
Kiedy Kwitną Lilie
Sato Carim · W trakcie · 181.6k słów
Wstęp
Dziesięć lat temu Isla uciekła z Greenridge — urokliwego miasteczka pełnego wspomnień, których nie mogła znieść. Zostawiła za sobą dom swojej zmarłej babci, pokryty bluszczem, dziki ogród lilii, który kiedyś wspólnie pielęgnowały, oraz Jonasa Hale’a, chłopaka, który kochał ją na tyle, by pozwolić jej odejść.
Gdy Isla wraca do Greenridge po śmierci babci, ma to być tylko tymczasowe — wystarczająco długo, by wyremontować stary dom i go sprzedać. Ale przypomnienia o tym, co zostawiła za sobą, witają ją na każdym kroku, zwłaszcza świeże białe lilie, które ciągle pojawiają się na jej ganku. Doskonale wie, kto je zostawia: Jonas, wciąż związany z miasteczkiem, teraz prowadzący przytulną kawiarnię Lily’s Café.
Gdy Isla zmaga się z odzyskaniem zarośniętego ogrodu, Jonas cicho wkracza, by pomóc — wyrywając chwasty, sadząc nowe cebulki i odkrywając zakopane wspomnienia wraz ze starymi żalami. Powoli dom ożywa na nowo, odzwierciedlając delikatne rozkwitanie miłości, którą Isla myślała, że na zawsze pogrzebała.
Jednak stare lęki szepczą, by znów uciekała — do miasta, do wolności, z dala od bólu pragnienia zbyt wiele. Ale Jonas nie błaga jej, by została. Po prostu kocha ją tak, jak zawsze: z cierpliwą nadzieją i otwartymi rękami.
Na końcu Isla musi zdecydować, czy znów odejdzie — czy w końcu zapuści korzenie tam, gdzie zawsze należała. Wśród lilii. Wśród wspomnień. Wśród miłości.
Kiedy kwitną lilie, ona również rozkwita.
Rozdział 1
Isla nigdy nie planowała zobaczyć Greenridge ponownie. Przysięgła sobie, że nie wróci tamtej nocy, kiedy spakowała swoje życie w dwa zniszczone walizki i wsiadła do autobusu zmierzającego gdziekolwiek, byle nie tutaj. Dziesięć lat temu patrzyła, jak miasteczko znika za pękniętą szybą, jego latarnie uliczne migotały jak stare duchy we mgle. Wtedy obiecała sobie, że nigdy nie będzie dziewczyną, która zawraca.
A jednak tutaj była. Stała przy bramie babci, te same zardzewiałe zawiasy, ten sam skrzypiący protest, gdy ją otwierała. Wieczorne powietrze naciskało ciepło na jej skórę, lepkie od obietnicy deszczu. Delikatny wiatr szumiał w bluszczu, który oplatał kolumny werandy starego domu, ciągnąc za rąbek jej płaszcza, jakby mówiąc: witaj w domu — albo może nie zawracaj sobie głowy.
Buty Isli chrzęściły na żwirowej ścieżce. Zatrzymała się, gdy doszła do schodów werandy, jej oczy przesuwały się po wyblakłym wycieraczce i odrapanej farbie na poręczy. Spędzała tu lato jako dziecko, chodząc za Babcią Ruth z koszykiem pełnym lilii, które zbierały z ogrodu. Śmiech Ruth wypełniał ten ogród. Teraz wydawało się, że ogród wstrzymuje oddech, czekając na kogoś, kto przypomni sobie, czym kiedyś był.
Weszła po schodach powoli, jej walizka dudniła za nią. Klucz — wciąż ukryty w starym niebieskim doniczce — wsunął się łatwo do zamka. W środku dom wydychał powiew stęchłego powietrza, woreczków lawendowych i najdelikatniejszego śladu mydła różanego, które Ruth zawsze trzymała w łazience na piętrze.
Włączyła światło w przedpokoju. Nic się nie stało. Zaklęła pod nosem i znalazła zakurzony lampę w salonie, zmuszając ją do życia ciepłym blaskiem. Pokój wyglądał tak samo: niedopasowane krzesła, szydełkowany koc przerzucony przez ramię kanapy, stosy starych magazynów na stoliku kawowym. Czas zatrzymał się tutaj w momencie, gdy Ruth odeszła cicho, pozostawiając Islię jako niechętną spadkobierczynię domu, którego nigdy nie chciała odziedziczyć.
Postawiła walizkę przy kanapie i weszła głębiej. Pyłki tańczyły w świetle lampy. Cisza była gęsta, żywa wspomnieniami, które kiedyś upchnęła w pudełka i schowała na tyłach umysłu. Na kominku nad kominkiem wciąż stały stare rodzinne fotografie — Ruth i Dziadek Thomas w swoich ślubnych strojach, jej matka jako młoda dziewczyna na huśtawce, Isla w wieku dziesięciu lat, uśmiechnięta, z lilią za uchem.
Oddech Isli zamarł, gdy zobaczyła to — nie zdjęcie, ale to, co było pod nim. Jedna lilia, jasna biała, w słoiku na pół pełnym czystej wody. Kwiat był niewiarygodnie świeży, jego płatki gładkie i nieskazitelne. Wyglądało, jakby ktoś umieścił go tam zaledwie kilka minut temu.
Sięgnęła po nią, opuszki palców musnęły chłodne szkło. Kto zostawiłby dla niej lilię? Jej klatka piersiowa zacisnęła się wokół wspomnienia, którego nie miała zamiaru dziś odnaleźć: Jonas' ręce zakopane w ziemi ogrodowej, jego głos miękki przy jej uchu — Lilie są uparte, Isla. Jak ty.
Odwróciła się od kominka gwałtownie, wypychając tę myśl w ciemność. Przeszła do kuchni, włączając kolejną lampę. Stary czajnik stał na piecu, ten sam czajnik, który wrzeszczał każdego ranka każdego lata, które tu spędziła. Napełniła go do połowy, obserwując wirującą wodę. Nie chciała herbaty, ale potrzebowała rytuału — czegoś znajomego, aby zajęło jej ręce i uspokoiło umysł.
Gdy czajnik zaczął bulgotać, Isla podeszła do tylnych drzwi. Odsunęła wyblakłą zasłonę i wyjrzała na zewnątrz. Ogród wyglądał gorzej, niż się spodziewała — dzika, splątana plątanina chwastów i jeżyn dusiła resztki lilii. Krata uginała się pod ciężarem bluszczu, jej drewniana rama była miejscami popękana. Ale mimo zniszczeń, mogła je dostrzec — uparte kwiaty przebijające się przez zaniedbanie, białe i nieugięte.
Zrobiła sobie herbatę, niosąc ją z powrotem do salonu, gdzie zwinęła się w rogu sofy. Stary koc pachniał lekko naftaliną i lawendą. Owinęła go wokół ramion, wpatrując się w lilię na kominku. Para z jej kubka zaparowała okulary, więc odstawiła go nietkniętego.
Deska w podłodze zaskrzypiała gdzieś w korytarzu. Powiedziała sobie, że to tylko dom się osiada, drewno kurczy się w wilgoci nocy. Ale znów spojrzała na kominek, zastanawiając się, czy ta lilia zawsze tam była, czy ktoś — Jonas? — umieścił ją tam, żeby ją znalazła.
Myślała o nim, chociaż nie chciała. O tym, jak ostatni raz wypowiedział jej imię, jego głos surowy po kłótni, która wcale go nie dotyczyła. O tym, jak patrzył, jak odchodziła, nie goniliąc za nią, bo wiedział, że Isla Cross nie zostaje na miejscu dla nikogo.
Cichy stukot wyrwał ją z zamyślenia — syczenie czajnika ucichło. Wstała, żeby nalać kolejną filiżankę, której nie wypije, zegar na ścianie tykał zbyt głośno nad jej głową.
Złapała swoje odbicie w ciemnym oknie nad zlewem: zmęczone oczy, wilgotne włosy kręcące się przy skroniach, najlżejszy cień dziewczyny, którą kiedyś była. Przez chwilę myślała, że zobaczyła ruch za sobą — kształt przechodzący przez korytarz, cichy jak oddech. Obróciła się, kubek wyślizgnął się z jej palców i roztrzaskał na podłodze.
Nic tam nie było. Tylko cienie. Tylko pusty salon.
Zaśmiała się z siebie, dźwięk cienki i nieprzekonujący. Uklękła, żeby zebrać rozbite kawałki, herbata rozlewała się brązową aureolą na starym linoleum. Kiedy znów wstała, zmusiła się, by ignorować dudnienie serca w uszach.
Wyłączyła lampę w kuchni, potem tę w salonie. Ciemność pochłonęła kąty domu. Tylko światło w korytarzu nad kominkiem pozostało włączone — migając raz, dwa razy — zanim zgasło z cichym trzaskiem.
Isla wpatrywała się w lilię w nagłej ciemności. Wydawała się świecić w braku światła. Zrobiła krok bliżej, przyciągana mimo siebie.
Deska w podłodze znów zaskrzypiała. Zamarła. Na zewnątrz wiatr kołysał huśtawkę na werandzie o poręcz. Brama — brama, którą zamknęła za sobą — zaskrzypiała, otwierając się.
Stała przy oknie, wyglądając przez szczelinę w zasłonie. Światło księżyca malowało przednie podwórko na srebrno. Na dolnym stopniu werandy leżała kolejna lilia, ta związana cienką czerwoną wstążką, która trzepotała na wietrze.
Przycisnęła dłoń do zimnej szyby, serce bijące mocno. Kształt poruszył się za płotem — postać zbyt zacieniona, by ją nazwać, stojąca tam, gdzie światło werandy nie sięgało.
Gdy oczy Isli spotkały się z ciemnością, postać odwróciła się — a brama znów się otworzyła.
Ostatnie Rozdziały
#200 Rozdział 200: Popiół południa
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#199 Rozdział 199: Ciężar pierwszego światła
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#198 Rozdział 198: Pod obracającym się niebem
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#197 Rozdział 197: Miara milczenia
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#196 Rozdział 196: Pod cichym niebem
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#195 Rozdział 195: Wątki wieczoru
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#194 Rozdział 194: Korzenie powrotu
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#193 Rozdział 193: Wątki cichego postanowienia
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#192 Rozdział 192: Szepty sadu
Ostatnia Aktualizacja: 1/27/2026#191 Rozdział 191: Wątki we mgle
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025
Może Ci się spodobać 😍
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












