
Kodeks Alfy
Madein Manhattan · Zakończone · 104.5k słów
Wstęp
Zamiast tego, jej obecność w mieście świateł przyciąga uwagę rywalizującego Alfy.
Luca Ronan wtargnął w życie Carrie z mnóstwem żądań i oczekiwań wobec swojej nowej partnerki. Niestety dla niego, Carrie nie jest osobą, która poddaje się presji – nawet jeśli jest wywierana przez najbardziej zastraszającego Alfę w kraju. Uporczywa i zdeterminowana, Carrie stara się trzymać jak największy dystans od Luki. Ale jak długo może pozostawać niechętna wobec uroku i namiętności, które niesie ze sobą potężny Alfa, którego została przeznaczona pokochać?
Rozdział 1
„Czy mogłabyś się uciszyć?”
„Nic nie powiedziałam.”
„No to przestań myśleć tak głośno.”
Usłyszałam, jak Mady westchnęła gdzieś za mną, ale moje oczy były skupione na tym, co miałam przed sobą.
Z sztywnymi i bolącymi palcami podniosłam mały pędzelek z palety i pochyliłam się do przodu, ignorując ból w dolnej części pleców.
Wstrzymując oddech, delikatnie przeciągnęłam pędzel po płótnie, pozwalając beżowej farbie akrylowej pokryć miejsca, gdzie wcześniej zaznaczyłam ołówkiem.
Wypuściłam długie, zrezygnowane westchnienie ulgi, gdy skończyłam ostatni pionowy ruch pędzla. „Skończyłaś? Mogę zobaczyć?”
Poczułam, jak obecność Mady wkracza za mną, gdy pochyliła się, żeby lepiej przyjrzeć się płótnu opartemu o ścianę, przed którym siedziałam.
„Carrie, to wygląda świetnie.”
„Nienawidzę malować rąk,” przyznałam, czując nagłą falę zmęczenia.
„Nie, naprawdę wygląda dobrze.”
Rzuciłam okiem na płótno, które było częściowo pomalowane, a częściowo zaznaczone ołówkiem. Stare zakurzone zdjęcie było przypięte na górze płótna, służąc jako przewodnik, jak obraz będzie wyglądał po ukończeniu.
„Jestem wykończona.”
„Nie rozumiem, czemu musiałaś siedzieć nad tym całą noc,” powiedziała Mady. „Mogłabyś malować po kawałku i skończyłabyś to stopniowo, zamiast pracować tylko w przypływach energii.”
„Wtedy maluję najlepiej,” upierałam się, wrzucając pędzel do plastikowego kubka z wodą.
Powoli zaczęłam schodzić ze stołka, na którym siedziałam przez godziny, wykręcając dłonie. Rozciągając ramiona za siebie i przed siebie, poczułam, jak mój kręgosłup strzela w kilku miejscach. Wypuszczając głęboki oddech, pochyliłam się, żeby złapać za łydki, jeszcze bardziej rozciągając plecy.
„Poza tym,” kontynuowałam, „muszę to skończyć na ich rocznicę pod koniec przyszłego miesiąca.”
Wstałam powoli, żeby jeszcze raz rzucić okiem na niedokończony obraz, który wkrótce miał być prezentem. Był to portret moich rodziców, jak szli do ołtarza, świeżo po ślubie.
Ona była w długiej, zwiewnej sukni ślubnej; jej welon powiewał za nią, a na twarzy miała promienny, młodzieńczy uśmiech. On był w prostym czarnym garniturze, maszerując pewnie, trzymając moją matkę za rękę. Podobny uśmiech rozjaśniał jego twarz.
Sięgnęłam nad sobą, żeby wyłączyć światło wiszące nad płótnem.
„Która godzina?” zapytałam, przecierając zmęczone oczy.
Mady spojrzała na zegarek.
„Prawie trzecia.”
Jęknęłam. „Idę spać,” powiedziała, ziewając. Czułam się strasznie winna. Miałyśmy skończyć ostatni sezon serialu, który oglądałyśmy przez ostatnie tygodnie, ale ja zanurzyłam się w malowanie.
„Przepraszam, Mady,” powiedziałam szczerze. „Nie chciałam się tak wciągnąć.”
„Nie ma sprawy. Udało mi się skończyć czytanie do procedury cywilnej, więc wszystko w porządku.”
Skrzywiłam się na myśl o obowiązkowej lekturze.
Mady była na pierwszym roku studiów prawniczych. Studiowała, żeby zdobyć tytuł doktora prawa, by zostać adwokatem, a pewnego dnia sędzią jak jej ojciec.
Ja z kolei byłam zadowolona z moim licencjatem z anglistyki. Pozwalał mi to żyć jako profesjonalna głodująca artystka, mimo że technicznie nigdy nie głodowałam, bo pracowałam jako bibliotekarka na pół etatu i nauczycielka sztuki w szkole podstawowej na pół etatu.
„O której jutro wyjeżdżamy?” zapytałam ją.
„Planuję być tam na dziesiątą.”
Skinęłam głową, gdy odwróciła się, by opuścić pokój.
„Do zobaczenia rano,” powiedziała. „Dobranoc.”
Gdy tylko wyszła i usłyszałam, jak drzwi do jej sypialni otwierają się i zamykają, jęknęłam i upadłam na łóżko.
Dziesiąta rano było zdecydowanie za wcześnie, biorąc pod uwagę, że była prawie trzecia, a ja dopiero miałam iść spać.
Na domiar złego, jeszcze nie spakowałam rzeczy, co oznaczało, że będę musiała wstać około dziewiątej, żebyśmy mogli wyjechać na czas. Zawsze sprawiałam, że się spóźnialiśmy, gdziekolwiek byśmy nie szli, i byłam zdeterminowana, żeby jutro rano tak się nie stało.
Mady i ja mieliśmy spotkać się z naszymi rodzicami w domu jej rodziny, aby pojechać z naszymi ojcami na konferencję. Jej ojciec był Alfą naszej watahy w południowym Oregonie, a mój ojciec był jego Betą. Oboje również reprezentowali Oregon w komitecie ds. wilkołaków na zachodnich Stanach Zjednoczonych. Co jakiś czas jeździli do Las Vegas na spotkania z innymi członkami komitetu.
Zazwyczaj te spotkania odbywały się dwa razy do roku, ale zdarzały się tak często, jak było to potrzebne. Ponieważ był dopiero maj, a to było już ich czwarte spotkanie w tym roku, miałam wrażenie, że w świecie wilkołaków i sprawach watahy dzieje się coś niestandardowego.
Jednak to spotkanie przypadało na długi weekend. Ponieważ Mady i ja podjęłyśmy decyzję, że potrzebujemy przerwy od szkoły i pracy, postanowiłyśmy dołączyć do naszych ojców na trzydniowy wypoczynek w Vegas.
Kiedy sięgnęłam, żeby wyłączyć lampkę, zauważyłam zaschniętą farbę akrylową na moich rękach. Zmęczona, pogodziłam się z faktem, że rano będę musiała wyprać pościel. Nie miałam nawet siły, żeby wejść pod kołdrę, zanim zasnęłam.
Wydawało się, że minęły tylko sekundy, zanim Mady otworzyła drzwi do mojej sypialni, mówiąc, żebym wstała.
"Jest prawie dziewiąta czterdzieści pięć," powiedziała. "Musimy wyjechać za piętnaście minut."
Szybko usiadłam, moje włosy opadły mi na twarz. "O cholera." Jęknęłam, widząc poranne promienie słońca wpadające przez okno. Zrzuciłam nogi z łóżka i wstałam. Mady zniknęła w korytarzu, gdy ja szybko podeszłam do szafy i w półśnie ściągnęłam torbę podróżną z najwyższej półki.
Chaotycznie ściągałam ubrania z wieszaków i pakowałam je do torby, po czym wyciągnęłam garść bielizny z szuflady i również wrzuciłam do torby.
Ledwo miałam czas, żeby uczesać włosy, związać je w kucyk i przebrać się z piżamy, zanim Mady zaczęła krzyczeć, że czas jechać.
"Sekundkę!" krzyknęłam, zakładając buty.
Zabrałam telefon z łóżka, wzdychając, gdy zdałam sobie sprawę, że zapomniałam go naładować w nocy. Wrzuciłam go do torebki razem z ładowarką, szkicownikiem i piórnikiem.
Rzuciłam ostatnie spojrzenie po pokoju, aby upewnić się, że niczego nie zapomniałam, i przypomniałam sobie, że nie wyprałam pościeli, jak planowałam. Wzruszyłam ramionami, zanim pobiegłam korytarzem.
"Masz koszulkę na lewą stronę," powiedziała Mady, patrząc, jak idę w stronę drzwi wejściowych. Spojrzałam w dół i zobaczyłam, że miała rację, więc wyciągnęłam ręce z rękawów, żeby ją odwrócić.
"Spakowałaś szczoteczkę do zębów?" zapytała.
"Tak, mamo."
"Pasta do zębów?"
Zatrzymałam się nagle, a Mady zaśmiała się, idąc za mną do naszego wspólnego mieszkania.
"Spakowałam," powiedziała, zamykając za nami drzwi wejściowe na klucz. Westchnęłam, wdzięczna, że przynajmniej jedna z nas okazała się odpowiedzialnym dorosłym.
To była krótka, pięciominutowa jazda od naszego mieszkania do dzielnicy, w której mieszkali nasi rodzice. Rodzice Mady mieszkali naprzeciwko moich, tak jak przez całe nasze życie.
Wciąż żywo pamiętam, jak obie matki mnie strofowały, bo nigdy nie patrzyłam w obie strony, zanim przechodziłam przez ulicę, żeby się bawić. Pamiętam też te czasy w liceum, kiedy pod osłoną nocy wymykałyśmy się do domów naszych przyjaciół.
Ostatnie Rozdziały
#103 EPILOG
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#102 FINAŁ
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#101 ROZDZIAŁ 102
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#100 ROZDZIAŁ 101
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#99 ROZDZIAŁ 100
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#98 ROZDZIAŁ 99
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#97 ROZDZIAŁ 98
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#96 ROZDZIAŁ 97
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#95 ROZDZIAŁ 96
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#94 ROZDZIAŁ 95
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025
Może Ci się spodobać 😍
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Moja Oznaczona Luna
„Tak.”
Wypuszcza powietrze, podnosi rękę i ponownie uderza mnie w nagi tyłek... mocniej niż wcześniej. Dyszę pod wpływem uderzenia. Boli, ale jest to takie gorące i seksowne.
„Zrobisz to ponownie?”
„Nie.”
„Nie, co?”
„Nie, Panie.”
„Dobra dziewczynka,” przybliża swoje usta, by pocałować moje pośladki, jednocześnie delikatnie je głaszcząc.
„Teraz cię przelecę,” sadza mnie na swoich kolanach w pozycji okrakiem. Nasze spojrzenia się krzyżują. Jego długie palce znajdują drogę do mojego wejścia i wślizgują się do środka.
„Jesteś mokra dla mnie, maleńka,” mówi z zadowoleniem. Rusza palcami w tę i z powrotem, sprawiając, że jęczę z rozkoszy.
„Hmm,” Ale nagle, jego palce znikają. Krzyczę, gdy moje ciało tęskni za jego dotykiem. Zmienia naszą pozycję w sekundę, tak że jestem pod nim. Oddycham płytko, a moje zmysły są rozproszone, oczekując jego twardości we mnie. Uczucie jest niesamowite.
„Proszę,” błagam. Chcę go. Potrzebuję tego tak bardzo.
„Więc jak chcesz dojść, maleńka?” szepcze.
O, bogini!
Życie Apphii jest ciężkie, od złego traktowania przez członków jej stada, po brutalne odrzucenie przez jej partnera. Jest sama. Pobita w surową noc, spotyka swojego drugiego szansowego partnera, potężnego, niebezpiecznego Lykańskiego Alfę, i cóż, czeka ją jazda życia. Jednak wszystko się komplikuje, gdy odkrywa, że nie jest zwykłym wilkiem. Dręczona zagrożeniem dla swojego życia, Apphia nie ma wyboru, musi stawić czoła swoim lękom. Czy Apphia będzie w stanie pokonać zło, które zagraża jej życiu i w końcu będzie szczęśliwa ze swoim partnerem? Śledź, aby dowiedzieć się więcej.
Ostrzeżenie: Treści dla dorosłych
Zabawa z Ogniem
„Wkrótce sobie porozmawiamy, dobrze?” Nie mogłam mówić, tylko wpatrywałam się w niego szeroko otwartymi oczami, podczas gdy moje serce biło jak oszalałe. Mogłam tylko mieć nadzieję, że to nie mnie szukał.
Althaia spotyka niebezpiecznego szefa mafii, Damiana, który zostaje zauroczony jej dużymi, niewinnymi zielonymi oczami i nie może przestać o niej myśleć. Althaia była ukrywana przed tym niebezpiecznym diabłem. Jednak los przyprowadził go do niej. Tym razem nie pozwoli jej już odejść.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zakazane pragnienie króla Lykanów
Te słowa spłynęły okrutnie z ust mojego przeznaczonego-MOJEGO PARTNERA.
Odebrał mi niewinność, odrzucił mnie, dźgnął, a potem kazał zabić w naszą noc poślubną. Straciłam swoją wilczycę, pozostawiona w okrutnym świecie, by znosić ból sama...
Ale tej nocy moje życie przybrało inny obrót - obrót, który wciągnął mnie do najgorszego piekła możliwego.
Jednego momentu byłam dziedziczką mojego stada, a następnego - niewolnicą bezwzględnego Króla Lykanów, który był na skraju obłędu...
Zimny.
Śmiertelny.
Bez litości.
Jego obecność była samym piekłem.
Jego imię szeptem terroru.
Przyrzekł, że jestem jego, pożądana przez jego bestię; by zaspokoić, nawet jeśli miałoby to mnie złamać
Teraz, uwięziona w jego dominującym świecie, muszę przetrwać mroczne uściski Króla, który miał mnie owiniętą wokół palca.
Jednak w tej mrocznej rzeczywistości kryje się pierwotny los...
Kontraktowa Żona Prezesa
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.












