
Związana z Bezwzględnym Alfą Mafii
Joy Apens · Zakończone · 98.6k słów
Wstęp
Arabella
Widzisz, społeczeństwo wilkołaków jest uporządkowane. Silni rządzą, słabi podążają. Bez tej zasady zapanowałby chaos. To właśnie dlatego miałam wyjść za mąż. Aby stado mojego narzeczonego i moje połączyły zasoby. Ale wszystko przepadło w chwili, gdy bezwzględny alfa mafii mnie porwał. Alfa Luciano Romano. Mój dziki partner i porywacz.
Luciano
Od dnia, kiedy patrzyłem, jak moja rodzina umiera na moich oczach, pragnąłem zemsty. Chciałem zadawać ból moim wrogom. A teraz, ta zemsta przybrała formę córki mojego rywala. Słodkiej, niewinnej Arabelli Bianchi. Mój plan to uczynić ją moją niewolnicą seksualną, łamiąc ją, aż nie zostanie nic z mojej więźniarki. Ale z czasem, mój wilk grozi, że zniweczy moją nienawiść do niej. Powoli, granice między miłością a nienawiścią zaczynają się zacierać, tworząc więź, której nie mogę zaakceptować. I nie zaakceptuję, bo potwory takie jak ja nie zasługują na miłość.
Rozdział 1
Prolog
Punkt widzenia Luciano
Zanim zaczniesz tę historię, powinieneś coś wiedzieć. Nie jestem dobrą osobą.
20 lat temu
Spotkanie było zaplanowane na 14:00, a dzień był pochmurny. Naprawdę nie powinienem tam być, ale chciałem udowodnić, że jestem zdolny do wzięcia na siebie odpowiedzialności.
"Będę grzeczny. Chcę iść z wami." Moja mama wymieniła z tatą zirytowane spojrzenie, jej czarne włosy, identyczne jak moje, lśniły w słońcu.
Pochyliła się, tak że była na mojej wysokości. Jej brązowe oczy iskrzyły się, gdy na mnie patrzyła. "Luc, możesz pójść innym razem. Mama i Tata zaraz wrócą, powinieneś zostać z Wujkiem Tommaso." Potargała moje ciemne włosy. Odsunąłem jej rękę.
"Nie jestem dzieckiem," warknąłem. "Jak mogę prowadzić stado w przyszłości, jeśli nie mogę pójść nawet na spotkanie umowy?" Twarz mamy się zmarszczyła, a ja walczyłem z chęcią przeproszenia jej. Wujek Tommaso zawsze mówił, że lider musi być silny i stanowczy, by chronić swoich ludzi jak Tata.
Śmiech Wujka Tommaso dotarł do nas, gdy wszedł, by pożegnać się z moimi rodzicami.
"Dobrze powiedziane, Luciano." Poklepał mnie po plecach. Skłonił się przed moim ojcem, zanim uścisnęli sobie ramiona, robiąc dziwny męski uścisk z klepaniem po plecach.
"Więc Tommaso, zgadzasz się z Luciano?" Tata zapytał z ciekawością.
"Oczywiście, Alfo. Jest dziedzicem naszego stada i kartelu. Jest wystarczająco mądry, by rozpoznać znaczenie zanurzenia się w biznesie od wczesnych lat." Prawie spuchłem z dumy. Tata skinął głową w zgodzie, ale Mama nadal nie wyglądała na przekonaną.
"Jest dzieckiem. Powinien cieszyć się dzieciństwem, póki może." Powiedziała.
"Luno, to tylko formalność, nic poważnego. Będzie całkiem bezpieczny, a ja, jako Beta tego stada, zajmę się wszystkim na miejscu."
To właśnie dlatego tam się znalazłem. Często zastanawiam się, czy coś by się zmieniło, gdybym nie poszedł. Nadal nie znam odpowiedzi.
Miejsce spotkania było neutralnym obszarem między naszymi terytoriami. Wyruszyliśmy z normalną eskortą ośmiu elitarnych żołnierzy, zgodnie z wymogami traktatu, który podpisaliśmy. Traktat miał na celu zakończenie dekad przelewu krwi między moim stadem, Stadem Lupo-Mortale, a Stadem Stonecold. Byłem dumny, że jestem synem Alfy, który wprowadzał nową erę.
Zasadzka była niespodziewana. W jednej chwili byliśmy na miejscu spotkania, nasi ludzie rozproszyli się, aby zabezpieczyć teren w przygotowaniu do spotkania, a w następnej wilki były wszędzie. Mama chwyciła mnie i osłoniła swoim ciałem, gdy wycofywaliśmy się z walki. Nasi ludzie trzymali swoje pozycje, strzelając pociskami nasączonymi wilczomleczem, zabijając wrogie wilki. Wydawało się, że wygramy, dopóki ludzie na drzewach nie zaczęli także strzelać.
Nie mogąc zobaczyć, skąd padają strzały, ani odpowiednio się osłonić, nasi ludzie zaczęli padać jak muchy.
"Lucille, zabierz Luciano i uciekaj." Tata warknął, zanim przemienił się w ogromnego czarnego wilka. Mama zawahała się, potem chwyciła mnie za ramię i zaczęła biec.
"Nie, Mamo. Nie możemy zostawić Taty." Walczyłem z jej uściskiem.
Zatrzymała się i mocno chwyciła moje ramiona. Tak mocno, że poczułem, jak krew przestaje krążyć. Jej oczy błyszczały od niewylanych łez, a jej zwykle niebieskie oczy wyglądały na srebrzyste, gdy walczyła ze swoim wilkiem.
"Chciałeś być traktowany jak mężczyzna? Cóż, to właśnie robią mężczyźni. Podejmują trudne decyzje dla dobra swojej watahy, swojej rodziny."
Tym razem podążałem za nią cicho, gdy biegliśmy. Las wyglądał dla mnie tak samo, ale Mamma biegła z determinacją, podążając za zapachem prowadzącym nas do samochodów. Do ucieczki. Już widzieliśmy nasz samochód, kiedy nas zaatakowali. Nie wiem, jak długo nas śledzili, czy po prostu czekali, aż wrócimy.
Było ich pięciu i zaatakowali natychmiast. Mamma rzuciła mnie na ziemię, zwracając się do nich i nokautując jednego kopnięciem w świątynię. Była wirującą burzą ruchu i energii, jej pazury błyskały, nie biorąc jeńców. Rozbroiła jednego z jego pistoletów i strzeliła mu w twarz, potem przecięła twarz drugiego.
Krzyknął z bólu, chwytając się za krwawiącą twarz, a pozostali dwaj okrążali ją ostrożnie. Leżałem na ziemi zamrożony, mój pęcherz puścił z przerażenia i moje spodnie były mokre. Może mógłbym się czołgać do samochodu. Uruchomić go, a wtedy Mamma – poczułem zimną stal przy mojej szyi. Mężczyzna, którego Mamma przecięła po twarzy, trzymał mnie jako zakładnika.
"Suka. Jeszcze jeden ruch i zabiję bachora."
"Luciano!"
"Mamma!" Próbowałem zawołać do niej, ale ręka mężczyzny na moim gardle zacisnęła się i ledwo mogłem oddychać. Jeden z mężczyzn próbował zaatakować Mamma, gdy była rozproszona, a ona wyrwała mu gardło, jego krew rozlała się po jej twarzy i sukience. Nóż mężczyzny rozciął moje plecy i krzyknąłem, gdy gorący ból przeszył mnie. Mamma zamarła. Mężczyzna ciął dalej, a moje krzyki nasilały się.
"Przestań. Proszę, przestań. Zrobię wszystko, co chcesz. Proszę, przestań." Mamma podniosła ręce w geście poddania, zbliżając się do mnie, jej srebrzystoniebieskie oczy szeroko otwarte z niepokojem.
"Na kolana." Mężczyzna trzymający mnie rozkazał. Mamma zawahała się, a on znowu przeciął, głębiej. Na dźwięk moich krzyków, Mamma uklękła, a ostatni stojący mężczyzna kopnął ją na ziemię i zakłuł srebrnymi kajdankami.
To wszystko była moja wina. Gdybym nie przyszedł, Mamma poradziłaby sobie z tymi mężczyznami. Mamma byłaby bezpieczna.
Zaciągnęli nas z powrotem na polanę spotkań. Ja krwawiący obficie i dyszący z bólu przy każdym ruchu, Mamma walcząca, przeklinająca i stawiająca opór na każdym kroku.
"Znaleźliście sukę? Alfa chce – Cholera, co się stało z twoją twarzą?"
"Zamknij się. Weź bachora." Rzucił mnie półnagiemu wilkowi wroga, a potem wrócił, żeby chwycić moją mamę, ciągnąc ją za włosy.
Wierciłem się, krzywiąc się z bólu, szukając wzrokiem Papę. Wszędzie, gdzie spojrzałem, było pełno krwi i okropieństw. Smród śmierci unosił się w powietrzu. Martwe wilki i ludzie. Ich kawałki porozrzucane wszędzie, ręka tu, pazur tam, a flaki wszędzie. Muchy już zaczynały brzęczeć, a sępy krążyły nad głowami.
Zostaliśmy poprowadzeni naprzód, idąc po martwych ciałach naszych ludzi, którzy oddali życie za naszą nieudaną próbę ucieczki.
"O, spójrz. Twoja rodzina dołączyła do nas." Tata klęczał zakuty w srebro, zakrwawiony i pobity. Zaczął się na nowo szamotać, gdy nas zobaczył. "Jakie wzruszające." Mężczyzna drwił.
Potem mężczyzna kopnął Tatę w głowę, tak że uderzył o ziemię. Chwycił Tatę za włosy, podnosząc jego twarz z ziemi. "Nigdy nie myślałem, że zobaczę dzień, w którym Julian Romano całuje ziemię pod moimi stopami." Zaśmiał się okrutnie i od razu go rozpoznałem.
Vitalio Bianchi, Alfa watahy Stonecold.
Nasz rywal biznesowy. Osoba, która podpisała z nami traktat pokojowy i zaprosiła nas, aby go sformalizować. Zdradził nas.
"Ale chyba marzenia się spełniają." Zarechotał. "Zbierzcie się, wilki." Zawołał, a jego wojownicy zebrali się wokół, niektórzy ranni, większość zdolnych i silnych. "Dziś wprowadzamy nową erę. Przez dekady walczyliśmy z watahą Lupo-Mortale, tracąc naszych ojców, braci, krewnych i ukochanych.
Teraz mamy ich legendarnego Alfę, Juliana Romano, na kolanach i nie okażemy litości. Tak jak oni nie okazywali jej w przeszłości. Dziś tworzymy historię i łamiemy żałosne panowanie Lupo-Mortale." Wojownicy wiwatowali, unosząc pięści, tupiąc nogami i wychwalając swojego Alfę.
Widziałem tylko zmiażdżone spojrzenie mojego ojca, który zawsze dążył do pokoju. Ból w oczach mojej matki, gdy mężczyzna z krwawiącym policzkiem zacisnął uścisk na jej włosach, szydząc z niej. Ciała naszych żołnierzy, mężczyzn, których znałem, którzy bawili się ze mną, nosili mnie na barana i walczyli ze mną. Vitalio Bianchi pochylił się i wyszeptał coś do ucha mojego ojca. Wyraz twarzy taty stał się wściekły i zobaczyłem, jak jeden z łańcuchów trzymających go pęka.
Vitalio uśmiechnął się i objął twarz mojego ojca jak kochanek, a potem złamał mu kark. Mama krzyknęła. Vitalio zawarczał i jednym ruchem rąk oderwał głowę Taty od jego ciała, krew tryskała wszędzie, gdy ciało Taty upadło na ziemię, nadal drgając i tryskając krwią.
Vitalio trzymał głowę Taty w rękach, jego uśmiech był szeroki i dziki.
Wojownicy wiwatowali, a mój świat, jaki znałem, zmienił się. Vitalio ruszył w kierunku mojej matki, trzymając głowę Taty w ramionach. Dotknął jej policzka ręką zbroczoną krwią Taty.
"Lucille." Wypowiedział jej imię jak modlitwę. "Bachor musi oczywiście umrzeć. Ale ty. Mogłabyś być u mego boku, razem my–" Mama splunęła na niego. Trafiło go prosto w twarz.
"Zdrajca. Zdradziec." Zawyła. Mama wyglądała na zdruzgotaną, pełną słusznego gniewu. "Zaufaliśmy ci. Nasza wataha ci zaufała. Zgodziliśmy się złożyć broń, aby wprowadzić erę pokoju! Nigdy nie pokonałbyś Juliana w otwartej walce, więc wybrałeś tę tchórzliwą drogę. Teraz ta wojna nigdy się nie skończy. Nie przestaniemy, dopóki każdy członek twojej watahy nie będzie martwy i nie stanie się pożywieniem dla padlinożerców." Vitalio zaśmiał się, starł ślinę z twarzy i uderzył Mamę w twarz.
"Wielkie słowa od martwej kobiety. Nigdy nie chciałem resztek po Julianie." Spojrzał na mężczyznę z krwawiącą raną na twarzy. "Rób z nią, co chcesz, Killian. Potem zabij ją i bachora." Następnie zwrócił się do pozostałych.
"Zabierzcie naszych martwych i rannych. Wracamy do domu i wbijemy głowę Juliana Romano na pal." Odszedł, a jego ludzie podążyli za nim, zostawiając za sobą może dziesięciu żołnierzy, którzy mieli zająć się ciałami.
Killian uśmiechnął się i zaczął zdzierać ubrania z Mamy. Walczyła z nim, jak tylko mogła, będąc przykuta łańcuchami i trzymana przez innych żołnierzy, którzy także mieli nadzieję na swoją kolej. Zamknąłem oczy, kiedy ją brał. Jej krzyki odbijały się echem w mojej głowie, gdy leżałem tam bezsilny. Skąpany we własnej krwi, leżący w kałuży krwi naszych ludzi, każdy ruch sprawiał mi ból.
Nie mogłem się przemienić, bo jeszcze nie miałem wilka, bezsilny, słuchając krzyków mojej matki. Wtedy usłyszałem przekleństwa i otworzyłem oczy. Jakoś podczas gwałtu Mama zdobyła sztylet leżący w pobliżu i teraz był on wbity w penisa Killiana. Wyciągnęła go.
"Jestem Luną stada Lupo-Mortale. Nie pozwolę się zhańbić." Spojrzała mi w oczy, a potem wbiła sztylet w swoją pierś.
Killian upadł na bok, krzycząc jak kobieta i krwawiąc. Spojrzałem na Mamę. Jej głowa opadła na bok, a na ustach miała krew. Jedyna łza spłynęła z jej oka i wszystko się zmieniło. Ból wzrósł i mnie pochłonął.
Moje kości zaczęły pękać i przekształcać się, wydłużać i zmieniać, a ja widziałem czerwień. Byłem wściekły, byłem piekłem wcielonym i rzuciłem się na nich. Może gdyby nie walczyli wcześniej, nie byli ranni, nie zrelaksowali się i nie zlekceważyli mnie, bo miałem tylko dziesięć lat, mieliby szansę.
To nie była ich wina, w końcu wilki przemieniały się dopiero w wieku trzynastu lat i pierwsza przemiana trwała godziny. Ja jednak byłem inny. Bardzo inny. Gdy rozszarpywałem ich, poczułem wejście innych wilków. Nowe wilki dołączające do walki. Nieważne, zajmę się nimi w odpowiednim czasie. Zabiję ich wszystkich. Będę tańczył w ich krwi i ucztował na nich. Gdy ostatni wilk Stonecold padł martwy, jeden z nowych wilków powoli podszedł do mnie. Ostrożnie. Przemienił się z powrotem w ludzką formę i zobaczyłem, że to wujek Tomasso.
"Luciano." Jego głos brzmiał złamany.
Zaskomlałem, niski dźwięk w gardle, zdając sobie sprawę, że niebezpieczeństwo minęło. Podszedłem do Mamy. Jej ciało było już zimne. Daremnie trącałem jej ciało nosem, próbując ją obudzić. Ręka wujka Tomasso spoczęła na moim futrzanym ramieniu i przemieniłem się z powrotem. Trzymając Mamę w ramionach, z łzami spływającymi po policzkach, przemówiłem, zmienionym głosem.
"Zniszczę ich wszystkich. Całe stado Stonecold."
"Zniszczymy." Potwierdził wujek Tomasso.
Ostatnie Rozdziały
#76 Koniec
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#75 Mam cię
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#74 Ona umiera
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#73 Zdradzony
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#72 Za późno
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#71 Zabrał ją
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#70 Zastrzelony
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#69 Wyeliminuj ją
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#68 Kolejny plan
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#67 Ostatnia przysługa
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."












