
Dziewicza Ofiara Alfy
Luna Liz · Zakończone · 234.6k słów
Wstęp
Autorytatywny i wpływowy głos starszego wilka rozbrzmiewa w całym pomieszczeniu, wysokie ściany niosą dźwięk jego potępienia mojej obecności.
„Myślę, że się mylisz, bo TO jest miejsce dla mnie. Jestem Alfą.” Błysk zębów z mojej strony, gdy mój wojowniczy duch wzbija się, powolne dzikie oblizanie dolnej wargi, aby go drażnić, oczy wpatrzone w źle wychowanego samca, podczas gdy pewnie kroczę do mojego należnego miejsca przy stole.
Szepty i pomruki rozchodzą się po pokoju, plotki rozprzestrzeniają się jak pożar, gdy oglądają moje ciało od stóp do głów. Ich garnitury są schludne, w wielu przypadkach eleganckie, a gdy napotykam spojrzenie któregoś z nich, widzę w nim tylko poniżający i nieprzyjazny wzrok. Uważają mnie za niegodną.
Te rodzaje niepowstrzymanych spojrzeń są mi głęboko znane, bo to jest moja codzienność. Spotykam się z nienawiścią, obrzydzeniem i upokorzeniem duszy, którą posiadam. To nie dlatego, że mnie nie znają. Oni wiedzą. Wiedzą o bitwach, które wygrałam dla mojej watahy. I z pewnością czują siłę, którą posiadam.
Może tylko udają, że są ślepi i głusi, pozostając nieświadomi mojego rosnącego wigoru. A może nie przewidzieli, że będę pierwszą samicą Alfą, która stanie w tej sali; jedynym wilkiem bez garnituru; jedyną kobietą, która może usiąść przy tym samym stole co mężczyźni.
⚠️TYLKO DLA DOJRZAŁYCH CZYTELNIKÓW⚠️ MROCZNY ROMANS ⚠️
Rozdział 1
|Perspektywa Alfa Samicy|
"Alfa!"
Jej donośny głos budzi mnie z głębokiego snu przy strumieniu na miękkim posłaniu z trawy. To moje miejsce, do którego żaden wilk nie ma wstępu, poza Elriam, moją Betą.
"Mów, Elriam, dlaczego mnie niepokojisz," rozkazuję, podnosząc przedramię z oczu i zerkając na nią.
"Wybacz mi, Alfo, ale Alfa Lan przybył." Kłania się. "Nie chciałam cię niepokoić, ale to pilna sprawa i jesteś potrzebna. Przekazanie nie może się rozpocząć bez ciebie."
"Rozumiem. Chodź, idziemy." Mój wilk pragnie wybiec na wolność, ale teraz nie jest na to czas. Mam dwóch niechcianych samców na moich ziemiach, z którymi muszę się uporać.
"Alfa Lumina, witaj, czekaliśmy dość długo." Alfa Lan stwierdza, gdy tylko się zbliżamy. Widzę przez niego na wylot, wyczuwając szyderstwo w jego głosie.
"Mam nadzieję, że ci się podobało, Alfa Lan," mruczę, ignorując jego oceniające spojrzenie, podczas gdy moja beta przechodzi obok mnie, obserwując go jak sęp. Spoglądam na niektórych członków jego watahy skulonych za nim, nie wydających żadnego dźwięku. Czuję ich strach przed mną.
Witam ich złowieszczym uśmiechem, oblizując zęby, delektując się zapachem surowego przerażenia. "Przynieście wozy." Mój głos rozbrzmiewa autorytatywnie, a moi członkowie natychmiast wykonują polecenie, pchając kilka wozów wypełnionych różnymi owocami w stronę jego watahy.
Alfa Lan przygląda się zadowolony, ciesząc się z udanego przekazania. "Gdzie jest twoja Luna, Alfa Lan?" pytam go, dobrze wiedząc, że martwię się o jej nieobecność. Najprawdopodobniej jest przykuta za nieposłuszeństwo w jego watasze. Ciągłe nieposłuszeństwo Luny May wobec tego samca, jej alfa partnera, zaskakuje mnie. Jego oczy twardnieją, często omiatając jego wilki, które teraz przenoszą owoce w kartonowych pudełkach na tyły swoich ciężarówek.
"Nie pozwoliłem jej podróżować z nami tym razem z powodu jej niewieściego nieposłuszeństwa. Teraz przechodzi karę." Mówi, a wszyscy wiemy, że jego Luna przechodzi "karę" za bzdury. Sposób, w jaki ten samiec bez skrupułów maltretuje swoją samicę Lunę, budzi we mnie odrazę, pozostawiając w ustach gorzki smak. Wzbiera we mnie potrzeba. Potrzeba zabicia tego wilka, gdy tylko nadarzy się okazja.
"Tak nie powinno się traktować kobiety, Alfa Lan," mówię, łącząc się myślowo z Elriam, mając miękkie serce dla Luny May. Moje serce topnieje dla wszystkich kobiet.
"Nie obchodzi mnie to. Alfa samica? Tylko głupia, słaba dziewczyna." Mówi, a jego myślowa łączność z własną watahą przypadkowo się ujawnia. Szybko odwracam się do niego, pokazując błysk kłów, sposób, w jaki celowo do mnie mówił, nie nazywając mnie moim tytułem, lecz płcią, obraził mnie i "przypadkowo" sprawił, że usłyszałam jego myśli.
"Rozumiem, dlaczego twoja Luna ci się sprzeciwia. Nie wiesz, jak być dobrym samcem."
„Śmiesz mi dawać rady?” Ryknął z wyraźnym irytacją, która go ogarnęła. Nienawidził faktu, że ja, kobieta, próbuję mu wskazać jego błędy.
„To dlaczego masz ze mną umowę handlową?” zapytałam z chytrym uśmiechem na twarzy. Jego wataha nie przetrwa bez mojej pomocy i wykorzystuję to na swoją korzyść.
„Nie handlowałbym z tobą, gdyby twoje ziemie nie miały tego, czego potrzebuję. Wolałbym zginąć, niż dobrowolnie wejść do watahy rządzonej przez kobietę, która nazywa siebie cholernym Alfą. Uważam twoją watahę za odrażającą, a ciebie za godną pogardy.” Odwrócił się, aby splunąć na moje ziemie, a moje zaciśnięte pięści drżały gwałtownie z głęboką żądzą zemsty, która we mnie wzbierała. Jaka śmiałość, aby okazać taki brak szacunku moim wilkom i mojemu domowi. Mam tego dość, zniszczę go dziś wieczorem, wytrzymałam już wystarczająco jego pogardę.
Zanim jednak zdążyłam wbić pazury w jego gardło i pozbawić go życia, moje uszy wychwyciły ohydne słowa jego odrażającego bety, Jordana. „Beta Elriam, wyglądasz olśniewająco jak zawsze.” Powiedział do mojej bety, bezczelnie przesuwając knykcie po jej kości policzkowej, gdy ona cofała się z obrzydzeniem. Nienawidziła go.
„Nie dotykaj mnie.” Szepnęła, cofając się od niego, ale ten mężczyzna napierał dalej, nie zważając na jej otwarte odrzucenie. Miał odrażający zwyczaj nękania jej.
„Zastanawiam się, co kryje się pod twoją koszulą. Czy nie miałabyś nic przeciwko, żeby mi to pokazać?” Zapytał, ciągnąc za kołnierz jej koszuli, żeby zajrzeć do środka, a ona odepchnęła jego rękę, niskie warknięcia gniewu wibrowały w jej piersi.
„Nie bądź taka niegrzeczna, bo ukarzę cię, jak to robimy z naszymi samicami. Powiedz mi, jak ci się podoba być przykuta i bita? Czy myśl o tym cię podnieca? Chciałbym cię tak zobaczyć.”
Zrobiłam stanowczy krok naprzód, by rozpocząć wojnę między nami, mój gniew przejmował nade mną kontrolę, ale zatrzymałam się, gdy Elriam pokręciła głową w sprzeciwie, próbując mnie powstrzymać.
Elriam zawsze radziła mi być cierpliwą i nie złościć się na tego mężczyznę, ale to ostatni raz, kiedy zignoruję takie zniewagi zarówno od bety Jordana, jak i Alfy Lana. Następnym razem, gdy to się zdarzy, pokażę im, kto jest prawdziwym Alfą wśród nas.
Zmierzch szybko ustąpił nocy i nasze spotkanie zakończyło się dobrze, gdy druga wataha w końcu zostawiła nas w spokoju. Ale mój gniew wrzał pod powierzchnią z powodu poważnego braku szacunku, jaki otrzymaliśmy od tych dwóch mężczyzn. Nienawidzę, gdy moja Beta jest atakowana.
„Elriam, czy wszystko w porządku?” zapytałam ją cicho, musiała być zaniepokojona nękaniem przez betę Jordana.
„Tak, Alfa, dziękuję, że zawsze się o mnie troszczysz. Jestem wdzięczna za stałą życzliwość i opiekę, jaką mi okazujesz.” Odpowiedziała.
„Jesteś jedyną kobietą, której ufam, jedynym wilkiem, o którego naprawdę się troszczę.”
„I dlatego trzymam się blisko ciebie i upewniam się, że nie wpadasz w kłopoty z innymi watahami, bo jesteś inna niż inni Alfowie.”
„Jak to?” zapytałam z ciekawością.
"Masz piękne serce." Mówi z uśmiechem, a ja kiwam głową z wdzięcznością na jej słodkie słowa.
"Przepraszam, zapomniałam wspomnieć. Spotkanie Alf jest jutro, ponieważ niedawno zostałeś naszym przywódcą, musisz iść na to spotkanie. To tam wszyscy Alfy z całego świata spotykają się, aby zawierać sojusze lub prosić o wsparcie od innych stad." Wyjaśnia dla mojego zrozumienia.
"A dlaczego muszę iść na to spotkanie?" Pytam, z nutą irytacji w głosie. Nie lubię nowych miejsc.
"To korzystne dla naszego stada, Alpha, potrzebujesz tego. Stado tego potrzebuje."
"Niech tak będzie."
~~
Następnego ranka
"Do kogo należy ta samica? Nie ma tu dla niej miejsca. To nie jest miejsce dla samic." Autorytatywny i silny głos starszego wilka rozbrzmiewa po całym pomieszczeniu, wysokie ściany niosą dźwięk jego dezaprobaty wobec mojej obecności, która stała się jasna w momencie, gdy weszłam do sali konferencyjnej.
"Myślę, że się mylisz, bo to jest miejsce dla mnie. Jestem Alfą." Błysk zębów z mojej strony, gdy mój wojowniczy duch się budzi, powolne dzikie oblizanie dolnej wargi, aby go sprowokować, oczy wpatrują się w niegrzecznego samca, podczas gdy spokojnie kroczę do mojego należnego miejsca przy stole.
Szepty i pomruki rozchodzą się po sali, plotki rozprzestrzeniają się jak pożar, gdy badają mnie od stóp do głów. Ich garnitury są schludne, w wielu przypadkach eleganckie, a gdziekolwiek spotykam czyjeś spojrzenie, jest to tylko po to, aby rozpoznać w nim pogardliwe i nieprzyjazne spojrzenie. Uważają mnie za niegodną.
Bezwstydnie oceniają mnie zaskoczonymi, pełnymi obrzydzenia i kalkulującymi męskimi oczami, co sprawia, że mój żołądek ściska się z wściekłości. Powietrze, które jest wypełnione testosteronem Alfa samców, sprawia, że czuję się chora do głębi.
Jestem głęboko zaznajomiona z tego rodzaju nieustępliwymi spojrzeniami, bo to jest moja codzienność. Spotykać się z nienawiścią, obrzydzeniem i upokorzeniem duszy, którą posiadam. To nie dlatego, że mnie nie znają. Oni wiedzą. Wiedzą o bitwach, które wygrałam dla mojego stada. I na pewno czują siłę, którą posiadam.
Może po prostu udają ślepych i głuchych, aby pozostać nieświadomymi mojej rosnącej potęgi. Albo może nie przewidzieli, że oficjalnie stanę się Alfą i że będę siedzieć tutaj przy tym samym stole co oni.
Po raz pierwszy, oprócz wszystkich tych uczuć, wyczuwam ich strach. Strach przed pierwszą samicą Alfą. Strach przed wyzwaniem ze strony kobiety w zbroi. Głośna gadanina zamiera w ciszy. Nikt już nie mówi na moje szyderstwa i niskie warknięcia otwarcie prezentowane im. Ekscytacja zemstą pozostaje w mojej głowie.
Urodzić się jako samica alfa i rządzić nie było moim wyborem, ale moim przeznaczeniem. Moje dzieciństwo nie było pełne troski, ciepła ani miłości. Raczej było wypełnione walką. Walką o przetrwanie. Walką tylko po to, by zobaczyć piękno słońca następnego dnia. Moi rodzice stawiali stado przed umierającym szczenięciem, a moi bracia, którzy pluli mi pod nogi za to, że urodziłam się kobietą. Nie miałam nikogo, kogo mogłabym nazwać swoim. Nikogo, kto po prostu mnie przytulił i powiedział "Wszystko będzie dobrze."
Jedynym powodem, dla którego zostałem przy życiu, było to, że uzdrowiciel miał wizję mojej przyszłości, mojego panowania i dobrobytu, który przyniosę stadu. I od tamtej pory walczyłem o to. Skręcona długa historia krwawej walki i brutalnych zabójstw. Dlatego mam prawo tu być.
Rozglądam się po stole. Rzadko zdarza się, aby tak potężne wilki zbierały się w jednym miejscu. Są tu na najważniejsze globalne wydarzenie, gdzie większość Alf z całego świata spotyka się, aby tworzyć sojusze lub negocjować ważne sprawy. To również pierwszy raz, kiedy postanowiłem wziąć udział w takim dużym wydarzeniu jako Alfa. Unikałem tego, wiedząc, że swoją obecnością tylko doleję oliwy do ognia.
Opadam na krzesło obok głowy stołu. To znak rangi. Alfy patrzą na moje zachowanie osłupiałe, gdy siadam, ale trzymają usta zamknięte. Elriam stoi za mną, pokazując swoją siłę, patrząc niedbale od jednego Alfy do drugiego. Uśmiecham się złośliwie na to, co widzą moje oczy i szepczę do Elriam: „To będzie zabawne.”
Tak, to będzie zabawne.
Z bolesną powolnością sala zaczyna się zapełniać, każdy wilk ma inny wyraz twarzy, gdy na mnie patrzy. A dla każdego samca, który patrzył dłużej, mój wilk ryczał i chodził w środku, nie lubiąc ich otwartych myśli o nas. Nieznane twarze i ciekawość dotycząca właściciela miejsca obok mnie budują moją niechęć do tłumów i nieznanych wilków. Biorę głębokie oddechy i dodaję sobie odwagi, prosząc mojego wilka o siłę i przewodnictwo.
Głos samca alarmuje nas, gdy jego słowa rozbrzmiewają po sali, uwalniając mnie od myśli, sprawiając, że moje uszy się nastawiają w oczekiwaniu.
„Witajcie Alfy. Spotkanie wkrótce się rozpocznie, bo on jeszcze tu nie jest, dlatego zaczniemy, gdy przybędzie.”
Wilki kiwają głowami na znak uznania, z wyjątkiem mnie. Nie wiem, o kim mówił ten samiec. Spoglądając w lewo, zauważam, że miejsce jest nadal puste. Czeka cierpliwie, aby zostać zajęte. Nie jestem pewien dlaczego, ale nagle moje serce bije mocno z niecierpliwością. Coś jest nie tak. Uczucie, które mnie przeraża, ale też zapiera dech w piersiach.
„Elriam, powiedz mi, o kim mówi ten samiec? Czy ten wilk jest ważny?” Pytam ją.
„Alfa, on jest...” Podnosi się na moje pytanie, przygotowując się do odpowiedzi.
Jednak zanim zdążyła dokończyć swoją odpowiedź, głośne trzaśnięcie głównych drzwi przerywa jej, zaskakując nas wszystkich. Głośne, ciężkie kroki zbliżają się do sali, dźwięk krzeseł szurających po podłodze narasta. Alfy opuszczają swoje miejsca, wstając z krzeseł, aby uklęknąć na marmurowej podłodze z pochylonymi głowami.
Kim jest ten samiec? Jaką ma władzę, że nawet inne Alfy kłaniają się, zanim jeszcze znajdzie się w ich obecności? Te pytania palą się w głębi mojego umysłu. Czuję tylko kłopoty, on jest kłopotem.
Ostatnie Rozdziały
#125 DEIMOS POV: Lumina, Moje Zbawienie
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#124 DEIMOS POV: Narodziny i śmierć
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#123 DEIMOS POV: Żywy
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#122 DEIMOS POV: Wybór
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#121 DEIMOS POV: Niegodny
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#120 DEIMOS POV: Płonąca Ziemia
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#119 DEIMOS POV: Na zawsze
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#118 DEIMOS POV: Mistrz niczego
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#117 DEIMOS POV: Over My Dead Byt
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025#116 DEIMOS POV: Śmiertelna więź
Ostatnia Aktualizacja: 9/27/2025
Może Ci się spodobać 😍
Niania i Alfa Tatuś
Gdy upiłem się w barze, nie spodziewałem się, że przeżyję najlepszy seks w życiu.
A następnego ranka również nie spodziewałem się, że obudzę się i odkryję, że mój partner z jednorazowej przygody był Alfą miliarderem, szefem mojego chłopaka...
Jak potoczą się sprawy, gdy przypadkowo zostanę nianią jego 5-letniej córki na pełen etat?
Jak to się stało? Jak to możliwe, że w końcu znalazłem pracę, tylko po to, aby okazało się, że mój nowy pracodawca to ta sama osoba, z którą miałem jednorazową przygodę zaledwie dwie noce temu?
"Nie wiedziałem, że będziesz pracodawcą. Gdybym wiedział, nie aplikowałbym..."
"Nic się nie stało. Wiedziałem, że to ty, gdy cię zatrudniałem. Zrobiłem to celowo."
Zmarszczyłem brwi. "Co masz na myśli?"
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
OBSESJA ALEXANDRA
Zachwiałam się, ale Alexander Dimitri złapał mnie, jego duża ręka posiadawczo zacisnęła się na mojej szyi. Uderzył mojego ojca o ścianę. „Ona jest moja,” warknął Alexander. „Tylko ja mam prawo rozkładać jej nogi.”
Zaciągnął mnie do swojego samochodu, wrzucając na tylne siedzenie. Wspiął się na mnie, jego ciężkie ciało przygniotło mnie do siedzenia. „Twój ojciec sprzedał cię na dziwkę, Alina,” wyszeptał, gryząc mnie w płatek ucha. „Ale teraz jesteś moją dziwką.”
Pocierał swoje wzwiedzione prącie o moją łechtaczkę przez cienką sukienkę. „I będę cię używał każdej nocy, aż twój dług zostanie spłacony.” Jego ręka rozerwała moje majtki na bok. „Zaczynając od teraz.”
W świecie wysokiego ryzyka, zdrady i niebezpiecznych sojuszy, Alina Santini znajduje się między lojalnością wobec ojca a gniewem najbardziej bezwzględnego człowieka, jakiego kiedykolwiek spotkała — Alexanderem Dimitrim. Jej ojciec, Artur, jest hazardzistą z upodobaniem do robienia sobie wrogów i długiem tak głębokim, że może ich kosztować wszystko. Kiedy Alexander wkracza do życia Aliny, z pistoletem w ręku i zemstą w zimnych, szarych oczach, wydaje mrożące krew w żyłach ultimatum: spłacić skradzione pieniądze, albo zabierze coś, co Artur ceni najbardziej.
Ale Alexander to nie tylko człowiek zbierający długi — to drapieżnik, który żyje władzą i kontrolą, a Alina właśnie znalazła się na jego celowniku. Uważając, że Alina jest cenna dla jej ojca, bierze ją jako zapłatę, myśląc, że będzie kartą przetargową do uregulowania długu.
Potrójny Alfa: Moi Przeznaczeni Partnerzy
„Nie.” Przełykam ślinę. „Nic mi nie jest.”
„Kurwa…” wypuszcza powietrze. „Jesteś—”
„Nie.” Mój głos się łamie. „Błagam, nie mów tego.”
„Podniecona.” I tak to mówi. „Jesteś podniecona.”
„Nie jestem—”
„Twój zapach.” Jego nozdrza się rozszerzają. „Kara, pachniesz jak—”
„Przestań.” Zakrywam twarz dłońmi. „Po prostu… przestań.”
A potem jego dłoń zaciska się na moim nadgarstku, odciągając moje ręce od twarzy.
„Nie ma nic złego w tym, że nas pragniesz,” mówi łagodnie. „To naturalne. Jesteś naszą partnerką. My jesteśmy twoi.”
„Wiem.” Mój głos jest ledwo szeptem.
Przez dziesięć lat byłam duchem w rezydencji Sterlingów — niewolnicą długu u potrójnych Alfa, którzy zamienili moje życie w piekło. Mówili na mnie „Marchewa”, wpychali mnie do zamarzniętej rzeki i zostawili w śniegu na pewną śmierć, kiedy miałam jedenaście lat.
W moje osiemnaste urodziny wszystko się zmieniło. Podczas pierwszej przemiany z mojego ciała uwolnił się zapach białego piżma i pierwszego śniegu — a trzech dawnych oprawców stało przed moimi drzwiami, twierdząc, że jestem ich przeznaczoną partnerką. Ich własną.
W jednej chwili dług zniknął. Rozkazy Ashera zmieniły się w przysięgi, pięści Blake’a w drżące przeprosiny, a Cole zarzekał się, że czekali na mnie przez cały ten czas. Ogłosili mnie swoją Luną i przyrzekli, że spędzą życie na odkupieniu win.
Moja wilczyca wyje, żeby ich przyjąć. Ale jedno pytanie nie daje mi spokoju:
Czy ta jedenastoletnia dziewczynka, zamarzająca w śniegu i pewna, że zaraz umrze, wybaczyłaby wybór, który zamierzam teraz podjąć?
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niech przed Nią klękną
Wyrzucona z własnej watahy. Zapomniana przez Likanów.
Mieszkała wśród ludzi – cicha, niewidzialna, schowana w miasteczku, na które nikt nawet nie rzucał drugiego spojrzenia.
Ale kiedy jej pierwsza ruja przychodzi bez ostrzeżenia, wszystko staje na głowie.
Jej ciało płonie. Instynkty wyją. A coś pierwotnego budzi się pod skórą –
przyzywając wielkiego, groźnego Alfę, który doskonale wie, jak ugasić ten ogień.
Kiedy ją znaczy, to i ekstaza, i upadek.
Po raz pierwszy Kaelani wierzy, że została przyjęta.
Zauważona.
Wybrana.
Do chwili, gdy następnego ranka on po prostu odchodzi –
jak sekret, którego nigdy nie wolno wypowiedzieć na głos.
Ale Kaelani nie jest tym, za kogo ją wzięli.
Nie jest bezwilkiem. Nie jest słaba.
Jest w niej coś pradawnego. Coś potężnego. I to coś się budzi.
A kiedy w końcu się przebudzi –
wszyscy przypomną sobie dziewczynę, którą próbowali wymazać z istnienia.
Zwłaszcza on.
Będzie snem, za którym będzie gonił… jedyną rzeczą, przez którą kiedykolwiek poczuł, że naprawdę żyje.
Bo sekrety nigdy nie zostają pogrzebane.
Tak samo jak sny.
Ścigając swoją bezwonną Partnerkę
Tej samej nocy, z sercem rozsypanym na milion kawałków i poczuciem głębokiego upokorzenia, pozwoliła najlepszej przyjaciółce wyciągnąć się na bal maskowy.
Tam oddała się zamaskowanemu Alfie – mężczyźnie nieodgadnionemu i wręcz zabójczo przystojnemu.
Nie padły żadne imiona. Została im tylko ta jedna, szalona noc pełna zachłannych pocałunków i brutalnie namiętnego dotyku. Przyparł ją do ściany, a jego potężne ciało napierało na nią z obezwładniającą siłą, podczas gdy ona cicho jęczała, całkowicie ulegając jego wygłodniałym ustom.
To, co miało być jedynie słodką chwilą zapomnienia na jedną noc, zaowocowało nieoczekiwaną ciążą.
Trzy lata później Caroline zdołała ułożyć sobie życie na nowo w zupełnie innym stadzie. Odcięła się grubą kreską od przeszłości i skupiła na wychowywaniu syna.
Problem w tym, że jej nowy szef, Alfa Draven, jest bezlitosny, władczy do bólu i... cholernie, niebezpiecznie pociągający.
A już w szczególności te jego fiołkowe oczy. Dokładnie te same, w które patrzy każdego dnia, widząc swojego synka.
Alfa Draven daje jej w pracy nieźle popalić, jednak ona nie pozostaje mu dłużna i stawia mu się na każdym kroku.
Mężczyzna nie ma bladego pojęcia, że to właśnie ona jest kobietą, której szukał jak szalony od tamtej pamiętnej nocy.
Podczas gdy on wciąż obsesyjnie tropi swoją prawdziwą, przeznaczoną mu partnerkę,
Nie zdaje sobie sprawy, że ona od dawna siedzi w jego własnym biurze... i wychowuje jego dziedzica.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Żal Prezesa: Sekret Bliźniąt Jego Zaginionej Żony
Aria Taylor budzi się w łóżku Blake'a Morgana, oskarżona o uwiedzenie go. Jej kara? Pięcioletni kontrakt małżeński — jego żona na papierze, jego służąca w rzeczywistości. Podczas gdy Blake afiszuje się swoją prawdziwą miłością Emmą na galach w Manhattanie, Aria płaci za rachunki medyczne ojca swoją godnością.
Trzy lata upokorzenia. Trzy lata bycia nazywaną córką mordercy — ponieważ samochód jej ojca "przypadkowo" zabił wpływowego człowieka, pozostawiając go w stanie śpiączki i niszcząc jej rodzinę.
Teraz Aria jest w ciąży z dzieckiem Blake'a. Dzieckiem, którego przysiągł, że nigdy nie będzie chciał.
Ktoś chce jej śmierci. Zamknęli ją w zamrażarce, sabotowali każdy jej krok. Czy to dlatego, że jej ojciec się budzi? Bo ktoś jest przerażony tym, co może sobie przypomnieć?
Jej własna matka próbuje odłączyć go od aparatury. Idealna Emma Blake'a nie jest tym, za kogo się podaje. A te wspomnienia, które Aria ma o ratowaniu Blake'a z pożaru? Wszyscy mówią, że są niemożliwe.
Ale nie są.
W miarę jak ataki eskalują, Aria odkrywa ostateczną zdradę: Kobieta, która ją wychowała, może nie być jej prawdziwą matką. Wypadek, który zniszczył jej życie, mógł być morderstwem. A Blake — mężczyzna, który traktuje ją jak własność — może być jej jedynym zbawieniem.
Kiedy jej ojciec się obudzi, jakie tajemnice ujawni? Czy Blake dowie się, że jego żona nosi jego dziedzica, zanim ktoś ją zabije? A kiedy dowie się, kto naprawdę go uratował, kto naprawdę go odurzył i kto poluje na jego żonę — czy jego zemsta stanie się jej odkupieniem?
Sprzedana Nocnemu Władcy
Tell me what you’d like to do with this, and I’ll tailor my help:
polish/rewrite the blurb
brainstorm titles or series titles
outline the book (beats, arcs, tropes)
write an opening scene from Elara’s POV or Cassian’s POV
adjust tone (more dark, more romantic, more spicy, more YA, etc.)
Give me your goal and preferred spice level, and I’ll build from there.
Seksowna za Maską
W Taylor Industries ona jest Joy Smith – szarą, niemodną dyrektorką finansową, która topi swoje kształty w bezkształtnym poliestrze i chodzi w peruce. W domu jest zapomnianą żoną zdradzającego adwokata. Nie dotykał jej tak długo, że zaczyna się zastanawiać, czy jest z nią coś nie tak, czy jest jakoś „zepsuta”.
Kiedy znajduje obcisłe koronkowe stringi w ostentacyjnie ostrej fuksji, wciśnięte w szczelinę kanapy… i na pewno nie są jej, to to, co czuje, wcale nie jest złamanym sercem. To wolność.
Grayson Taylor nie bawi się już w związki. Nie po tym, jak wszedł do mieszkania i przyłapał swoją narzeczoną aktorkę w łóżku… z inną kobietą. Teraz całą energię pakuje w wrogie przejęcia i zebrania zarządu. Zwłaszcza te, na których jego nadmiernie ostrożna dyrektorka finansowa rzuca mu kłody pod nogi przy każdej cholernej akwizycji.
Joy Smith jest genialna, doprowadzająca go do szału i cholernie zabawna, kiedy naciska wszystkie jej guziki.
Ale Honey ma dość bycia niewidzialną. Dość życia, w którym nigdy nie zaznała prawdziwej przyjemności.
Więc kiedy jej najlepsza przyjaciółka podsyła jej szczegóły dotyczące The Velvet Room – najbardziej ekskluzywnego, maskowego klubu erotycznego na Manhattanie – Honey składa sobie obietnicę: tylko jedna noc. Jedna noc, żeby sprawdzić, czy jej mąż ma rację. Czy naprawdę jest lodowata, oziębła. Czy po prostu jeszcze nigdy nie dotykały jej właściwe dłonie.
Nie spodziewa się zamaskowanego nieznajomego, który „rezerwuje” ją dla siebie w chwili, gdy tylko przekracza próg. Nie spodziewa się chemii, która eksploduje między nimi, sposobu, w jaki sprawia, że jej ciało zaczyna śpiewać, ani orgazmów, po których cała się trzęsie.
Nie spodziewa się też, że wręczy jej kartkę z adresem mailowym i jednym rozkazem:
– Tylko ja. Nikt inny cię nie dotyka.












