
Rozdzielone trojaczki Alfy
Julian Wilson · Zakończone · 177.8k słów
Wstęp
Jako wilczyca bez wilka, która została odrzucona przez swojego Alfę, Elena już była w ciąży - ale bezduszny Alfa nic nie obchodził ani ona, ani nienarodzone dziecko. Jego jedynym pragnieniem było pozostać u boku swojej nowej kochanki.
Jednak podczas niemal śmiertelnej agonii porodu, wilk Eleny w końcu się przebudził. Przeżyła i uciekła z dwójką swoich noworodków.
Alfa zdołał zabrać jedno z trojaczków dla siebie, przekonany, że Elena zmarła podczas porodu. Ale wrodzona, niezłomna więź między rodzeństwem wkrótce przyciągnie Elenę i Alfę z powrotem do siebie.
Gdy ukryte prawdy wychodzą na jaw i długo utrzymywane nieporozumienia się rozwiewają, czy kiedykolwiek będą mogli wrócić do tego, jak było dawniej?
Rozdział 1
Perspektywa Eleny
Robiłam na drutach mały niebieski sweterek. Mój opuchnięty brzuch sprawiał, że trzymanie włóczki było niezręczne, ale byłam zdeterminowana, by skończyć przynajmniej jeden zestaw ubrań przed przyjściem dzieci. Lekarz powiedział, że mogę zacząć rodzić w każdej chwili, chociaż termin miałam dopiero za miesiąc.
Zatrzymałam się, słysząc stłumione głosy na korytarzu.
"Alfa wraca dzisiaj wieczorem," powiedział jeden z domowników.
Moje serce zabiło mocniej. Richard wraca? Nie było go w domu od prawie dwóch tygodni. Odłożyłam robótkę i przycisnęłam dłonie do brzucha, czując, jak dzieci poruszają się we mnie.
"Słyszycie, maluchy? Wasz tata wraca do domu." Uśmiechnęłam się, choć uśmiech nie sięgnął moich oczu. "Może nie przepada za mamą, ale wiem, że was pokocha."
To nie była cała prawda. Nie miałam pojęcia, czy pokocha te dzieci. Nasze małżeństwo było jedynie sojuszem między watahami wilków Winter i Blackwood. Moja rodzina straciła pozycję w rywalizacji i była zmuszona przenieść się na jego terytorium. Małżeństwo z potężną watahą Nightfall miało zapewnić nam bezpieczeństwo.
Tyle że Richard jasno dał do zrozumienia, że nie był to jego wybór.
Nie obudziłam się jeszcze jako wilkołak - co było rzadkością wśród nas. Nie byłam pewna, czy kiedykolwiek uda mi się obudzić jako wilkołak.
Z wysiłkiem podniosłam się na nogi. Jeśli miał wrócić do domu, chciałam przygotować dla niego jedzenie. Może jego ulubione kotlety jagnięce z rozmarynem złagodzą jego wiecznie chłodny charakter.
Kiedy usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe, wyszłam z kuchni, żeby go przywitać, ale zatrzymałam się, gdy zobaczyłam kobietę obok niego.
Jego ojciec Gerald i matka Riley również zeszli z góry.
"Co to ma znaczyć, Richard?" Głos Geralda zabrzmiał autorytatywnie. "Przyprowadzasz tę... kobietę do naszego domu? Z twoją ciężarną żoną tutaj?"
Zamarłam, chcąc go skonfrontować, ale nie mogłam otworzyć ust. Nasz związek był kruchy jak papier, łatwo zniszczalny. Richard stał wysoki w idealnie skrojonym czarnym garniturze, jego kasztanowe włosy były nienagannie ułożone. Kobieta obok niego miała rękę spoczywającą na jego ramieniu.
Twarz Richarda pozostała niewzruszona. "Ojcze, matko, to jest Victoria. Myślę, że czas przestać udawać."
Riley podeszła do przodu. "Udawać co, dokładnie co się dzieje?"
"Że to małżeństwo z Eleną było kiedykolwiek moim wyborem." Słowa Richarda przecięły mnie jak pazury. "Ten polityczny sojusz, który zaaranżowaliście z rodziną Winter, był waszą decyzją, nie moją. Victoria jest kobietą, którą zawsze chciałem jako swoją partnerkę."
Victoria uśmiechnęła się, jej czerwone usta triumfalnie zakrzywiły się, gdy ścisnęła ramię Richarda.
"Straciłeś rozum?" warknął Gerald. "Elena nosi twoje dzieci. Twoich dziedziców."
"To również było wynikiem waszego podstępu," odpowiedział zimno Richard. "Oczywiście, będę dbał o dzieci. Ale nie będę dłużej kontynuować tej farsy. Victoria się wprowadzi, a kiedy Elena dojdzie do siebie po porodzie, zostaną poczynione ustalenia."
Musiałam wydać jakiś dźwięk, bo nagle wszystkie oczy zwróciły się ku mnie. Ból, który przeszył moje serce na jego słowa, był niczym w porównaniu z nagłym skurczem, który chwycił mój brzuch.
"Elena..." Riley podeszła do mnie, z troską w oczach.
Cofnęłam się, jedną ręką chwytając marmurową kolumnę, drugą przyciskając do brzucha. Coś ciepłego spływało mi po nogach.
"Ty..." wysapałam, gdy kolejna fala bólu uderzyła we mnie.
Wyraz twarzy Richarda się nie zmienił, ale dostrzegłam iskierkę czegoś - alarmu? - w jego oczach.
Skurcze nasiliły się, poczułam gwałtowny napływ ciepłej cieczy. Ale to nie były tylko moje wody płodowe - ciecz zbierająca się u moich stóp była jaskrawo czerwona.
"Elena!" Riley rzuciła się w moją stronę, gdy moje nogi się poddały.
Spojrzałam Richardowi prosto w oczy, wściekłość narastała we mnie. "Jeśli coś się stanie moim dzieciom," syknęłam, "przeklinam cię, żebyś nigdy nie zaznał spokoju. Twoje noce będą męką, a dni cieniem. Richard Blackwood."
Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyłam, zanim pochłonęła mnie ciemność, był uśmiech Victorii.
Czułam, jak unoszę się w oceanie bólu, każdy skurcz był jak ogromna fala pochłaniająca mnie. Światła na sali porodowej raziły moje oczy, a pot przesiąkał moje włosy, przyklejając je do policzków.
"Pierwsze dziecko jest na świecie! To dziewczynka!"
Usłyszałam podekscytowany głos Jacey, a potem głośny płacz dziecka. Chciałam się uśmiechnąć, ale nie miałam siły nawet unieść kącików ust. Kolejna fala bólu uderzyła mnie ponownie, zacisnęłam zęby.
Jacey trzymała mnie za rękę, ale czułam, jak drżą jej palce. Byłam wdzięczna, że moja przyjaciółka była przy mnie. Ale jego tu nie było - czy naprawdę nic do mnie nie czuł?
"Elena, trzymaj się, wiem, że boli, ale musisz jeszcze raz pchać," w głosie Jacey było słychać niepokój.
Chciałam odpowiedzieć, ale czułam, jak moje myśli stają się coraz bardziej mgliste, ogarniające mnie złowrogie uczucie.
Usłyszałam, jak monitor wydaje ostry alarm, a personel medyczny zaczyna krzątać się nerwowo.
"Ciśnienie krwi spada! Niestabilne tętno!"
"Elena! Nie zasypiaj! Pomyśl o swoich dzieciach!"
Czułam, jak życie powoli ze mnie uchodzi, moja świadomość stawała się zamglona. Moje dzieci, moje maleństwa...
Ból. Ciemność. Potem światło.
Zachłysnęłam się powietrzem, które wpłynęło do płuc, które przestały pracować. Moje ciało czuło się, jakby było rozrywane i składane na nowo jednocześnie.
"O mój Boże, Elena! Wreszcie się obudziłaś." Głos Jacey był pełen łez.
Otworzyłam oczy, a świat wyglądał... inaczej. Ostrzej. Słyszałam płacz na zewnątrz sali porodowej, brzmiało jak Riley. Czułam zapach środków dezynfekujących, krwi, strachu i czegoś jeszcze... moich dzieci.
"Dzieci," wychrypiałam. "Moje dzieci—"
"Pierwsze dziecko jest bezpieczne, ale drugie i trzecie są nadal w tobie! Twoje serce zatrzymało się, prawie cię straciliśmy! Ale się obudziłaś, twoja wilczyca cię leczy. Możesz uratować swoje dzieci!" powiedziała Jacey z radością.
Wtedy to poczułam - zmiana przepływająca przez mnie. Wilczyca we mnie się obudziła; przez tyle lat jej nie czułam, ale w tej krytycznej chwili wreszcie poczułam jej obecność. Moje ciało ciągle się regenerowało.
"Pomóż mi," wysapałam, chwytając nadgarstek Jacey. "Pomóż mi uratować moje dzieci. A potem pomóż mi zniknąć."
"Co?" Po chwili zamieszania zrozumiała moje intencje. "Co mam zrobić?"
"Powiedz wszystkim, że umarłam. I wyprowadź mnie stąd z moimi dziećmi. Nigdy nie wrócę do tego człowieka."
Gdy kolejny skurcz przeszył moje ciało, podjęłam decyzję. Elena Blackwood umrze tej nocy. Ale ja i moje dzieci będziemy żyć - daleko od Richarda i jego okrucieństwa.
Ostatnie Rozdziały
#180 Rozdział 180 Zakończenie
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#179 Rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#178 Rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 2/25/2026
Może Ci się spodobać 😍
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












