
Odrzucona Przez Mojego Partnera, Zawłaszczona Przez Likantropie Czworaczki
Sharbie · Zakończone · 301.4k słów
Wstęp
Sprzedana potężnemu alfa likanów, Lisa wchodzi do nowego świata — pełnego tajemnic, palących pragnień i więzi, która przeczy logice. Nie spodziewała się, że wraz z utraconą wolnością zacznie ją do siebie przyciągać ten bezwzględny mężczyzna… ale co, jeśli nie jest jedynym, który jej pragnie? Lisa raz już została odrzucona, więc jakie są szanse, że trafi jej się czterech nowych, zabójczo seksownych mate’ów? Czterej tajemniczy bracia, których łączy coś więcej niż władza i rezydencja jak z bajki… łączy ich ona. Dzielą się nią.
Czy Lisa odzyska wolność? Czy może to my damy się wplątać w pajęczynę namiętności i nieokiełznanego, surowego pożądania?
Rozdział 1
POV Lisy
— Jak śmiesz, ty brudny bękarcie, kraść ze stołu dla szlachetnie urodzonych?! — usłyszałam głos Alfy Barona z drugiej strony stołu, a jego uścisk zacisnął się na mojej dłoni, tej samej, która przed chwilą sięgnęła po ciastko z półmiska.
Nie potrzebowałam żadnego boskiego znaku ani objawienia, żeby wiedzieć, że zaraz czeka mnie kolejna kompromitacja i kara. To, jak znalazłam się pod stołem, wcale nie było takie ważne — musiałam czymś zapchać żołądek, a jeśli kilka ukradzionych kęsów miało go uciszyć, to trudno. Tylko czy ja naprawdę mam ochotę na dzisiejsze lanie?
A skąd.
Wywlókł mnie stamtąd, gdzie schowałam swoje połamane, poszarpane „ja”. Do tej pory prawie wszyscy w wilczarni wyszli do przodu, żeby zobaczyć złodziejkę, którą alfa złapał na gorącym uczynku.
Łzy spływały mi po policzkach, kiedy spuściłam głowę, czekając na to, jaki los mi wyznaczą.
— Ta omega nie ma już za grosz wstydu — mruknął ktoś z tłumu, który się dookoła zebrał.
— A ta omega ma imię — wymamrotałam pod nosem, ale na tyle głośno, że każdy usłyszał.
Nie zdążyłam nawet ogarnąć, co mi się wyrwało, kiedy poczułam, jak ciężka dłoń uderza mnie w twarz. Siła policzka odebrała mi równowagę, lecz zanim runęłam na podłogę, ktoś mnie podtrzymał.
— Dzię…k…u… — już miałam powiedzieć „dziękuję”, gdy dłoń Alfy Barona znów połączyła się z moją twarzą.
Wtedy dotarło do mnie, że pierwszy policzek mu nie wystarczył, więc przytrzymał mnie tylko po to, żeby wymierzyć następny, taki „ustawiający do pionu”. Patrzyłam na niego spode łba, wgryzając się w wargę, żeby zdusić w sobie wściekłość i słowa, które paliły mnie w gardle.
„Odzywanie się będzie kosztować cię tylko więcej liści, Liso” — powiedziałam sobie w myślach, nabierając powietrza i wypuszczając je powoli.
— Co ty przed chwilą powiedziałaś? — zapytał Alfa Baron i cisnął moim drobnym ciałem przez salę. Wylądowałam na plecach i wyrwał mi się cichy warkot.
— Jak śmiesz odszczekiwać alfie? Już się niczego nie boisz, ty przebiegła, mała znajdo? — wrzasnął jeden z partnerów interesów Alfy, a to tylko dolało oliwy do ognia, gdy zdołałam podnieść się na nogi.
Stanęłam prosto, z twarzą twardą jak kamień, i spojrzałam temu facetowi prosto w oczy.
— I jak mówiłam wcześniej: ta pieprzona „znajda” ma imię i nazywa się Lisa. Okazujcie szacunek mojemu imieniu! — wydarłam się, zanim w ogóle zdążyłam pomyśleć, tak jak zwykle robię wszystko najpierw, a dopiero potem się martwię.
Po jadalni przeszła fala głośnych westchnień. Oczy zrobiły im się wielkie jak pięciozłotówki, niektórzy zasłonili usta dłonią, ale czy ja miałam już przestać gadać?
Nie.
— Moi rodzice przelali krew za tę watahę i jeśli jest jedna rzecz, którą każdy tutaj — zdrowy, syty i oddychający — jest mi winien, to jest nią szacunek. Pieprzony szacunek. Wymawiajcie moje imię z szacunkiem! — wyrzuciłam z siebie na jednym oddechu. Kiedy skończyłam, dyszałam szybciej niż zwykle.
— Ona naprawdę ma tupet jak na kogoś z tak niskiego stanu — odezwał się ktoś, kiedy wreszcie otrząsnęli się z szoku.
Odwróciłam się, żeby stanąć twarzą w twarz z alfą, którego gęba teraz do złudzenia przypominała zjełczałą koncentratową papkę z pomidorów. Wyglądał jak nadmuchany, wodnisty balon, co zaraz pęknie. Wzięłam głęboki wdech, czekając, aż dojdzie do siebie i rzuci się na mnie, bo jestem pewna, że po raz pierwszy w życiu zobaczył zbuntowaną omegę.
Patrzyłam, jak robi w moją stronę powolne, ale pewne kroki. Każdy z nich brzmiał w mojej głowie jak wyrok — jakby mój świat miał się za chwilę skończyć. Technicznie… właśnie tak będzie.
Przełknęłam ślinę, aż poczułam w gardle twarde gulki, i próbowałam uspokoić oddech. Zatrzymał się kilka kroków ode mnie, a jego oczy ciskały iskry, kiedy wpatrywał się we mnie z wściekłością.
— Jak śmiesz?! — ryknął tym swoim alfowym tonem. Wszyscy w pokoju spuścili głowy w geście szacunku dla jego wilka. Nawet jeśli ja nie chcę go szanować, moja głowa i tak go posłucha.
— Tak dobrze cię traktowałem, że zapomniałaś, gdzie twoje miejsce? — zapytał, po czym jego wielka, ciepła dłoń połączyła się z moją twarzą.
Poczułam, jak w ustach zbiera mi się ciepły płyn. Zamknęłam oczy i pozwoliłam, żeby emocje w końcu wypłynęły — łzami, bez oporu, jakby już nie było sensu udawać, że trzymam się w całości.
Kłócenie się z nim albo odszczekiwanie nie ma sensu — to tylko przyspieszy mój awans na tamten świat. Nawet jeśli ma mnie ukatrupić, i tak chcę poznać swojego wilka. A może mój partner wreszcie zakończy to cierpienie.
Bredził dalej o tym, jaka jestem niewdzięczna, i jaki był głupi, że pozwolił mi żyć, a ja stałam jak niema zabawka i słuchałam tego bełkotu. Mój wzrok strzelił w stronę zegara na ścianie i po raz pierwszy w życiu od śmierci rodziców uśmiechnęłam się naprawdę, szczerze — tak, że aż mnie to zabolało.
„Za pięć minut spotkam swojego wilka” — pomyślałam, prostując się i stojąc dumnie, gotowa na karę.
— Za brak szacunku wobec watahy i alfy zostaniesz wychłostana i będziesz głodzona przez cały tydzień — bez kropli wody i bez ziarnka ryżu — rozkazał Alfa Baron, a dwóch rosłych strażników rzuciło się do mnie i chwyciło mnie za ramiona tak mocno, że aż mnie ścisnęło w kościach.
Uśmiechnęłam się krzywo, zadarłam głowę do tyłu i pozwoliłam, żeby mnie wywlekli. Zrobiliśmy ledwie dwa kroki, kiedy przeszył mnie niewyobrażalny ból, jak fala rozrywająca wszystko naraz.
Wyrwałam się strażnikom, zgięłam w pół, bo czułam, jakby ktoś rozdzierał mnie od środka. Wrzasnęłam z przerażenia, dłonie przycisnęłam do uszu. I tak jak ból przyszedł nagle, tak samo szybko zniknął.
— Wszystkiego najlepszego, Liso — usłyszałam w głowie anielski głos.
Wiedziałam, że to mój wilk, i że moje ciało właśnie wita nowego lokatora. Poczułam się lekka, jakbym dostała drugie życie, kiedy usłyszałam tę najpiękniejszą, melodyjną barwę — która w jednej chwili zamieniła się w koszmar.
— Co tu się, do cholery, dzieje, ojcze? — zapytał od razu Bryan, syn Alfy Barona, wchodząc do pokoju ze swoją narzeczoną, Irene, która wyglądała jak rozgniecione kartofle.
Mój wilk drgnął, walcząc, żeby przejąć moje ciało. W ferworze chwili wyrwało jej się święte słowo, które obiecałam sobie kiedyś, że mnie uwolni z tej dziury piekła.
— Partner!!!
Ostatnie Rozdziały
#260 Rozdział 260
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#259 Rozdział 259
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#258 Rozdział 258
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#257 Rozdział 257
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#256 Rozdział 256
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#255 Rozdział 255
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#254 Rozdział 254
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#253 Rozdział 253
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#252 Rozdział 252
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#251 Rozdział 251
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.












