
Jej obsesja.
Sheridan Hartin · Zakończone · 171.8k słów
Wstęp
Przez trzy lata, przywódca mafii Conner O’Neill czuł na sobie czyjeś spojrzenie. Fantomowy dotyk w nocy. Zapach perfum unoszący się na jego poduszkach. Ciepłe ciasteczka w piekarniku. Głowy wrogów dostarczane na jego próg, zapakowane w zakrwawiony jedwab. To nie strach ściskał mu żołądek - to fascynacja. Ktoś go obserwował. Ktoś, kto go znał. Ktoś, kto zabijał dla niego.
Jej imię to Sage - i była jego cieniem od nocy, kiedy nieświadomie skradł jej serce, strzelając kulą w mózg innego mężczyzny. Dla niej to była miłość od pierwszego wejrzenia. Brutalna. Piękna. Nieunikniona. Wychowana w ciemności, będąca własnością potwora, Sage nigdy nie miała kochać. Ale Conner to zmienił. I od tamtej pory należała do niego, czekając na dzień, w którym będzie mogła wyjść z cienia i wpaść w jego ramiona.
Ale mężczyzna, który ją posiada, nie puszcza swoich zabawek. A mężczyzna, którego kocha, jeszcze nie wie, że ona istnieje.
Skończyła z obserwowaniem. Czas, by poznał prawdę.
On należy do niej. I zabije każdego, kto spróbuje go jej odebrać.
Rozdział 1
Conner
„Szefie, jest kolejna paczka dla ciebie.”
Głos Liama jest pełen rozbawienia, ten cholerny uśmieszek już widoczny, gdy wchodzi do mojego biura, trzymając eleganckie czarne pudełko owinięte krwistoczerwoną wstążką, jakby to był prezent urodzinowy. Kładzie je na moim biurku z przesadną ostrożnością, a ja nie przegapiam sposobu, w jaki się ociąga, kręcąc się obok mnie, przestępując z nogi na nogę, jak dziecko czekające na fajerwerki. Cicho cieszy się z tej pokręconej gry. Obserwuje jej rozwój przez ostatnie trzy lata z ledwo skrywaną radością, jakby to był najlepszy spektakl na świecie. I może tak jest. Pochylam się w fotelu, pozwalając, by mały uśmiech przełamał moją zwykle zimną fasadę. „Kolejny prezent?” mruczę, dotykając palcami wstążki. „Tak szybko. Musiałem być grzeczny.”
Ostatnia paczka przyszła zaledwie cztery dni temu. Przedtem był to tydzień. Kimkolwiek są, stali się bardziej śmiali, częstszy. Jakby nie mogli się powstrzymać. Jedwabna wstążka zsuwa się z szelestem, opadając na biurko w karmazynowej fali. Powoli podnoszę wieko, delektując się chwilą, i zaglądam do środka. Kolejna para odciętych rąk. Blade, zmasakrowane, perfekcyjnie umieszczone w pudełku jak jakaś groteskowa instalacja artystyczna. Jedna nadal nosi trzy krzykliwe złote pierścienie, wystarczające potwierdzenie. Handlarz bronią z Pragi. Ten, który myślał, że może ukraść dwa miliony z mojego ostatniego transportu broni i zniknąć bez śladu. Chyba nie zaszedł daleko. Jakże troskliwe. Liam gwizdnął, długo i nisko, ręce na biodrach, pochylając się, by lepiej się przyjrzeć. „Kolejny problem rozwiązany, a ty nawet nie musiałeś ruszyć palcem.”
Chichoczę pod nosem. „Efektywność to rzadki dar w dzisiejszych czasach.”
Parska. „Trochę za rzadki, biorąc pod uwagę, że twoja tajemnicza kobieta zdaje się wyprzedzać całą naszą ekipę.”
Mruczę, delikatnie zakładając wieko na pudełko, uważając, by nie rozmazać jeszcze schnącej krwi na wewnętrznej krawędzi. „Zanieś to do zamrażarki z pozostałymi.”
Liam unosi brew. „Jesteś pewien, że chcesz dalej je zbierać, szefie? Na dole zaczyna robić się trochę jak w Milczeniu owiec.”
Wzruszam ramionami, opierając się w fotelu. „To są prezenty. A prezentów się nie wyrzuca.”
Liam tylko się śmieje, kręcąc głową, gdy podnosi pudełko i kieruje się w stronę drzwi. „Pewnego dnia ona wejdzie tu z wstążką wokół siebie, a ty w końcu będziesz mógł jej podziękować osobiście.”
Nie odpowiadam. Bo obraz, który maluje... Cień owinięty jedwabiem i krwią. Kobieta, która ma oczy tylko dla mnie, która obserwuje z ciemności i zabija w moim imieniu. Która zostawia za sobą zapach cukru i prochu, jak szept oddania. Myślałem o niej więcej niż powinienem. Zastanawiałem się, kim jest. Jak wygląda. Jak by to było, gdyby jej usta były na moich zamiast zostawiania wiadomości we krwi. Moja prześladowczyni. Mój duch. Moja dziewczyna. Pewnego dnia wyjdzie z cieni. Pewnego dnia...
Mija kolejny tydzień. Siedem długich, cichych, wyczerpujących dni bez najmniejszego szeptu o niej. Żadnego zapachu jej perfum na moich poduszkach. Żadnych zakrwawionych pudełek przewiązanych kokardą. Żadnych świeżo upieczonych ciasteczek, przestawionych książek czy delikatnych odcisków palców na lustrze nad moim łóżkiem. Nic. Uwierz mi, szukałem. Obserwowałem. Czekałem. Cierpliwie. Bo wiem, że wróci. Zawsze wraca. Nie potrafi się powstrzymać. I chociaż nie powinienem pragnąć chaosu, który ze sobą przynosi, przyzwyczaiłem się do napięcia, do dreszczyku nieznanego. Tęsknię za tym, gdy tego brakuje.
Właśnie zakończyłem późne spotkanie z Włochami, którzy dzielą terytorium tutaj, w Nowym Jorku. Nasze rodziny współistnieją od lat, utrzymując nasze linie czyste, nasze zyski wysokie, a nasze ulice w większości wolne od krwi. To działało. Ostatnio zaczęli testować granice. Prosząc o więcej towaru. Więcej kontroli. Więcej terytorium. Więcej... wszystkiego. Najpierw subtelnie. Teraz już nie tak subtelnie i to mnie martwi. Lubię ich. Znam niektórych z tych ludzi od dziecka. Nie są tylko sojusznikami; są częścią starego świata, częścią struktury, która utrzymuje równowagę w tym mieście od dekad. Mimo to, jeśli będą nadal naciskać, jeśli przekroczą linię... No cóż. Powiedzmy, że nie tylko ja obserwuję. Jeśli ona dowie się, że stali się problemem, mogę nie mieć szansy rozwiązać tego dyplomatycznie. Obudzę się z kolejnym starannie związanym pudełkiem na moim progu. Może tym razem będzie to głowa i różaniec owinięte razem. Myśl sprawia, że mój żołądek skręca się, nie z przerażenia, ale z ponurego oczekiwania.
Odprowadzam ich przez wielki hol, ściskając dłonie i udając uprzejmość pod wysokimi łukami mojej posiadłości. Marmur odbija ich wypolerowane buty, gdy wychodzą w chłodną noc. Zapalają cygara i śmieją się, myśląc, że świat nadal należy do nich. Zamykam za nimi drzwi, blokując je cichym kliknięciem. Nocne powietrze wpada za mną, rześkie, ciche, ostre zapachem jesiennych liści i czegoś... jeszcze.
Czosnek. Masło. Rozmaryn. Ciepło. Była tutaj. Ta myśl niemal zatrzymuje moje serce w połowie bicia. Ruszam. Szybko. Cicho. Jak drapieżnik. Moje kroki delikatnie odbijają się echem w marmurowym korytarzu, gdy zmierzam w stronę kuchni, każdy zmysł rozbudzony, naelektryzowany możliwością, że tym razem ją złapię. Potem dźwięk. Drzwi. Adrenalina uderza mi do żył. Ruszam bez zastanowienia, mięśnie napinają się jak zwolniona sprężyna. Nie zwalniam, gdy wpadam do kuchni, otwieram tylne drzwi i wybiegam w noc, oczy skanują ciemność jak szaleniec.
"Rozproszyć się!" szczekam do swojego komunikatora, już wyciągając pistolet z paska. "Sprawdźcie teren. Jest tutaj."
Ale już wiem. Zniknęła. Jak dym. Jak zawsze. Stoję tam jeszcze chwilę, patrząc, jak linia drzew kołysze się na wietrze. Nie mogła uciec daleko. Ale zawsze mi umyka. Za każdym razem, gdy się zbliżam, wymyka mi się między palcami. W końcu opuszczam pistolet, powoli wypuszczam powietrze i wracam do środka, z zaciśniętą szczęką. Znowu mnie przechytrzyła.
Wracam do kuchni, zapach jedzenia jeszcze silniejszy teraz. Jest ciepły i bogaty, perfekcyjnie wyczekany, jakby wiedziała, kiedy skończę. Kiedy będę sam. Kiedy będę na tyle wrażliwy, by poczuć pełny ciężar jej nieobecności i być wdzięczny za ten skrzywiony mały przypomnienie, że właśnie tu była. Kolacja czeka na blacie. Makaron, perfekcyjnie podany. Ciepły chleb owinięty w lnianą serwetkę. Butelka czerwonego wina już otwarta, oddychająca obok dwóch kryształowych kieliszków. Powoli podchodzę, wpatrując się w nakrycie stołu. Wygląda... romantycznie. Jak na pierwszą randkę, jeśli zignorować fakt, że włamała się do mojego domu. Śmiech wzbiera w moim gardle, ostry, gorzki, ale prawdziwy. Jest szalona. Jest niebezpieczna. Jest absolutnie, bezwstydnie moja. Siadam, nalewam sobie kieliszek wina i podnoszę go do pustego krzesła naprzeciwko mnie.
"Za ducha w moich ścianach," mruczę z krzywym uśmiechem. "Robisz piekielnie dobrą lasagne."
Ostatnie Rozdziały
#177 Kolejny Stom na horyzoncie.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#176 Ciemny i zaborczy.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#175 Dziedziczenie.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#174 Lekcja potworów.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#173 Charlotte przez szkło.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#172 Duch i jej lustro
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#171 Echa
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#170 Jak poluje.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#169 Ciężar krwi.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025#168 Cicha po.
Ostatnia Aktualizacja: 11/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












