
Pokochanie Dziewczyny Wyrzutka
sirenbeauty · Zakończone · 189.3k słów
Wstęp
Wtedy pojawił się Liam Alcaraz. Pewny siebie, magnetyczny i niemożliwy do zignorowania, dostrzegł dziewczynę, o której nikt inny już nie pamiętał.
Kiedy Mia zgadza się na układ udawanego związku, nagle znajduje się w samym centrum uwagi Liama. Każde spojrzenie i każdy dotyk rozpalają więź, której nie potrafią zignorować. Ale zazdrośni byli partnerzy, presja rodziny i oczekiwania wyższych sfer grożą, że ich rozdzielą.
W noc przed zakończeniem szkoły Liam staje przed wyborem, który może złamać ich oboje — albo dać im szansę na miłość, jakiej nigdy się nie spodziewali.
Rozdział 1
Punkt widzenia: Mia
Wspinałam się po betonowych schodach z gulą w gardle i ciężarem, który przygniatał mnie od środka. Niebo nad głową miało kolor popiołu — puste i ołowiane, jakby nie chciało się nawet odrobinkę rozjaśnić dla mnie. Każdy krok odbijał się echem jak odliczanie; nogi miałam zdrętwiałe, a serce szykowało się na coś, czego nie chciałam nazwać.
Otworzyłam drzwi na dach. Moje najlepsze przyjaciółki już czekały. Moje siostry. Ze skrzyżowanymi ramionami, wyprostowane, z twarzami zupełnie nie do odczytania. Włosy miały idealne. Kurtki wyglądały na drogie. Ich milczenie brzmiało głośniej niż cokolwiek, co kiedykolwiek słyszałam.
Kiedyś nazywałyśmy siebie Złotą Piątką. Każdy korytarz należał do nas. Każde urodziny miały nasz śmiech. Każde grupowe selfie było jak obietnica. Pięć dziewczyn i pięć bransoletek z zawieszkami z naszych pierwszych wspólnych świąt. Pięć obietnic wyszeptanych pod lampkami i w fortach z poduszek.
Zawsze będziemy razem. I wierzyłam w to.
Nawet kiedy moje buty zaczęły się strzępić, a zeszyty kupowałam w lumpeksach. Nawet kiedy nie było mnie stać na modny błyszczyk, który wszystkie uwielbiały. Nawet kiedy mój ojciec umarł, a w domu zapadła ciemność, bo nie było prądu. Kiedy skończyły się nocowanki. Kiedy przestały się pojawiać.
A jednak trzymałam się nadziei, że miłość jest silniejsza niż okoliczności.
Myliłam się. Stałam teraz jak ktoś wezwany przed sędziego. To, jak wymieniały ostrożne spojrzenia, sprawiało wrażenie, jakby wyrok napisano na długo, zanim tu dotarłam.
Objęłam się ramionami. Rękawy mojej bluzy były postrzępione przy nadgarstkach, nitki zawijały się jak obietnice, które już dawno się rozpadły. Klatka piersiowa unosiła mi się i opadała szybciej, niż chciałam, żeby zauważyły.
— Hej — zdołałam wyszeptać. — Co się dzieje?
Chloe pierwsza zrobiła krok do przodu. To ona miała dar idealnej kreski na powiece, idealnego życia i idealnej umiejętności zamieniania każdego zdania w ostrze.
— Rozmawiałyśmy — zaczęła Chloe, gładkim, ale twardym tonem. — I, Mia, niełatwo to powiedzieć.
Przełknęłam ślinę. — To tego nie mów. — Przez jedną, maleńką sekundę Chloe się wzdrygnęła.
Trish weszła w słowo, zanim cokolwiek mogło złagodnieć. — Musimy. Nie jesteś już sobą.
Poczułam, jak skręca mi się żołądek. — Co to ma znaczyć?
— Ciągle jesteś zmęczona — powiedziała Kim, jakby to był grzech. — Opuszczasz nasze wypady do galerii. Prawie nie odpisujesz na czacie grupowym.
— Pracuję na dwóch etatach — wyszeptałam. — Wiecie o tym.
Trish wzruszyła ramionami, jakby to usprawiedliwienie było zbyt małe, by miało znaczenie. — No tak, ale jesteśmy w trzeciej klasie. Ten rok się liczy. Uczelnie patrzą. A my nie możemy być widywane z kimś, kto… —
Urwała w pół zdania.
— Kto, co? — naciskałam, a w moim głosie brzmiała ostrość bólu.
Kim odwróciła wzrok na sekundę, po czym i tak to powiedziała. — Kiedyś byłaś tą mądrą. Pomagałaś nam we wszystkim. A teraz twoje oceny lecą w dół. Nie masz już nic do zaoferowania.
Zabrakło mi tchu, gdy Chloe zadała ostateczny cios. — A jeśli dalej będziemy się z tobą trzymać, ludzie mogą pomyśleć, że my też oblewamy.
I to było wszystko. Nie byłam już postrzegana jak przyjaciółka. Stałam się ryzykiem. I żadna z nich na mnie nie spojrzała. Nawet Belle.
Ta sama dziewczyna, która przed sprawdzianami zaplatała mi włosy, bo wiedziała, że zawsze się denerwuję. Ta sama, która trzymała mnie w ramionach w żałobie po pogrzebie. Dziewczyna, która kiedyś powiedziała: „Nigdy cię nie skrzywdzę. Nie dla niczego ani dla nikogo”.
Belle wpatrywała się zamiast tego w ziemię, skręcając na nadgarstku bransoletkę z zawieszkami. Nawet nie spróbowała wyglądać na skruszoną.
— Jestem teraz z Danielem — powiedziała cichutko. Poczułam, jak mój puls zamiera.
Daniel był chłopakiem, który podobał mi się po cichu od lat. Tym, o którym nie powiedziałam nikomu poza Belle.
— Wiedziałaś, co czuję — wyszeptałam.
Belle skinęła głową, nie podnosząc wzroku. — Wiem. Ale Mia, on nigdy nie miał cię polubić. Nie tak, jak ty tego chciałaś.
Te słowa nie uderzyły. One cięły — jak prawdy, które zawsze tam były. Okrutne prawdy, gorsze niż kłamstwa.
— Jesteś słodka i lojalna. Zawsze byłaś dla nas dobra — ciągnęła Belle. — Ale on nigdy na ciebie nie patrzył. Patrzył na mnie. Może nie chciałaś tego widzieć.
Nie tylko mnie zdradzono. Zostałam upokorzona.
— Zabrałaś mi go — powiedziałam, ledwie oddychając.
Odpowiedź Belle była miękka. — Nie zabrałam. On wybrał mnie. — I coś we mnie wreszcie pękło. Ostatnia krucha iluzja, której się trzymałam, rozsypała się w pył.
Wiatr szarpał mój dres, a usta drżały mi bezwładnie. Zacisnęłam je.
— Byłyśmy rodziną — powiedziałam. Mój głos pękał na krawędziach. — Poprawiałam wam wypracowania. Brałam winę na siebie, kiedy Kim opuszczała trening. Okłamywałam mamę Chloe, gdy wymykała się z domu. Dawałam wszystko.
Trzęsły mi się ręce. — Zależało mi na was — powiedziałam. — Na was wszystkich.
A potem Chloe zakończyła to pięcioma prostymi słowami.
— Ludzie się od siebie oddalają, Mia. Kiedyś zrozumiesz.
To było ostatnie cięcie — i Złota Piątka stała się Czwórką.
Minęły mnie z wysoko uniesionymi ramionami i idealnymi włosami, niewzruszone, nietknięte. Odeszły, jakbym była obca. Jakbym nigdy nie miała znaczenia w ich życiu.
Zostałam na dachu, wrośnięta w miejsce, podczas gdy miasto rozciągało się pode mną. Wiatr kradł resztki ciepła, jakie jeszcze we mnie zostały. Nie płakałam. Po prostu stałam tam, cicha i rozbita.
Drzwi zatrzasnęły się za nimi z cichym kliknięciem.
Kiedy wyszłam ze szkoły, deszcz już padał. Lunęło szybko i lodowato, jakby samo niebo otworzyło się, żeby opłakiwać razem ze mną. Jakby świat chciał zagłuszyć zdradę dudniącą mi pod żebrami.
Nie miałam parasola. Moja bluza z kapturem przemokła w kilka sekund, woda ściekała z rękawów, a paski torby boleśnie wbijały mi się w skórę. Mimo to szłam dalej, a moje buty mlaskały przy każdym kroku, gdy mijałam znajome, popękane chodniki naszej okolicy.
Dziewczyny, które kiedyś przysięgały, że są rodziną, odeszły, nawet się nie oglądając. Został mi tylko deszcz.
Gdy dotarłam do mieszkania, które dzieliłam z dwiema współpracownicami z restauracji, przekręciłam klucz w zamku i weszłam w ciszę, głośniejszą niż burza szalejąca na zewnątrz. Światło nad głową lekko zamigotało, a powietrze było stęchłe i obce.
Nie zawsze tak było. Wciąż pamiętałam ciepły zapach świeżego chleba w niedzielne poranki i kojący ślad wody kolońskiej taty, unoszący się w korytarzach. Wciąż widziałam urodziny z domowymi ciastami, weekendowe bitwy na poduszki i taki śmiech, który mieszkał w każdym pokoju i w każdym kącie.
Ale kiedy umarł, wszystko się zmieniło. Mama nie potrafiła już znieść tych wspomnień. Zaczęła sprzedawać meble po trochu, twierdząc, że nie potrzebujemy tylu przypomnień. A potem pewnego dnia zniknął nawet dom.
— Tutaj boli za bardzo — powiedziała wtedy mama.
Ale ja zostałam. Nie miałam wyboru.
Rzuciłam torbę przy drzwiach i osunęłam się na zimną, kafelkowaną podłogę. Przemoczone ubrania kleiły mi się do skóry. Zęby dzwoniły mi z zimna. Ból w klatce piersiowej zaciskał się z każdym oddechem, aż zaczęło boleć nawet samo nabranie powietrza.
W końcu popłynęły łzy. Ciche, jakby moje serce nie chciało, żeby świat wiedział, jak bardzo się rozpada. Skuliłam się, obejmując kolana, jakby to był jedyny sposób, by utrzymać siebie w całości.
Przytuliłam do siebie Snowy. Bezdomną kotkę, którą uratowałam kilka miesięcy temu. Potrzebowałam czegoś, czego mogłabym się trzymać. Czegokolwiek. Bo teraz wszystko inne po prostu odeszło.
Wzięłam ją na ręce i powoli wstałam. Maleńkie łapki kotki oparły się o moją klatkę piersiową, gdy szłam przyciemnionym korytarzem do swojego pokoju. Lampa nad głową migotała, cicho brzęcząc, jakby ona też ze wszystkich sił próbowała się nie poddać.
Usiadłam przy małym biurku, gdzie czekał stary pamiętnik. Wyblakła okładka wyglądała na zniszczoną i zmęczoną, jakby zbyt długo dźwigała wspomnienia. Ostrożnie go otworzyłam.
Moje pismo wypełniało strony. Notatki z nocnych sesji nauki. Listy prezentów na urodziny mojego rodzeństwa. Teksty piosenek, które kiedyś kochałam. Ślad szminki Chloe na stronie, na której śmiałyśmy się kiedyś z żartu, którego nikt inny by nie zrozumiał. Mały rysunek od mojego brata wsunięty do tylnej kieszonki pamiętnika.
Każda linijka i każdy bazgroł kryły w sobie kawałek życia, które przeżyłam. Życia, które kiedyś kochałam. Życia, o które walczyłam.
Przejechałam palcem po naklejce w kształcie serca, którą moja siostra przykleiła lata temu na naszym wspólnym zdjęciu. Bolało, gdy przypominałam sobie, jak wiele kiedyś miałam. Bolało, gdy przypominałam sobie, jak łatwo mi to odebrano.
Tęskniłam za chichotem brata i dociekliwymi pytaniami siostry. Tęskniłam za głosem mamy, kiedy śpiewała naszą ulubioną piosenkę podczas gotowania. Tęskniłam za tamtą wersją siebie, która wierzyła, że rodzina jest na zawsze.
Tę wersję zmuszono, by dorosła.
Moja siostra miała zaledwie trzynaście lat, kiedy wyjechali. Płakała tak mocno, gdy obejmowała mnie w drzwiach, że trzęsły jej się ramiona. Mój brat miał tylko dziesięć. Owinął mnie swoimi małymi ramionami i wyszeptał: „Nie płacz. Będę tęsknił”.
Ale mama mnie nie przytuliła. Nawet nie spojrzała mi w oczy, kiedy to powiedziała.
„Mia, nie mogę cię zabrać ze sobą. Poradzisz sobie. Jesteś silna. Zadzwonię. Wyślę pieniądze”.
Nie zrobiła ani jednego, ani drugiego. Nigdy nie zadzwoniła ani nie przyjechała. Żadnego odezwania się, żadnego „jak się trzymasz”. Przestałam mieć nadzieję w chwili, gdy zobaczyłam w internecie nowe życie mojej matki. Mieszkali w większym domu, z uśmiechniętym mężem. Znajomi w drogich ubraniach. Przyjęcie z okazji narodzin dziecka pełne balonów i prezentów. A mnie już nie było na tym obrazku.
Mój ojciec był dziesięć lat starszy od mamy, ale był wszystkim, czym ona nie była. Był opanowany, dobry i zawsze obecny. Wracał do domu, pachnąc lekko starym drewnem i mydłem. Naprawiał połamane krzesła i połamane serca.
Zwykł mówić: „Jesteś moim słonecznym dzieckiem. Zawsze rozświetlasz najciemniejsze dni”.
Ale nawet najjaśniejsze światła gasną. Pewnej nocy zasnął i już się nie obudził. Jego nieobecność była takim rodzajem ciszy, który rozrywa dom od środka.
Zamknęłam pamiętnik delikatnie i wzięłam długi, drżący oddech. Po deszczu zawsze wychodzi słońce. Tata mi to powtarzał.
Głos mi zadrżał, ale po raz pierwszy wypowiedziałam prawdę na głos. „Przetrwam”. Zamrugałam, odganiając łzy, i uniosłam podbródek. „Dla ciebie, tato. Przetrwam”.
I może nauczę się znów świecić, nawet jeśli nikt nie wróci, żeby to zobaczyć.
Ostatnie Rozdziały
#142 Rozdział 142 Koniec
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#141 Rozdział 141 Czekałem
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#140 Rozdział 140 Eksperyment
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#139 Rozdział 139 Pomimo wszystkiego
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#138 Rozdział 138 Dokonywanie właściwego wyboru
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#137 Rozdział 137 Nic poza błędem
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#136 Rozdział 136 Mój numer jeden
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#135 Rozdział 135 Moja miłość wystarczy
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#134 Rozdział 134 To koniec
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#133 Rozdział 133 Nic nie jest sprawiedliwe
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026
Może Ci się spodobać 😍
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.












