
W ciąży po jednonocnej przygodzie z mafią
Western Rose · W trakcie · 239.1k słów
Wstęp
Spędziliśmy noc razem pod jego prześcieradłami, a on zabrał mnie w dzikie krainy rozkoszy. Ale następnego ranka już go nie było.
A potem przyłapałam mojego chłopaka z moją najlepszą przyjaciółką, więc moje życie rozpadło się na kawałki od tego dnia.
Kilka tygodni później zorientowałam się, że jestem w ciąży, a także dowiedziałam się o ślubie mojego chłopaka z moją najlepszą przyjaciółką.
Zrozpaczona, przeniosłam się do Nowego Jorku, aby zacząć od nowa z moim nienarodzonym dzieckiem, a trzy lata później, zgadnijcie na kogo wpadłam? Na jedynego i niepowtarzalnego Michelangelo, prawdziwego ojca mojego syna.
Ale wtedy okazało się, że tamtej nocy kłamał. Nie podał mi swojego pełnego imienia ani prawdziwej tożsamości. Nie powiedział mi, że jest potężnym Nico 'Michelangelo' Ferrari, mafijnym Alfą i szaloną siłą, z którą trzeba się liczyć.
Uświadomienie sobie, kim jest naprawdę, wywołało u mnie atak paniki, ale z jakiegoś powodu nie przestaje mnie ścigać, próbując przekonać mnie, że mnie kocha, że jest moim przeznaczonym partnerem i że chce być ze mną i naszym synem.
Co ja mam, do diabła, zrobić?!
Rozdział 1
PERSPEKTYWA JASMINE
"Uważasz, że on ze mną zerwie?" Mój głos łamie się na kolejnym szlochu, a łzy na nowo zalewają moje oczy.
Amelia, moja przybrana siostra i najlepsza przyjaciółka, przytula mnie, głaszcząc po plecach. "Już ci mówiłam, że nie zerwie. To tylko kolejna kłótnia i wkrótce o niej zapomnicie. Jak o wszystkich innych kłótniach, które mieliście."
"Pewnie, ale czy inne pary kłócą się tak często jak Chad i ja? Kiedyś to było raz w miesiącu. Potem raz w tygodniu. A teraz codziennie. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że już mnie nie kocha..."
"Oczywiście, że cię kocha. Dlaczego tak mówisz?"
"Bo nie mogę się oprzeć wrażeniu, że już mnie nie kocha. Czy jestem brzydka? Przestałam być piękna?"
To szaleństwo, że kwestionuję swoje rysy twarzy, które są moim największym atutem. I uwaga mężczyzn, którą przyciągam, wynika głównie z mojej ładnej twarzy.
Ale Chad sprawia, że czuję się brzydka. Jakby nic w mnie już go nie fascynowało. Sprawia, że kwestionuję swoją wartość, a to powoli mnie zabija. Nie mogę tego znieść. Nie rozumiem, jak staliśmy się tak smutną parą. Kiedyś byliśmy pełni miłości i szczęścia. Co się, do diabła, zmieniło?
"Jesteś bardzo piękną kobietą i dobrze o tym wiesz. Przestań więc mówić takie bzdury i napij się. Proszę." Podaje mi kieliszek martini.
"Nie sądzę, żeby picie sprawiło, że poczuję się lepiej." Nawet moja wilczyca sprzeciwia się piciu, bo kończy się to robieniem głupich rzeczy. "Może powinniśmy po prostu wyjść..."
"Nie, Jasmine. Zostajemy, chodź." Amelia powstrzymuje mnie przed wstaniem. "Chcesz wyjść i co robić? Iść błagać jego egoistyczną dupę?"
"Jeśli to pomoże."
"Przestań być taka łatwa. Dlatego ciągle sprawia, że płaczesz. Chociaż raz, zagraj trudną do zdobycia. Pozbaw go swojej uwagi. Zostań tutaj, zabawmy się."
"Nie wiem..." Jestem trochę sceptyczna co do zostania tutaj i picia. Ale ona ma trochę racji. Kiedy Chad i ja się kłócimy, zawsze ja błagam. Tylko dzisiaj, niech on błaga. Mam nadzieję, że znaczę dla niego na tyle, żeby przyszedł mnie błagać.
"Masz rację. Napijmy się i zabawmy." Zgadzam się z uśmiechem. Amelia piszczy radośnie, jeszcze bardziej, gdy wypijam kieliszek martini.
Nalewa mi kolejny drink, potem jeszcze jeden i jeszcze jeden. Piąty sprawia, że moje oczy zaczynają szaleć, a ja wydaję dziki bek.
Amelia śmieje się serdecznie, nalegając, żebym wypiła szósty drink. Ale nie mogę. Nie kiedy zaczynam czuć się dziwnie.
"Amelia... nie... nie czuję się za dobrze." Moja wilczyca wydaje się być niesamowicie pobudzona, a moje hormony szaleją.
Czuję dziwne wilgotność w majtkach i dosłownie wącham zapach każdego podnieconego faceta w tym klubie. Jest szalona potrzeba, żeby złapać jednego z nich i zmusić do pocałunków. Tylko po to, żeby ochłodzić ogień w moim ciele.
To dziwne. To niewytłumaczalne. Jeszcze kilka minut temu byłam zbyt smutna, a ostatnią rzeczą, o której myślałam, było spotkanie z facetem.
Ale teraz ta niebezpieczna myśl krąży mi po głowie i nie mogę się jej pozbyć.
"Muszę skorzystać z toalety. Zaraz wracam." Mówi Amelia, wstając, chwytając torebkę i odchodząc.
Opieram pulsującą głowę o bar. Nie pomaga, że czuję się bardzo pijana. Muzyka zmienia się na szalony popowy rytm i znajduję się, chwiejąc się, schodząc ze stołka.
Gubię się w muzyce i nie mając dużej dawki zdrowego rozsądku, kończę na tańczeniu przy rurze. Szalona potrzeba zakończenia drżenia w majtkach sprawia, że pocieram wewnętrzne uda o rurę.
To najbardziej skandaliczna rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam, ale głośne wiwaty, które otrzymuję, sprawiają, że kontynuuję. Robię to coraz bardziej erotycznie z każdym krokiem.
Po chwili pulsowanie w mojej głowie się nasila i schodzę z rury. Moje chwiejne kroki prowadzą mnie po schodach w desperackiej potrzebie znalezienia Amelii.
Na tym piętrze jest jeszcze większy tłum, a wraz z zapachem ich spoconych ciał dochodzi smród marihuany i seksu.
Prawie doprowadza mnie to do szału i znajduję się na ścieżce, która prowadzi mnie do korytarza. Cichego korytarza. Zaskakująco, w tym domu wariatów jest ciche miejsce.
Chwieję się dalej, niepewna, dokąd zmierzam. Ale szorstkie ręce chwytają mnie za talię od tyłu. Łapię oddech, odwracając się, by zobaczyć łysiejącego mężczyznę, ubranego w czarny garnitur z przerażającym uśmiechem. Śmierdzi alkoholem i trawką, a jego uścisk jest palący. Jego akcent ma głęboki, mdły włoski ton.
"Chodź do tatusia. Dam ci przyjemniejszą noc." Mówi z uśmiechem i próbuje wsunąć rękę pod moją sukienkę.
"Puszczaj mnie!" Krzyczę, ale jego uścisk jest zbyt silny. Uderza moimi plecami o ścianę. Krzyczę z bólu. "Proszę, przestań!"
"Zostaw ją, teraz!" Silny i głęboki głos grzmi, przerywając łysiejącemu mężczyźnie. Puszcza mnie i upadam na ziemię, zwijając się ze strachu.
Mężczyzna, który właśnie mnie uratował, wymierza mu cios, trafiając prosto w twarz. Łysiejący mężczyzna chwieje się od uderzenia. Gdy odzyskuje równowagę, zaczyna krzyczeć coś w języku, który przypuszczam, że jest włoski.
Mężczyzna, który mnie uratował, odpowiada mu w tym samym języku, wskazując wyjście. Wygląda na to, że każe łysiejącemu mężczyźnie się wynosić. Ma przerażającą dominującą postawę, która poddaje łysiejącego mężczyznę.
Nie mogę już na to patrzeć, bo głowa boli mnie coraz bardziej od tego krzyku. Patrzę w dół, chowając twarz między nogami, cicho szlochając.
Świeży, pobudzający zapach uderza w moje nozdrza i wtedy powoli podnoszę wzrok. Mężczyzna kuca przede mną. Przystojny jak diabli. Z seksownymi szerokimi ramionami. Owalna twarz, która wygląda bardzo włosko. Silna szczęka. Pełne usta. Gęste brwi. Długie czarne włosy w eleganckim koku. Dobrze skrojony czarny garnitur, który emanuje seksapilem na niebezpiecznym poziomie. Hipnotyzujący uśmiech.
Trudno oddychać, gdy jest tak blisko.
"Wszystko w porządku, mała?" Jego głęboki głos rozbrzmiewa w korytarzu.
Milczę, patrząc na niego. Zastanawiam się, jak to możliwe, że jest milion razy przystojniejszy niż Chad.
"Uderzył cię?" Pyta ponownie, głaszcząc moją twarz kciukiem. Jego ton jest raczej zbyt delikatny, w kontraście do jego szorstkich i męskich rysów.
"Nie," w końcu znajduję głos.
"To ulga. Możesz chodzić?" Brzmi bardzo amerykańsko jak na faceta, który kilka minut temu krzyczał po włosku.
"Tak..." Nadal jestem w szoku.
"Nie szkodzi. Zaniosę cię." Podnosi mnie na ręce jak pannę młodą, jakbym nic nie ważyła.
Nie mogę się nasycić jego zapachem i bezwstydnie go wącham. Aż moje plecy dotykają łóżka i łapię oddech.
Dopiero wtedy zdaję sobie sprawę, że zabrał mnie do jakiegoś apartamentu z egzotycznym i luksusowym wystrojem.
Siada obok mnie, wciąż oferując bardzo hipnotyzujący uśmiech. Ale jego ciemne oczy płoną przerażającym, ale ekscytującym uczuciem. Robi mi się mokro w majtkach.
"Muszę to powiedzieć. Ten taniec, który tam wykonałaś, był niesamowicie seksowny. Nie rób tego więcej. Albo będziesz miała więcej niż jednego napalonego drania, który cię goni po korytarzu."
Co? On patrzył? Dlaczego? No tak... dlaczego?
"Jak masz na imię, mała?" Jego uśmiech nieco blednie, zmieniając się w poważny wyraz twarzy.
"Uh... Jasmine." Mamroczę.
Przygryza dolną wargę i powtarza. "Jasmine." Głęboki, chrapliwy sposób, w jaki wypowiada moje imię, jest cholernie podniecający. "Jestem Michelangelo."
Michelangelo? To dziwne, ale mocne imię.
Jego szeroka dłoń podnosi się z łóżka i dotyka mojej twarzy, głaszcząc ją. Następnie przesuwa kciukiem po moich ustach w sposób, który sprawia, że ledwo powstrzymuję jęk.
"Przypuszczałem, że jesteś tylko w mojej głowie. Dobrze wiedzieć, że naprawdę istniejesz."
"Co?" O czym on mówi? I dlaczego chcę po prostu rzucić się na niego? Jego zapach mnie zabija.
"Mogę spróbować twoich ust? Fantazjowałem, jak będą smakować."
Dokładnie to, czego potrzebuję usłyszeć. Dokładnie to, czego moje ciało pragnie. Bez chwili namysłu, kiwam głową. Przyciska swoje usta do moich, sprawiając, że całe moje ciało płonie.
Ostatnie Rozdziały
#192 192
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#191 191
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#190 190
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#189 189
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#188 188
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#187 187
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#186 186
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#185 185
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#184 184
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026#183 183
Ostatnia Aktualizacja: 1/23/2026
Może Ci się spodobać 😍
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.












