
Przypadkowo Twoja
Merffy Kizzmet · Zakończone · 178.2k słów
Wstęp
Enzo Marchesi chciał tylko jednej nocy wolności. Zamiast tego obudził się przywiązany do łóżka nieznajomej, bez żadnej pamięci o tym, jak się tam znalazł—i absolutnie nie chce odejść, gdy tylko zobaczy kobietę odpowiedzialną za to.
To, co zaczyna się jako ogromna pomyłka, przeradza się w udawane zaręczyny, prawdziwe niebezpieczeństwo i dziką namiętność. Między tajemnicami mafii, brokatowymi narkotykami i babcią, która kiedyś prowadziła burdel, Lola i Enzo są w to zaangażowani po uszy.
Jeden błędny ruch to zapoczątkował.
Teraz żadne z nich nie chce się wycofać.
Rozdział 1
Lola 9:02
Lola Marlowe budziła się stopniowo.
Najpierw pojawił się ból głowy — głęboki, pulsujący, jakby jej czaszka była wypełniona basowymi uderzeniami i cementem z gumy balonowej.
Potem subtelny komfort znajomości: jej lawendowe prześcieradła, półki na książki owinięte winoroślą, migoczące światełka na ścianach pełnych roślin, szkicowników i kubków w różnych stanach porzucenia. Jej pokój. Jej sanktuarium. Była w domu.
Okej. Nie w więzieniu. Nie martwa. Dobry początek.
Potem przyszły wyrzuty sumienia.
To jest to, co dostaję za pozwolenie temu debilowi Joshowi na zrujnowanie mojego życia. Manipulacyjny, zdradzający drań — zabrał mi zaufanie, przyjaciół, a zostawił mnie z Gino, który przekonał mnie, że Burning Man to dobry pomysł.
Spoiler: to nie był.
Po Joshie zrujnowała całe swoje życie towarzyskie. Grupy przyjaciół się podzieliły, strony zostały wybrane, a Lola wybrała samotność. Już nikomu nie ufała — nie naprawdę.
Z wyjątkiem Gino, który się nie liczył. Gino był stałym bywalcem jej sklepu — głośny, dziwny, nigdy nie zamykał się podczas tatuowania — ale nieszkodliwy. Gdy zaprosił ją w ostatniej chwili, niechętnie się zgodziła. Nie dlatego, że mu ufała, ale dlatego, że był uciążliwy i wydawał się być dobrą zabawą.
Zabiję Gino. Jak tylko się zmartwychwstanę, bo jestem w 90% pewna, że właśnie umieram. Ugh, co się w ogóle wczoraj stało?
Jęknęła, przewracając się na bok.
Coś było… nie tak.
Jej nagie uda dotknęły chłodnych prześcieradeł. Jej tyłek był na wierzchu. Jej bluza była za duża i nieznana. Usiadła z nagłym szarpnięciem.
„…Co się stało z moimi ubraniami?”
Jej głos był ochrypły, serce waliło.
Neonowe skrzydła rave? Zniknęły.
Siatki? Zaginione w akcji.
Bluzka? Zastąpiona przez luźną bluzę, która definitywnie nie była jej, ale pachniała niesamowicie.
Czy ja… przespałam się z najnudniejszą osobą na Burning Man? To musi być najzwyklejsza khaki bluza, jaką można kupić.
Niski jęk dobiegł z końca jej łóżka.
Zastygła.
Odwróciła się.
I krzyknęła.
Był tam mężczyzna.
Cały mężczyzna.
Przywiązany do jej łóżka — bez koszulki, opalony, wyrzeźbiony, patrzący na nią jakby osobiście zabiła jego rodzinę.
Był ogromny. Cały z mięśni i grozy, z szczęką wyrzeźbioną z zemsty i kośćmi policzkowymi ostrymi na tyle, by kogoś zadźgać. Jego długie ciało rozciągało się niezręcznie na zbyt małym materacu, wyraźnie za dużym na jej łóżko, zwłaszcza zwinięte w ten sposób. Lawendowa jedwabna lina owijała jego grube nadgarstki i kostki, napinając się tam, gdzie łączyła się z łóżkiem.
Lola zrobiła to, co zrobiłby każdy racjonalny człowiek:
Chwyciła najbliższy przedmiot — lampę lawową — i rzuciła nią w jego głowę.
Mężczyzna przesunął się tylko na tyle, by uniknąć, lampa eksplodowała o ścianę za nim, rozpryskując błyszczący klej i tęczowe gwiazdy w próżnię.
Nie drgnął.
Krzyknęła mimowolnie, a potem, „KIM TY DO CHOLERY JESTEŚ I CO ROBISZ W MOIM MIESZKANIU?! DLACZEGO JESTEŚ PRZYWIĄZANY DO MOJEGO ŁÓŻKA?!”
Jego głos był głęboki. Spokojny. Niebezpieczny.
„Miałem ci zadać to samo pytanie.”
Jej serce waliło.
„Czy ja—czy ja cię tu zaprosiłam? Jesteś jakimś aktorem hotelowym? To jakaś dziwna immersyjna zabawa?! Próbujesz mnie okraść, bo nie ma tu nic do ukradzenia.”
„Przywiązałaś mnie do łóżka.”
Mrugnęła. Spojrzała na linę. Potem z powrotem na niego.
Okej. Tak. Technicznie… tak, wygląda na to, że to zrobiłam, zdecydowanie moja robota.
„Mogłeś sam się przywiązać!” warknęła. „Ludzie są teraz w dziwne rzeczy!”
Jego szczęka drgnęła. „Czy to brzmi jak coś, co bym zrobił?”
„Nie wiem! Jesteś przerażający! I twoje mięśnie mają mięśnie! To może być pułapka! Może próbujesz mnie porwać i pozwać za fałszywe uwięzienie!”
Mrugnął raz. Powoli. Jak człowiek wybierający pokój przed wojną. „Odwiąż mnie.”
„Nawet nie pamiętam zeszłej nocy!” krzyknęła. „To jest to, co dostaję za złapanie się na chwilę i nie pytanie, co było w tym cholernym drinku! To dlatego! To DOKŁADNIE dlatego—”
„Lola.”
Zamarła.
Powiedział to tak spokojnie. Tak pewnie.
Obróciła się, wskazując na niego jakby przywołał szatana. „SKĄD ZNASZ MOJE IMIĘ?!”
Jego wzrok przesunął się w stronę jej komody. „To wygrałaś,” powiedział chłodno, skinając głową na wygrawerowaną szklaną plakietkę obok szkicownika. „‘Lola Marlowe—Najlepszy Projekt w Czarno-Białym Tuszu, West Coast Tattoo Expo.’”
Ona wpatrywała się w nią. Potem w niego.
„...Racja,” wymamrotała. „Super. Wszystko jest w porządku, nie panikujesz,” powiedziała, wygładzając bluzę, żeby mieć coś do roboty rękoma.
Jego wzrok znów przesunął się po niej—powoli. Nie głodny. Nie ciekawy. Kalkulujący.
Złapała poduszkę z łóżka i trzymała ją przed sobą jak broń.
Nic nie powiedział.
„Nie patrz na mnie tak!” warknęła. „Nie jestem psychopatką! Zwykle nie wiążę obcych ludzi. To ja zazwyczaj jestem wiązana, nie na odwrót!”
Uniósł brew. „Zrozumiałem.”
„Idę pod prysznic i spróbuję ogarnąć, co się właściwie dzieje.”
„Będę tutaj,” powiedział sucho, ciągnąc za jedwabne więzy.
„Nigdzie nie idź!” krzyknęła, a potem skrzywiła się. „Dobra, to było głupie—po prostu… zostań.”
Odwróciła się i uciekła do łazienki, jakby mieszkanie stanęło w płomieniach.
Enzo
Woda zaczęła lecieć. Enzo Marchesi powoli wypuścił powietrze.
Był niezręcznie zwinięty na zbyt małym materacu w sypialni obcej osoby—nogi zgięte, ramiona napięte, nadgarstki związane do słupka łóżka, kostki rozciągnięte w stronę drugiego słupka, jak pieczony prosiak owinięty jedwabiem.
Zapach cytrusów, wiciokrzewu i brązowego cukru wisiał w powietrzu jak upajający Old Fashioned.
To jest to, co dostaję za słuchanie Gino, coś absurdalnego dzieje się za każdym razem. Powinienem był wiedzieć lepiej. Dlaczego na Boga myślałem, że to był dobry pomysł. Zasada numer jeden: Nigdy nie słuchaj Gino.
Nie chciał jechać na Burning Man. Nie planował opuszczać Vegas, ale ciężar dowodzenia był ostatnio cięższy.
Siedem lat władzy.
Siedem lat krwi, kul i rodów.
Siedem lat odpowiedzialności za ludzi, którzy się nie uśmiechają i wrogów, którzy nie mrugają.
Chciał tylko jednej nocy.
Jednego oddechu czegoś głupiego.
Zamiast tego dostał bombę z brokatem, brak wspomnień i kobietę z ogniem we włosach, lampą lawową w ręce i noszącą jego bluzę.
Lola.
Która nie miała pojęcia, kim jest.
I jakoś miała całą władzę.
To nie wygląda na coś związanego z pracą. Za bardzo panikuje, żeby być zabójczynią, a udawanie głupiej, kiedy już mnie ma związanego, byłoby dziwne.
Wbiegła do pokoju w pośpiechu, bluza na wpół zapięta, buty założone tylko do połowy.
„O mój Boże,” wyrzuciła z siebie. „Nadal tu jesteś?”
Musi żartować.
Enzo mrugnął. „Jesteś zaskoczona?”
Jęknęła i zaczęła szukać czegoś na biurku. „Miałam nadzieję, że to wszystko sobie wyobraziłam.”
„Niestety nie.”
Więc przypadkowe porwanie? Dlaczego po prostu mnie nie wypuści?
Nagle zamarła. Jej oczy się rozszerzyły.
„Cholera. Cholera, cholera, cholera—mam klienta. Miałam otworzyć piętnaście minut temu. Stracę pieniądze—”
„Zostawiasz mnie tutaj?” zapytał, absurdalność sytuacji przebiła jego spokój.
Na pewno nie, prawda? Zwłaszcza jeśli to nie jest celowe.
„Cóż, nie mogę cię zabrać ze sobą.”
Otworzył usta. Zamknął je, zbyt zdezorientowany, by przetworzyć to wystarczająco szybko.
Wciągnęła jeden but, chwyciła klucze, potem zawahała się. Spojrzała wstecz. Ruszyła szybko.
Podeszła, podniosła poduszkę z podłogi i delikatnie wsunęła ją pod jego głowę.
„Proszę,” wymamrotała. „Żeby ci kark nie pękł, gdy mnie nie będzie.”
Wpatrywał się w nią.
„Wrócę,” dodała, zmieszana. „Po prostu… potrzebuję czasu.”
I wtedy zniknęła. Drzwi wejściowe zamknęły się z kliknięciem, zostawiając go samego w cichym, brokatowym mieszkaniu.
I związanym do łóżka.
W momencie, gdy zamek się przekręcił, Enzo przesunął ciężar ciała, mięśnie napięły się. Przetestował więzy na nadgarstkach, ciągnąc za jedwab z celowym, narastającym naciskiem. Liny nie ustąpiły ani o cal. Zamiast tego wydawały się napinać, trzymając mocno z profesjonalnym, nieustępliwym uchwytem. Z jego ust wydobył się niski jęk frustracji. Miał sześć stóp i cztery cale wzrostu, ponad dwieście funtów czystych mięśni, przeszkolony do ucieczki z gorszych sytuacji—ale był dokładnie, nieskazitelnie związany.
Jak, do cholery, ta mała kobieta zawiązała te skomplikowane węzły?
Ostatnie Rozdziały
#149 Masz tyle kłopotów
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#148 Więc, jak mi się udało?
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#147 Rozpoczęło się polowanie
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#146 Zrobię to na scenie
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#145 Skończyłem biegać
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#144 Niech świat stara się nadążyć
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#143 Tak. Umieram.
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#142 Nie pomagasz
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#141 Robisz się powolny staruszek
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#140 Jestem zabawnym rodzajem niebezpiecznego
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025
Może Ci się spodobać 😍
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.












