
Odrodzona jako surogatka Króla Lykanów.
rejoicewriteesezeh · W trakcie · 171.9k słów
Wstęp
Stałam na podwyższeniu, czekając, aż Michael ogłosi mnie swoją Luną. Wysączyłam z siebie magię, własną siłę życia, tylko po to, żeby mógł zostać Alfą. Ale zamiast korony wsadził mi ostrze między żebra. „Byłaś użyteczna” — wyszeptał, patrząc, jak gaśnie światło w moich oczach. — „Ale nigdy nie miałaś szans być wystarczająca.” Mój sabat stanął w ogniu. Moja rodzina krzyczała, aż pękało serce. A ja umarłam w błocie, zdradzona przez jedynego mężczyznę, którego kiedykolwiek kochałam.
Ale śmierć nie była końcem.
Obudziłam się w ciele, które nie było moje. Słaba. Krucha. Sprzedana jak bydło do Królestwa Karmazynowego Kła — miejsca, gdzie takie jak ja czarownice pali się żywcem. Moje nowe „przeznaczenie”? Być surogatką, rozpłodową klaczą dla Przeklętego Króla, Alarica. Mówią, że jest potworem — bestią opętaną przez pradawnego demona, który rozszarpuje kobiety na strzępy.
Powinnam drżeć ze strachu. Powinnam uciekać, gdzie pieprz rośnie. Ale kiedy Król Lykanów spojrzał na mnie tymi płonącymi, złotymi oczami, demon w nim nie zaatakował. Zamiast tego wyszeptał.
On wie, czym jestem. I jest głodny.
Rozdział 1
Perspektywa Amary
Powinnam była wiedzieć, że nadzieja to niebezpieczny ciężar.
Stałam przed popękanym lustrem w swoim małym pokoiku na skraju ziem sabatu, wygładzając srebrną suknię, którą chowałam na tę noc. Ręce mi drżały, kiedy opuszkami palców obrysowywałam delikatny haft przy dekolcie. Ta sukienka miała być na moją ceremonię Luny. Dziś w nocy wierzyłam, że wreszcie do tego dojdzie. Dziś w nocy Michael stanie przed swoją watahą jako Alfa i wybierze mnie.
Moje odbicie patrzyło na mnie zbyt jasnymi oczami, zbyt pełnymi głupich marzeń. Nie widziałam cieni pod nimi ani pustki w policzkach. Nie widziałam, ile kosztowała mnie zakazana magia. Widziałam tylko kobietę zakochaną. Kobietę, która oddała wszystko mężczyźnie, o którym myślała, że jest jej przyszłością.
Księżyc wisiał ciężko na niebie, gdy szłam w stronę terytorium Mrocznego Grzbietu. Serce tłukło mi się przy każdym kroku. Przez trzy lata przelewałam swoją moc w Michaela — wzmacniałam go, kiedy był słaby, leczyłam, kiedy był połamany, osłaniałam przed wyzwaniami, które by go zmiotły. Każde zaklęcie zabierało mi coś. Energię. Wspomnienia. Kawałki duszy, których już nigdy nie odzyskam.
Ale wmawiałam sobie, że warto. Miłość wymaga poświęceń. Starszyzna mojego sabatu mnie ostrzegała. Mówili, że schodzę ze swojej świętej ścieżki, że używam magii z egoistycznych pobudek. Ale co oni wiedzieli o miłości? Wierzyłam mu, kiedy mówił, że jestem dla niego wszystkim. Wierzyłam mu, kiedy mówił, że będziemy rządzić razem.
Gdy dotarłam, teren ceremonii płonął blaskiem ognisk. Wilki z każdego zakątka terytorium zebrały się, żeby zobaczyć swojego nowego Alfę. Powietrze brzęczało od energii, mocy i napiętego oczekiwania. Zostałam przy skraju tłumu, z sercem w gardle. Michael kazał mi czekać — żebym pozwoliła mu najpierw przejąć tytuł. Potem ogłosi mnie jako swoją wybraną partnerkę, swoją Lunę.
Patrzyłam, jak wchodzi na kamienny podest, jak księżycowe światło łapie się w jego ciemnych włosach. Już wyglądał jak król. Silny i pewny siebie. Dokładnie taki, jakim pomogłam mu się stać. Duma urosła mi w piersi. To ja to zrobiłam. Moja magia sprawiła, że to było możliwe.
Starszy watahy uniósł ręce i tłum ucichł.
— Dziś w nocy jesteśmy świadkami narodzin naszego nowego Alfy — rozległ się jego głos. — Michaelu z watahy Mrocznego Grzbietu, czy przyjmujesz ten zaszczyt i całą odpowiedzialność, która się z nim wiąże?
— Przyjmuję — powiedział Michael, głosem równym i pewnym.
— I czy wybierasz partnerkę, która stanie u twojego boku, wzmocni twoje rządy i poniesie twoje dziedzictwo?
Wstrzymałam oddech. To było to. Chwila, na którą czekałam.
— Tak — powiedział Michael znowu.
Zrobiłam krok do przodu, gotowa podejść do niego i zająć miejsce przy jego boku.
Ale wtedy się odwrócił. I wyciągnął rękę.
Do kogoś innego.
Na podest weszła piękna wilczyca o złotych włosach i idealnej skórze. Miała na sobie suknię w głębokiej czerwieni — kolor mocy, przynależności. Tłum wybuchł wiwatami. Michael przyciągnął ją do siebie, obejmując w talii tak, jakby od zawsze tam pasowała.
— Wybieram Lydię z watahy Srebrnego Księżyca — oznajmił. — Ona będzie moją Luną.
Świat stanął. Wszystko we mnie roztrzaskało się jak szkło o kamień.
Nie mogłam oddychać ani myśleć. Nie mogłam nawet się ruszyć.
Nie spojrzał na mnie nawet przez sekundę ani nie dał po sobie poznać, że w ogóle istnieję. Kobieta, którą trzymał w ramionach, w swoim łóżku, kobieta, która oddała mu wszystko — byłam dla niego nikim. Byłam powietrzem.
Lydia uśmiechnęła się do niego, a on pocałował ją przy wszystkich.
Okrzyki zrobiły się jeszcze głośniejsze. Nikt nie zauważył, że stoję na skraju światła, a moja srebrna sukienka nagle zaczęła mi ciążyć jak przebranie, jak jakiś głupi żart.
Zachwiałam się i cofnęłam, a obraz przed oczami rozmazał mi się jak we mgle. Miałam wrażenie, że klatka piersiowa zapada mi się do środka. Jak on mógł mi to zrobić? Po tym wszystkim? Po tym, jak poświęciłam dla niego swoją przyszłość, swoją magię, samą duszę?
Pobiegłam.
Nie wiedziałam, dokąd. Byle dalej, byle uciec od dźwięku ich świętowania, od widoku jego zdrady. Nogi same poniosły mnie z powrotem na ziemie sabatu, do jedynego domu, jaki kiedykolwiek znałam.
Ale kiedy dotarłam do skraju świętego lasu, poczułam to.
Dym.
Serce spadło mi do żołądka. Przyspieszyłam, gałęzie szarpały suknię i cięły skórę. Drzewa przerzedziły się — i zobaczyłam.
Sabat Oris płonął.
Płomienie pożerały domy, w których dorastałam. Na ziemi leżały porozrzucane ciała — moje siostry, moja rodzina — wyrżnięte jak bydło. Święty ołtarz, przy którym czciłyśmy Boginię Księżyca, był zniszczony, a kamienie popękane i umazane krwią.
— Nie — wyszeptałam. — Nie, nie, nie.
Osunęłam się na kolana przy pierwszym ciele, które rozpoznałam. Starsza Miriam, ta, która nauczyła mnie pierwszego zaklęcia. Jej oczy patrzyły w pustkę.
— Amara...
Głos był słaby, ledwie jak oddech. Odwróciłam się i zobaczyłam moją kuzynkę Elarę, jak wlecze się w moją stronę. Z rany w boku lała się krew.
— Elara! — dopadłam do niej na czworakach, przyciskając dłonie do rany, próbując ją uleczyć. Ale moja magia była za słaba. Oddałam zbyt wiele.
— Przyszli... po ciebie — wychrypiała. — Mówili, że... twoja moc jest zbyt niebezpieczna. Michael... powiedział im, gdzie nas znaleźć.
Te słowa uderzyły mnie jak ostrze.
To Michael to zrobił. Nie tylko mnie zdradził. Zniszczył wszystko, co kochałam.
— Weź to — Elara wcisnęła mi coś w dłoń. Sabatowy amulet, ten, w którym spoczywało ostatnie zaklęcie ochronne naszych przodków. — Pomścij nas.
Zamknęła oczy. Jej klatka piersiowa przestała się unosić.
Klęczałam w popiele i krwi, trzymając amulet, otoczona śmiercią. Żal i wściekłość skręcały mi wnętrzności tak mocno, że przestałam odróżniać jedno od drugiego.
Pochowałam swoich ludzi gołymi rękami. Wypowiedziałam modlitwy. Pożegnałam wszystko, kim byłam.
A potem wróciłam do watahy Mrocznego Grzbietu.
Nie miałam już nic do stracenia.
Czekali na mnie. Michael stał w środku, a obok niego jego nowa Luna. Spojrzał na mnie zimno, bez cienia wahania.
— Trzeba było trzymać się z daleka, wiedźmo.
Zaciągnęli mnie do cel. Torturowali, żądając odpowiedzi, których nie miałam. Wciskali srebro w moją skórę i śmiali się, kiedy krzyczałam.
A kiedy skończyli, Michael sam zadał ostateczny cios.
— Byłaś użyteczna — powiedział, wbijając ostrze między moje żebra. — Ale i tak nigdy nie byłaś wystarczająca.
Umarłam z jego twarzą nad sobą, z nienawiścią w sercu, z gorzkim smakiem zdrady na ustach.
Moja ostatnia myśl była prosta.
Miłość mnie zniszczyła.
---
A potem otworzyłam oczy. Tylko że twarz, która patrzyła na mnie z odbicia, nie była moja.
Ostatnie Rozdziały
#180 Rozdział 180 Rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#179 Rozdział 179 Rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#178 Rozdział 178 Rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#177 Rozdział 177 Rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#176 Rozdział 176 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#175 Rozdział 175 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#174 Rozdział 174 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#173 Rozdział 173 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#172 Rozdział 172 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#171 Rozdział 171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zaproszenie śmierci
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.












