
Twardzielka w Przebraniu
Sherry · Zakończone · 294.6k słów
Wstęp
"Jade, muszę sprawdzić twoje—" zaczęła pielęgniarka.
"WON!" warknęłam z taką siłą, że obie kobiety cofnęły się w stronę drzwi.
Kiedyś bała się mnie Organizacja Cienia, która nafaszerowała mnie narkotykami, by skopiować moje zdolności w bardziej kontrolowaną wersję. Uciekłam z ich więzów i wysadziłam cały ich obiekt, gotowa umrzeć razem z moimi porywaczami.
Zamiast tego obudziłam się w szkolnej izbie chorych, z kobietami kłócącymi się wokół mnie, ich głosy rozdzierały mi czaszkę. Mój wybuch zamroził je w szoku — najwyraźniej nie spodziewały się takiej reakcji. Jedna z kobiet zagroziła, wychodząc: "Porozmawiamy o tym zachowaniu, jak wrócisz do domu."
Gorzka prawda? Odrodziłam się w ciele otyłej, słabej i rzekomo głupiej licealistki. Jej życie jest pełne dręczycieli i prześladowców, którzy uczynili jej egzystencję koszmarem.
Ale oni nie mają pojęcia, z kim teraz mają do czynienia.
Nie przeżyłam jako najgroźniejsza zabójczyni na świecie, pozwalając komukolwiek sobą pomiatać. I na pewno nie zamierzam zacząć teraz.
Rozdział 1
Cień'POV:
Zostawiłam krew na kajdanach, gdy się uwolniłam. Ostatnie spojrzenie na sterylnie białą salę, w której planowali wydobyć moje DNA, a potem wyrzucić mnie jak śmieci. Ironia, że myśleli, iż zwykłe środki uspokajające i łańcuchy mnie powstrzymają – mnie, osobę, którą szkolili, by uciekała z każdego zamknięcia.
Poruszałam się cicho przez korytarz, eliminując strażników z metodyczną precyzją. Skręcony kark. Przecięta tętnica szyjna. Zgnieciona tchawica. Różnicowałam metody zabijania z zawodowego nawyku. Niektórzy umierali, nawet nie zdając sobie sprawy, że tam byłam, ich ciała bezgłośnie osuwały się na podłogę.
Słyszałam, jak panika rozprzestrzenia się przez system komunikacyjny placówki.
"Cień uciekła!" Głos technika drżał ze strachu. "Jak to możliwe? Była uspokojona taką ilością narkotyków, że mogłyby zabić słonia!"
Pozwoliłam sobie na mały, zimny uśmiech. Nigdy nie rozumieli, co we mnie stworzyli. Trzynaście lat ich najbrutalniejszego szkolenia nauczyło mnie metabolizować toksyny, ignorować ból i działać na najwyższych obrotach w niemożliwych warunkach.
Głos szefa ochrony rozległ się następny: "Wszystkie jednostki, alarm priorytetowy! Obiekt Cień uciekł z zamknięcia. Znaleźć ją natychmiast!"
Wślizgnęłam się do systemu wentylacyjnego, kierując się w stronę niższych poziomów. Mój plan już był w toku. Chcieli mnie zniszczyć? Dobrze. Ale upewnię się, że zabiorę całą wyspę – i wszystkie dowody ich eksperymentów – ze sobą.
Z mojej ukrytej pozycji słuchałam, jak dyrektor placówki wydaje polecenia.
"Aktywować wszystkie protokoły bezpieczeństwa wyspy. Przygotować system zdalnej detonacji. Nic – i mam na myśli nic – nie może opuścić tej wyspy."
Nic nie opuści tej wyspy, zgodziłam się w myślach. Włącznie z wami.
Zeskoczyłam na poziom techniczny, szybko unieszkodliwiając strażników tam stacjonujących. Nawet nie mieli czasu wezwać pomocy. Przemieszczając się do pomieszczenia z generatorem zapasowym, metodycznie łamałam zabezpieczenia zbiorników z olejem napędowym. Gęsty, ostry zapach paliwa wypełnił powietrze, gdy zaczęło się rozlewać po podłodze, płynąc kanałami odwadniającymi na niższe poziomy.
Następny przystanek: skrzydło badawcze. Chciałam doktora Sandersa. Człowieka, który mnie przypiął, który tak swobodnie mówił o pobieraniu mojego materiału genetycznego przed "zakończeniem źródła" – jakbym była tylko okazem laboratoryjnym.
Znalazłam go, gdy próbował zniszczyć pliki badawcze. Nie usłyszał, jak weszłam.
"Witaj, doktorze," wyszeptałam mu do ucha.
Jego krzyk był krótki.
Szłam w stronę pomieszczenia monitoringu, trzymając głowę doktora Sandersa za włosy w lewej ręce. Krew kapała mi po ramieniu, ale nie obchodziło mnie to. Chciałam, żeby go zobaczyli. Chciałam, żeby wiedzieli, co nadchodzi.
Precyzyjnie umieszczony ładunek wybuchowy – jeden złożony z materiałów znalezionych w biurze ochrony – wysadził wzmocnione drzwi z zawiasów. Przez dym i gruz, spokojnie weszłam do pokoju, gdzie zgromadziło się kierownictwo placówki.
Widziałam przerażenie na ich twarzach, gdy weszłam. Szef badań ściskał twardy dysk – zapewne moje dane genetyczne. Dyrektor powoli sięgał po czarny detonator, który wiedziałam, że ma przy sobie.
"Nie uciekniesz, Cieniu," powiedział, jego głos był bardziej stabilny niż jego drżące palce. "Cała ta placówka jest wyposażona w ukierunkowane ładunki wybuchowe. Jeden nacisk i wszystko się kończy."
Nic nie czułem, patrząc na tych ludzi. To oni ukradli mi życie, zanim się jeszcze zaczęło. Od chwili, gdy zabrali mnie jako niemowlę, byłem dla nich tylko bronią.
Trzynaście lat warunkowania, niekończących się ćwiczeń bojowych, systematycznego niszczenia wszelkich śladów normalnych ludzkich emocji. Pamiętam pierwszy raz, kiedy zmusili mnie do zabicia – miałem sześć lat. W wieku dwunastu lat potrafiłem zabić cel na szesnaście różnych sposobów, używając tylko przedmiotów domowego użytku. W wieku piętnastu lat rządy potajemnie licytowały się o moje usługi.
W wieku siedemnastu lat zdobyłem tytuł numer jeden na Światowym Rankingu Zabójców, z zerową liczbą niepowodzeń. Moi opiekunowie świętowali każdy sukces, każde niemożliwe zabójstwo, obsypując mnie pustymi pochwałami, jednocześnie izolując od świata.
Aż zaczęli się mnie bać.
Zrozumieli, że stworzyli coś zbyt potężnego, by to kontrolować. Więc zabrali mnie tutaj, do tej placówki na wyspie, pod pretekstem „zaawansowanego szkolenia”. W rzeczywistości chcieli mojego materiału genetycznego, aby stworzyć więcej takich jak ja – bardziej uległych wersji, które mogliby kontrolować.
Potem planowali się mnie pozbyć.
Moje oczy przesuwały się od twarzy do twarzy, zapamiętując każdą osobę, która autoryzowała moje wykonanie. Zobaczyłem szefa badań, próbującego po cichu zbliżyć się do bocznego wyjścia, wciąż trzymającego twardy dysk.
"Rzuć to," rozkazałem, mój głos był miękki, ale ostry jak brzytwa.
Zamarł, po czym powoli położył dysk na podłodze.
"Wyłączyłem wszystkie systemy generatorów zapasowych," powiedziałem spokojnie. "Olej napędowy z magazynów rozprzestrzenia się po całej podziemnej placówce, jak mówimy."
Wyciągnąłem własny detonator – skradziony ze skrytki z materiałami wybuchowymi podczas ucieczki. "Kiedy wasze skierowane ładunki wybuchowe zadziałają, zapalą rozlany olej. Wynikła eksplozja będzie kilkakrotnie silniejsza niż planowaliście, wystarczająca, by zniszczyć strukturę geologiczną wyspy."
Palec dyrektora drżał nad jego detonatorem. "Ty też zginiesz."
"Umarłem w dniu, gdy mnie zabraliście," odpowiedziałem, nic nie czując. "To tylko czyni to oficjalnym."
"Daliśmy ci wszystko!" krzyknął dyrektor, desperacja przełamywała jego profesjonalną fasadę. "Zrobiliśmy z ciebie najlepszego!"
"Zrobiliście ze mnie potwora," poprawiłem go. "A teraz wasz potwór wrócił do domu."
Dyrektor rzucił się po broń strażnika stojącego obok. Nawet nie musiałem myśleć, gdy wyciągnąłem mały nóż z rękawa, trafiając go w gardło. Upadł, chwytając się za ranę, gdy krew płynęła między jego palcami.
"Chodźmy razem do piekła," szepnąłem, naciskając przycisk.
Umierający dyrektor odruchowo aktywował swój własny detonator. W całej placówce precyzyjnie rozmieszczone ładunki zaczęły eksplodować jeden po drugim. Tak jak obliczyłem, te kontrolowane eksplozje zapaliły olej napędowy nasycający niższe poziomy.
Reakcja łańcuchowa była katastrofalna. Początkowe eksplozje wywołały wtórne wybuchy, które rozbiły fundamenty placówki. Struktura geologiczna wyspy, już osłabiona przez dekady tajnych wykopalisk, nie wytrzymała siły.
Gdy sala monitoringu zaczęła się walić wokół mnie, stałem nieruchomo, obserwując, jak moi oprawcy bezskutecznie próbują ucieczki. Sufit pękł, a potem całkowicie się zawalił. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyłem, była ściana wody wpadająca, gdy Morze Karaibskie pochłaniało to, co pozostało z placówki – i mnie razem z nią.
Ostatnie Rozdziały
#283 Rozdział 283 Wszystko
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#282 Rozdział 282 Rodzinna kolacja
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#281 Rozdział 281 Spotkanie na korytarzu
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#280 Rozdział 280 Puste łóżko
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#279 Rozdział 279 Czy mnie słyszysz
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#278 Rozdział 278 Moja przyszła żona
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#277 Rozdział 277 Film, który zostawiła
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#276 Rozdział 276 Krawędź porażki
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#275 Rozdział 275 Ostatnia kula
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025#274 Rozdział 274 Przebiegi SPECTER
Ostatnia Aktualizacja: 9/25/2025
Może Ci się spodobać 😍
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.












