
Kodeks Alfy
Madein Manhattan · Zakończone · 104.5k słów
Wstęp
Zamiast tego, jej obecność w mieście świateł przyciąga uwagę rywalizującego Alfy.
Luca Ronan wtargnął w życie Carrie z mnóstwem żądań i oczekiwań wobec swojej nowej partnerki. Niestety dla niego, Carrie nie jest osobą, która poddaje się presji – nawet jeśli jest wywierana przez najbardziej zastraszającego Alfę w kraju. Uporczywa i zdeterminowana, Carrie stara się trzymać jak największy dystans od Luki. Ale jak długo może pozostawać niechętna wobec uroku i namiętności, które niesie ze sobą potężny Alfa, którego została przeznaczona pokochać?
Rozdział 1
„Czy mogłabyś się uciszyć?”
„Nic nie powiedziałam.”
„No to przestań myśleć tak głośno.”
Usłyszałam, jak Mady westchnęła gdzieś za mną, ale moje oczy były skupione na tym, co miałam przed sobą.
Z sztywnymi i bolącymi palcami podniosłam mały pędzelek z palety i pochyliłam się do przodu, ignorując ból w dolnej części pleców.
Wstrzymując oddech, delikatnie przeciągnęłam pędzel po płótnie, pozwalając beżowej farbie akrylowej pokryć miejsca, gdzie wcześniej zaznaczyłam ołówkiem.
Wypuściłam długie, zrezygnowane westchnienie ulgi, gdy skończyłam ostatni pionowy ruch pędzla. „Skończyłaś? Mogę zobaczyć?”
Poczułam, jak obecność Mady wkracza za mną, gdy pochyliła się, żeby lepiej przyjrzeć się płótnu opartemu o ścianę, przed którym siedziałam.
„Carrie, to wygląda świetnie.”
„Nienawidzę malować rąk,” przyznałam, czując nagłą falę zmęczenia.
„Nie, naprawdę wygląda dobrze.”
Rzuciłam okiem na płótno, które było częściowo pomalowane, a częściowo zaznaczone ołówkiem. Stare zakurzone zdjęcie było przypięte na górze płótna, służąc jako przewodnik, jak obraz będzie wyglądał po ukończeniu.
„Jestem wykończona.”
„Nie rozumiem, czemu musiałaś siedzieć nad tym całą noc,” powiedziała Mady. „Mogłabyś malować po kawałku i skończyłabyś to stopniowo, zamiast pracować tylko w przypływach energii.”
„Wtedy maluję najlepiej,” upierałam się, wrzucając pędzel do plastikowego kubka z wodą.
Powoli zaczęłam schodzić ze stołka, na którym siedziałam przez godziny, wykręcając dłonie. Rozciągając ramiona za siebie i przed siebie, poczułam, jak mój kręgosłup strzela w kilku miejscach. Wypuszczając głęboki oddech, pochyliłam się, żeby złapać za łydki, jeszcze bardziej rozciągając plecy.
„Poza tym,” kontynuowałam, „muszę to skończyć na ich rocznicę pod koniec przyszłego miesiąca.”
Wstałam powoli, żeby jeszcze raz rzucić okiem na niedokończony obraz, który wkrótce miał być prezentem. Był to portret moich rodziców, jak szli do ołtarza, świeżo po ślubie.
Ona była w długiej, zwiewnej sukni ślubnej; jej welon powiewał za nią, a na twarzy miała promienny, młodzieńczy uśmiech. On był w prostym czarnym garniturze, maszerując pewnie, trzymając moją matkę za rękę. Podobny uśmiech rozjaśniał jego twarz.
Sięgnęłam nad sobą, żeby wyłączyć światło wiszące nad płótnem.
„Która godzina?” zapytałam, przecierając zmęczone oczy.
Mady spojrzała na zegarek.
„Prawie trzecia.”
Jęknęłam. „Idę spać,” powiedziała, ziewając. Czułam się strasznie winna. Miałyśmy skończyć ostatni sezon serialu, który oglądałyśmy przez ostatnie tygodnie, ale ja zanurzyłam się w malowanie.
„Przepraszam, Mady,” powiedziałam szczerze. „Nie chciałam się tak wciągnąć.”
„Nie ma sprawy. Udało mi się skończyć czytanie do procedury cywilnej, więc wszystko w porządku.”
Skrzywiłam się na myśl o obowiązkowej lekturze.
Mady była na pierwszym roku studiów prawniczych. Studiowała, żeby zdobyć tytuł doktora prawa, by zostać adwokatem, a pewnego dnia sędzią jak jej ojciec.
Ja z kolei byłam zadowolona z moim licencjatem z anglistyki. Pozwalał mi to żyć jako profesjonalna głodująca artystka, mimo że technicznie nigdy nie głodowałam, bo pracowałam jako bibliotekarka na pół etatu i nauczycielka sztuki w szkole podstawowej na pół etatu.
„O której jutro wyjeżdżamy?” zapytałam ją.
„Planuję być tam na dziesiątą.”
Skinęłam głową, gdy odwróciła się, by opuścić pokój.
„Do zobaczenia rano,” powiedziała. „Dobranoc.”
Gdy tylko wyszła i usłyszałam, jak drzwi do jej sypialni otwierają się i zamykają, jęknęłam i upadłam na łóżko.
Dziesiąta rano było zdecydowanie za wcześnie, biorąc pod uwagę, że była prawie trzecia, a ja dopiero miałam iść spać.
Na domiar złego, jeszcze nie spakowałam rzeczy, co oznaczało, że będę musiała wstać około dziewiątej, żebyśmy mogli wyjechać na czas. Zawsze sprawiałam, że się spóźnialiśmy, gdziekolwiek byśmy nie szli, i byłam zdeterminowana, żeby jutro rano tak się nie stało.
Mady i ja mieliśmy spotkać się z naszymi rodzicami w domu jej rodziny, aby pojechać z naszymi ojcami na konferencję. Jej ojciec był Alfą naszej watahy w południowym Oregonie, a mój ojciec był jego Betą. Oboje również reprezentowali Oregon w komitecie ds. wilkołaków na zachodnich Stanach Zjednoczonych. Co jakiś czas jeździli do Las Vegas na spotkania z innymi członkami komitetu.
Zazwyczaj te spotkania odbywały się dwa razy do roku, ale zdarzały się tak często, jak było to potrzebne. Ponieważ był dopiero maj, a to było już ich czwarte spotkanie w tym roku, miałam wrażenie, że w świecie wilkołaków i sprawach watahy dzieje się coś niestandardowego.
Jednak to spotkanie przypadało na długi weekend. Ponieważ Mady i ja podjęłyśmy decyzję, że potrzebujemy przerwy od szkoły i pracy, postanowiłyśmy dołączyć do naszych ojców na trzydniowy wypoczynek w Vegas.
Kiedy sięgnęłam, żeby wyłączyć lampkę, zauważyłam zaschniętą farbę akrylową na moich rękach. Zmęczona, pogodziłam się z faktem, że rano będę musiała wyprać pościel. Nie miałam nawet siły, żeby wejść pod kołdrę, zanim zasnęłam.
Wydawało się, że minęły tylko sekundy, zanim Mady otworzyła drzwi do mojej sypialni, mówiąc, żebym wstała.
"Jest prawie dziewiąta czterdzieści pięć," powiedziała. "Musimy wyjechać za piętnaście minut."
Szybko usiadłam, moje włosy opadły mi na twarz. "O cholera." Jęknęłam, widząc poranne promienie słońca wpadające przez okno. Zrzuciłam nogi z łóżka i wstałam. Mady zniknęła w korytarzu, gdy ja szybko podeszłam do szafy i w półśnie ściągnęłam torbę podróżną z najwyższej półki.
Chaotycznie ściągałam ubrania z wieszaków i pakowałam je do torby, po czym wyciągnęłam garść bielizny z szuflady i również wrzuciłam do torby.
Ledwo miałam czas, żeby uczesać włosy, związać je w kucyk i przebrać się z piżamy, zanim Mady zaczęła krzyczeć, że czas jechać.
"Sekundkę!" krzyknęłam, zakładając buty.
Zabrałam telefon z łóżka, wzdychając, gdy zdałam sobie sprawę, że zapomniałam go naładować w nocy. Wrzuciłam go do torebki razem z ładowarką, szkicownikiem i piórnikiem.
Rzuciłam ostatnie spojrzenie po pokoju, aby upewnić się, że niczego nie zapomniałam, i przypomniałam sobie, że nie wyprałam pościeli, jak planowałam. Wzruszyłam ramionami, zanim pobiegłam korytarzem.
"Masz koszulkę na lewą stronę," powiedziała Mady, patrząc, jak idę w stronę drzwi wejściowych. Spojrzałam w dół i zobaczyłam, że miała rację, więc wyciągnęłam ręce z rękawów, żeby ją odwrócić.
"Spakowałaś szczoteczkę do zębów?" zapytała.
"Tak, mamo."
"Pasta do zębów?"
Zatrzymałam się nagle, a Mady zaśmiała się, idąc za mną do naszego wspólnego mieszkania.
"Spakowałam," powiedziała, zamykając za nami drzwi wejściowe na klucz. Westchnęłam, wdzięczna, że przynajmniej jedna z nas okazała się odpowiedzialnym dorosłym.
To była krótka, pięciominutowa jazda od naszego mieszkania do dzielnicy, w której mieszkali nasi rodzice. Rodzice Mady mieszkali naprzeciwko moich, tak jak przez całe nasze życie.
Wciąż żywo pamiętam, jak obie matki mnie strofowały, bo nigdy nie patrzyłam w obie strony, zanim przechodziłam przez ulicę, żeby się bawić. Pamiętam też te czasy w liceum, kiedy pod osłoną nocy wymykałyśmy się do domów naszych przyjaciół.
Ostatnie Rozdziały
#103 EPILOG
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#102 FINAŁ
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#101 ROZDZIAŁ 102
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#100 ROZDZIAŁ 101
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#99 ROZDZIAŁ 100
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#98 ROZDZIAŁ 99
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#97 ROZDZIAŁ 98
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#96 ROZDZIAŁ 97
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#95 ROZDZIAŁ 96
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025#94 ROZDZIAŁ 95
Ostatnia Aktualizacja: 11/25/2025
Może Ci się spodobać 😍
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...












