
Jej obsesja.
Sheridan Hartin · Zakończone · 178.2k słów
Wstęp
Przez trzy lata, przywódca mafii Conner O’Neill czuł na sobie czyjeś spojrzenie. Fantomowy dotyk w nocy. Zapach perfum unoszący się na jego poduszkach. Ciepłe ciasteczka w piekarniku. Głowy wrogów dostarczane na jego próg, zapakowane w zakrwawiony jedwab. To nie strach ściskał mu żołądek - to fascynacja. Ktoś go obserwował. Ktoś, kto go znał. Ktoś, kto zabijał dla niego.
Jej imię to Sage - i była jego cieniem od nocy, kiedy nieświadomie skradł jej serce, strzelając kulą w mózg innego mężczyzny. Dla niej to była miłość od pierwszego wejrzenia. Brutalna. Piękna. Nieunikniona. Wychowana w ciemności, będąca własnością potwora, Sage nigdy nie miała kochać. Ale Conner to zmienił. I od tamtej pory należała do niego, czekając na dzień, w którym będzie mogła wyjść z cienia i wpaść w jego ramiona.
Ale mężczyzna, który ją posiada, nie puszcza swoich zabawek. A mężczyzna, którego kocha, jeszcze nie wie, że ona istnieje.
Skończyła z obserwowaniem. Czas, by poznał prawdę.
On należy do niej. I zabije każdego, kto spróbuje go jej odebrać.
Rozdział 1
Conner
„Szefie, masz kolejną paczkę.” Głos Liama pełen jest rozbawienia, a ten cholerny uśmieszek już gości na jego twarzy, gdy wchodzi do mojego biura, trzymając eleganckie czarne pudełko owinięte krwistoczerwoną wstążką, jakby to był prezent urodzinowy. Stawia je na moim biurku z przesadną ostrożnością, a ja nie przegapiam, jak się ociąga, kręcąc się obok mnie, przestępując z nogi na nogę jak dziecko czekające na fajerwerki. Cicho cieszy się tą pokręconą grą. Obserwuje ją od trzech lat z ledwo skrywaną radością, jakby to był najlepszy spektakl na świecie. Może i jest. Pochylam się do przodu w fotelu, pozwalając, by mały uśmiech przełamał moją zazwyczaj zimną fasadę. „Kolejny prezent?” mruczę, palcami muskając wstążkę. „Tak szybko. Musiałem być grzeczny.”
Ostatnia paczka przyszła zaledwie cztery dni temu. Przedtem tydzień. Kimkolwiek są, stali się odważniejsi, a prezenty są coraz częstsze. Jedwabna wstążka zsuwa się swobodnie po pociągnięciu, opadając na biurko w karmazynowej fali. Powoli podnoszę wieko, delektując się chwilą, i zaglądam do środka. To kolejna para odciętych rąk. Blade, okaleczone, idealnie ułożone w pudełku niczym groteskowa instalacja artystyczna. Jedna z nich wciąż ma na sobie trzy kiczowate złote pierścienie, co wystarcza, by potwierdzić, że należały do handlarza bronią z Pragi. Tego, który myślał, że może ukraść dwa miliony z mojego ostatniego ładunku broni i zniknąć bez śladu. Wygląda na to, że nie zaszedł daleko. Jakże przemyślane.
Liam gwiżdże z rękami na biodrach, pochylając się, by lepiej przyjrzeć się zawartości. „Kolejny problem rozwiązany, a ty nie musiałeś nawet kiwnąć palcem.” Śmieję się pod nosem. „Efektywność to rzadki dar w dzisiejszych czasach.” Liam parska. „Trochę za rzadki, biorąc pod uwagę, że twoja tajemnicza kobieta zdaje się wyprzedzać całą naszą ekipę.” Mruczę, delikatnie kładąc wieko z powrotem na pudełku, starając się nie rozmazać jeszcze schnącej krwi na wewnętrznej krawędzi. „Zanieś to do zamrażarki z innymi.” Liam unosi brew. „Jesteś pewien, że chcesz je nadal zbierać, szefie? Robi się tam trochę… Milczenie owiec.” Wzruszam ramionami, opierając się z powrotem w fotelu. „To prezenty. Prezentów się nie wyrzuca.” Liam śmieje się, kręcąc głową, gdy podnosi pudełko i rusza w stronę drzwi. „Pewnego dnia, ona wejdzie tutaj z wstążką wokół siebie, a ty wreszcie będziesz mógł jej osobiście podziękować.”
Obraz, który maluje w mojej głowie... Cień owinięty w jedwab i krew. Kobieta, która patrzy tylko na mnie, obserwuje z ciemności i zabija w moim imieniu. Która zostawia za sobą zapach cukru i prochu, jak szept oddania. Myślałem o niej więcej, niż powinienem. Zastanawiałem się, kim jest. Jak wygląda. Jak by to było, gdyby jej usta były na moich zamiast zostawiać wiadomości krwią. Moja prześladowczyni. Mój duch. Moja dziewczyna. Pewnego dnia, wyjdzie z cieni. Pewnego dnia...
Minął kolejny tydzień. Siedem długich, cichych, bolesnych dni bez najmniejszego szeptu od niej. Żadnego zapachu perfum na moich poduszkach. Żadnych zakrwawionych pudełek związanych kokardkami. Żadnych świeżych ciastek, przestawionych książek ani delikatnych odcisków palców na lustrze nad moim łóżkiem. Nic. Uwierz mi, szukałem, patrzyłem, czekałem bardzo cierpliwie. Wiem, że wróci. Zawsze wraca. Nie może się powstrzymać. Choć nie powinienem pragnąć chaosu, który przynosi ze sobą, przyzwyczaiłem się do napięcia i dreszczyku nieznanego. Tęsknię za tym, gdy tego nie ma.
Właśnie zakończyłem późne spotkanie z Włochami, którzy dzielą się terytorium tutaj w Nowym Jorku. Nasze rodziny współistnieją od lat, utrzymując nasze linie czyste, nasze zyski wysokie, a nasze ulice w większości wolne od krwi. Nasz sojusz działał przez lata, ale ostatnio zaczęli testować granice. Żądają więcej towaru. Więcej kontroli. Więcej terytorium. Więcej... wszystkiego. Na początku było to subtelne. Teraz już nie jest subtelne i to mnie martwi. Znam niektórych z tych ludzi od dzieciństwa. To nie tylko sojusznicy; to część starego świata, część struktury, która utrzymywała równowagę w tym mieście przez dekady. Mimo to, jeśli będą dalej naciskać, jeśli przekroczą granicę, cóż, powiedzmy, że nie tylko ja patrzę. Jeśli ona się dowie, że stali się problemem, mogę nie mieć szansy załatwić tego dyplomatycznie. Obudzę się, a na moim progu znów znajdzie się starannie związane pudełko. Może tym razem będzie to głowa i różaniec owinięte razem. Ta myśl skręca mi żołądek w ponurej anticipacji.
Odprowadzam ich przez wielki hol, ściskając ręce i zachowując uprzejmość pod wysokimi łukami mojej posiadłości. Zapalają cygara i śmieją się, myśląc, że świat wciąż należy do nich. Zamykam za nimi drzwi, zamykając je miękkim kliknięciem. Biorę głęboki oddech, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że dom pachnie inaczej. Wącham ponownie, a czosnek, masło i rozmaryn wypełniają moje zmysły. Była tutaj. Ta myśl prawie zatrzymuje moje serce w pół uderzenia. Ruszam szybko i cicho, moje kroki odbijają się miękko echem wzdłuż marmurowego korytarza, gdy idę w stronę kuchni. Każdy zmysł jest ożywiony, napięty, naelektryzowany możliwością, że tym razem ją złapię. Jestem prawie na miejscu, gdy słyszę zamykające się drzwi i adrenalina uderza mi do żył. Zaczynam biec bez zastanowienia. Nie zwalniam, gdy wpadam do kuchni, otwieram tylnie drzwi i wybiegam w noc, skanując ciemność jak szaleniec.
"Rozproszyć się!" krzyczę do komunikatora, już wyciągając pistolet z pasa. "Sprawdzić teren. Jest tutaj." Już wiem, że zniknęła, jak dym na wietrze; zawsze znika. Stoję tam chwilę dłużej, obserwując, jak linia drzew kołysze się na wietrze. Za każdym razem, gdy się zbliżam, wymyka mi się z rąk.
W końcu opuszczam pistolet, powoli wypuszczam powietrze i wracam do środka z zaciśniętą szczęką. Znów mnie przechytrzyła. Wchodzę z powrotem do kuchni i skupiam się na zapachu jedzenia. Jest ciepły i bogaty, idealnie w czasie, jakby wiedziała, kiedy skończę lub kiedy będę sam. Kolacja czeka na blacie. Idealnie podana pasta i ciepły chleb owinięty w lnianą serwetkę. Obok stoi butelka czerwonego wina, już otwarta, oddychająca obok dwóch kryształowych kieliszków. Podchodzę powoli, patrząc na nakrycie stołu. Wygląda jak romantyczna randka. Pierwsza randka, jeśli zignorujesz fakt, że włamała się do mojego domu, podgrzała trochę jedzenia, otworzyła butelkę i wybiegła tylnymi drzwiami. Śmiech wzbiera w moim gardle. Jest szalona. Jest niebezpieczna. Jest absolutnie, bezwstydnie moja.
Siadam, nalewam sobie kieliszek wina i unoszę go w stronę pustego krzesła naprzeciwko mnie. "Za ducha w moich ścianach," mruczę z krzywym uśmiechem. "Dziękuję za kolację, Skarbie."
Ostatnie Rozdziały
#177 Kolejny Stom na horyzoncie.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#176 Ciemny i zaborczy.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#175 Dziedziczenie.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#174 Lekcja potworów.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#173 Charlotte przez szkło.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#172 Duch i jej lustro
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#171 Echa
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#170 Jak poluje.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#169 Ciężar krwi.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#168 Cicha po.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












