
Szefie, Tożsamość Twojej Żony Została Ujawniona
Mella · Zakończone · 276.8k słów
Wstęp
Alexander Garcia to magnat biznesowy, zimny i bezwzględny. Spotkał się z potężnymi rywalami, ale nie ma pojęcia, że za tym wszystkim stoi młoda dziewczyna Victoria.
Alexander powiedział: „Victoria, osobiście zdarłem wszystkie twoje maski. Teraz nadszedł czas, aby zdobyć twoje serce.”
Rozdział 1
Noc była głęboka. Victoria Gonzalez, ubrana na czarno, ściskała brzuch, z twarzą wykrzywioną z bólu, gdy zataczając się, wpadła do najbliższego baru.
Ogłuszająca muzyka sprawiała, że kręciło jej się w głowie, a mdłości po utracie tak dużej ilości krwi narastały z każdą sekundą.
Victoria rzuciła okiem za siebie na masywnego faceta, który rozpychał się przez tłum, lustrując wzrokiem salę. Nie mogła pozwolić sobie na stratę czasu. Przepchnęła się przez rozwrzeszczany tłum, na oślep szarpnęła za pierwsze drzwi, które znalazła. Gdy tylko chciała je zamknąć na klucz, wielka, żylasta dłoń chwyciła futrynę.
Umysł jej przyspieszył, a ona odruchowo sięgnęła po nóż przy pasie.
W następnej sekundzie w progu pojawiła się przystojna, nieznajoma twarz.
Victoria na moment zastygła. Alexander Garcia wszedł do środka, zatrzasnął za sobą drzwi i wbił w nią zamglone spojrzenie, jakby próbował sobie przypomnieć, skąd ją zna.
Zmarszczyła brwi i zimno warknęła:
— Wynoś się…
Alexander nagle ją pocałował. Robił to niezdarnie, a w jego ustach czuć było lekką, chemiczną nutę dragów.
Victoria poczuła irytację. No świetnie, naćpał się, żeby w końcu zebrać się na odwagę i stracić dziewictwo?
Naparła dłońmi na jego pierś, ale zanim zdołała go odepchnąć, drzwi z hukiem się otworzyły. Natychmiast złapała Alexandra za kołnierz, ustawiając go między sobą a wejściem.
Dwóch karków zajrzało do środka, zaklęło:
— Kurwa mać, znowu jakaś w rui.
I z trzaskiem zatrzasnęli drzwi.
Muzyka za ścianą stłumiła się do dudniącego tła, w pokoju zostało tylko ciężkie, urywane sapanie Alexandra. Uznał zachowanie Victorii za zaproszenie i zaczął całować ją jeszcze łapczywiej.
— Złaź ze mnie! — głos Victorii zadrżał, podniósł się o ton.
Alexander podniósł ją i cisnął na łóżko, przyciskając się do jej ust, jakby chciał tym pocałunkiem udusić jej gniew.
Victoria próbowała się szarpać, ale ból odbierał jej siły, ciało miała jak z waty.
Facet najwyraźniej nie miał doświadczenia z kobiecym ciałem. Miotał się przy jej ubraniu, tylko dodatkowo drażniąc ranę, za to praktycznie nie robiąc krzywdy samej tkaninie.
Syknęła z bólu i chwyciła go za rękę.
Alexander uniósł głowę. Oczy miał nieostre, zamglone, pełne dezorientacji i pragnienia.
Te wilgotne, rozognione oczy wlepione w nią sprawiły, że trudniej było jej zachować chłód.
Zerknęła na jego twardą klatkę piersiową. Wyczuwając jej zawahanie, posadził ją sobie na kolanach, łapczywie dysząc:
— Naucz mnie.
Mówiąc to, zsunął dłoń na jej talię, pazernie gładząc jej plecy, całując jej usta byle jak, chaotycznie, jakby bał się, że za chwilę go zabierze rzeczywistość.
Gorąco jego ciała mieszało jej w głowie. Poprowadziła jego dłoń niżej, przycisnęła ją między swoimi nogami.
— Bądź chociaż trochę dżentelmenem, zacznij od rozgrzewki.
Alexander może nie znał się na seksie, ale słowo „rozgrzewka” zrozumiał. Przełknął ślinę tak, że aż poruszyło mu się jabłko Adama, uniósł jej udo na swoje ramię i pocałował jej cipkę przez cienki materiał koszulki nocnej.
Miał język gruby, gorący, szybko przemoczył jej majtki.
Nie wytrzymując, szarpnął swoje spodnie, zsunął je do połowy, przytrzymał jej udo i znów się w nią wpił, tym razem oddzielony od niej tylko warstwą bielizny, przez co każde drgnięcie języka czuła wyraźniej, ostrzej.
Jego język i zęby musnęły łechtaczkę, a uda Victorii zacisnęły się kurczowo wokół jego głowy.
Alexander na moment się zatrzymał, po czym z furią wrócił do roboty, maltretując jej już mokre, miękkie miejsce.
Victoria nie potrafiła powstrzymać jęków. Przestraszona tym, jak narasta w niej rozkosz, chwyciła Alexandra za włosy, próbując go od siebie odciągnąć.
Ale jego lewa dłoń żelaznym uściskiem trzymała jej talię, a prawa odsunęła bokiem bieliznę. Delikatnie przygryzł nabrzmiałą łechtaczkę.
Victoria krzyknęła, a z jej pochwy gwałtownie wytrysnęły soki.
Alexander się wyprostował, przyciągnął jej nogi do swojego pasa, jedną ręką ścierając z twarzy wilgoć z jej cipki, drugą rozpinając rozporek. Zachrypniętym głosem zapytał:
— O to ci chodziło, mówiąc o rozgrzewce?
Nogami Victorię aż trzęsło w nogach, całe ciało miała jak z waty, w głowie mgła, nie była w stanie zareagować.
Nagle zapiszczała ostro, kiedy Aleksander wszedł w nią bez ostrzeżenia. Ból sprawił, że odruchowo się zacisnęła, jakby chciała wyrzucić z siebie obce ciało.
Aleksander zacisnął zęby.
– Nie ściskaj.
Nie wytrzymał i zaczął się poruszać, centymetr po centymetrze wchodząc głębiej.
Victoria walnęła go mocno w ramię i wrzasnęła:
– Poczekaj, daj mi się przyzwyczaić!
On jednak jakby jej nie słyszał, myślał tylko o tym, żeby wejść głębiej, mimo że jej ciało było jeszcze suche, nieprzygotowane.
Victoria zebrała siły i spoliczkowała go. Zaczerpnęła gwałtownie powietrza, po czym warknęła z wściekłością:
– Powiedziałam: czekaj! Ludzkiej mowy nie rozumiesz?
Aleksander trochę otrzeźwiał i posłusznie się zatrzymał.
Pół minuty później nie wytrzymał i zapytał:
– Teraz już mogę?
Biodra już mu drgnęły, jakby same z siebie.
Jego pchnięcia były toporne, bez żadnej techniki. Liczył tylko na to, że jest duży, i tym samym miażdżył wszystkie czułe punkty Victorii.
Przyjemność zalała ból, przykryła go całkowicie, jak tsunami, które ją pochłonęło.
Aleksander jęknął, pochylił się nad nią, opierając dłonie po obu stronach jej głowy, a jego ruchy przyspieszyły.
Ich złączone ciała chlupały, tworząc białawą pianę, a odgłos wilgoci odbijał się echem w pokoju.
Skurcze Victorii zacisnęły się mocno wokół Aleksandra.
Brwi Aleksandra ściągnęły się w rozkoszy, jego pchnięcia były tak szybkie, że aż rozmazywały się w powietrzu, a jęki Victorii rwały się i załamywały.
Niskie pomruki i wysokie krzyki wypełniły pokój, kiedy Aleksander spuścił się w niej. Ich nogi trzęsły się niekontrolowanie, a jego członek niechętnie jeszcze wpychał się głębiej.
– Przestań dochodzić! – odrobina rozsądku wróciła do Victorii po orgazmie. Zorientowała się, co on robi, i zszokowana odepchnęła go.
Szybko podciągnęła nogi, chcąc zejść z łóżka, ale Aleksander złapał jej jędrne pośladki, rozchylił je, odsłaniając nabrzmiałą, przekrwioną szparkę, z której w zimnym powietrzu powoli wypływało nasienie.
Oczy Aleksandra ściemniały, pociemniały z pożądania. Wbił się w nią znowu, zaczynając kolejną rundę zdobywania jej ciała.
O świcie naturalny budzik Victorii wyrwał ją ze snu.
Na sekundę zesztywniała – usłyszała obcy oddech obok siebie i odruchowo chwyciła poduszkę.
Odwróciła się i zobaczyła twarz Aleksandra. Wspomnienia z poprzedniej nocy runęły na nią jak lawina.
Zabić go. To była jedyna myśl Victorii.
Wyciągnęła nóż i przyłożyła go do gardła Aleksandra.
Aleksander nagle zmarszczył brwi, jakby śnił koszmar. Jego rzęsy zadrżały niespokojnie.
Wyglądał wtedy trochę żałośnie.
Przypomniała sobie jego wczorajszą niezdarną gorliwość. Pewnie nie był przyzwyczajony do przypadkowych numerków.
Po chwili zastanowienia Victoria spojrzała na niego jeszcze raz i przesunęła ostrzem po zarysie jego szyi.
– Daruję ci życie tylko dlatego, że ładnie wyglądasz.
Zeszła z łóżka. Kiedy zobaczyła swoje nagie, ubłocone ciało, fala wściekłości znów w niej zawrzała.
Nagle zadzwonił budzik. Victoria szybko go wyłączyła i zobaczyła na ekranie przypomnienie: „Dzień wkurzających gości”. Zupełnie o tym zapomniała.
Pospiesznie doprowadziła się do porządku i wymknęła się po cichu.
Kiedy Aleksander się obudził, bar był już pusty.
Jego asystent czekał grzecznie w drzwiach i zawołał:
– Panie Garcia.
Aleksander obrzucił wzrokiem zabałaganiony pokój, dostrzegając plamę krwi na prześcieradle. To przynajmniej zmniejszało prawdopodobieństwo, że tamta miała jakąś chorobę weneryczną.
Pomasował obolałe skronie i chłodnym tonem powiedział:
– Dowiedz się, kim ona jest.
– Tak jest, proszę pana – odpowiedział asystent.
Gdy asystent był już przy drzwiach, Aleksander go zatrzymał:
– Dyskretnie. Jak ją znajdziesz, nie rób szopki.
– Tak jest, proszę pana – powtórzył asystent.
Aleksander dodał jeszcze:
– A, i miała na sobie chyba perfumy o zapachu prochu.
Asystent zawahał się na moment, po czym skłonił się z szacunkiem:
– Zrozumiałem, proszę pana.
Ostatnie Rozdziały
#255 Rozdział 255
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#254 Rozdział 254
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#253 Rozdział 253
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#252 Rozdział 252
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#251 Rozdział 251
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#250 Rozdział 250
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#249 Rozdział 249
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#248 Rozdział 248
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#247 Rozdział 247
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#246 Rozdział 246
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












