Przebrana Partnerka Potrójnego Alfy

Przebrana Partnerka Potrójnego Alfy

Quay · W trakcie · 154.3k słów

374
Gorące
1.3k
Wyświetlenia
96
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

—Partnerze — wyszeptała, a jej głos drżał z uniesienia. — Cała trójka. Jesteśmy wyjątkowo faworyzowane.

— To katastrofa — wyszeptałam. — To nie może być możliwe.

— Wciąż to powtarzasz — odparła z zadowoleniem. — A Księżyc wciąż udowadnia, że się mylisz.

— To nie jest śmieszne, Fallon. Nie możemy mieć trzech partnerów.

— Zaprzeczaj dalej, a możemy dostać kolejnych — powiedziała podekscytowana Fallon. — Możemy mieć cały harem facetów. Tylko dla nas! A kiedy się złączymy…

Zablokowałam w myślach to, co zamierzała powiedzieć. To było za dużo. Ja? Miałabym złączyć się z trzema mężczyznami?

Trzech partnerów. Trzech samców Alfa. Braci. A ja byłam wilczycą w przebraniu. Każdy instynkt krzyczał we mnie, żebym uciekała. Ale mój wilk, Fallon? Ona już owijała się wokół tej więzi, jakby była przeznaczeniem.

Osiemnastoletnia Zuri, córka Alfy z watahy Moonshine Pack, odkrywa, że została obiecana w małżeństwo brutalnemu Alfie Torinowi — mężczyźnie słynącemu z okrucieństwa i rozlewu krwi. Po tym, jak na własnym przyjęciu urodzinowym widzi, jak Torin morduje ciężarną kobietę, i tej samej nocy o włos uchodzi przed jego napaścią, Zuri podejmuje desperacką decyzję. Zawiera z ojcem śmiały, roczny układ: w zamian za wolność będzie szkolić się na wojowniczkę w Werewolf Academy, przebrana za mężczyznę — Alfę Ziona. Dzieląc teraz akademicki pokój z trzema potężnymi braćmi trojaczkami — ponurym Alfą Adrianem, czarującym Cassianem i zaciekłym Tristanem — Zuri musi opanować walkę, stłumić instynkty i za wszelką cenę strzec swojej tajemnicy. Jednak bliskość rozpala zakazane, kuszące więzi, a im głębiej się zacieśniają, tym trudniej ukryć to, kim naprawdę jest. Gdy pościg Torina zaciska pętlę, a jej serce staje na szali, Zuri musi zdecydować: czy wolność jest warta ryzyka utraty wszystkiego, także miłości? I czy jej sekrety rozpadną się na strzępy, zanim zrobi to jej przeznaczenie?

Rozdział 1

ZURI

Dziś kończę osiemnaście lat i zamiast zapychać się ciastami i słodyczami, postanowiłam zamienić to na podbite oko i rozciętą wargę. Idealnie.

— Jeszcze raz! — warknęłam, krążąc wokół przeciwnika, krępego wojownika dwa razy większego ode mnie i o połowę mniej inteligentnego.

Kevi uśmiechnął się przez zakrwawione zęby.

— Na pewno, solenizantko?

Dźgnęłam go pięścią w żebra.

— Przestań tak do mnie mówić i walcz.

Wolałam być tutaj, wśród potu i siniaków, gdzie nie musiałam się uśmiechać ani dygać, ani myśleć o przyszłości przekazywanej mi jak zatruty napój w srebrnym kielichu. Zrobiłam unik, podcięłam Keviemu nogi i posłałam go plackiem na plecy z satysfakcjonującym łupnięciem. Błyskawicznie go dosiadłam.

— Trup — oznajmiłam, kładąc dłoń na jego piersi i wysuwając pazury przy jego szyi.

Mały tłumek parsknął śmiechem. Wyciągnęłam rękę, żeby pomóc mu wstać, ale chwilę zrujnował przenikliwy, lodowaty głos, który mroził krew szybciej niż jakiekolwiek ugryzienie wyrzutka.

— Zuri Yiva Elowen!

Moja matka stała na skraju kręgu, wyglądając tak, jakby właśnie przyłapała kogoś na profanowaniu ołtarza. Ubrana w jedwabie i klejnoty, Luna Eloise trzymała się jak uosobienie królewskości i dezaprobaty w równych proporcjach.

— Co to ma znaczyć? — syknęła. — Bójka? W dniu ceremonii twoich zaręczyn?

To słowo uderzyło mnie mocniej niż jakikolwiek cios. Zaręczyny. Pozłacana klatka przebrana za przeznaczenie. Wolałabym wypić truciznę, niż je wypowiedzieć.

Fallon, moja wilczyca, poruszyła się we mnie, a jej głos zabrzmiał w mojej głowie jak niski pomruk. „To może nie być przekleństwo, za jakie to bierzesz. Partner mógłby odblokować to, czego potrzebujemy. Moc. Jedność. Prawdziwą szansę, żeby bronić stada.”

„Bronić ich przed nim?” — zapytałam. „Przed samym potworem, któremu nas oddają?”

Nie odpowiedziała. Może nie chciała. Nigdy nie spotkałam Alfy Torina, ale opowieści o nim były zbyt okropne, żeby dało się je wymyślić. Nie okazywał litości w żadnym aspekcie życia. Podobno kiedyś ściął służącego za to, że rozlał wino na jego stole. Nic dziwnego, że miał trzydzieści pięć lat i nie miał partnerki. Gdybym to ja była jego partnerką, uciekałabym jak diabli. Wolałabym zostać wyrzutkiem, niż utknąć z tyranem. Niestety, nie był to wybór, którego mogłam dokonać, ale to nie znaczyło, że nie mogę pokazać, jak bardzo mnie to uszczęśliwia.

— Technicznie rzecz biorąc, to wciąż moje urodziny, więc mogę walczyć, jeśli mam ochotę.

Moja matka zignorowała żart.

— A jeśli Alfa Torin przyjechałby wcześniej? Co by pomyślał, widząc swoją narzeczoną tarzającą się w błocie jak pospolity kundel?

— Mam nadzieję — odparłam sucho — że to, iż nie jest kimś, kogo da się popychać.

Szczęka Luny Eloise stężała.

— Siła kobiety jest w jej wdzięku, nie w pięściach.

— To proszę powiedzieć moim przeciwnikom.

Matka chwyciła mnie za ramię.

— Dość tego dowcipkowania. Chodź. Mamy ledwie godzinę, żeby doprowadzić cię do porządnego wyglądu. — Spróbowałam się wyrwać, ale uścisk matki był zwodniczo mocny. — Nie sprzeczaj mi się. Zrobisz to. Włożysz suknię. Uśmiechniesz się. I zapamiętasz, że decyzja twojego ojca jest ostateczna. Potrzebujemy tego sojuszu.

Mój głos stwardniał.

— Nie, on potrzebuje tego sojuszu. A ja akurat jestem ofiarą.

Palce matki zacisnęły się jeszcze mocniej.

— Dość. Nie będziemy dziś znosić jednego z twoich napadów. Obowiązkiem kobiety jest służyć swojemu stadu, a nie rzucać wyzwanie swojej Alfie.

Szarpnęłam rękę i uwolniłam się.

— Może gdyby więcej kobiet rzucało wyzwanie swoim Alfom, nie paradowalibyśmy z dziewczynami przed krwiożerczymi tyranami, jakby to był sezon godowy na targu mięsnym.

Zapadła cisza — gęsta, napięta i cudowna. Nawet wiatr zdawał się zatrzymać z niedowierzania.

Matka potarła skronie, mamrocząc pod nosem.

— Mówiłam twojemu ojcu, żeby nie pozwalał ci czytać tylu książek i patrzeć, jak trenują wojownicy. — Odwróciła się do mnie. — O twoim nastawieniu porozmawiamy później. Teraz idziesz się wykąpać, włożyć to, co przygotowałam, i zachowywać się jak należy.

Parsknęłam.

— Jeśli ta suknia jest różowa i cała w kokardach, spalę ją.

Matka odwróciła się na pięcie.

— Zrobisz to, czego się od ciebie oczekuje.

I tak oto moje poranne sparingi i poczucie kontroli zostały mi wyrwane, zastąpione koronką i oczekiwaniami. Kąpali mnie, jakby szykowali mnie do pochówku. W pewnym sensie czułam, że to bardziej pogrzeb. Śmierć wolnomyślącej Zuri dzierżącej broń i narodziny uległej maszyny do rodzenia.

Na życzenie matki służba szorowała mnie i krzątała się wokół, zbyt mocno ściągając mi włosy, mrucząc coś o siniakach, które długo schodzą. Jakby siniaki były czymś, czego należy się wstydzić. Na każdy z nich zasłużyłam. Stanęłam przed lustrem, ledwie się rozpoznając.

Moja skóra, głęboko i bogato brązowa, lśniła pod warstwami olejków i połysku, na które matka nalegała, twierdząc, że dzięki nim wyglądam bardziej „kobieco” i „stosownie”. Moje afro poskręcano w misterną koronę loków, ozdobioną cienkimi srebrnymi obręczami – elegancką, królewską i duszącą. Suknia migotała jak mokry onyks, spływając po krągłościach moich masywnych ud i rozszerzając się subtelnie u dołu. Była piękna. I nie była mną.

– Olśniewająco – powiedziała matka, promieniejąc, jakby coś wygrała. – Alpha Torin nie będzie wiedział, co go trafiło.

– Oby miecz – mruknęłam.

Matka mnie zignorowała i poprawiła złoty łańcuszek spoczywający tuż nad obojczykiem, z wisiorkiem w kształcie herbu naszego stada. Symbol lojalności. Dziedzictwa. Smyczy.

– Wiem, że tego nie lubisz – powiedziała matka, a jej głos po raz pierwszy tego dnia zabrzmiał miękko. – Ale wyglądasz, jak trzeba. To się liczy.

Spojrzała na mnie przez lustro. Wahanie nie tylko w jej oczach, lecz także w dłoniach, które zdawały się drżeć. – Pamiętaj tylko, że to dobre dla stada.

Z dziedzińca dobiegł dźwięk dzwonu – długi, niski, ceremonialny.

– Już jest – szepnęła matka, a jej dłoń zatrzymała się na moim ramieniu jak wypalane piętno.

Odwróciłam się od lustra.

Niech przedstawienie się zacznie. Zebrany tłum ucichł, gdy wjechał tabor Alphy Torina – czarne karoce ciągnięte przez monstrualne, białowłose bestie ze zbyt dużą liczbą zębów i zbyt małą liczbą smyczy. Jego strażnicy zeskoczyli pierwsi, z brzękiem pancerzy, z lodowatym spojrzeniem. A potem wyszedł Torin. Był…

– Przepiękny – powiedziałyśmy z Fallon jednocześnie. Szybko rozmasowałam pieczenie na policzkach, zanim zdradziłam się do reszty.

Był wysoki, przystojny w stylu „na pewno zabił kogoś za kichnięcie”. Miał długie, srebrne włosy, jakby jego krew urodziła się już martwa. Nosił czarną skórę i wilczą skórę, do której wciąż były przytwierdzone oczy. Subtelnie. Uśmiechnął się, a tłum wypuścił powietrze z ulgą. Nikt nie zginął. Jeszcze.

Nie mogłam nie podziwiać, jak się nosił, gdy podchodził. Ta moc, ta aura. Zachwycałabym się na głos, gdyby to leżało w moim charakterze.

– Jest silny – mruknęła Fallon. – Mógłby nas wzmocnić.

– Mógłby nas zabić – odcięłam się. – Myślisz, że złączenie się z psychopatą to jakaś forma wniebowstąpienia?

– Myślę, że to przetrwanie – powiedziała. – Może być kluczem do odblokowania tego, czym jesteśmy. Tego, kim mamy być.

– Przykuci do niego łańcuchem?

– To nie łańcuch – odparła cicho Fallon. – To więź. I już się zaczyna.

Ścisnęło mi się w żołądku. Nie ze strachu, nie z nienawiści – tylko z czegoś gorszego. Z czegoś prawie jak nadzieja.

– Chcesz go – zrozumiałam. – Naprawdę tego chcesz.

– Chcę siły – warknęła. – Chcę chronić to, co ważne. Ty chcesz spalić wszystko do gołej ziemi, ale popiół nie ocali naszych ludzi.

– Klęczenie też nie.

Fallon ucichła, ale czułam, że się we mnie wpatruje. Że czeka. Mój ojciec przywitał go pospiesznie, a sposób, w jaki Torin omiótł go wzrokiem, przypominał drapieżnika patrzącego z góry na swoją ofiarę. Potem spojrzał na mnie.

Jego twarz rozjaśniła się. Nie życzliwością – w tym spojrzeniu, które po mnie sunęło, było coś bardziej… zaborczego. Jakbym już do niego należała.

– Lady Zuri – zawołał tym niskim, teatralnym głosem, który doprowadza bardów do omdleń, a wrogom każe z ulgą opróżniać jelita. – Jesteś bardziej promienna, niż sobie wyobrażałem.

– Nie przyzwyczajaj się – odparłam, próbując rozładować atmosferę. – Doprowadzam się do porządku raz w roku.

– Zuri – ostrzegli jednocześnie ojciec i matka.

Torin zachichotał. – I wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. – Pochylił się, by ucałować moją dłoń. Czy on użył języka?

Wpatrywałam się w niego, niepewna, czy powinnam dygnąć, ukłonić się, czy po prostu zacząć krzyczeć. Wybrałam sztywny skin głową.

– Przychodzę z darami – powiedział, robiąc krok w bok z efektownym gestem.

Wtedy ich zobaczyłam. Troje wyrzutków – obdartych, związanych i zakrwawionych – przyciągniętych do przodu przez ludzi Torina. Jeden utykał. Drugi miał świeżą ranę przez twarz. Trzecia… kobieta, wyglądała na ledwie przytomną… i była w zaawansowanej ciąży.

Zabrakło mi tchu. Krew zamieniła mi się w lód.

Torin wskazał ich z uśmiechem, jakby prezentował rzadkie wina albo nową sforę psów myśliwskich.

– Złapano ich na wtargnięciu w drodze tutaj. Pomyślałem, że wypada dać ci coś znaczącego.

Dobył miecza.

Odezwałam się, zanim zdołałam się powstrzymać.

– Dajesz mi w prezencie egzekucje?! – wyrzuciłam z siebie.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

22.3k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

106.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

298.3k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

64.8k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

97.6k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

507.9k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Bracia Varkas i ich Księżniczka

Bracia Varkas i ich Księżniczka

178.5k Wyświetlenia · W trakcie · Succy
"Powiedz to tak, jakbyś naprawdę chciała, kochanie," zamruczał, pochylając się i liżąc moją szyję, "a może przestanę."
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

252.8k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

544.7k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uzależniony od Niej

Uzależniony od Niej

131k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Przez trzy lata robiłam wszystko, aby zdobyć serce Aleksandra, tylko po to, by skończyć z nieuleczalnym rakiem i druzgocącą wiadomością, że jego pierwsza miłość wraca do domu.

Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.

Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.

Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...