
Królowie Lykanów i ich Hybrydowa Partnerka
theresachipps · Zakończone · 291.1k słów
Wstęp
Księga druga cyklu Królowie Likanów i Biały Wilk. Można ją też czytać jako osobną historię.
Minęło siedemnaście lat od powstania Białego Wilka, a panowanie Królów Likanów zapewniło królestwu pokój. Pod opieką potężnych władców wyrosło kolejne pokolenie wojowników.
Cassian i Atlas, bliźniaczy następcy likanowego tronu, nie są już dziećmi. Prawie osiemnastoletni, przyszli królowie zdążyli już udowodnić swoją wartość na placach treningowych — siłą, umiejętnościami i mocą dalece wykraczającą poza ich wiek. Jako jednojajowe bliźnięta obdarzone niezwykłymi zdolnościami są związani więzią nie do zerwania, a ich lojalność wobec siebie jest absolutna. Królestwo wie, że pewnego dnia będą rządzić razem.
Ale ukończenie osiemnastu lat oznacza coś więcej niż obowiązki.
Dla Likanów to moment, w którym los potrafi wskazać tę jedyną osobę przeznaczoną, by stanęła u ich boku — ich partnerkę.
Żeby uczcić osiemnaste urodziny bliźniaków, pałac szykuje wielki królewski bal. Zaproszeni są alfowie i rodziny z całego królestwa; wielu przybywa z nadzieją, że to właśnie ich córka zostanie wybrana na przyszłą królową likanowego tronu.
Tylko że los rzadko idzie drogą, jaką inni mu wyznaczają.
Gdzieś w królestwie żyje dziewczyna, której istnienie nigdy nie miało ujrzeć światła dziennego. Ukryta w cieniu królewskich murów, nosi we krwi tajemnice, które mogą zmienić wszystko — tak potężne, że potrafią przestawić przyszłość likanowego królestwa jak pionki na szachownicy.
Gdy zbliża się noc balu, niewidzialne nici przeznaczenia zaczynają splatać ludzkie losy w sposób, którego nikt nie byłby w stanie przewidzieć.
Za chwilę rozpocznie się kolejny rozdział historii Królów Likanów.
A partnerka przeznaczona dla dwóch królów może okazać się o wiele potężniejsza — i groźniejsza — niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić.
Rozdział 1
Z perspektywy Elary
Dziś wiatr był ciepły.
Przeciskał się między liśćmi ogromnego dębu nad nami, sprawiając, że gałęzie szeptały cicho, a słońce tańczyło po trawie. Oparłam się plecami o szorstką korę, pozwalając, by podmuchy przesuwały pasma moich ciemnych włosów po twarzy.
Przez chwilę było… spokojnie. Tylko że spokój to niebezpieczna rzecz, do której łatwo się przyzwyczaić.
— Na bogów — jęknęła obok mnie Clara. — No popatrz na nich.
Podążyłam za jej spojrzeniem leniwie. Przed nami rozciągało się pole treningowe. Młodzi wojownicy sparowali parami, ich buty wzniecały tumany kurzu, gdy pięści zderzały się ze sobą, a ciała z łomotem lądowały na ziemi. Krzyki, śmiech i od czasu do czasu soczyste przekleństwo niosły się po otwartej przestrzeni.
To jeszcze nie byli pełnoprawni wojownicy. Przynajmniej nie oficjalnie. To ci, którzy wciąż ćwiczyli. Ci, którzy próbowali zasłużyć na swoje miejsce. Przyszli obrońcy królestwa.
Clara pochyliła się do przodu, opierając brodę na dłoni i wzdychając marzycielsko.
— Spójrz na tego z ciemnymi włosami — szepnęła. — Tego, co bije, jakby chciał ziemię rozłupać.
Rzuciłam krótkie spojrzenie.
— Wygląda, jakby chciał rozłupać przeciwnikowi nos.
— Też — uśmiechnęła się szeroko. Clara zawsze lubiła patrzeć na treningi. Odkąd byłyśmy małe, ciągnęła mnie tutaj, żeby siedzieć pod tym samym drzewem i plotkować o chłopakach, jak przy babskim gadaniu.
Ja? Ja po prostu lubiłam ciszę. Albo tyle ciszy, ile da się mieć, kiedy ktoś obok właśnie dostaje rzutem w piach.
Clara szturchnęła mnie w ramię.
— Ty w ogóle nie uważasz.
Uśmiechnęłam się krzywo, ale nie zaprzeczyłam. Prawda była taka, że oglądanie, jak wojownicy trenują, nie było nawet w połowie tak fascynujące, jak Clara to przedstawiała.
Przynajmniej zazwyczaj. Moje oczy znów przesunęły się po polu. Ciała poruszały się chaotycznie. Mięśnie napinały się, buty szurały, pięści trzaskały o skórę. Pot lśnił w słońcu.
Siła. Moc. Kontrola. Wszystko, co rządziło tym światem. Rzeczy, o których wcześnie nauczyłam się, że lepiej nie zwracać na nie uwagi. A jeszcze lepiej — nie zwracać uwagi na siebie.
Clara wyciągnęła nogi przed siebie.
— Pamiętasz, jak udawałyśmy, że jesteśmy wojowniczkami? — powiedziała nagle.
Parsknęłam cicho.
— Używałyśmy patyków jak mieczy.
— I zawsze mnie lałaś — prychnęła.
— Bo walczyłaś jak ślepa koza — wzruszyłam ramionami i dalej bawiłam się źdźbłem trawy.
Wciągnęła powietrze teatralnie.
— Wcale nie.
— No jasne, że tak.
Lekko pacnęła mnie w ramię.
— Jesteś niemiła.
— I szczera.
Clara fuknęła, choć uśmiech, który ciągnął jej usta, zdradzał ją od razu. Wychowałyśmy się razem. Całe życie. Była moją najlepszą przyjaciółką. Właściwie jedyną przyjaciółką.
Clara była głośna tam, gdzie ja byłam cicha. Jasna tam, gdzie ja wolałam cień. Mówiła wszystko, co jej wpadło do głowy, a ja ważyłam każde słowo, jakbym kładła je na szali.
Przeciwieństwa, pewnie. A jednak jakoś to działało.
Wiatr znów się wzmógł, podnosząc kosmyki moich włosów i muskając chłodnymi palcami kark.
Na moment zamknęłam oczy. I wspomnienia wsunęły się tam, gdzie nie były mile widziane.
Nie pamiętam za dobrze kompleksu. Miałam ledwie dwa lata, kiedy stamtąd wyjechaliśmy. Ale czasem wypływały strzępy. Dziwne kawałki życia, które bardziej przypominały sen niż rzeczywistość.
Zimne kamienne ściany. Głosy niosące się długimi korytarzami. Odległy zapach wilgotnej ziemi i ognia. Wiedziałam, co się tam wydarzyło, tylko dlatego, że mama mi powiedziała. I dlatego, że zostawiła po sobie dzienniki. Palce lekko zacisnęły mi się na trawie.
Moja matka uciekała. Uciekała przed sabatem, który ją wygnał. Wtedy była ze mną w ciąży. W ciąży z czymś, co nie powinno było w ogóle istnieć. Mój ojciec był Alfą. Potężnym, przynajmniej tak mówiła. Silnym. Budzącym strach. I bardzo, bardzo martwym. Zginął w walce w jaskiniach na długo, zanim mogłam go kiedykolwiek poznać. Czasem zastanawiałam się, jakim był człowiekiem. Czasem zastanawiałam się, czy mam jego temperament.
Głos Clary ściągnął mnie z powrotem do teraźniejszości.
— Znowu to robisz. — Przewróciła oczami. Tak samo jak zawsze, kiedy odpływałam myślami.
Zamrugałam. — Co robię? — Ale wiedziałam doskonale, co robię. Wspominałam.
— Za dużo myślisz. — Przewróciła oczami jeszcze raz i wypuściła powietrze, jakby to wszystko było strasznie męczące.
— Zawsze za dużo myślę — rzuciłam sucho.
— Bo ty ciągle siedzisz we własnej głowie — powiedziała, stukając palcem w skroń.
— Ktoś musi — odparłam obojętnie.
Przewróciła oczami. — Jesteś niemożliwa.
— A jednak mnie trzymasz przy sobie. — Uniosłam głowę, żeby złapać jej spojrzenie, i uśmiechnęłam się krzywo.
— Bo ktoś musi cię chronić przed tobą samą. — Wskazała palcem moją pierś. I miała rację.
Parsknęłam cicho.
Clara nie miała pojęcia, jak ironicznie to zabrzmiało. Jeśli już, to ja byłam tą niebezpieczną. Ale to był sekret, który miał zostać zakopany głęboko i na zawsze. Matka postawiła sprawę jasno, zanim umarła. Sabat wygnał ją przeze mnie. Przez to, czym byłam. Przez to, czym mogłam się stać. O tamtym miejscu — o ośrodku — dowiedziała się tylko dzięki Lidii.
Innej córce mojego ojca. Dziwna sprawa, której nigdy do końca nie rozumiałam. Ale Lidia wiedziała o kompleksie Clarence’a. I jakoś… w końcu matka i ja tam trafiłyśmy.
Krzyk poniósł się przez plac treningowy, kiedy jeden z młodych wojowników z impetem wcisnął drugiego w ziemię.
To znowu wyrwało mnie z myśli.
Clara zaklaskała podekscytowana. — O! Widziałaś to?!
Uniósłam brew. — Tak. Przemoc. Bardzo imponujące.
— Ale z ciebie ponurak — mruknęła z dąsem.
— Jestem całkiem zabawna.
— Kiedy? — zapytała, unosząc brew i robiąc tę swoją klasyczną minę Clary.
— Od święta.
Zaśmiała się. Dźwięk był lekki, beztroski. Przez chwilę jej pozazdrościłam. Tego, jak łatwo potrafi żyć. Jak nie musi bez przerwy oglądać się za siebie. Jak nie czuje, że niebezpieczeństwo może wyskoczyć w każdej chwili.
Wiatr znów zmienił kierunek. I nagle po karku przeszedł mi dziwny dreszcz. Lekko się skrzywiłam. Coś było nie tak. Clara dalej trajkotała o wojownikach, mięśniach i czymś jeszcze, co akurat ją zachwyciło. Ale ja już nie słuchałam. Mój wzrok powędrował ku drzewom po drugiej stronie placu. Ku gęstej linii krzaków i cieni przy skraju lasu. Wiatr zaszeleścił liśćmi. Gałęzie zakołysały się. Niby normalnie. A jednak żołądek ścisnęło mi jak w imadle. Po skórze przebiegło delikatne ukłucie czujności. To samo uczucie, kiedy ktoś stoi tuż za tobą, za blisko, i aż swędzi między łopatkami. Wyprostowałam się odrobinę.
— Elara? — zapytała Clara.
Nie odpowiedziałam. Zwęziłam oczy. Krzaki przy krawędzi pola poruszyły się.
Ledwo. Jakby coś przez nie przemknęło.
Clara podążyła za moim spojrzeniem. — Na co się gapisz? — zapytała.
Ale nie odpowiedziałam. Wpatrywałam się dalej. Liście zaszeleściły raz jeszcze. Potem wszystko ucichło. Tętno, zamiast przyspieszyć, zwolniło. Zostałam spokojna. Tak, jak nauczyła mnie matka.
— Też to widziałaś? — mruknęłam.
Clara zmrużyła oczy. — Co niby?
Te krzaki. Coś na pewno tam było. I po raz pierwszy tego dnia poczułam niepodważalnie, że ktoś mnie obserwuje.
Ostatnie Rozdziały
#280 Rozdział 280 Szkody
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#279 Rozdział 279 Regulacja
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#278 Rozdział 278 Wreszcie
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#277 Rozdział 277 Prowadź nas
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#276 Rozdział 276 Połączony
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#275 Rozdział 275 ŻYWIOŁOWA KSIĘŻNICZKA LYCAN: Oznaczona przez elementy. Zaatakowany
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#274 Rozdział 274 Koniec
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#273 Rozdział 273 Bieg finałowy
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#272 Rozdział 272 Stańcie razem
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#271 Rozdział 271 Najlepszy bieg
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.












