Tym Razem Rozwodzę Się z Tobą

Tym Razem Rozwodzę Się z Tobą

Esliee I. Wisdon 🌶 · W trakcie · 302.3k słów

941
Gorące
16.5k
Wyświetlenia
792
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Charlotte była żoną miłości swojego życia przez dziesięć lat, ale życie z nim było niczym innym jak udręką.

Kiedy patriarcha rodziny Houghtonów zdecydował, że jego wnuk poślubi ostatnią żyjącą Sinclair, Charlotte była szczęśliwa. Jej uczucia do Christophera były silniejsze niż więzy krwi i głębokie jak obsesja, więc trzymała go mocno i przywiązała do siebie.

Ale nie ma niczego, czego Christopher Houghton nienawidziłby bardziej niż swojej żony.

Przez te wszystkie lata ranili się nawzajem w tańcu miłości, nienawiści i zemsty — aż Charlotte miała dość i zakończyła to wszystko.

Na łożu śmierci Charlotte przysięga, że gdyby miała szansę zrobić wszystko dobrze, wróciłaby w czasie i rozwiodła się z mężem.

Tym razem w końcu pozwoli Christopherowi odejść...
Ale czy on na to pozwoli?


"Mój członek pulsuje ponownie, a ja biorę ostry oddech, czując, jak moje wnętrzności skręcają się z dziwnego pragnienia, które jest mi nieznane.
Opierając się o drzwi mojego pokoju, czuję chłód drewna przez koszulę, ale nic nie może złagodzić tego pragnienia; każda część mnie drży z potrzebą ulgi.
Patrzę w dół, widząc ogromne wybrzuszenie w dresach...

“To niemożliwe…” Zamykam mocno oczy i opieram głowę o drzwi, “Hej, to Charlotte… dlaczego się podniecasz?”
To kobieta, którą przysiągłem nigdy nie dotykać ani kochać, ta, która stała się dla mnie symbolem urazy."

Rozdział 1

ꭗ — East Houghton Manor, Surrey

PAŹDZIERNIK 2018

Dziś jest szaro, oczywiście, jak można się było spodziewać.

Jakby nawet niebo opłakiwało brak Marshalla, który pozostawił pustkę w naszych sercach — szczególnie w moim, kiedy dzień zaczął się spokojnym porankiem, a jego serce przestało bić.

Rak, powiedzieli.

Ale jak to możliwe? Nikt nie wiedział, aż do momentu, gdy wziął ostatni oddech. Lekarz, który był również przyjacielem rodziny, uszanował życzenie Marshalla, by utrzymać to w tajemnicy przed mediami, a przede wszystkim przed rodziną.

Teraz, gdy jego ciało jest zamknięte w rodzinnym grobowcu obok Louisa Houghtona, jego pierworodnego, zastanawiam się, czy znosił ten cały ból samotnie tylko po to, by nie obciążać tych, którzy go kochali mimo jego wad, i których on również kochał.

Dotykam tabliczki na nagrobku, marmur zimny pod moimi palcami, przesuwając się po wyrytych słowach, które zaciskają ból w mojej piersi.

 ㅤ

Marshall Edward Houghton

12. Hrabia Houghton

1943 – 2018

Lojalny sługa Korony i Kraju.

Uhonorowany za życia i ukochany przez tych, którzy go najlepiej znali.

Niech znajdzie wieczny pokój, jakiego dawał za życia.

Myślałam, że wypłakałam już wszystkie łzy, ale moje oczy nadal pieką, jakby nie uroniły ani jednej od momentu, gdy znalazłam go zimnego w łóżku, myśląc o tym, jak śmierć, mój stary przyjaciel, może być dla mnie tak okrutna.

Zawsze była częścią mojego życia, ale miałam nadzieję, że zostawi mnie w spokoju z jednym człowiekiem, który mnie zaakceptował.

Oczywiście nie, jak mogłam na to liczyć?

Pierwszy raz mój świat się zawalił, gdy miałam pięć lat.

Straciłam rodziców w tragicznym wypadku z udziałem trzech innych samochodów i uciekającej ciężarówki. Na szczęście nic z tego czasu nie pamiętam. Mówią, że zablokowałam wspomnienia, bo były zbyt bolesne. Ale nadal śnię o dźwiękach i kolorach syren.

Później dowiedziałam się, że spędziłam dwadzieścia minut wśród wraków, z rodzicami już martwymi na przednim siedzeniu.

Na szczęście moje najwcześniejsze wspomnienie jest kolorowe. Moja ciotka Amelia, młodsza siostra mojej matki, wzięła mnie pod opiekę i traktowała jak własne dziecko. To były szczęśliwe lata. Miałam rodzinę i kuzynkę tak bliską, że nie byłoby błędem nazywać ją siostrą.

Ale potem, znowu, śmierć przyszła po mnie i zabrała życie mojej ciotki w kolejnym wypadku samochodowym.

To klątwa Sinclairów, mówili.

Po bohaterskiej śmierci mojego dziadka, Harolda Sinclaira, który uratował człowieka teraz spoczywającego za tą tabliczką, jego potomkowie umierali jeden po drugim.

Jestem ostatnią osobą z krwią Sinclairów i to coś, co będzie mnie prześladować przez resztę życia...

No, nie dokładnie jedyną już teraz.

Wiatr delikatnie porusza stare drzewa. Szum liści brzmi jak cichy lament, prawie smutna pieśń, i zastanawiam się, czy Marshall może to usłyszeć, gdziekolwiek teraz jest.

Stoję przed grobowcem, nie przejmując się lekkim deszczem, który zaczyna padać. Krople spływają po mojej twarzy, mieszając się z łzami, których już nie próbuję powstrzymać.

W pewnym sensie cieszę się, że pada... w ten sposób nikt nie musi widzieć, jak bardzo jestem rozbita wewnętrznie.

„Odszedłeś bez pożegnania,” szepczę, głos drży. „Bez dania mi szansy, by ci podziękować za wszystko.”

To on mnie dostrzegł, mój najważniejszy ojcowski wzór.

To Marshall wziął mnie pod swoje skrzydła i sprawił, że poczułam się ceniona.

„Zajmę się wszystkim,” obiecuję, prawie szeptem. „Dziedzictwem, pamięcią, twoim testamentem… Wszystkim, co zostawiłeś.”

Dotykam brzucha, delikatnie głaszcząc nowe życie rosnące wewnątrz — coś, o czym nigdy nie zdążyłam mu powiedzieć.

Moje palce wahają się, czując na chwilę ciężar złotego pierścionka na moim palcu, ale nie mam odwagi wypowiedzieć tego na głos.

Ściskając łodygę białej róży w dłoni, pozwalam, by kolce przebijały moją skórę. W ogóle mnie to nie obchodzi. Nawet nie czuję bólu.

Nawet gdy moja krew plami płatki na czerwono, nie mrugam.

Właściwie, to więcej niż mile widziane.

„Dziadku…” uśmiecham się przez łzy, „zostaniesz pradziadkiem.”

Zamykam na chwilę oczy i pozwalam, by wyznanie wsiąkło w ciszę. Sekret, który trzymałam tylko dla siebie, bije pod moją skórą, żywy, ciepły i przerażający.

Marshall zasłużył, żeby wiedzieć.

Ale teraz jest już za późno.

Klękam delikatnie i kładę zakrwawioną różę u stóp krypty, obserwując, jak płatki wchłaniają deszcz i znów stają się białe, jakby dano im drugą szansę.

Potem wstaję powoli, ręce spoczywają na moim brzuchu, chroniąc życie we mnie jak starożytny, cenny skarb, i wracam do rezydencji powolnymi krokami, pozwalając deszczowi obmyć mnie... mój smutek, moje żałoby — a przynajmniej próbować.

Wnętrze jest ciche, ale nie puste. To rodzaj ciszy, która ciąży, jakby każda część domu wciąż odbijała stłumione głosy z czuwania, przyciszone kroki i szeptane kondolencje.

Zapach starego drewna i wosku świec unosi się w powietrzu, zmieszany z zanikającą wonią świeżo ściętych kwiatów, i wszystko wydaje się zamrożone, jakby czas nie ruszył się od jego śmierci.

Wchodzę po schodach w głównym holu cicho i powoli, wiedząc, że moje buty zostawią mokre ślady na perskim dywanie, ale nie przejmuję się... Teraz wszystko wydaje się bez znaczenia.

Moje ciało prowadzi mnie, jakby wiedziało, dokąd iść, zanim ja zdecyduję, i oczywiście, dokąd miałabym pójść? Jest jedno ostatnie miejsce, w którym muszę się pożegnać, by naprawdę go puścić.

Gabinet Marshalla.

Ale już uchylone drzwi sprawiają, że na chwilę się zatrzymuję.

Ten pokój zawsze był święty dla starego hrabiego. Pamiętam, jak chowałam się za skórzanym fotelem lub uchylonymi drzwiami, aby oglądać go czytającego cicho, okulary zsuwające się z nosa.

Ale kiedy popycham drzwi opuszkiem palca, moje oczy rozszerzają się na coś, co sprawia, że moje serce przestaje bić.

Krew odpływa z mojej twarzy, a ciemność przysłania mi wzrok. Muszę chwycić framugę drzwi, aby moje nogi nie odmówiły posłuszeństwa.

Christopher, mój mąż, z rozczochranymi brązowymi włosami i lekko rozpiętą czarną koszulą, siedzi w tym samym fotelu, który kiedyś uważałam za fortecę... najlepszą kryjówkę ze wszystkich.

Mój mąż, z tym zwykłym, odległym, poważnym spojrzeniem i tymi zimnymi brązowymi oczami... i Evelyn, jego kochanka, siedząca na biurku Marshalla z nogami skrzyżowanymi, jakby była właścicielką tego miejsca.

Widok ich w tej świętej przestrzeni uderza mocniej niż jakakolwiek śmierć. Moja klatka piersiowa zaciska się tak mocno, że nie mogę oddychać.

Na chwilę cisza krzyczy.

Evelyn powoli odwraca głowę, jakby czekała na ten moment z odrobiną okrutnej satysfakcji, i uśmiecha się, zadowolona, że widzi mnie złamaną na wszystkie możliwe sposoby.

„Nie mogliście nawet poczekać, aż ciało ostygnie?” Moje słowa są ciche, drżące, oczy wypełniają się łzami bardziej bolesnymi niż żałoba — są wypełnione zdradą.

Wiedziałam, oczywiście.

Wiedziałam, że serce Christophera zawsze należało do tej kobiety… Ale miałam nadzieję, że nasze małżeństwo, nawet jeśli było wymuszone, wystarczy, aby powstrzymać jego uczucia do niej.

Oczekiwałam szacunku dla woli, porządku jego dziadka, który właśnie został pochowany obok nagrobka swojego ojca.

„Charlotte,” mówi Christopher chłodno, jego oczy opadają na podłogę, jakby nie mógł spojrzeć mi w twarz. A może naprawdę nie może.

Jego szczęka jest tak zaciśnięta, że mięsień drga pod jego przystrzyżoną brodą, a palce trzymające teczkę zaciskają się mocniej, zanim w końcu wyciąga ją w moją stronę.

Nie wstaje.

Nie patrzy na mnie.

Jednak widzę, że na jego twarzy jest tylko pogarda.

Czeka tylko, aż do niego podejdę, jak pies, jak robiłam to przez te wszystkie lata, i mówi bez względu—„Chcę rozwodu.”

„Rozwodu?” powtarzam, a szok zamienia się w cichy, drżący śmiech.

Christopher w końcu na mnie patrzy, jego ostre, intensywne oczy przeszywają mnie na wylot, zamieniając ten śmiech w skrzywiony uśmiech.

Moje palce lekko się zwijają, drapiąc framugę drzwi.

„Po co? Żebyś mógł być z tą rozbijaczką rodzin?” Patrzę gniewnie na Evelyn, która uśmiecha się, jakby jej czerwone usta skosztowały mojej krwi. „Naprawdę nie mogłeś nawet uszanować żałoby swojej rodziny, Christopher…”

„Wiesz dobrze, że nigdy tego nie chciałem.” Wskazuje niejasno między nami, nie patrząc już na mnie. „Nigdy nie chciałem tego małżeństwa. Wszyscy mnie zmusiliście — ty, Charlotte… i tamten stary człowiek.”

Gdybym nie wiedziała lepiej, pomyślałabym, że prawie się zakrztusił tymi słowami. Gdybym nie wiedziała lepiej, mogłabym nawet uwierzyć, że ma gulę w gardle od chwili, gdy usłyszał, że Marshall zasnął i już się nie obudził… że opuścił ten świat, zanim mieliśmy szansę się pożegnać.

„Evelyn jest…” Przerywa, przełykając ciężko, jego zaczerwienione oczy zmęczone, z ciemnymi, głębokimi cieniami, zwracając się do mnie. „Evelyn jest kobietą, którą kocham.”

Te słowa… Słyszałam je tyle razy wcześniej, ale nigdy nie rozbiły mnie tak, jak teraz. Zawsze cięły głęboko, zostawiały wszystko we mnie surowe, krwawe, odsłonięte i chaotyczne.

Ale teraz…

Teraz wszystko jest nagie.

Tak samo wrażliwa, jak byłam tyle razy przed nim, mając nadzieję, pragnąc dotyku, gestu, szansy. Tak samo nagie jak prawda, którą teraz rzuca mi w twarz z tą samą zimnością, z jaką zdejmuje się pierścionek.

Moje serce rozpada się na milion kawałków, a ja znowu tracę oddech.

Gardło mi się ściska, oczy pieką, ale walczę z łzami.

Nie jestem nawet pewna, dlaczego tym razem odmawiam im upadku, w końcu płakałam przed Christopherem tyle razy.

Błagałam go, by dał nam szansę.

Upokarzałam się.

Klęczałam przed nim, moja dusza była naga, z posiniaczonymi kolanami od gonienia za miłością, która nigdy nie chciała tam być.

Przez sześć miesięcy grałam żonę, kochankę, przyjaciółkę, cień — i nadal to nie wystarczyło.

Nigdy nie zrobiło to żadnej różnicy.

Teraz mój mąż patrzy na mnie z tym wyrazem twarzy… pustym, niemal ulżonym… Jakbym była dla niego ciężarem…

Dożywocie w sukni ślubnej.

„Wiesz, ile razy przełykałam to wszystko w milczeniu?” szepczę, robiąc krok naprzód, nie przerywając kontaktu wzrokowego. „Ile razy słyszałam to echo w twojej nieobecności? W tym, jak mnie nie dotykałeś… w tym, jak wracałeś późno i nigdy nie patrzyłeś na mnie właściwie?”

Christopher spuszcza wzrok, ale nic nie mówi.

Evelyn, z kolei, krzyżuje ramiona, a jej uśmiech jeszcze bardziej się rozszerza. Kręci kosmyk swoich czarnych włosów wokół palca z nudnym, obojętnym gestem.

„Sprawiłeś, że uwierzyłam, że to wszystko moja wina — że nie byłam wystarczająca, że byłam trudna, dramatyczna, zaborcza.” Śmieję się znowu, tym razem pełna czystego sarkazmu i goryczy. „Czy kiedykolwiek ci na mnie zależało?”

Christopher zaciska szczękę, a ja robię kolejny krok, puszczając uchwyt na framudze drzwi i zbliżając się, aż poczuję jej perfumy zmieszane z jego… aż poczuję gorzki smak zdrady na końcu języka.

„Chcesz rozwodu?” Kręcę głową, unosząc podbródek wyzywająco, z nowym śmiechem na ustach. „Szkoda... Nie dam ci ani grosza.”

„Dasz,” mówi po prostu, jakby nie był nawet trochę zaniepokojony. „Nie proszę, Charlotte.”

Głos Christophera drży miękko, ginąc w dźwięku kropli uderzającej o podłogę i rozbijającej krótką ciszę. Powoli, lekko, jego oczy rozszerzają się i opadają na moją rękę, rozmazaną ciepłą, gęstą krwią od cierni.

Nadal, nawet gdy rozlewam swoją krew w tym świętym pokoju, nic nie czuję.

Jestem tak znieczulona, że nawet moje serce już nie boli.

Evelyn zbliża się do Christophera, wciąż nosząc ten drwiący uśmiech, i dotyka go z taką swobodą, że moja krew zastyga. Jej ręce spoczywają na jego ramieniu i szyi, w zaborczym, przemyślanym geście, aby przypomnieć mi, że jest jego — że zawsze była.

„Zawsze dostawałaś, co chciałaś, Charlotte…” Głos Evelyn jest miękki i aksamitny. „Miałaś nazwisko, tytuł, dom, ale teraz moja kolej. Proszę, nie bądź taka… nie możemy być winni temu, że się zakochaliśmy. Poza tym, Christopher zawsze jasno mówił, że kocha mnie. To ty przyszłaś między nas i wszystko zrujnowałaś. Jak to jest sprawiedliwe?”

Moje ręce krwawią, ale czuję, jakby ta krew nie była nawet moja... jakby cięcie należało do kogoś innego.

Gniew wzbiera w moich żyłach, gorący, powolny i gęsty.

Ale to nie jest ten rodzaj gniewu, który wybucha... To ten, który eroduje, który spoczywa głęboko w kościach... cichy, zimny, niemal dostojny gniew, ten, który nie potrzebuje krzyku, aby być zrozumianym.

"Charlotte, nie utrudniaj tego bardziej, niż to konieczne. Mój dziadek nie żyje... nie ma sensu tego przeciągać."

"Już ci mówiłam, Christopher. Nie dam ci tego cholernie rozwodu," warczę, moje oczy ostrzą się, podobnie jak mój głos. "Naprawdę myślisz, że pozwolę tej niskiej klasy dziwce zająć moje miejsce?"

"Nie musisz niczego decydować — teraz jestem hrabią. To moja decyzja."

"Gratulacje, Christopher, pewnie jesteś zachwycony!" odpowiadam sarkastycznie, przyglądając się im obu od stóp do głów, nie mogąc powstrzymać gniewu, który grozi wybuchem. Potem rzucam szyderczy uśmiech i dodaję, "Ale zapomniałeś o jednym małym szczególe, kochanie."

Christopher milczy, ale jego oczy lekko drgają, mała szczelina pojawia się w murze obojętności, który starannie budował.

"Podczas gdy byłeś zajęty obcowaniem z kochanką podczas czytania testamentu, nie usłyszałeś klauzuli siedemnastej."

Evelyn zatrzymuje się w połowie ruchu włosami, jej wyraz twarzy na chwilę sztywnieje, a Christopher naprawdę blednie, jakby krew nadal spływająca z mojej ręki właśnie opuściła jego twarz.

"Klauzula... co?" Jego głos wychodzi słaby.

Podnoszę podbródek, uśmiech wciąż na moich ustach, ale teraz zimniejszy, bardziej kontrolowany, niemal okrutny jak on.

"Z udziałami Marshalla możesz pozostać większościowym akcjonariuszem firmy. Ale jeśli się rozwiedziemy..." robię pauzę, pozwalając moim słowom wsiąknąć.

Uśmiech Evelyn na chwilę gaśnie, a ona pochyla się w stronę Christophera, szepcząc mu do ucha, "Kochanie, co to oznacza?"

"Oznacza to, że Marshall Houghton przekazał wszystkie swoje udziały w firmie mnie, a nie Christopherowi."

Evelyn blednie, jej twarz w końcu skręca się w coś, co rozpoznaję i smakuję — panikę.

"Kłamiesz! To nie ma sensu! On jest prawowitym spadkobiercą... jest wnukiem Marshalla—"

"Ale kochał mnie bardziej niż kogokolwiek," mówię dumnie, wiedząc, że moje słowa zranią głębiej niż Christopher kiedykolwiek przyzna. Nie mam krwi Houghtonów, oczywiście... Ale Marshall nigdy nie ukrywał swojego faworyzowania.

"Zadzwoń do swoich prawników, Christopher. Potwierdź to, co mówię. Możesz się ze mną rozwieść, jeśli chcesz, ale te udziały wymkną ci się z rąk jak piasek. A na końcu..."

Kładę rękę na brzuchu, ponownie podnosząc podbródek i patrząc na nich z wyższością, "... sprawię, że stracisz absolutnie wszystko."

"A jak to zrobisz?!" Evelyn drwi, jej śmiech wyraźnie wymuszony.

"Jak?" powtarzam, a słowo kapie jak słodki jad. "Jestem legalną żoną, dziedziczką udziałów... w ciąży z kolejnym bezpośrednim spadkobiercą rodziny Houghtonów."

Christopher w końcu na mnie patrzy, naprawdę patrzy. Jego oczy lekko się rozszerzają, jakby wiadomość była prawdziwym koszmarem, najbardziej nieprzyjemną niespodzianką jego życia, i przyznaję, że boli jeszcze bardziej.

Potem jego wyraz twarzy ciemnieje czymś, czego nie rozumiem, i nie jestem pewna, czy chcę.

Cisza w pokoju staje się absolutna, sekundy ciągną się... aż Christopher w końcu przerywa ją zimnym, dalekim, obojętnym głosem:

"Bardzo dobrze. Jeśli wybierasz pozostanie w małżeństwie bez miłości, niech tak będzie. Ale od dziś Evelyn będzie mieszkać z nami w posiadłości Rosehollow. Akceptuj to lub podpisz papiery rozwodowe — możesz narzekać ile chcesz."

Ściskam krwawiącą rękę, sprawiając, że więcej kropli plami biuro Marshalla w ponure pożegnanie, połykając wszystkie moje protesty.

"Ale pamiętaj, że nigdy nie będziemy szczęśliwą, namiętną parą..." robi pauzę, patrząc na mnie zmęczonymi oczami, potem dodaje cicho, przez zaciśnięte zęby, "Przysięgam, Charlotte... Nigdy cię nie pokocham."

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

799.8k Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · Jessica C. Dolan
Bycie drugim najlepszym jest praktycznie w moim DNA. Moja siostra dostawała miłość, uwagę, blask reflektorów. A teraz nawet jej przeklętego narzeczonego.
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa

Mała Partnerka Alphy Nicholasa

660.5k Wyświetlenia · W trakcie · Becky j
"Towarzysz jest tutaj!"
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Accardi

Accardi

732.3k Wyświetlenia · Zakończone · Allison Franklin
Obniżył usta do jej ucha. "To będzie miało swoją cenę," wyszeptał, zanim pociągnął jej płatek ucha zębami.
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."


Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki

Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki

341.5k Wyświetlenia · Zakończone · Lily
Na przyjęciu urodzinowym mojego podłego ojca, zostałam odurzona przez moją siostrę Emily—a co gorsza, planowała, aby jej chłopak mnie zaatakował. Gdy substancja krążyła w moich żyłach, pożądanie zaczęło przytłaczać mój racjonalny umysł. Ale w tej chwili słabości, mój mąż z kontraktu mnie uratował. Okazało się, że płonę tylko dla niego. To, co zaczęło się jako jego próba pomocy mi w przezwyciężeniu efektów narkotyku, zamieniło się w noc surowej, namiętnej intymności, która zburzyła każdą granicę, którą starannie zbudowaliśmy. W jego ramionach odkryłam głód, o którym nie wiedziałam, że istnieje, a on rościł sobie prawo do mnie z taką intensywnością, że oboje zostaliśmy bez tchu...
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą

Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą

375k Wyświetlenia · Zakończone · Ray Nhedicta
Nie mogę oddychać. Każdy dotyk, każdy pocałunek od Tristana rozpalał moje ciało, topiąc mnie w uczuciach, których nie powinnam pragnąć – zwłaszcza nie tamtej nocy.
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

703.2k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Od Przyjaciela Do Narzeczonego

Od Przyjaciela Do Narzeczonego

386.6k Wyświetlenia · W trakcie · Page Hunter
Jej siostra wychodzi za mąż za jej byłego. Więc przyprowadza swojego najlepszego przyjaciela jako swojego fałszywego narzeczonego. Co mogłoby pójść nie tak?

Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.

Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.

Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.

Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.

Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy

Powstanie Wygnanej Wilczycy

313.5k Wyświetlenia · Zakończone · Lily
„Biały wilk! Zabij tego potwora!”
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Uwodzenie Dona Mafii

Uwodzenie Dona Mafii

325.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sandra
Ciemna, mafijna romans z dużą różnicą wieku
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.

Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.

Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.

Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.

Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy

Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy

279.5k Wyświetlenia · W trakcie · sunsationaldee
W przeciwieństwie do swojego brata bliźniaka, Jacksona, Jessa zmagała się z nadwagą i miała bardzo niewielu przyjaciół. Jackson był sportowcem i ucieleśnieniem popularności, podczas gdy Jessa czuła się niewidzialna. Noah był typowym „cool” chłopakiem w szkole – charyzmatyczny, lubiany i niezaprzeczalnie przystojny. Na dodatek był najlepszym przyjacielem Jacksona i największym prześladowcą Jessy. W ostatniej klasie liceum Jessa postanowiła, że nadszedł czas, aby nabrać pewności siebie, odnaleźć swoje prawdziwe piękno i przestać być niewidzialną bliźniaczką. W miarę jak Jessa się zmieniała, zaczęła przyciągać uwagę wszystkich wokół, zwłaszcza Noaha. Noah, początkowo zaślepiony swoim postrzeganiem Jessy jako jedynie siostry Jacksona, zaczął dostrzegać ją w nowym świetle. Jak stała się tą fascynującą kobietą, która nawiedzała jego myśli? Kiedy stała się obiektem jego fantazji? Dołącz do Jessy w jej podróży od klasowego żartu do pewnej siebie, pożądanej młodej kobiety, zaskakując nawet Noaha, gdy ujawnia niesamowitą osobę, którą zawsze była w środku.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

239.5k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...