
Poślubiając córkę Mafii
Gia Hunter · W trakcie · 182.3k słów
Wstęp
„Bo mi kazałeś, dupku.”
„Kusisz mnie tak, że mam ochotę przelecieć cię tu i teraz. Jesteś najcudowniejszą kobietą, z jaką kiedykolwiek byłem — jedyną piękną rzeczą, jaką widzę i jaką mam.”
„To na co czekasz? No to karz mnie wreszcie!”
MAVERICK
Jako studentka, która jednocześnie haruje, ledwo wiążę koniec z końcem, aż pewnego dnia podchodzi do mnie obcy facet z propozycją — żebym została żoną jego pracodawcy za kosmiczną sumę.
Wiedząc, że te pieniądze pomogą mi opłacić leczenie babci, zgadzam się, ale stawiam warunek — tylko małżeństwo z rozsądku, bez żadnej bliskości.
Za późno dociera do mnie, że wychodzę za czarującego i niebezpiecznie przystojnego, młodego pana Winstona. A między nami od pierwszej chwili wybucha ogień, mimo wszystkich moich hamulców.
Wszystko jeszcze bardziej się komplikuje, kiedy nasze udawane małżeństwo zostaje wystawione na próbę przez jego ojca, który grozi, że wyciągnie na światło dzienne mój brudny, mały sekret.
LAKE
Bycie dziedzicem rodu Braddson-Winston czasem jest jak przekleństwo. Mój ojciec to kawał skurczybyka i wrzód na tyłku. Stawia mi jeden absurdalny warunek, żebym dostał stołek prezesa w firmie — ślub.
Więc znalazłem idealną pannę młodą — Maverick Bates II, piękną, ale w tragicznej sytuacji finansowej. Proszę tylko o dwie rzeczy. Trzymamy się układu MBA i zachowujemy czysto biznesowe podejście, dopóki kontrakt się nie skończy. Prościej się nie da.
To miała być prosta umowa, ale z każdym dniem, kiedy ją poznaję, na szali nie jest już tylko moja pozycja, ale też moje serce.
Uświadamiam sobie, że nie potrafię jej puścić wolno, nawet jeśli jest córką bezwzględnego dona Sicilianos.
Rozdział 1
MAVERICK
Dla kobiety, która przeżyła najgorsze, była w piekle i wróciła, nie mogłam uwierzyć, że znów jakoś doczołgałam się przez kolejny dzień.
– Wyglądasz na totalnie zajechaną. Weź wolne – rzucił na powitanie mój szef, Rocco. Był też moim kumplem i właścicielem Bazz Village Bar w centrum Nowego Jorku.
Spojrzałam na niego, wiążąc fartuch.
– Nie, dzięki. Potrzebuję kasy.
– Wszyscy potrzebujemy kasy, Maverick, ale ty potrzebujesz odpoczynku. – Prawie mnie przewiercał wzrokiem, ale dziś była sobota, a napiwki będą dobre.
– Chcesz, żebym się wyniosła i zniknęła ci z kanapy? To potrzebuję pieniędzy na wynajem mieszkania. – Trzasnęłam drzwiczkami szafki aż zadźwięczało. Kiedy mój ex ze mną zerwał i wyrzucił mnie z mieszkania, Rocco pozwolił mi kimać u siebie na górze. To było trzy tygodnie temu.
Mój ex był zwykłym frajerem i kłamcą. Nie mogłam uwierzyć, że byłam taka ślepa i nie skumałam wcześniej, że mnie zdradzał. Tego samego dnia, kiedy ze mną zerwał, przyprowadził swoją laskę do mieszkania, które dzieliliśmy.
Nie byłam w stanie znieść myśli, że bzykają się w naszej sypialni, więc postanowiłam się zwinąć i przyjąć ofertę Rocco. Tak, moje życie było jedną wielką rozsypką.
– Wykańczasz się. – Westchnął tak, jakby miał serdecznie dość moich akcji. – Gdybyś po prostu wzięła te pieniądze—
– Nie. – Minęłam go i poszłam odbić kartę. Ruszył za mną, ale nie zamierzałam dać mu się rozkręcić. – Daj mi po prostu pracować w spokoju, dobra?
– Chcę tylko, żebyś wiedziała, że masz przyjaciela. – Jego brązowe oczy nagle spoważniały.
– Hurra. Dzięki.
Weszłam na salę baru – już było tłoczno. Rozpoznałam faceta po trzydziestce, zawsze w nienagannym czarnym garniturze i krawacie. Wyglądał jak ktoś z ochrony albo „od obsługi” jakiegoś bogatego szychy.
– To samo? – uśmiechnęłam się.
– Mhm. – Po jego ustach przesunął się łagodny uśmiech.
Nalałam szkockiej z lodem, tak jak zawsze zamawiał, i postawiłam przed nim, kiedy zsunął się na stołek.
– Proszę bardzo, szefie.
Przeszłam do kolejnej klientki – pięknej kobiety z artystycznym vibe’em i zadbanymi palcami.
– Mam pani zaproponować coś mocniejszego?
– Poproszę Manhattan. Dziękuję. – Wyglądała, jakby dźwigała cały świat na plecach.
– Myślałam, że dziś masz wolne.
Przygotowałam Manhattana i odwróciłam się do Genesis, ślicznej, drobnej blondynki mniej więcej w moim wieku.
– Rocco ci to powiedział?
– Nie. Pracujesz trzy tygodnie ciurkiem.
– Dziewczyna musi coś jeść, GG.
Zaśmiała się cicho.
– Nadal szukasz mieszkania?
– Skąd wiesz? – Wieści rozchodziły się szybko, więc nie byłam jakoś specjalnie zdziwiona. Nie mówiłam nikomu poza Rocco.
– Wiem, że siedzisz na górze już któryś dzień. Jeśli ma ci być lżej, moja współlokatorka wczoraj się wyniosła do narzeczonego. Co prawda część pudeł wciąż stoi w jej pokoju, ale jeśli jesteś zainteresowana, daj znać.
– Jak daleko macie stąd?
– Piętnaście minut, max.
Uśmiechnęłam się do niej.
– Podjadę zobaczyć, ale jak wiesz, cisnę z budżetem.
– Spokojnie, nie jest drogo. Dzielimy wszystko na pół.
– Super. Mogę wpaść obejrzeć?
– Jasne. Dam ci adres.
– Dzięki.
Moją uwagę przyciągnęła grupka dziewczyn, a kobieta w tandetnej tiarze wydarła się:
– Sto lat dla mnie!
Jej ekipa ryknęła, zaczęła klaskać i śpiewać jej „Sto lat”.
Zgarnęłam banknoty, które facet w garniturze zostawił na stole. Zawsze dawał porządny napiwek i uśmiechnął się, zanim wyszedł.
Zanim zdążyłam zabrać pustą szklankę, podszedł kolejny klient.
– Muszę z tobą pogadać.
W środku jęknęłam na ten głos. Mój pieprzony ex – ze wszystkich ludzi – przyszedł do mojego miejsca pracy.
– Czego chcesz, Heath?
– Minęły tygodnie, Maverick. Musisz zabrać swoje rzeczy z mojego mieszkania.
Spojrzałam mu prosto w oczy.
– Ostatnio, jak sprawdzałam, to było też moje mieszkanie.
– Maverick, mamy klientów. Wynoście prywatne sprawy sprzed baru. – Byłam wdzięczna, że Rocco wtrącił się i nas przerwał.
Westchnęłam do niego i skinęłam na Genesis.
– Kryj mnie chwilę. To nie potrwa długo. – Wyszłam wyjściem dla personelu i wypuściłam powietrze. Dokładnie wiedziałam, po co Heath tu przyszedł, bo ignorowałam jego wiadomości.
– Masz zabrać swoje rzeczy z mojego mieszkania. Masz czas do jutra, albo wyrzucę je do śmieci.
– Serio właśnie stawiasz mi ultimatum? – Zmrużyłam oczy. Mógł być wysoki, ale było mi to kompletnie obojętne. – Mieszkałam tam, Heath, a ty mnie po prostu wykopałeś, bo znalazłeś sobie nową zabawkę.
„Wiesz, że i tak nasz związek nie miał prawa przetrwać. Ty wiecznie siedzisz w książkach i tyrasz w jakimś obskurnym barze.” Skurwysyn.
Kiedy się poznaliśmy, myślałam, że jest po prostu pewny siebie i przystojny. Za bardzo chciałam mieć chłopaka, a on był przy mnie… aż do paru miesięcy temu, kiedy coś między nami pękło. Prawie nie wracał do domu, a gdy pytałam, zbywał mnie, że to przez pracę, więc nie drążyłam. A jak już wracał, to padał na łóżko, spał i wstawał o świcie, żeby znów iść harować.
„To płaci moje rachunki, Heath.”
„Widzisz?” Wzruszył ramionami. „Nie masz żadnego marzenia poza płaceniem rachunków. A ile ty w ogóle zarabiasz? Przez trzy miesiące nie byłaś w stanie zapłacić nawet połowy najtańszego czynszu, a i tak wisisz mi jeszcze 2200 dolarów. Potrzebuję tej kasy teraz. Na pewno możesz pożyczyć od swojego szefa.”
Otworzyłam szerzej oczy na jego bezczelność. „Chyba żartujesz. Powiedziałam ci, że ci oddam.”
„Oddaj mi moje pieniądze, albo wywalę twoje graty do śmieci. To nasza pierwsza miesięcznica, a ja mam plany z moją dziewczyną.” Obrzydliwość jego słów sprawiła, że aż mnie zemdliło.
Przez chwilę gapiłam się na niego jak wryta, nie mogąc nawet mrugnąć. „Od kiedy mnie zdradzasz, Heath?”
„Jesteś taka naiwna. Nikt nie wytrzyma twojego podejścia. Nawet się nie ubierasz normalnie. Do łóżka zakładasz piżamę albo ten swój sprany, rozciągnięty wór.”
Nozdrza mi zadrżały, gdy zacisnęłam pięści. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, ktoś stanął obok mnie. „Ile ona jest ci winna?”
Gwałtownie odwróciłam głowę do mężczyzny obok — faceta w garniturze. „C-co ty robisz?”
„A ty kim jesteś?” warknął Heath do niego, bo tamten był od niego wyższy i postawniejszy.
Facet w garniturze go zignorował. Wsadził rękę do kieszeni marynarki i wyciągnął gotówkę ze skórzanego portfela z klipsem.
„Nie. Nie możesz.” Odepchnęłam jego pieniądze. „Nawet cię nie znam.”
„Wezmę.” Heath już wyrwał kasę, którą oferował facet w garniturze, i odwrócił się na pięcie, jakby nic się nie stało — aż jego cień zniknął w zaułku. „Dwa dni, Maverick, albo znajdziesz swoje rzeczy w śmietniku.”
„To twój były?”
„Kim ty, do cholery, jesteś?” zmierzyłam go twardym spojrzeniem.
„Owen Boone.” Od niechcenia wyciągnął wielką dłoń. „Mów mi Boone.”
„Ile ci jestem winna?” Uścisnęłam mu rękę pewnie.
„Nic mi nie jesteś winna. Mój szef to pokryje.”
„Słucham?” Brwi mi poszybowały w górę. Oczy jeszcze bardziej mi się powiększyły.
„Mam dla ciebie propozycję.”
„Nie, dzięki, ale oddam ci te pieniądze.” Zrobiłam krok w tył i rzuciłam mu krótkie, sarkastyczne salutowanie.
„Maverick, wysłuchaj mnie.”
Cholera. Zatrzymałam się, bo nagle poczułam się jak ostatnia niewdzięcznica. „Dzięki, że uratowałeś mi tyłek. Jaka propozycja?”
Potrzebowałam chwili, żeby przetrawić to, co właśnie na mnie zrzucił. Próbowałam otworzyć usta, ale mózg mi się zawiesił. Czy bogaci ludzie naprawdę robią takie rzeczy?
„Maverick!” Głos Rocco odbił się echem od wyjścia, aż podskoczyłam.
„Już idę, Rocco. Daj mi minutę.”
Kiedy drzwi się zatrzasnęły, mogłam tylko mrugać na Owena Boone’a.
„No i co powiesz?”
„Chcesz, żebym wyszła za twojego szefa na rok, z dziesięć tysięcy dolarów miesięcznie kieszonkowego, darmowym domem, wszystkim opłaconym, spłaconym kredytem studenckim, a na koniec układu dostanę pięćset tysięcy dolarów?”
„Tak.”
No, to było kuszące. „Gdzie jest haczyk?”
„Po prostu bądź jego żoną, chodź na oficjalne eventy i zapewnij—”
„Zaspokojenie.” Żołądek mi się przewrócił. Przełknęłam kwaśną gulę, która podchodziła mi do gardła, i Owen to zauważył.
„On nie będzie cię do niczego zmuszał. Możesz zastrzec, że się nie zgadzasz, i podpiszesz umowę—”
„NDA.”
„Tak. I możesz spisać swoje warunki, a potem ustalić to z nim.”
„Kto jest twoim szefem?”
„Pan Winston. Zadzwoń pod ten numer.”
„Wallace Winston? Ten miliarder?” To był jedyny Winston, jakiego kojarzyłam. Według Forbesa trafił do setki najbogatszych, a ostatnio było o nim pełno w wiadomościach i w socialach. Złapałam wizytówkę. Była Owena. „Czy on nie spotyka się z kobietą mniej więcej w moim wieku?”
„Nie— to znaczy— nie—”
„Nie. Przepraszam.” Machnęłam ręką na jego ofertę i odsunęłam się dalej. Mogłam być zdesperowana na kasę, ale nie było mowy, żebym została jego żoną-trofeum. Jego dziewczyna była piękna, a wszyscy mówili, że to typowa łowczyni kasy i wspinaczka po drabinie towarzyskiej. Więc co to ze mnie robiło?
„Sześćset tysięcy!”
„Nie!”
Ostatnie Rozdziały
#136 Rozdział 136
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#135 Rozdział 135
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#134 Rozdział 134
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#133 Rozdział 133
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#132 Rozdział 132
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#131 Rozdział 131
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#130 Rozdział 130
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#129 Rozdział 129
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#128 Rozdział 128
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026#127 Rozdział 127
Ostatnia Aktualizacja: 5/15/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












