
Skazana na Zatracenie: Zakazana Partnerka Alfy
Aira · W trakcie · 199.9k słów
Wstęp
Nie wiedziała, że on ma watahę. Nie wiedziała, że ona ma przeznaczenie.
A potem Dorian Black — Alfa Ironveil, mężczyzna, którego wilk nazwał ją partnerką już pierwszej nocy i który przez kolejne tygodnie udawał, że tego nie usłyszał — przepędził w ciemności watahę wilków, które się do niej dobrały, pocałował ją w czoło, jakby to nic nie znaczyło, i szkolił ją tak, jakby była tylko kolejną świeżo przemienioną wilczycą.
Nie jest.
Charlotte nosi w sobie linię krwi uznawaną za wymarłą — moc na tyle wielką, by zakotwiczyć watahę albo ją zniszczyć... zależnie od tego, co wydarzy się, zanim wzejdzie jej trzeci Krwawy Księżyc.
Rada chce, żeby Dorian się związał. Starszyzna skrywa sekrety starsze od niej samej. Pewna wilczyca pragnie go tak bardzo, że jest gotowa pójść po pomoc do wiedźmy. A mężczyzna, który ma być jej partnerem, woli skłamać jej prosto w twarz, niż zaryzykować utratę kogoś tak, jak stracił ostatnią osobę, którą kochał.
Charlotte chce po prostu przetrwać własne życie wystarczająco długo, by móc zdecydować, co w nim się wydarzy.
HIS TO RUIN: ALPHA'S FORBIDDEN MATE to powoli rozpalający się romans o wilkołakach i motocyklistach — o więzi, o którą żadne z nich nie prosiło, o proroctwie z terminem ostatecznym i o dziewczynie, która nie zamierza być niczyją bronią, kotwicą ani tajemnicą.
Rozdział 1
ROZDZIAŁ 001
CHARL PUPPY
CHARLOTTE
Silnik ciężarówki terkotał pode mną — dźwięk, do którego zdążyłam przywyknąć przez ostatnie cztery godziny.
Droga ciągnęła się przed nami, bez końca i szara, połykana przez gęsty las po obu stronach.
„Charlotte” — głos mamy odbijał mi się w głowie po raz setny. — „Musimy porozmawiać o tym, u kogo zamierzasz zostać”.
Stałam wtedy w kuchni, kiedy to powiedziała, i patrzyłam, jak obraca na palcu obrączkę — tę, którą wkrótce i tak zdejmie.
Tata już się wyprowadził; nawet nie pofatygował się, żeby porządnie się pożegnać. Po prostu spakował swoje rzeczy, kiedy byłam w szkole, i zostawił karteczkę na kuchennym stole.
Karteczkę. Dwadzieścia siedem lat małżeństwa, dwadzieścia lat bycia moim ojcem — i tyle mi zostało: pieprzona karteczka.
— Jadę do Zade’a — powiedziałam jej, a mój głos zabrzmiał ostrzej, niż zamierzałam.
Twarz mamy się skurczyła. — Charlotte, kochanie, on mieszka tak daleko. Prawie go nie widziałaś od lat—
— Właśnie. Wyrwał się stąd i ułożył sobie życie, a teraz ja robię to samo.
To było trzy dni temu. Trzy dni pakowania całego mojego życia do pudeł, ignorowania prób mamy, żeby mnie od tego odwieść, udawania, że nie widzę, jak płacze na korytarzu. Trzy dni wmawiania sobie, że podejmuję właściwą decyzję.
Wciąż to sobie powtarzałam, kiedy autobus wjechał na stację w Hartwick.
To nawet nie była porządna stacja. Jeden peron, wąska wiata z popękanym dachem i parking, który wyglądał, jakby nie był odnawiany od lat dziewięćdziesiątych.
Zeszłam po stopniach z dwiema torbami i stanęłam na chodniku, mrużąc oczy w popołudniowym świetle.
Hartwick też nie wyglądało na nic szczególnego. Niskie budynki, szerokie drogi i gęsty las napierający ze wszystkich stron, jakby miasteczko zrzucono w sam środek, a drzewa wciąż nie do końca wybaczyły tę ingerencję.
Wyciągnęłam telefon. Zade napisał dwadzieścia minut temu: Szukaj tabliczki z twoim imieniem. Nie da się jej przegapić.
Przepchnęłam się przez niewielki tłum wysypujący się za mną z autobusu i omiotłam wzrokiem ludzi czekających za barierką.
Większość wyglądała zwyczajnie — pary, kilka rodzin, ktoś z kwiatami. A potem zobaczyłam tabliczki.
Trzy z nich, trzymane przez kierowców w ciemnych uniformach.
I jedną trzymaną przez bardzo wysokiego faceta w skórzanej kurtce, z uśmiechem tak szerokim, że był właściwie jego zapowiedzią.
Na tabliczce widniało: CHARL PUPPY.
Jęknęłam na głos.
Uniósł rękę i zaczął machać, jakby próbował naprowadzić samolot. Pokręciłam głową, ale już szłam w jego stronę, lawirując w tłumie, a torby obijały mi się o nogi.
Zade pobiegł ku mnie. Wyglądał dokładnie tak jak na FaceTime, tylko… jakoś bardziej prawdziwie.
Był wyższy, niż pamiętałam, szerszy w ramionach, a ciemne włosy miał związane w kucyk. Miał na sobie czarne dżinsy i skórzaną kurtkę z naszywkami przyszytymi do materiału.
– Charlie! – krzyknął, a jego twarz rozciągnęła się w szerokim uśmiechu.
Zade bez trudu mnie złapał, uniósł wysoko, aż oderwałam się od ziemi, i zakręcił mną tak, jakbym w ogóle nic nie ważyła.
– Zade! – roześmiałam się, i dobrze było się śmiać po tym wszystkim. Dobrze było poczuć się bezpiecznie.
Postawił mnie na ziemi, ale natychmiast wciągnął w kolejny uścisk – ten był mocniejszy i dłuższy.
Potem pocałował mnie w policzek i potargał mi włosy kostkami palców, rozczochrując je doszczętnie.
– Charl szczeniaczek teraz jest dużą dziewczynką – zamruczał tym głupim, śpiewnym tonem, którego używał, kiedy byłam mała.
Odsunęłam się, marszcząc brwi. – Nie nazywaj mnie tak.
– A czemu? Zawsze będziesz dla mnie Charl szczeniaczkiem.
– Mam dwadzieścia lat, nie siedem. To żenujące.
– Nie obchodzi mnie to – oznajmił radośnie, przyciągając mnie do kolejnego uścisku. Ten trwał jeszcze dłużej, a ja poczułam, jak jego ramiona zaciskają się wokół mnie.
– Boże, tak strasznie za tobą tęskniłem, Charlie. Cholernie strasznie.
Ścisnęło mnie w gardle. – Ja też za tobą tęskniłam – wyszeptałam mu w ramię.
Kiedy w końcu mnie puścił, jego oczy były podejrzanie błyszczące.
Odchrząknął, chwycił obie moje torby, zanim zdążyłam zaprotestować, i skinął w stronę samochodu zaparkowanego tuż przy wejściu na stację.
Droga nie trwała długo. Hartwick nie było na tyle duże, żeby cokolwiek mogło trwać długo.
Zade gadał przez całą trasę o miasteczku, o swojej pracy i o barze, który – jak twierdził – był najlepszym miejscem w promieniu wielu kilometrów.
Słuchałam i patrzyłam przez okno na ulice. To miejsce było nieco obszarpane. Popękane chodniki, wyblakłe witryny sklepów, drogi, które niespodziewanie się zwężały.
Ale było w nim też coś żywego. Głośne motocykle dudniły, przejeżdżając obok.
Wciąż to wszystko chłonęłam, kiedy Zade skręcił z głównej drogi i zatrzymał się przed małym domem stojącym na samym skraju miasta.
Był skromny: parterowy, o jasnych ścianach, z drewnianymi drzwiami wejściowymi, które kiedyś pomalowano na ciemnozielono, a teraz farba łuszczyła się na rogach.
Ale ogródek ciągnący się wzdłuż frontu był czymś zupełnie innym. Równe, małe rabatki, pnącze wspinające się po lewej stronie ściany, plamy kolorów wszędzie, gdzie tylko spojrzeć.
Po prawej stał zaparkowany motocykl – czarny i wyglądający na ciężki – zajmował większość ścieżki.
– Witaj w moim skromnym domu. – Zade rozłożył szeroko ramiona, wysiadając.
– Masz ogródek – mruknęłam, zaskoczona.
– Nie brzmisz tak, jakbyś była w szoku. – Szeroko się uśmiechnął.
Zmrużyłam na niego oczy. – Kiedyś zabiłeś kaktusa, Zade.
– Dojrzałem jako człowiek. – Znów podniósł moje torby i kolanem pchnął furtkę, żeby ją otworzyć. – No chodź.
W środku było ciepło i prosto. Mały salonik, tuż za nim wąska kuchnia, korytarz prowadzący do tego, co – jak przypuszczałam – było sypialniami.
Starał się: poduszki na kanapie były ułożone, na parapecie stała świeca pachnąca cedrem, a kuchnia była posprzątana.
Napełnił szklankę wodą z kranu i podał mi ją.
— Usiądź. Napij się. Wyglądasz, jakbyś od kilku dni porządnie nie spała.
— Nie spałam.
— Wiem. — Usiadł na kanapie i poklepał miejsce obok siebie. — Chodź tu, Charlie. Porozmawiaj ze mną. Jak się naprawdę czujesz?
Osunęłam się obok niego i nagle cała energia ze mnie uleciała. Ramiona mi opadły, a ja wpatrywałam się w dłonie złożone na kolanach.
— Jestem przytłoczona — przyznałam. — Tym wszystkim, co się stało i wciąż się dzieje.
— Rozwodem?
Skinęłam głową. — Próbowałam, Zade. Naprawdę próbowałam. Błagałam mamę, żeby tego nie robiła. Powiedziałam jej, że może ukarać tatę, kazać mu trzymać się z daleka, ale niech nadal nas wspiera finansowo. Cokolwiek, byle nie rozwód, ale nie chciała słuchać. W kółko powtarzała tylko, że nie może być dalej żoną kogoś, kto ją tak zdradził.
— To tata ją zdradził, Charlie, nie ty.
— Wiem. Ale mam wrażenie, że wszystko się rozpada, a ja nie potrafię tego zatrzymać. — Głos mi się załamał. — Przespał się z jej najlepszą przyjaciółką, Zade. Z najlepszą przyjaciółką mamy. Z Jessicą, która przychodziła do nas na niedzielne obiady, która zeszłego lata pojechała z nami na wakacje. Jak on mógł to zrobić? Jak mógł wyrzucić do kosza dwadzieścia siedem lat małżeństwa, wyrzucić do kosza naszą rodzinę, dla niej?
— Bo jest samolubnym skurwielem — warknął Zade cicho.
— A on nawet nie wyglądał na skruszonego. Kiedy go skonfrontowałam, zanim się wyprowadził, powiedział tylko: „Czasem tak bywa”.
Wtedy przyszły łzy — szybkie i nie do powstrzymania. Trzymałam je w sobie od kilku dni, może tygodni, ale teraz popłynęły, a ja nie umiałam ich zatrzymać.
Przycisnęłam dłonie do twarzy, ale to nie pomogło. Całe ciało trzęsło mi się od szlochu, a ja tego nienawidziłam, nienawidziłam czuć się taka słaba, taka rozbita.
Zade przyciągnął mnie do swojej piersi i objął ramionami.
— Już dobrze — mruknął. — Wypłacz się, Charlie. Po prostu to z siebie wyrzuć.
— Nienawidzę go — wydusiłam między szlochami. — Nienawidzę go tak bardzo, Zade. I nienawidzę też mamy za to, że się poddała, że nie walczyła mocniej. Nienawidzę ich obojga za to, że nam to zrobili.
— Wiem. Wiem, że tak.
— Jak oni mogli po prostu przestać się kochać? Przestać być rodziną?
Zade nie odpowiedział. Tylko przytulił mnie mocniej, a jedną ręką gładził mnie po włosach tak, jak robił to kiedyś, gdy byłam mała i miewałam koszmary.
Płakałam, aż gardło miałam zdarte, a oczy piekły, aż nie zostały już żadne łzy.
Nawet wtedy nie odsunęłam się od jego piersi, słuchając równego bicia jego serca.
— Jesteś już bezpieczna — wyszeptał w końcu. — Jestem przy tobie, Charlie. Zaopiekuję się tobą. Obiecuję.
Chciałam mu uwierzyć.
Godzinę później wciąż siedziałam na tej kanapie, ale łez już nie było, a ja czułam w sobie pustkę, taką, jaka zostaje po zbyt długim płaczu. Zade zrobił herbatę. Trzymałam kubek w obu dłoniach, choćby po to, żeby mieć w rękach coś ciepłego.
— Chyba potrzebuję trochę powietrza — powiedziałam w końcu.
Zade podniósł wzrok znad telefonu. — Tak?
— Tylko krótki spacer, żeby trochę oczyścić głowę.
Pokiwał powoli głową. — Trzymaj się blisko domu. Nie łaź za daleko, dobra? To nie jest park.
— Nie idę do lasu. — Odstawiłam kubek i wstałam, przeciągając się. — Tylko dookoła domu. Pięć minut.
— Charlie.
— Pięć minut, Zade.
Patrzył na mnie chwilę dłużej, niż było to potrzebne. — Dobra. Ale zostań tam, gdzie będę cię słyszał.
Zgarnęłam kurtkę z oparcia kanapy i ruszyłam do tylnych drzwi.
Na zewnątrz powietrze było chłodne, niosło zapach sosny i wilgotnej ziemi. Tył domu wychodził na pas trawy ciągnący się może ze dwadzieścia metrów, zanim zaczynała się linia drzew.
Drzewa były ogromne, stare i gęste; ich gałęzie splatały się nad głową tak ciasno, że nawet za dnia las za nimi wyglądał na ciemny.
Trzymałam się trawy.
Szłam powoli, z rękami w kieszeniach, pozwalając, by cisza osiadła wokół mnie. Po czterech godzinach w autobusie i godzinie płaczu ten bezruch był jak dar. Odchyliłam głowę i spojrzałam w niebo. Blady błękit, kilka cienkich chmur.
Wypuściłam powietrze powoli.
Nie wiedziałam, czego spodziewałam się po Hartwick, ale cokolwiek to było, miałam czas, żeby to rozgryźć. Nigdzie się nie wybierałam. Zade był tutaj. Na razie to wystarczało.
Zaszłam dalej, niż zamierzałam — nie w drzewa, tylko wzdłuż skraju linii lasu, gdzie trawa rzedła, a korzenie zaczynały wypychać się ponad ziemię.
Zatrzymałam się i odwróciłam, żeby spojrzeć na dom.
Nie był daleko. Wciąż widziałam tylne drzwi.
Odwróciłam się z powrotem i o mało nie weszłam prosto w niego. Wilk stał trzy metry przede mną. Był ogromny — zupełnie niepodobny do wilków, które widziałam w dokumentach albo w wybiegach w zoo.
To zwierzę było wielkości dużego cielęcia; jego barki sięgały mi do klatki piersiowej, a sierść miało ciemną, cętkowaną szarością. Stało zupełnie nieruchomo, wpatrując się we mnie bursztynowymi oczami.
Moje ciało przestało działać. Każda jedna myśl się rozpłynęła. Był tylko wilk, te oczy i absolutna pewność, że nie wolno mi się ruszyć.
Wtedy coś trzasnęło za mną.
Odwróciłam się gwałtownie.
Drugi wilk wyszedł spomiędzy drzew po mojej lewej. Tej samej wielkości, z ciemniejszą sierścią. Poruszał się powoli, bez pośpiechu, zataczając łuk i odcinając mi drogę powrotną do domu — bez żadnej gonitwy, jakby miał na to całe mnóstwo czasu.
Serce waliło mi tak mocno, że czułam je w gardle.
Po prawej wyłonił się trzeci.
Czwarty pojawił się dokładnie za mną, domykając krąg.
Obracałam się powoli, patrząc po kolei na każdego z nich. Nie warczały ani nie szczerzyły kłów, tylko obserwowały.
Otworzyłam usta, choć nie miałam pojęcia, co zamierzam powiedzieć.
A potem, jak jeden, zaczęły podchodzić.
Ostatnie Rozdziały
#151 Rozdział 151 WITAMY W PAKIECIE STONEMACK
Ostatnia Aktualizacja: 8/4/2026#150 Rozdział 150 ODRZUCENIE ALFY
Ostatnia Aktualizacja: 8/3/2026#149 Rozdział 149 OSTATNI ZE MNIE I ZADE'A
Ostatnia Aktualizacja: 8/3/2026#148 Rozdział 148 MIŁE SERCE ALFY I ŻĄDAJĄ CZŁONKOWIE
Ostatnia Aktualizacja: 8/3/2026#147 Rozdział 147 DECYZJA LUNA-TO-BE
Ostatnia Aktualizacja: 8/4/2026#146 Rozdział 146 PROŚBA CHARLOTTE
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#145 Rozdział 145 LIST RADY WILCZEJ
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#144 Rozdział 144 WYNIK ZŁAMANEGO SERCA
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#143 Rozdział 143 NIGDY MNIE NIE KOCHAŁ! BYŁEM PO PROSTU WYGODNY!
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#142 Rozdział 142 CZY TO NAPRAWDĘ MÓJ DORIAN?
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.












