
Zaginiona mafijna księżniczka z amnezją
Tonje Unosen · W trakcie · 250.3k słów
Wstęp
Rozdział 1
(A/N: ⚠️ Ostrzeżenie ⚠️ Ta historia zawiera przemoc, przekleństwa i treści seksualne. To też reverse harem, więc jeśli to nie dla ciebie, to przestań czytać już tutaj.
Angielski nie jest moim pierwszym językiem, jestem z Norwegii, więc w historii mogą zdarzyć się błędy gramatyczne. Możesz mi je wytknąć, ale nie musisz jechać po tej historii ani po mnie jako autorce. Ostrzegałam.)
Alexander: „Mała, spisałaś się dziś na misji jak złoto.”
Ja: „Dzięki, braciszku. Będę w domu za jakieś 30 minut. To pogadamy więcej, jak wrócę.”
Kevin: „Kochanie, jedź ostrożnie. Jesteś na nogach od dawna przez tę misję. Nie możemy dopuścić, żeby coś ci się stało.”
Ja: „No weźcie, braciszki, wyluzujcie. Będzie dobrze, a według nawigacji będę w domu za 28 minut.”
Alexander: „Dobra, mała. Czekamy na ciebie.”
Ja: „Do zobaczenia zaraz, Alex, Kevin.”
Rozłączyłam się i włączyłam muzykę w drodze do domu. Misja była długa — trzeba było posprzątać po małym gangu, który próbował podkraść jeden z naszych transportów z bronią.
A teraz… teraz chcę tylko wskoczyć pod prysznic i zwinąć się na kanapie, wtulona, z filmem i moimi dwoma starszymi braćmi obok.
To, że Biali mnie przygarnęli i wyciągnęli z bagna, uratowało mi życie. I nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co by było, gdyby ich przy mnie nie było — sama myśl ściska mi żołądek jak imadło.
Zatrzymałam się na czerwonym świetle i jedyne, o czym potrafię myśleć, to ten prysznic. Gdy tylko zapaliło się zielone, ruszyłam. I zanim w ogóle dotarło do mnie, co się dzieje, z lewej strony uderzyła we mnie ogromna ciężarówka — a potem wszystko zgasło. Czerń.
-----
Słyszę to pieprzone pik… pik… pik. „Argh, może ktoś wyłączy ten dźwięk?” mruknęłam ochryple, jak przez mgłę. Z całych sił próbuję otworzyć oczy.
„Panno, obudziła się pani, już biegnę po lekarza.” Usłyszałam kobiecy głos, wypowiedziany w pośpiechu, a zaraz potem drzwi się otworzyły i zamknęły.
Próbowałam jeszcze mocniej rozchylić powieki. Muszę się dowiedzieć, gdzie do cholery jestem.
Powoli, uparcie, w końcu mi się udało, ale światło było tak ostre, że odruchowo zasłoniłam oczy przedramieniem.
Usłyszałam, jak drzwi znów się otwierają, a potem do środka wchodzą dwie osoby — dwa różne kroki — i drzwi znowu się zamykają.
„Dobrze widzieć, że jest pani przytomna. Wszyscy martwiliśmy się o panią.” Męski głos zabrzmiał uprzejmie, niemal oficjalnie.
Ostrożnie odsunęłam rękę od oczu i powoli przyzwyczaiłam się do światła. Spojrzałam na mężczyznę, który mówił.
Wyglądał na jakieś czterdzieści trzy lata. Krótkie, ciemny blond włosy, morsko-niebieskie oczy, prosty nos i około 187 cm wzrostu.
„Witam, skarbie. Jestem doktor Paul Jones. Wie pani, gdzie się znajduje?” zapytał dr Jones z uśmiechem.
„Miło mi, doktorze Jones. Eee… chyba w szpitalu.” Rozejrzałam się po sali.
„Zgadza się. Proszę powiedzieć, jak się pani nazywa?” Dr Jones nadal się uśmiechał.
„Tak, oczywiście, to…” zaczęłam, ale urwałam. Nie pamiętam swojego imienia. Spojrzałam na kolana, jakbym miała je tam wypisane, i próbowałam na siłę je sobie przypomnieć.
„A może powie mi pani, jaki mamy rok?” zapytał dr Jones, tym razem wyraźnie zaniepokojony. Spojrzałam na niego, kilka razy otworzyłam i zamknęłam usta. Nie pamiętam. Naprawdę nie pamiętam niczego.
„Mogę?” — zapytał dr Jones, skinąwszy w stronę latarki w swojej dłoni, a ja przytaknęłam.
Zaświecił mi nią kilka razy prosto w oczy. „Dobrze się czujesz, jeśli zrobimy jeszcze parę zdjęć twojej głowy?” — zapytał dr Jones, a ja tylko znów kiwnęłam głową.
„Dobrze, Słoneczko, zlecę ci kilka badań. Mam nadzieję, że to tylko przejściowe, bo muszę jeszcze zrobić parę testów. Ale wygląda na to, że urazy po wypadku samochodowym sprzed dwunastu dni… wywołały u ciebie amnezję.” — powiedział dr Jones, tym razem ciszej, z wyraźnym smutkiem, jakby ta diagnoza uwierała go bardziej, niż chciał okazać.
-----
Minęły już trzy dni, odkąd się obudziłam. Wciąż nie odzyskałam wspomnień, a Paul zlecił mi tyle badań, że momentami miałam wrażenie, jakbym mieszkała w laboratorium.
Wczoraj poprosił, żeby pobrać mi DNA — żeby sprawdzić, czy figuruję w jakimkolwiek systemie i spróbować odnaleźć moją rodzinę. Skoro nie mają mojego imienia, lekarze i pielęgniarki mówią do mnie po prostu Słoneczko. Twierdzą, że dlatego, że tak łatwo rozsiewam wokół siebie dobry humor i radość. Trochę mnie to zawstydza, ale… też jakoś grzeje od środka, jak herbata z cytryną w zimny dzień.
Paul jest moim prowadzącym lekarzem podczas całego pobytu i jest naprawdę dobry — ciepły, uważny, taki, przy którym człowiek oddycha spokojniej. Przez większość czasu mam też przy sobie w zasadzie te same dwie pielęgniarki.
Sabrina ma 29 lat, długie włosy w odcieniu orzechowego brązu, morskozielone oczy, zadarty nos i 169 cm wzrostu. Druga pielęgniarka to Valentina — ma 32 lata. Ma długie czarne włosy, bursztynowobrązowe oczy, orli nos i 167 cm wzrostu.
Cały personel szpitala jest dla mnie niesamowicie miły i troskliwy. Sabrina i Valentina często robią sobie przerwę obiadową tutaj, ze mną. Opowiadają mi o swoim życiu, a Valentina najwięcej mówi o swoim czteroletnim synku, Dennisie.
„Wczoraj Dennis wbiegł do salonu cały w błocie i oznajmił, że robi mi błotne ciasto. A potem — wyobraź sobie — położył to ‘ciasto’ na kanapie. Mówię ci, cztery godziny szorowałam tę kanapę.” — powiedziała Valentina z nutą irytacji, jak ktoś, kto nadal widzi tamtą plamę pod powiekami.
Ja i Sabrina śmiałyśmy się tak mocno, że łzy ciekły nam po policzkach. Nagle ktoś zapukał do drzwi i Paul wszedł do środka z uśmiechem.
„Widzę, że panie świetnie się bawią.” — powiedział, a my przytaknęłyśmy, wciąż rozbawione.
„Słoneczko, mamy już część wyników twojego testu DNA. I w związku z tym przyjdą do ciebie policjanci, żeby z tobą porozmawiać. Dasz radę porozmawiać z nimi teraz?” — zaczął z uśmiechem, ale końcówkę powiedział ostrożniej, jakby stąpał po cienkim lodzie.
„Tak, oczywiście… ale czy coś jest nie tak, Paul?” — zapytałam z niepokojem. Dlaczego mam rozmawiać z policją? Nie rozumiem. W środku aż mi się ścisnęło, jak przed złą wiadomością, która już stoi w progu i tylko czeka, aż ją wpuszczę.
„Myślę, że lepiej, żeby to policja ci o tym powiedziała. Ale będę z tobą cały czas, obiecuję.” — powiedział Paul i ujął moją dłoń w swoją.
„Dziękuję. Jakoś… spokojniej mi, kiedy ktoś z was jest przy mnie.” — powiedziałam, spuszczając wzrok na kolana.
„Dobrze, Słoneczko. Wrócę, kiedy policja przyjedzie.” — powiedział Paul, a ja skinęłam głową z wymuszonym uśmiechem.
Wyszedł z sali i zostałyśmy we trzy — ja i moje dwie pielęgniarki.
Potem Sabrina i Valentina pomogły mi wyglądać trochę bardziej „do ludzi”. Rozczesały moje złocistoblond włosy i zaplotły je w warkocz na bok.
A chwilę później znów rozległo się pukanie do drzwi. Wzięłam głęboki oddech, czując, jak serce podchodzi mi do gardła. Bałam się tego, co policja ma mi do powiedzenia.
Ostatnie Rozdziały
#233 Rozdział 233.
Ostatnia Aktualizacja: 8/23/2026#232 Rozdział 232.
Ostatnia Aktualizacja: 8/23/2026#231 Rozdział 231.
Ostatnia Aktualizacja: 8/23/2026#230 Rozdział 230.
Ostatnia Aktualizacja: 8/23/2026#229 Rozdział 229.
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#228 Rozdział 228.
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#227 Rozdział 227.
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#226 Rozdział 226.
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#225 Rozdział 225.
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#224 Rozdział 224.
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.












