Tym Razem Rozwodzę Się z Tobą

Tym Razem Rozwodzę Się z Tobą

Esliee I. Wisdon 🌶 · W trakcie · 302.3k słów

941
Gorące
34.1k
Wyświetlenia
1.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Charlotte była żoną miłości swojego życia przez dziesięć lat, ale życie z nim było niczym innym jak udręką.

Kiedy patriarcha rodziny Houghtonów zdecydował, że jego wnuk poślubi ostatnią żyjącą Sinclair, Charlotte była szczęśliwa. Jej uczucia do Christophera były silniejsze niż więzy krwi i głębokie jak obsesja, więc trzymała go mocno i przywiązała do siebie.

Ale nie ma niczego, czego Christopher Houghton nienawidziłby bardziej niż swojej żony.

Przez te wszystkie lata ranili się nawzajem w tańcu miłości, nienawiści i zemsty — aż Charlotte miała dość i zakończyła to wszystko.

Na łożu śmierci Charlotte przysięga, że gdyby miała szansę zrobić wszystko dobrze, wróciłaby w czasie i rozwiodła się z mężem.

Tym razem w końcu pozwoli Christopherowi odejść...
Ale czy on na to pozwoli?


"Mój członek pulsuje ponownie, a ja biorę ostry oddech, czując, jak moje wnętrzności skręcają się z dziwnego pragnienia, które jest mi nieznane.
Opierając się o drzwi mojego pokoju, czuję chłód drewna przez koszulę, ale nic nie może złagodzić tego pragnienia; każda część mnie drży z potrzebą ulgi.
Patrzę w dół, widząc ogromne wybrzuszenie w dresach...

“To niemożliwe…” Zamykam mocno oczy i opieram głowę o drzwi, “Hej, to Charlotte… dlaczego się podniecasz?”
To kobieta, którą przysiągłem nigdy nie dotykać ani kochać, ta, która stała się dla mnie symbolem urazy."

Rozdział 1

ꭗ — East Houghton Manor, Surrey

PAŹDZIERNIK 2018

Dziś jest szaro, oczywiście, jak można się było spodziewać.

Jakby nawet niebo opłakiwało brak Marshalla, który pozostawił pustkę w naszych sercach — szczególnie w moim, kiedy dzień zaczął się spokojnym porankiem, a jego serce przestało bić.

Rak, powiedzieli.

Ale jak to możliwe? Nikt nie wiedział, aż do momentu, gdy wziął ostatni oddech. Lekarz, który był również przyjacielem rodziny, uszanował życzenie Marshalla, by utrzymać to w tajemnicy przed mediami, a przede wszystkim przed rodziną.

Teraz, gdy jego ciało jest zamknięte w rodzinnym grobowcu obok Louisa Houghtona, jego pierworodnego, zastanawiam się, czy znosił ten cały ból samotnie tylko po to, by nie obciążać tych, którzy go kochali mimo jego wad, i których on również kochał.

Dotykam tabliczki na nagrobku, marmur zimny pod moimi palcami, przesuwając się po wyrytych słowach, które zaciskają ból w mojej piersi.

 ㅤ

Marshall Edward Houghton

12. Hrabia Houghton

1943 – 2018

Lojalny sługa Korony i Kraju.

Uhonorowany za życia i ukochany przez tych, którzy go najlepiej znali.

Niech znajdzie wieczny pokój, jakiego dawał za życia.

Myślałam, że wypłakałam już wszystkie łzy, ale moje oczy nadal pieką, jakby nie uroniły ani jednej od momentu, gdy znalazłam go zimnego w łóżku, myśląc o tym, jak śmierć, mój stary przyjaciel, może być dla mnie tak okrutna.

Zawsze była częścią mojego życia, ale miałam nadzieję, że zostawi mnie w spokoju z jednym człowiekiem, który mnie zaakceptował.

Oczywiście nie, jak mogłam na to liczyć?

Pierwszy raz mój świat się zawalił, gdy miałam pięć lat.

Straciłam rodziców w tragicznym wypadku z udziałem trzech innych samochodów i uciekającej ciężarówki. Na szczęście nic z tego czasu nie pamiętam. Mówią, że zablokowałam wspomnienia, bo były zbyt bolesne. Ale nadal śnię o dźwiękach i kolorach syren.

Później dowiedziałam się, że spędziłam dwadzieścia minut wśród wraków, z rodzicami już martwymi na przednim siedzeniu.

Na szczęście moje najwcześniejsze wspomnienie jest kolorowe. Moja ciotka Amelia, młodsza siostra mojej matki, wzięła mnie pod opiekę i traktowała jak własne dziecko. To były szczęśliwe lata. Miałam rodzinę i kuzynkę tak bliską, że nie byłoby błędem nazywać ją siostrą.

Ale potem, znowu, śmierć przyszła po mnie i zabrała życie mojej ciotki w kolejnym wypadku samochodowym.

To klątwa Sinclairów, mówili.

Po bohaterskiej śmierci mojego dziadka, Harolda Sinclaira, który uratował człowieka teraz spoczywającego za tą tabliczką, jego potomkowie umierali jeden po drugim.

Jestem ostatnią osobą z krwią Sinclairów i to coś, co będzie mnie prześladować przez resztę życia...

No, nie dokładnie jedyną już teraz.

Wiatr delikatnie porusza stare drzewa. Szum liści brzmi jak cichy lament, prawie smutna pieśń, i zastanawiam się, czy Marshall może to usłyszeć, gdziekolwiek teraz jest.

Stoję przed grobowcem, nie przejmując się lekkim deszczem, który zaczyna padać. Krople spływają po mojej twarzy, mieszając się z łzami, których już nie próbuję powstrzymać.

W pewnym sensie cieszę się, że pada... w ten sposób nikt nie musi widzieć, jak bardzo jestem rozbita wewnętrznie.

„Odszedłeś bez pożegnania,” szepczę, głos drży. „Bez dania mi szansy, by ci podziękować za wszystko.”

To on mnie dostrzegł, mój najważniejszy ojcowski wzór.

To Marshall wziął mnie pod swoje skrzydła i sprawił, że poczułam się ceniona.

„Zajmę się wszystkim,” obiecuję, prawie szeptem. „Dziedzictwem, pamięcią, twoim testamentem… Wszystkim, co zostawiłeś.”

Dotykam brzucha, delikatnie głaszcząc nowe życie rosnące wewnątrz — coś, o czym nigdy nie zdążyłam mu powiedzieć.

Moje palce wahają się, czując na chwilę ciężar złotego pierścionka na moim palcu, ale nie mam odwagi wypowiedzieć tego na głos.

Ściskając łodygę białej róży w dłoni, pozwalam, by kolce przebijały moją skórę. W ogóle mnie to nie obchodzi. Nawet nie czuję bólu.

Nawet gdy moja krew plami płatki na czerwono, nie mrugam.

Właściwie, to więcej niż mile widziane.

„Dziadku…” uśmiecham się przez łzy, „zostaniesz pradziadkiem.”

Zamykam na chwilę oczy i pozwalam, by wyznanie wsiąkło w ciszę. Sekret, który trzymałam tylko dla siebie, bije pod moją skórą, żywy, ciepły i przerażający.

Marshall zasłużył, żeby wiedzieć.

Ale teraz jest już za późno.

Klękam delikatnie i kładę zakrwawioną różę u stóp krypty, obserwując, jak płatki wchłaniają deszcz i znów stają się białe, jakby dano im drugą szansę.

Potem wstaję powoli, ręce spoczywają na moim brzuchu, chroniąc życie we mnie jak starożytny, cenny skarb, i wracam do rezydencji powolnymi krokami, pozwalając deszczowi obmyć mnie... mój smutek, moje żałoby — a przynajmniej próbować.

Wnętrze jest ciche, ale nie puste. To rodzaj ciszy, która ciąży, jakby każda część domu wciąż odbijała stłumione głosy z czuwania, przyciszone kroki i szeptane kondolencje.

Zapach starego drewna i wosku świec unosi się w powietrzu, zmieszany z zanikającą wonią świeżo ściętych kwiatów, i wszystko wydaje się zamrożone, jakby czas nie ruszył się od jego śmierci.

Wchodzę po schodach w głównym holu cicho i powoli, wiedząc, że moje buty zostawią mokre ślady na perskim dywanie, ale nie przejmuję się... Teraz wszystko wydaje się bez znaczenia.

Moje ciało prowadzi mnie, jakby wiedziało, dokąd iść, zanim ja zdecyduję, i oczywiście, dokąd miałabym pójść? Jest jedno ostatnie miejsce, w którym muszę się pożegnać, by naprawdę go puścić.

Gabinet Marshalla.

Ale już uchylone drzwi sprawiają, że na chwilę się zatrzymuję.

Ten pokój zawsze był święty dla starego hrabiego. Pamiętam, jak chowałam się za skórzanym fotelem lub uchylonymi drzwiami, aby oglądać go czytającego cicho, okulary zsuwające się z nosa.

Ale kiedy popycham drzwi opuszkiem palca, moje oczy rozszerzają się na coś, co sprawia, że moje serce przestaje bić.

Krew odpływa z mojej twarzy, a ciemność przysłania mi wzrok. Muszę chwycić framugę drzwi, aby moje nogi nie odmówiły posłuszeństwa.

Christopher, mój mąż, z rozczochranymi brązowymi włosami i lekko rozpiętą czarną koszulą, siedzi w tym samym fotelu, który kiedyś uważałam za fortecę... najlepszą kryjówkę ze wszystkich.

Mój mąż, z tym zwykłym, odległym, poważnym spojrzeniem i tymi zimnymi brązowymi oczami... i Evelyn, jego kochanka, siedząca na biurku Marshalla z nogami skrzyżowanymi, jakby była właścicielką tego miejsca.

Widok ich w tej świętej przestrzeni uderza mocniej niż jakakolwiek śmierć. Moja klatka piersiowa zaciska się tak mocno, że nie mogę oddychać.

Na chwilę cisza krzyczy.

Evelyn powoli odwraca głowę, jakby czekała na ten moment z odrobiną okrutnej satysfakcji, i uśmiecha się, zadowolona, że widzi mnie złamaną na wszystkie możliwe sposoby.

„Nie mogliście nawet poczekać, aż ciało ostygnie?” Moje słowa są ciche, drżące, oczy wypełniają się łzami bardziej bolesnymi niż żałoba — są wypełnione zdradą.

Wiedziałam, oczywiście.

Wiedziałam, że serce Christophera zawsze należało do tej kobiety… Ale miałam nadzieję, że nasze małżeństwo, nawet jeśli było wymuszone, wystarczy, aby powstrzymać jego uczucia do niej.

Oczekiwałam szacunku dla woli, porządku jego dziadka, który właśnie został pochowany obok nagrobka swojego ojca.

„Charlotte,” mówi Christopher chłodno, jego oczy opadają na podłogę, jakby nie mógł spojrzeć mi w twarz. A może naprawdę nie może.

Jego szczęka jest tak zaciśnięta, że mięsień drga pod jego przystrzyżoną brodą, a palce trzymające teczkę zaciskają się mocniej, zanim w końcu wyciąga ją w moją stronę.

Nie wstaje.

Nie patrzy na mnie.

Jednak widzę, że na jego twarzy jest tylko pogarda.

Czeka tylko, aż do niego podejdę, jak pies, jak robiłam to przez te wszystkie lata, i mówi bez względu—„Chcę rozwodu.”

„Rozwodu?” powtarzam, a szok zamienia się w cichy, drżący śmiech.

Christopher w końcu na mnie patrzy, jego ostre, intensywne oczy przeszywają mnie na wylot, zamieniając ten śmiech w skrzywiony uśmiech.

Moje palce lekko się zwijają, drapiąc framugę drzwi.

„Po co? Żebyś mógł być z tą rozbijaczką rodzin?” Patrzę gniewnie na Evelyn, która uśmiecha się, jakby jej czerwone usta skosztowały mojej krwi. „Naprawdę nie mogłeś nawet uszanować żałoby swojej rodziny, Christopher…”

„Wiesz dobrze, że nigdy tego nie chciałem.” Wskazuje niejasno między nami, nie patrząc już na mnie. „Nigdy nie chciałem tego małżeństwa. Wszyscy mnie zmusiliście — ty, Charlotte… i tamten stary człowiek.”

Gdybym nie wiedziała lepiej, pomyślałabym, że prawie się zakrztusił tymi słowami. Gdybym nie wiedziała lepiej, mogłabym nawet uwierzyć, że ma gulę w gardle od chwili, gdy usłyszał, że Marshall zasnął i już się nie obudził… że opuścił ten świat, zanim mieliśmy szansę się pożegnać.

„Evelyn jest…” Przerywa, przełykając ciężko, jego zaczerwienione oczy zmęczone, z ciemnymi, głębokimi cieniami, zwracając się do mnie. „Evelyn jest kobietą, którą kocham.”

Te słowa… Słyszałam je tyle razy wcześniej, ale nigdy nie rozbiły mnie tak, jak teraz. Zawsze cięły głęboko, zostawiały wszystko we mnie surowe, krwawe, odsłonięte i chaotyczne.

Ale teraz…

Teraz wszystko jest nagie.

Tak samo wrażliwa, jak byłam tyle razy przed nim, mając nadzieję, pragnąc dotyku, gestu, szansy. Tak samo nagie jak prawda, którą teraz rzuca mi w twarz z tą samą zimnością, z jaką zdejmuje się pierścionek.

Moje serce rozpada się na milion kawałków, a ja znowu tracę oddech.

Gardło mi się ściska, oczy pieką, ale walczę z łzami.

Nie jestem nawet pewna, dlaczego tym razem odmawiam im upadku, w końcu płakałam przed Christopherem tyle razy.

Błagałam go, by dał nam szansę.

Upokarzałam się.

Klęczałam przed nim, moja dusza była naga, z posiniaczonymi kolanami od gonienia za miłością, która nigdy nie chciała tam być.

Przez sześć miesięcy grałam żonę, kochankę, przyjaciółkę, cień — i nadal to nie wystarczyło.

Nigdy nie zrobiło to żadnej różnicy.

Teraz mój mąż patrzy na mnie z tym wyrazem twarzy… pustym, niemal ulżonym… Jakbym była dla niego ciężarem…

Dożywocie w sukni ślubnej.

„Wiesz, ile razy przełykałam to wszystko w milczeniu?” szepczę, robiąc krok naprzód, nie przerywając kontaktu wzrokowego. „Ile razy słyszałam to echo w twojej nieobecności? W tym, jak mnie nie dotykałeś… w tym, jak wracałeś późno i nigdy nie patrzyłeś na mnie właściwie?”

Christopher spuszcza wzrok, ale nic nie mówi.

Evelyn, z kolei, krzyżuje ramiona, a jej uśmiech jeszcze bardziej się rozszerza. Kręci kosmyk swoich czarnych włosów wokół palca z nudnym, obojętnym gestem.

„Sprawiłeś, że uwierzyłam, że to wszystko moja wina — że nie byłam wystarczająca, że byłam trudna, dramatyczna, zaborcza.” Śmieję się znowu, tym razem pełna czystego sarkazmu i goryczy. „Czy kiedykolwiek ci na mnie zależało?”

Christopher zaciska szczękę, a ja robię kolejny krok, puszczając uchwyt na framudze drzwi i zbliżając się, aż poczuję jej perfumy zmieszane z jego… aż poczuję gorzki smak zdrady na końcu języka.

„Chcesz rozwodu?” Kręcę głową, unosząc podbródek wyzywająco, z nowym śmiechem na ustach. „Szkoda... Nie dam ci ani grosza.”

„Dasz,” mówi po prostu, jakby nie był nawet trochę zaniepokojony. „Nie proszę, Charlotte.”

Głos Christophera drży miękko, ginąc w dźwięku kropli uderzającej o podłogę i rozbijającej krótką ciszę. Powoli, lekko, jego oczy rozszerzają się i opadają na moją rękę, rozmazaną ciepłą, gęstą krwią od cierni.

Nadal, nawet gdy rozlewam swoją krew w tym świętym pokoju, nic nie czuję.

Jestem tak znieczulona, że nawet moje serce już nie boli.

Evelyn zbliża się do Christophera, wciąż nosząc ten drwiący uśmiech, i dotyka go z taką swobodą, że moja krew zastyga. Jej ręce spoczywają na jego ramieniu i szyi, w zaborczym, przemyślanym geście, aby przypomnieć mi, że jest jego — że zawsze była.

„Zawsze dostawałaś, co chciałaś, Charlotte…” Głos Evelyn jest miękki i aksamitny. „Miałaś nazwisko, tytuł, dom, ale teraz moja kolej. Proszę, nie bądź taka… nie możemy być winni temu, że się zakochaliśmy. Poza tym, Christopher zawsze jasno mówił, że kocha mnie. To ty przyszłaś między nas i wszystko zrujnowałaś. Jak to jest sprawiedliwe?”

Moje ręce krwawią, ale czuję, jakby ta krew nie była nawet moja... jakby cięcie należało do kogoś innego.

Gniew wzbiera w moich żyłach, gorący, powolny i gęsty.

Ale to nie jest ten rodzaj gniewu, który wybucha... To ten, który eroduje, który spoczywa głęboko w kościach... cichy, zimny, niemal dostojny gniew, ten, który nie potrzebuje krzyku, aby być zrozumianym.

"Charlotte, nie utrudniaj tego bardziej, niż to konieczne. Mój dziadek nie żyje... nie ma sensu tego przeciągać."

"Już ci mówiłam, Christopher. Nie dam ci tego cholernie rozwodu," warczę, moje oczy ostrzą się, podobnie jak mój głos. "Naprawdę myślisz, że pozwolę tej niskiej klasy dziwce zająć moje miejsce?"

"Nie musisz niczego decydować — teraz jestem hrabią. To moja decyzja."

"Gratulacje, Christopher, pewnie jesteś zachwycony!" odpowiadam sarkastycznie, przyglądając się im obu od stóp do głów, nie mogąc powstrzymać gniewu, który grozi wybuchem. Potem rzucam szyderczy uśmiech i dodaję, "Ale zapomniałeś o jednym małym szczególe, kochanie."

Christopher milczy, ale jego oczy lekko drgają, mała szczelina pojawia się w murze obojętności, który starannie budował.

"Podczas gdy byłeś zajęty obcowaniem z kochanką podczas czytania testamentu, nie usłyszałeś klauzuli siedemnastej."

Evelyn zatrzymuje się w połowie ruchu włosami, jej wyraz twarzy na chwilę sztywnieje, a Christopher naprawdę blednie, jakby krew nadal spływająca z mojej ręki właśnie opuściła jego twarz.

"Klauzula... co?" Jego głos wychodzi słaby.

Podnoszę podbródek, uśmiech wciąż na moich ustach, ale teraz zimniejszy, bardziej kontrolowany, niemal okrutny jak on.

"Z udziałami Marshalla możesz pozostać większościowym akcjonariuszem firmy. Ale jeśli się rozwiedziemy..." robię pauzę, pozwalając moim słowom wsiąknąć.

Uśmiech Evelyn na chwilę gaśnie, a ona pochyla się w stronę Christophera, szepcząc mu do ucha, "Kochanie, co to oznacza?"

"Oznacza to, że Marshall Houghton przekazał wszystkie swoje udziały w firmie mnie, a nie Christopherowi."

Evelyn blednie, jej twarz w końcu skręca się w coś, co rozpoznaję i smakuję — panikę.

"Kłamiesz! To nie ma sensu! On jest prawowitym spadkobiercą... jest wnukiem Marshalla—"

"Ale kochał mnie bardziej niż kogokolwiek," mówię dumnie, wiedząc, że moje słowa zranią głębiej niż Christopher kiedykolwiek przyzna. Nie mam krwi Houghtonów, oczywiście... Ale Marshall nigdy nie ukrywał swojego faworyzowania.

"Zadzwoń do swoich prawników, Christopher. Potwierdź to, co mówię. Możesz się ze mną rozwieść, jeśli chcesz, ale te udziały wymkną ci się z rąk jak piasek. A na końcu..."

Kładę rękę na brzuchu, ponownie podnosząc podbródek i patrząc na nich z wyższością, "... sprawię, że stracisz absolutnie wszystko."

"A jak to zrobisz?!" Evelyn drwi, jej śmiech wyraźnie wymuszony.

"Jak?" powtarzam, a słowo kapie jak słodki jad. "Jestem legalną żoną, dziedziczką udziałów... w ciąży z kolejnym bezpośrednim spadkobiercą rodziny Houghtonów."

Christopher w końcu na mnie patrzy, naprawdę patrzy. Jego oczy lekko się rozszerzają, jakby wiadomość była prawdziwym koszmarem, najbardziej nieprzyjemną niespodzianką jego życia, i przyznaję, że boli jeszcze bardziej.

Potem jego wyraz twarzy ciemnieje czymś, czego nie rozumiem, i nie jestem pewna, czy chcę.

Cisza w pokoju staje się absolutna, sekundy ciągną się... aż Christopher w końcu przerywa ją zimnym, dalekim, obojętnym głosem:

"Bardzo dobrze. Jeśli wybierasz pozostanie w małżeństwie bez miłości, niech tak będzie. Ale od dziś Evelyn będzie mieszkać z nami w posiadłości Rosehollow. Akceptuj to lub podpisz papiery rozwodowe — możesz narzekać ile chcesz."

Ściskam krwawiącą rękę, sprawiając, że więcej kropli plami biuro Marshalla w ponure pożegnanie, połykając wszystkie moje protesty.

"Ale pamiętaj, że nigdy nie będziemy szczęśliwą, namiętną parą..." robi pauzę, patrząc na mnie zmęczonymi oczami, potem dodaje cicho, przez zaciśnięte zęby, "Przysięgam, Charlotte... Nigdy cię nie pokocham."

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

245.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.7k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

94.9k Wyświetlenia · Zakończone · Calista York
Trzy dni przed zaręczynami przyłapała swojego narzeczonego i przyrodnią siostrę na zdradzie, co złamało jej serce. W strugach deszczu, mężczyzna, który ją kochał, podniósł ją, mówiąc: "W końcu cię znalazłem." Po jednorazowej nocy, pośpiesznie się pobrali. Wkrótce odkryła, że jest Ministrem Finansów i prezesem największego konglomeratu. Jednocześnie zdała sobie sprawę, że straciła osiem lat wspomnień, a jej tożsamość wydawała się niezwykle wyjątkowa...
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

332.1k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.4k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."