
ZAWŁASZCZONY PRZEZ ZIMNEGO ALFĘ
samuelosaku9 · Zakończone · 202.8k słów
Wstęp
Ja się nie boję.
Pragnę go.
Ma trzydzieści pięć lat, jest najpotężniejszą Alfą w Mooncrest i jest całkowicie poza moim zasięgiem.
Ja mam osiemnaście, jestem niedoświadczona i głupio zafiksowana.
Mój pokój jest pełen jego szkiców. W moim dzienniku roi się od fantazji, do których żadna Omega nie powinna się przyznać.
A tej nocy, kiedy podążam za przyciąganiem więzi prosto do jego prywatnej komnaty…
Zastaję go, jak dotyka samego siebie, szepcząc moje imię.
Bierze mnie — twardo, brutalnie, niezapomnianie — a potem znika na trzy dni, jakby nic się nie stało.
Kiedy zgłaszam się do straży, wybiera mnie.
Kiedy przysięgam, że będę trzymać się z daleka, znów wciąga mnie do swojego łóżka.
Kiedy się zakochuję, ostrzega mnie, że miłość nie jest częścią układu.
Ale gdy rywalizująca Alfa zaczyna krążyć, gdy plotki się rozchodzą, gdy więź płonie tak gorąco, że może go złamać —
Ragnar wreszcie pęka.
A bezwzględna Alfa, której wszyscy się boją, staje się samcem, który zniszczyłby świat, byle mnie zatrzymać.
Bo nie jestem tylko jego tajemnicą.
Jestem jego partnerką.
I teraz skończył z udawaniem, że jestem czymkolwiek mniej.
Rozdział 1
Perspektywa Sebastiana
Zastrzeżenie.
Zanim przewrócisz stronę, małe ostrzeżenie…
Ta historia nie jest po to, żeby czytać ją grzecznie przy filiżance herbaty. Nie, kochanie — to taki rodzaj książki, który kradnie oddech, rozgrzewa skórę i każe wiercić się na krześle. Jeśli odważysz się czytać ją publicznie, nie będziesz mieć kogo obwiniać poza sobą, kiedy rozchylą ci się usta w gwałtownym wdechu albo gdy wymknie ci się jęk, zanim zdążysz go powstrzymać.
Ludzie będą się gapić. Zawsze tak jest, gdy nie da się pohamować przyjemności.
To nie jest tylko atrament na papierze: to pokusa, to ogień, to głód Alfy, który szepcze w każdym słowie. Obiecuję, że będziesz błagać o więcej… a ja dam ci więcej. Dopóki nie zaplączesz się w żar, obsesję i zakazane pragnienie.
Więc oprzyj się wygodnie, chwyć popcorn, zamknij drzwi na klucz.
I poddaj się mojemu światu.
„Ahhh—kurwa, Ragnar, tak…”
Mój głos pękł, rozcinając ciemność, brzmiąc w moich własnych uszach skrajnie szorstko i błagalnie. Moje ciało wygięło się w łuk, szukając więcej, goniąc każdy bezlitosny pchnięcie, które wyrywało mi z ust urywane westchnienia.
„Och, mój… tak” — wymamrotałem, niepewny, czy w ogóle wypowiadam słowa. „Tam, tak. Kurwa!”
Jego żar napierał na mnie, parząc, zawłaszczając jak pożar. Jego ciężar przygniatał mnie rozkosznie, jego oddech palił mi ucho. Kiedy się odezwał, w jego głosie było głębokie warczenie, które zawibrowało prosto w mojej klatce piersiowej. „Moje.”
Och, podobało mi się to. Bardzo. Jak kostka cukru, która rozpływa się wprost na języku. To słowo brzmiało jak obietnica, a serce waliło mi jak oszalałe, bo, bogowie… chciałem, żeby było prawdą.
Bardziej niż czegokolwiek.
Ale wiedziałem, że to nieprawda. Byłem zakazanym jabłkiem, a on moją Ewą. Tylko że nie powinniśmy się zderzyć. Nie sięgnie po mnie, choć byłem dojrzały i gotowy dla niego.
Wiedziałem to… a jednak moja obsesja na jego punkcie gęstniała z każdą sekundą.
Wczepiłem się w niego, paznokcie wbijały mi się w szerokie barki, nogi drżały wokół jego bioder, kiedy uderzał we mnie w to idealne miejsce raz po raz. Prześcieradła skręcały się pod nami, a kapiący pot sprawiał, że powietrze gęstniało od surowego, oszałamiającego pożądania.
Każdy jęk, który się ze mnie wyrywał, był jego imieniem.
Każde drżenie, każdy oddech, każdy sprośny krzyk — oddawałem jemu. Chciałem, żeby je miał, chciałem, żeby miał mnie.
Już prawie.
Nie potrafiłem myśleć, nie potrafiłem już mówić, ledwo oddychałem czymkolwiek poza nim. Dźwięk jego głosu, muśnięcia jego ust na skórze, bezlitosny rytm, którym pchał mnie coraz bliżej… bliżej… bliżej…
„Ragnar!”
Wykrzyczałem jego imię, dźwięk nienaturalnie głośny. Tak głośny, że aż zgrzytał i w ogóle tu nie pasuje—
Zerwałem się, dysząc, mokry od potu. Klatka piersiowa unosiła mi się gwałtownie, serce pędziło, kiedy mrugnąłem. W pokoju panował półmrok i gdy wzrok mi się przyzwyczaił, odkryłem, że jest też pusty.
Kurwa.
Pięści zacisnęły mi się na prześcieradle, a mój kutas pulsował bólem, jakby to wydarzyło się naprawdę. Ale miejsce obok było zimne i wiedziałem, że nie ma tu nikogo.
To był tylko sen.
Moje ciało nie chciało tego przyjąć — przysięgłbym, że czułem opuszki palców na plecach. Pragnie go tak, jakby to nie był sen, jakbym miał prawo go pragnąć. Bogowie, dopomóżcie mi.
Wstałem z łóżka z westchnieniem, chcąc napić się wody. Ale oczywiście zatrzymałem się na środku pokoju, a wzrok omiótł ściany. Bo on był na nich, niczym bóstwo czczone przez rozkochanych wyznawców.
Szkice Alfy Ragnara pokrywały tu każdy skrawek; niektóre były niedbałe, pospiesznie nabazgrane, inne dopracowane, rysowane przez całe dni, kiedy nie umiałem przestać o nim myśleć. Kiedy nie umiałem przestać o nim śnić.
Mój pokój był moim azylem, jedynym miejscem, w którym nie musiałem ukrywać tego, co czuję. Gdzie byłem tylko ja, moje ołówki i Alpha Ragnar, patrzący na mnie z papieru.
Gdybym nadal miał przyjaciół, nie zrozumieliby. Ja sam czasem nie rozumiałem tej siły, która mnie do niego ciągnęła.
– Bogowie, tylko spójrz na siebie – mruknąłem pod nosem, z głosem chropowatym – nieświadomym przejawem mojej czci – gdy mój wzrok padł na najnowszy szkic przypięty do ściany obok łóżka.
Był z zeszłego tygodnia, z chwili, kiedy stał przy packowych terenach treningowych, z szerokimi ramionami wyprostowanymi, z ciemnymi włosami łapiącymi słońce. Poświęciłem temu więcej czasu, jego pięknym włosom, żeby oddać je jak najwierniej, zanim wspomnienie przyblaknie w mojej głowie.
Ścisnęło mnie w żołądku, gdy się w to wpatrywałem, a znajome gorąco wspinało się po karku. Odwróciłem się, pocierając dłońmi twarz. – Ogarnij się, Sebastian – powiedziałem do siebie, kierując się do drzwi. – To żałosne.
Ale wiedziałem, że to na nic. To nie było tak, że mogłem przestać. Byłem obsesyjnie skupiony na Alphie Ragnarze od czterech lat, odkąd miałem czternaście i zobaczyłem go na jednej z Księżycowych Ceremonii watahy. Moi przyjaciele zaciągnęli mnie tam siłą, krzyczącego i wyrywającego się, bo nienawidziłem tłumów. Dąsałem się przy ognisku, kiedy podniosłem wzrok i go zobaczyłem – wysokiego, dominującego, w każdym calu Alphę, za jakiego wszyscy go mieli.
Moje serce na moment po prostu stanęło, jakby przestawiało się, kalibrując, do kogo należy. Wiedziałem od razu, że to on jest dla mnie.
Dotarłem do kuchni i nawet nie zapalając światła, chwyciłem butelkę wody stojącą przy lodówce i wypiłem ją duszkiem. Wrzuciwszy pustą butelkę do kosza, wróciłem do pokoju.
To była równie głupia myśl wtedy, jak i teraz. Dzieciak taki jak ja, sierota, omega, myślący, że Alpha taki jak Ragnar mógłby kiedykolwiek zwrócić na mnie uwagę.
Rzuciłem się na łóżko, a sprężyny zaskrzypiały pod moim ciężarem. Moich rodziców już nie było – straciło ich morze pięć lat temu, gdy miałem trzynaście. Wciąż pamiętałem dzień, kiedy przyszła wiadomość – jak starszyzna watahy posadziła mnie naprzeciw siebie, z litością błyszczącą w oczach, i powiedziała, że ich kuter rybacki poszedł na dno w czasie sztormu. Nie było ocalałych.
Od tamtej pory byłem zdany na siebie, ledwo wiążąc koniec z końcem, biorąc dorywcze prace w watasze, żeby mieć nad głową dach. Ten dom, malutki, z dwiema sypialniami, był wszystkim, co mi teraz zostało. No, może jeszcze moja obsesja na punkcie mężczyzny, który nawet nie znał mojego imienia.
Spojrzałem z powrotem na szkic Alphy Ragnara, czując, jak całe moje ciało mrowi. – Czemu musisz być taki idealny? – zapytałem, głosem ledwie ponad szeptem.
A był idealny. Widać to było w jego twarzy, w tej szorstkiej urodzie. W sposobie, w jaki się poruszał, w tym, jak mówił do watahy, jakby zależało mu na każdym z nas, nawet na takich nikim jak ja. To był po prostu on.
Palce świerzbiły mnie, by chwycić ołówek i dorzucić kolejny rysunek do kolekcji, ale się powstrzymałem. Pragnąłem go tak bardzo, że aż bolało, a bolało jeszcze mocniej, gdy przypominałem sobie, że to nigdy nie mogłoby zadziałać.
Był starszy… dużo starszy. Ja miałem teraz osiemnaście lat, a Alpha Ragnar musiał być po trzydziestce, pewnie nawet starszy. Był wystarczająco stary, żeby być moim ojcem, jeśli chciałbym nazwać rzecz po imieniu. Mnie to nie obchodziło.
Ale watasze by przeszkadzało. I, co gorsza, przeszkadzałoby im to, że jestem Omegą, słabą, drobną istotą, która nigdy nie będzie dla nich dość dobra ani dość dobra dla ich Alphy.
Wyrwał mi się cichy skowyt i jedna dłoń powędrowała w górę mojego ciała, na szyję. Druga zeszła niżej, tam, gdzie bolało, powoli, nie spiesząc się, jak wiedziałem, że on by to zrobił…
Ostatnie Rozdziały
#200 Rozdział 200 POCZĄTEK KOŃCA
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#199 Rozdział 199 ŁON I KULT
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#198 Rozdział 198 KONSEKWENCJE NASZYCH DZIAŁAŃ
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#197 Rozdział 197 ZGŁOSZONY PRZEZ ZIMNĄ ALFĘ
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#196 Rozdział 196 COŚ JEST NIE TAK
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#195 Rozdział 195 ZBOCZONY ZBAWICIEL
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#194 Rozdział 194 BEZ MOWY
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#193 Rozdział 193 SYTUACJE, W KTÓRYCH SIĘ ZNAJDUJEMY
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#192 Rozdział 192 PIERWSZE SPOTKANIE
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#191 Rozdział 191 KREW PRZELANA NA POKUTĘ
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026
Może Ci się spodobać 😍
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.












