
— A z innych wiadomości: najbardziej nieuchwytny miliarder-dziedzic Nowego Jorku oficjalnie wrócił do miasta. Damian Moretti, jedyny syn międzynarodowego magnata technologicznego Alessandro Morettiego, przyleciał zeszłej nocy prywatnym odrzutowcem po spędzeniu ostatnich dwóch lat we Włoszech…
Lekko odwróciłam głowę w stronę głośnika.
— …Źródła bliskie rodzinie twierdzą, że powrót Damiana może zapowiadać poważne ruchy w imperium Morettich. Notorycznie stroniący od rozgłosu dziedzic trzymał się w cieniu, odkąd zniknął z centrum uwagi na początku 2023 roku. Ale wraz z jego powrotem spekulacje już narastają—
Przestałam słuchać.
Damian Moretti.
To nazwisko kiedyś nie schodziło wszystkim z ust. Na plotkarskich blogach, w szeptach sal zarządu, w fantazjach każdej dziewczyny, która marzyła o małżeństwie z bogactwem i niebezpieczeństwem.
Ale nie w moich.
Nigdy się nie spotkaliśmy. Nasze kręgi się nie przecinały. A jednak, kiedy usłyszałam jego nazwisko, po skórze przebiegło mi dziwne mrowienie, czegoś, czego nie umiałam do końca nazwać.
Otrząsnęłam się.
To nie miało ze mną nic wspólnego.
Dwadzieścia minut w posiadłości Lancasterów i już żałowałam, że nie odwołałam. Mogłam zwalić winę na deadline. Powiedzieć, że tonę w poprawkach. Może nawet udawać migrenę i wyłączyć telefon.
Zamiast tego byłam tutaj. Przy tym absurdalnie długim stole. Jadłam przesadnie drogą, przesadnie rozgotowaną pastę i próbowałam udawać, że mi smakuje.
— Wyglądasz na szczuplejszą, Brielle — powiedziała moja matka, jej ton był miękki, ale starannie wyważony, jak wszystko w jej wykonaniu. Siedziała naprzeciwko mnie, nieskazitelna w perłowym naszyjniku i dopasowanej granatowej sukience, z postawą prostą jak linijka. Włosy miała upięte w ten klasyczny kok, który zawsze nosiła, kiedy chciała wyglądać na „panującą nad sytuacją”.
— Jesz w ogóle? — dodała.
Przeżuwałam powoli, powstrzymując się przed uśmieszkiem. — Wystarczająco — mruknęłam. — To znaczy… kiedy pamiętam.
Jej brwi lekko się ściągnęły. — Naprawdę nie powinnaś pozwalać, żeby cię to tak pochłaniało. Pisanie jest ważne, owszem, ale nie kosztem zdrowia. Kluczem jest rutyna, kochanie. Nawet kiedy… uprawiasz sztukę.
Sposób, w jaki powiedziała „sztukę”, brzmiał tak, jakby to było hobby, z którego z czasem wyrosnę.
Wytarłam usta lnianą serwetką, przełykając ostatni kęs rozmokłego makaronu. — No cóż, to chyba praca — powiedziałam płasko.
Moja matka sięgnęła po wino, zatrzymując się na tyle długo, by rzucić porozumiewawcze spojrzenie mojemu ojcu — który wciąż nie odezwał się ani słowem. Siedział na czele stołu z kamienną twarzą, telefon miał odwrócony ekranem do dołu obok kieliszka, a złożona gazeta była sztywno odsunięta na bok.
— Mimo wszystko — ciągnęła — naprawdę nie powinnaś się zajeżdżać ponad swoje siły. Kiedyś uwielbiałaś gotować. Prawie niczego osobistego już nie wrzucasz. Dobrze śpisz? Bierzesz witaminy?
— Nie mam siedemdziesięciu pięciu lat, mamo.
Uśmiechnęła się sztywno. — Nie, ale wypalenie jest prawdziwe. I martwię się o ciebie.
Kłamczyni.
Jej wersja „martwienia się” to okazjonalny SMS i pasywno-agresywne komentarze o tym, jaka jestem blada na Instagramie.
Już miałam zmienić temat — zapytać o jej ogród albo o ten absurdalny charytatywny pokaz mody, który pewnie znowu organizowała — kiedy mój ojciec wreszcie się odezwał.
— A jak twój chłopak?
Pytanie spadło jak młot.
Mrugnęłam. — Co?
Nawet nie podniósł wzroku. Kroił stek tak, jakbyśmy właśnie rozmawiali o pogodzie. — Ten mężczyzna, z którym się spotykałaś. Jak on miał na imię? Liam?
Żołądek mi się ścisnął.
— Zerwaliśmy. Dwa miesiące temu.
To przykuło jego uwagę.
W końcu spojrzał w górę. Jego oczy były chłodne. Ostrożne. Oceniające. Jakby coś sobie w głowie przeliczał.
Matka wydała z siebie cichy dźwięk. — Och, kochanie, nie wspomniałaś…
Wzruszyłam ramionami. — To nie było nic poważnego.
Thomas Lancaster mruknął. Ten niski, niezadowolony dźwięk, który wydawał, kiedy już coś wiedział i czekał, aż będzie mógł użyć tego przeciwko tobie.
— Rozumiem — powiedział, odchylając się lekko. — Więc nie jesteś… emocjonalnie związana. To upraszcza sprawę.
Zmarszczyłam brwi. — Upraszcza jaką sprawę?
Podniósł kieliszek, zakręcił raz czerwonym płynem, po czym spojrzał mi w oczy.
— Wychodzisz za mąż.
Mrugnęłam.
Parsknęłam śmiechem.
I znów mrugnęłam.
— Przepraszam… co?
— Słyszałaś — odparł mój ojciec, jakby właśnie poinformował mnie o posiedzeniu zarządu albo korekcie podatkowej. — Ustalenia zostały już poczynione. Jutro na kolacji zostaniesz oficjalnie przedstawiona.
Patrzyłam na niego, jakby wyrosły mu rogi. — Mówisz poważnie?
Martwa cisza.
Matka wpatrywała się w swój kieliszek tak, jakby mogła w nim zniknąć. To było wystarczającym potwierdzeniem.
— O mój Boże. Mówisz poważnie.
Odsunęłam krzesło z takim zgrzytem, że echo poniosło się po całym pomieszczeniu. — Nie. Absolutnie nie. Nie możesz po prostu— tak po prostu zdecydować o czymś takim! Nie jestem jakimś pionkiem, którego można przestawiać po tej twojej głupiej, żądnej władzy szachownicy—
— Dramatyzujesz — uciął, głos miał płaski. — Usiądź.
— Nie — warknęłam. — Nie możesz mi tego tak wrzucić i oczekiwać, że będę się uśmiechać, jakbym była zachwycona, że wystawiasz mnie na aukcję—
— Usiądziesz, Brielle.
Nie podniósł głosu.
Nie musiał.
Ten lodowaty, cichy ton był gorszy niż krzyk. Przeciął mnie na wylot i znieruchomiałam, zanim zdołałam się powstrzymać.
Bo bez względu na to, ile miałam lat, jak daleko uciekałam i ile granic próbowałam wyznaczyć…
Thomasowi Lancasterowi się nie odpowiada.
Nie bez konsekwencji.
— Nie zrobię tego — powiedziałam znowu, tym razem ciszej, ale nadal stałam. — Nie możesz mnie zmusić do małżeństwa. Co to ma być, XIX wiek?
— Nie jesteś dzieckiem — odparł. — Jesteś kobietą. Kobietą z pozycją, z rodziny. Czas, żebyś zaczęła się tak zachowywać.
Ścisnęło mnie w klatce piersiowej. — Chcesz powiedzieć, że czas, żebym znowu zaczęła cię słuchać.
— Nie młodniejesz — powiedział chłodno.
— Mam dwadzieścia cztery lata — warknęłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.
Jego spojrzenie przeskoczyło na moje — spokojne, twarde, nie mrugające.
I w jednej chwili coś we mnie pękło.
Ciężar tego spojrzenia. Niewypowiedziana groźba pod nim. Przypomnienie, że moja wolność w jego świecie zawsze była złudzeniem.
Powoli osunęłam się z powrotem na krzesło, dłonie zacisnęłam na kolanach.
— Kto? — zapytałam, głos miałam pusty.
Thomas upił łyk wina, zanim odpowiedział. — Damian Moretti.
Krew mi zastygła.
To nazwisko uderzyło mnie jak policzek.
Damian Moretti.
Ostatnie Rozdziały
#233 FINAŁ
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#232 ROZDZIAŁ 232
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#231 ROZDZIAŁ 231
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#230 ROZDZIAŁ 230
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#229 ROZDZIAŁ 229
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#228 ROZDZIAŁ 228
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#227 ROZDZIAŁ 227
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#226 ROZDZIAŁ 226
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#225 ROZDZIAŁ 225
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026#224 ROZDZIAŁ 224
Ostatnia Aktualizacja: 7/11/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?












