
Ukrywanie Bliźniaków Alfy: Jego Bezwilcza Luna
IdeaInk Six Cats · W trakcie · 323.1k słów
Wstęp
Rozdział 1
Punkt widzenia Samanthy
„Cholera, jesteś cholernie ciasna, Samantha,” wymamrotał Dominic, pchając swojego członka głębiej. Złapałam jego ramiona, ból przeszył mnie, gdy kontynuował, wyglądał skupiony, ale oderwany.
Spojrzałam na niego, próbując dostrzec coś, cokolwiek, co sprawiłoby, że to poczułoby się prawdziwe, jak coś więcej niż małżeńska obowiązek. Jego ostra szczęka, ciemny zarost, który ją pokrywał, jego głębokie, niemal niebezpieczne oczy. Miał opaloną skórę i długie, grube rzęsy, które otaczały te intensywne oczy, twarz, która mogła przyciągnąć każdego bez słowa. Był wszystkim, czego mogła chcieć każda wilczyca, w tym ja, i on o tym wiedział.
To był mężczyzna, którego kochałam od lat, Alfa, którego wszyscy podziwiali, ten, który sprawiał, że każda dziewczyna w stadzie patrzyła na niego z mieszanką podziwu i tęsknoty, pragnąc jego uwagi, jego dotyku i wszystkiego, co z nim związane. A teraz, tutaj był - mój mąż. Powinnam czuć się jak najszczęśliwsza kobieta na świecie. Ale z każdym pchnięciem było boleśnie jasne, że dla niego byłam tylko kimś do wykorzystania, zabawką do zabawy, gdy tylko potrzebował.
Nie patrzył na mnie jak mężczyzna patrzy na swoją partnerkę, nie z ciepłem, nie z miłością. Dla niego byłam tylko przedmiotem do zabawy. Jego ruchy były szorstkie, pozbawione jakiejkolwiek prawdziwej więzi. Trzymał moje biodra mocno, ale nie było w jego dotyku żadnej czułości - tylko uporczywe pchnięcia i wycofania, to nie było intymne.
Chciałam mu powiedzieć, że to mój pierwszy raz, ale zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, pchnął mocniej, wypełniając mnie nagłym naciskiem, który sprawił, że z trudem złapałam oddech. Przygryzłam wargę, by stłumić krzyk, łzy napływały mi do oczu. Nie zatrzymał się ani nie zauważył. A jeśli zauważył, to nie obchodziło go to.
To miało być wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłam, a przez lata pragnęłam go, każda część mnie pragnęła życia z nim, wierząc, że pewnego dnia mnie zobaczy. Naprawdę mnie zobaczy... i pokocha.
Ale teraz wszystko, co mogłam czuć, to pusta przestrzeń między nami, zimne spojrzenie mimo ciepła jego ciała, oderwany wzrok mimo tego, jak blisko byliśmy, dystans, który wydawał się nas oddzielać mimo tego, że byliśmy skóra do skóry. Przygryzłam wargę, by powstrzymać łzy, odmawiając pokazania mu, jak bardzo mnie to rozdziera. Pochylił się, jego ciemne włosy opadały na czoło, wystarczająco blisko, bym mogła wyczuć słaby zapach cedru i dymu, który przylgnął do jego skóry - zapach, który kiedyś wypełniał moje fantazje, ale teraz tylko przypominał mi, jak nieosiągalny był.
Widzę go jako moje wszystko, a on patrzył na mnie, jakbym była niczym, a ten akt, jakby wykonywał jakiś nieunikniony obowiązek. Jednak dla mnie to było więcej niż tylko obowiązek.
„Zrelaksuj się, tego chciałaś,” wyszeptał mi do ucha, niemal niecierpliwie, jego ręce przytrzymywały moje biodra, stabilizując, gdy rozciągał moją cipkę, rozdzierając błonę dziewiczą, gdy pchał głębiej.
Ruchy Dominica przyspieszyły, każde pchnięcie przybliżało mnie do krawędzi, miejsca, gdzie ból i pragnienie zlewały się w jedno. Jego usta musnęły moją szyję, a ja pomyślałam, miałam nadzieję, że na chwilę może mnie oznaczy, że może mnie uzna za swoją. Ale zamiast tego, odsunął się, jego usta wykrzywiły się w uśmieszku, gdy patrzył, jak się wiję pod nim.
„Spójrz na siebie, taka dziwka,” wymamrotał z pogardą. „Tego chciałaś, prawda? Być tak używana?” pchnął z drwiącym tonem.
„Nie,” wyszeptałam, mój głos ledwo słyszalny, złapany między wstydem a upokarzającą przyjemnością, którą mnie zmuszał odczuwać.
Zacisnął uchwyt, pchając jeszcze mocniej. „Nie kłam. Chciałaś tego małżeństwa. Chciałaś mnie.” Jego oczy wwiercały się w moje, wyzywając, prowokując mnie do zaprzeczenia.
„Dominic,” błagałam, czując narastające napięcie w moim wnętrzu. Zacisnęłam się wokół jego członka, gdy mnie nieustannie walił, „cholera,” jęknął, trzymając moje biodra tak mocno, że zostawił siniaki.
Napięcie wciąż narastało we mnie, potrzebując uwolnienia, a jednak nie mogłam wspiąć się na szczyt bez niego, który drażnił mnie każdym twardym pchnięciem i wycofaniem, odmawiając mi uwolnienia, którego pragnęłam.
Pocierając palcami moją łechtaczkę, wysłał mnie w kolejny szalony wir, szczypał i kręcił, a moje plecy wyginały się, pragnąc większego nacisku, gdy wciąż wypełniał mnie swoim członkiem, „Nie przestawaj,” jęknęłam.
Wstyd palił mnie, ale doznania przytłaczały wszystko inne. Byłam złapana w jego czar, uwięziona między własnymi pragnieniami a bezradną miłością do mężczyzny, który widział we mnie przedmiot.
„Tak. Ach!” poruszyłam biodrami, wychodząc naprzeciw jego pchnięciom, zamykając oczy, pijana odczuciami, które paliły moje ciało, popychając mnie na krawędź. Szok elektryczności przepływający przeze mnie za każdym razem, gdy celowo uderzał w mój punkt G w twardszy, ale bardziej przyjemny sposób, był nie do zniesienia, balansując mnie na skraju załamania.
„Chcesz więcej, co?” drażnił się, złośliwy uśmiech rozciągnął się na jego twarzy, gdy patrzył, jak wiję się pod nim. „Powiedz mi, jak bardzo tego chcesz, Samantha.”
„Nie,” jęknęłam, łapiąc oddech, gdy nasze ciała kołysały się przy każdym jego pchnięciu.
„Kłamczucha.” Uderzył mocniej, a ja krzyknęłam. „Twoja ciasna cipka dusi mojego kutasa, Samantha. Kłam, odważ się,” zagroził, zatrzymując się, odmawiając mi tego, czego potrzebowałam.
„Chcę cię,” wyszeptałam, czując, jak policzki mi płoną. „Potrzebuję cię.”
„Błagaj,” rozkazał, zatrzymując się, jego oddech ciężki na mojej skórze. „Błagaj o to, Samantha. Pokaż mi, jak bardzo tego chcesz.”
„Proszę…” wyszeptałam, głos chrapliwy, pokonany.
„Proszę co?” Drażnił się, oczy zwężone, delektując się każdą chwilą mojej uległości.
„Proszę, Dominic… Potrzebuję cię.”
Ciemna satysfakcja rozświetliła jego oczy, gdy wznowił rytm, mocniej, szybciej, każde pchnięcie wprawiało mnie w wir, którego się bałam i pragnęłam. Ściskałam pościel, moje ciało wyginało się ku niemu, gdy wypełniał mnie całkowicie.
„Boże, jesteś niesamowita,” jęknął, jego dłonie wędrowały po moim ciele. Czułam, jak jego palce wbijają się w moje uda, trzymając mnie w miejscu, gdy wchodził głębiej, mocniej, obejmując mnie w sposób, o którym tylko fantazjowałam.
„Nie przestawaj,” wydyszałam, mój oddech przyspieszał z każdym mocnym pchnięciem.
Sposób, w jaki to powiedział, sprawił, że moje serce biło szybciej, a moje wnętrze pulsowało, wyczuwając nadchodzące uwolnienie. Napięcie ciasno się skręcało, każde pchnięcie przybliżało mnie do tej krawędzi.
„Tak jest,” zachęcał, stękając, gdy gonił własny szczyt. „Chcę zobaczyć, jak się dla mnie rozpadniesz.” Uderzył mocniej, a ja poczułam tę przytłaczającą falę, która mnie pochłaniała.
„O Boże, ja—” Napięcie we mnie rosło, skręcało się coraz mocniej, aż nie mogłam już dłużej wytrzymać. Z jednym ostatnim, brutalnym pchnięciem, popchnął mnie za krawędź, a ja rozpadłam się, przyjemność wstrząsała moim ciałem falami, które odbierały mi oddech.
Wszedł we mnie jeszcze raz, mocniej, bardziej desperacko, jeżdżąc na moim orgazmie, wypełniając mnie całkowicie, gdy traciłam się w tym uczuciu.
„Kurwa,” jęknął, jego ciało naprężyło się, gdy uwolnił się we mnie, tryskając, wypełniając moją cipkę.
Pozostałam nieruchoma, drżąc od fal poorgazmicznych, on się odsunął, pozostawiając mnie zimną i odsłoniętą. Patrzyłam, jak się podnosi, sięgając po swoje ubrania z obojętnością, która bolała jak policzek.
Ledwo na mnie spojrzał, jakby już mnie zapomniał.
„Dokąd idziesz?” zdołałam zapytać.
„Nie myśl za dużo,” odpowiedział, zakładając koszulę. „To tylko seks, nic więcej.”
„Ale… nie oznaczyłeś mnie,” wyjąkałam, uderzenie tego uświadomienia trafiło mnie jak cios w żołądek. Moje serce zatonęło na myśl, że mimo że oddałam mu siebie, on nadal nie mógł mnie kochać.
Zatrzymał się, patrząc na mnie z nutą irytacji. „Oznaczyć cię? Dlaczego miałbym to zrobić? To było aranżowane małżeństwo, Samantha. Nie oszukuj się, myśląc, że to coś dla mnie znaczy.”
„Dominic… jesteśmy małżeństwem,” próbowałam mu przypomnieć, desperacja wdzierała się w mój głos.
Zaśmiał się chłodno, kpiąco, obojętnie. „Małżeństwo to tylko kontrakt, Samantha. Jesteś tylko Luną bez wilka, obowiązkiem, do którego jestem zobowiązany. Nie czytaj więcej w to niż to.”
Leżąc tam sama, wspomnienia naszego ślubu zalewały moją świadomość.
Słońce wpadało przez okna pokoju dla nowożeńców, gdy stałam przed lustrem w mojej sukni ślubnej. Lena, moja przyszła teściowa, weszła i westchnęła. „Och, Samantha, wyglądasz absolutnie oszałamiająco!”
„Gdyby tylko twoja matka mogła cię zobaczyć w tej sukni,” powiedziała, jej głos brzmiał smutno.
Wymusiłam uśmiech. „Uwielbiałaby ją. Ale mam szczęście, że mam ciebie, Lena. Byłaś dla mnie jak matka.”
Lena promieniała, duma błyszczała przez jej łzy. „Będziesz piękną Luną. Dominic ma wielkie szczęście, że ma ciebie.”
W tym momencie drzwi otworzyły się gwałtownie, a Dominic wszedł do środka. Gdy tylko mnie zobaczył, jego wyraz twarzy się zmienił. „Co to za przedstawienie? Luna bez wilka w eleganckiej sukni? Jakie to urocze,” drwił.
Lena stanęła między nami, gromiąc go wzrokiem. „Dominic, wystarczy. Samantha będzie twoją żoną. Nie potrzebuje wilka, żeby być Luną.”
„Naprawdę?” prychnął. „Myślisz, że to wystarczy? To jest śmieszne.”
Oczy Leny zwęziły się. „Uważa się, że to pech, gdy panna młoda i pan młody widzą się przed ślubem. Musisz wyjść.”
„Pech?” Dominic zaśmiał się. „Co to ma za znaczenie? I tak mam pecha, że poślubiam Samanthę.”
Jego słowa bolały. Przełknęłam ślinę, starając się nie płakać. Miałam nadzieję na jego życzliwość tego dnia, ale zamiast tego zaserwował mi pogardę.
„Wyjdź, Dominic,” powiedziała stanowczo Lena. „Pozwól jej mieć tę chwilę. Idź, znajdź sobie zajęcie.”
Dominic spojrzał gniewnie, ale w końcu wzruszył ramionami, odwracając się do wyjścia. „Cokolwiek. Nie oszukuj się, myśląc, że kiedykolwiek będę odgrywał rolę troskliwego męża. Jesteś tylko Luną bez wilka, którą można wykorzystać.”
Ostatnie Rozdziały
#269 Rozdział 269
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#268 Rozdział 268
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#267 Rozdział 267
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#266 Rozdział 266
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#265 Rozdział 265
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#264 Rozdział 264
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#263 Rozdział 263
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#262 Rozdział 262
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#261 Rozdział 261
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026#260 Rozdział 260
Ostatnia Aktualizacja: 3/10/2026
Może Ci się spodobać 😍
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników












