
Odpuszczenie Doma
Susume Blumem · Zakończone · 167.5k słów
Wstęp
Boją się go wszyscy, nikt go nie dotyka, jest królem brutalnego imperium—śmiertelnego, kontrolowanego i całkowicie nietykalnego. Pod ostrymi garniturami i krwawą reputacją kryje się sekret, który go prześladuje: rzadka choroba skóry, która ukrywa więcej niż ujawnia, oraz przeszłość tak pokręcona, że jest przykuta do milczenia.
Miłość? To broń, której odmawia używać, aż do jej powrotu.
Jade—dziewczyna, którą kiedyś uratował, a potem pozwolił jej odejść.
Ale nie jest już drżącą istotą sprzed lat. Teraz jest dzika. Piękna. Bezkompromisowo niebezpieczna. A gdy wraca do jego świata, dorosła i płonąca, żelazna kontrola Dominica zaczyna pękać. Jej krągłości, jej usta, jej zapach—wszystko w niej jest pokusą ostrą jak brzytwa.
Dotyka go, jakby nie bała się potwora.
Całuje go, jakby chciała być pożarta.
A w ciemnych zakamarkach jego penthouse'u, przyciśnięta do szklanych okien i aksamitnych prześcieradeł, łamie każdą zasadę, którą kiedykolwiek żył. Ich chemia jest wybuchowa—każde skradzione spojrzenie to iskra, każdy dotyk to zagrożenie, które może ich obu rozbić. Przysiągł, że nigdy jej nie zdobędzie. Teraz nie potrafi się od niej odsunąć.
Ale w świecie Dominica, przyjemność ma swoją cenę.
Gdy ich eksplodujący romans pogłębia się, wrogowie krążą jak sępy, a imperium, które zbudował, zaczyna pękać pod ciężarem obsesji.
Ona może być jego zbawieniem—albo wyzwalaczem, który zniszczy ich oboje.
On jest królem grzechu. Ona jest dziewczyną, która odważa się płonąć obok niego.
🔥 Brutalna siła. Niezagojone blizny. Pożądanie, które zamienia się w miłość—i miłość, która może ich oboje zabić.
Rozdział 1
J A D E
"Tato!" mój przenikliwy głos rozległ się z drugiego piętra. Kłóciłam się właśnie z Quintinem, moim najlepszym przyjacielem, który był dla mnie jak brat. Mimo że był ode mnie dwa lata starszy, zawsze nim rządziłam, bo tak po prostu było między nami od zawsze.
Teraz musieliśmy rozstrzygnąć ważną sprawę, więc wezwałam jedyną osobę, która mogła nam pomóc.
Tą osobą był Dominic Giano Calvetti.
Samo wypowiedzenie jego imienia wywoływało dreszcze na mojej skórze. Ten Włoch był największym bossem mafii w Aelbank City, a poznaliśmy go, gdy miałam zaledwie sześć lat.
Widzicie, Quintin i ja zostaliśmy porwani i zabrani do szefa mafii o imieniu Enzo. W tamtym czasie Dominic właśnie przeprowadził się z Nowego Jorku, by założyć swoją własną mafię.
A co lepszego na zrobienie sobie imienia niż wyeliminowanie największych szefów mafii w okolicy?
W każdym razie, gdy ten wysoki, blady mężczyzna o srebrzystobiałych włosach wszedł do pokoju, było to jak zobaczenie anioła. Tylko że ten anioł nie przyszedł z skrzydłami i harfą, ale w fioletowym garniturze w paski i z fioletowym Desert Eagle. Wystarczy powiedzieć, że gdy rozwalił głowę Enzo na naszych oczach, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie taka miłość miłość, ale wiecie, taka wdzięczna. Chociaż skłamałabym, gdybym nie przyznała, że ostatnio zastanawiałam się, jakby to było go pocałować.
Kiedy ta myśl po raz pierwszy pojawiła się w mojej głowie, semestr wiosenny na mojej uczelni powoli dobiegał końca, a egzaminy zbliżały się wielkimi krokami. Siedziałam na zajęciach z analizy rachunkowej i nagle głośno westchnęłam, przerywając profesora Mitchella.
Nie muszę mówić, że byłam zszokowana i zawstydzona, bo nie miałam pojęcia, dlaczego w ogóle o czymś takim pomyślałam. Może to były te nowe dorosłe hormony, jak je nazywałam, albo po prostu ekscytacja związana z pocałunkiem tak niebezpiecznego mężczyzny.
Oczywiście, ze względu na rzadką chorobę skóry, którą miał, Dominic nie wyglądał jak tradycyjny włoski mafioso. Ba, jego wygląd, przyznaję, był odpychający dla większości ludzi, gdy go pierwszy raz widzieli. Moja najlepsza przyjaciółka Blaire nadała mu przydomek Jack Frost, gdy spotkała go po raz pierwszy.
Jednak w moich oczach jego nienaturalnie blade cechy czyniły go jeszcze bardziej wyjątkowym.
Obwiniałam swoje nowe zainteresowanie o wszystkie te erotyczne romanse mafijne, które Blaire kazała mi czytać przez cały semestr. Była to część jej własnych zajęć pozalekcyjnych, aby poprawić swoje pisarstwo, ponieważ studiowała literaturę.
Od zawsze chciałam być częścią organizacji mafijnej Dominica, ale on jasno dał do zrozumienia, że rozważy moją prośbę dopiero po ukończeniu przeze mnie studiów. Dlatego od roku studiowałam na prywatnej uczelni, dążąc do uzyskania dyplomu z rachunkowości sądowej.
Co mogę powiedzieć, nie zamierzałam pozwolić, by Dominic wpadł za unikanie podatków.
Moje nowe emocje bardzo mnie zdezorientowały i myślałam o nich przez ostatnie sześć tygodni, odkąd zaczęły się moje wakacje letnie.
Z moimi dziewiętnastymi urodzinami zbliżającymi się wielkimi krokami, miałam nadzieję, że będę mogła zaspokoić tę nagłą i dziwną ciekawość, którą miałam wobec niego. Czułam, że pocałunek z nim pomoże mi przetworzyć te dziwne nowe uczucia, które rozwijałam.
Dominic nie był tak naprawdę ojcem w sensie dosłownym. Przynajmniej nie dla mnie, zwłaszcza że byłam dziewczyną, a on nie miał pojęcia o wychowywaniu dzieci.
Oczywiście, przyjął Quintina i mnie pod swój dach i zapewnił nam dach nad głową. Ale miał mafijną organizację do prowadzenia, więc to na służących i nauczycielach spoczywała opieka nad nami, a jako dzieci rzadko go widywaliśmy.
Dla mnie Dominic zawsze był bardziej jak ten irytujący, nadopiekuńczy starszy brat. Nawet jeśli doprowadzał cię do szału, nadal go szanowałeś i troszczyłeś się o niego.
Quintin i ja byliśmy jedynymi dziećmi, które kiedykolwiek mogły mieszkać w rezydencji Calvetti, i nie muszę mówić, że nie brakowało nam niczego.
Luksusowa posiadłość była zbudowana na zboczu wzgórz, a jej wysokość pozwalała nam cieszyć się pięknymi widokami na miasto. Szczególnie widok na molo, obok Wschodniego Doku w Canary Wharf, który stał w oddali, był jednym z moich ulubionych widoków.
Rezydencja Calvetti była pięknym dziełem architektury, z wieloma piętrami nad i pod ziemią. Były dwa główne wejścia, jedno na zachód, a drugie na wschód. Wewnątrz rezydencji, jak i na zewnątrz kompleksu, patrolowała liczba ciężko uzbrojonych ochroniarzy. Wznosząca się ponad każdą inną strukturę posiadłości, wieża strażnicza, obsługiwana przez dwóch mężczyzn przez cały czas, zapewniała maksymalne bezpieczeństwo.
Uwielbiałam tu mieszkać, i chociaż mogłam zostać na kampusie, zdecydowałam się tego nie robić. Gdyby to zależało ode mnie, nigdy bym nie odeszła, bo ludzie w tym budynku byli moją rodziną. Poza tym, dokuczanie im było po prostu zbyt zabawne!
Zostawiając Quintina, który mruczał pod nosem, podeszłam do otwartych drzwi mojej sypialni, wystawiłam głowę na korytarz i znowu krzyknęłam:
"Taaaaatuuuusiuuuu!" wrzasnęłam z uśmiechem, wiedząc, jak bardzo Dominic nienawidził, gdy tak go nazywałam.
Mogłam go sobie teraz wyobrazić, gdy bez wątpienia słyszał moje irytujące krzyki, siedząc w dużym salonie z Vincentem, tuż poniżej nas na pierwszym piętrze. Dominic pewnie warczał i zaciskał zęby, przeklinając moje imię, ale lubiłam myśleć, że miał do mnie słabość.
Vincent był człowiekiem niewielu emocji, a jego ciemne, płonące oczy były jak bezdenne baseny lodowatej cieczy. Wielu się go bało i szanowało, zasłużenie zdobywając swoje miejsce jako drugi po Dominicu. Mogłam sobie wyobrazić, jak jego ciemne brwi unoszą się, gdy moje krzyki docierały do jego uszu.
Moje myśli wróciły do pokoju, gdy Quintin krzyknął na mnie:
"Zapytam cię jeszcze raz, Jade, co do diabła zrobiłaś ze swoimi włosami?" zawołał, jego 178 cm sylwetka była sztywna.
"Możesz się po prostu wyluzować, Quin?" odpowiedziałam, używając mojego przezwiska dla niego, próbując go uspokoić.
"Nie mogę! Widziałeś swoją głowę?" Quintin gestykulował, jego głos stawał się coraz głośniejszy, "Dlaczego myślałaś, że to będzie dobry pomysł?"
"Co to za różnica? To moje włosy i mogę robić z nimi, co chcę!" odkrzyknęłam.
W tym momencie Dominic wparował do sypialni, "Dzieci, dzieci, dość tych kłótni..." jego słowa zamarły, gdy jego wzrok spoczął na nas.
Na jego wejście moje zielone oczy rozbłysły, "Tatusiu! Podoba ci się?"
"Jade! Co do diabła zrobiłaś ze swoimi włosami?" pytanie Dominica odzwierciedlało pytanie Quintina, gdy stał tam, jego blada twarz wykrzywiona w zmieszaniu.
Moje długie, karmelowo-brązowe włosy były teraz jaskrawo fioletowe. Błyszczące pasma otaczały moją delikatną twarz, a reszta gęstych loków spływała po moich plecach. Znalezienie dokładnego odcienia fioletu, który chciałam, było trudne, ale po miesiącach poszukiwań znalazłam salon, który go miał.
"Zafarbowałam je, oczywiście! Zrobiłam to na moją imprezę urodzinową później. Za kilka godzin będę miała dziewiętnaście lat i powiedziałeś mi kilka lat temu, że mogę zafarbować włosy na fioletowo, gdy skończę osiemnaście. Pomyślałam, że roczne opóźnienie nie jest takie złe," mój uśmiech był szeroki.
Niebieskie oczy Dominica rozszerzyły się, wyraźnie zaskoczone, że w ogóle pamiętałam tę rozmowę.
"Oczywiście żartowałem! Nie myślałem, że mówisz poważnie; to było ponad dekadę temu, na Boga," wykrztusił.
"I z tym, wychodzę!" Quintin powiedział, szybko dodając, "Idę omówić przygotowania do imprezy z Jee-minem. Postarajcie się nie pozabijać za bardzo," jego śmiech można było usłyszeć, gdy zaczął wychodzić.
"Wyślij tu Jee-mina na chwilę, zanim wyjdziesz," Dominic rozkazał, zanim Quintin wyszedł.
Delikatnie szturchając jego ramię, "No i co..." powiedziałam, kręcąc się wesoło, "Podoba ci się, tatusiu?"
Wziął głęboki oddech, a jego oczy zwęziły się, "Jade, ile razy mówiłem ci, żebyś mnie tak nie nazywała? Wiesz, jak bardzo mnie to irytuje!"
"Dokładnie..." cichy chichot uciekł mi z ust, gdy kontynuowałam, "Poza tym, używanie imion Dominic albo pan Calvetti nie jest tak zabawne, a cóż, chciałam mieć coś innego do nazywania cię poza zwykłym Dom..." zatrzymałam się i wydęłam usta, zanim dodałam, "Bądź wdzięczny, że nie zdecydowałam się nazywać cię Tatusiem Domem. Chociaż, myślałam o Domie Domie, brzmi całkiem nieźle, prawda?"
Dom Dom. Mówienie tego na głos sprawiało, że chichotałam jeszcze bardziej. Wymyśliłam to na podstawie jego preferencji seksualnych, przynajmniej na podstawie plotek, które słyszałam. Z pewnością Dom Dom brzmiało lepiej niż Tatuś Dom Dick, a porównując oba, myśl ta sprawiła, że parsknęłam śmiechem, próbując go stłumić.
Na wzmiankę o Domie Domie, Dominic cicho warknął, "Jade..." Uwielbiałam, gdy mówił moje imię.
Moje prawdziwe imię to Martha Miller, ale nienawidziłam go, bo przypominało mi o przeszłości i brzmiało zbyt nudno. W końcu zmieniłam je.
Dominic zaproponował imię Jade, stwierdzając, że intensywność moich zielonych oczu przypomina mu Jadeit. Od razu zakochałam się w tej nazwie.
Uśmiechając się, podeszłam jeszcze bliżej niego i objęłam jego lewe ramię. Z westchnieniem oparłam głowę na jego ramieniu, jego 193 cm wzrostu górował nad moimi 170 cm. Jak zawsze, pachniał tak dobrze, że nie mogłam się powstrzymać od wdychania zapachu jego perfum.
Wydymając usta, spojrzałam na niego, "Więc, podoba ci się ten kolor, Dom? Pasuje do twojego ulubionego odcienia fioletu."
Gdy miał odpowiedzieć, ktoś zapukał do drzwi.
Ostatnie Rozdziały
#107 Obligacje niezniszczone-2
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#106 Obligacje niezniszczone-1
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#105 Konsekwencje
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#104 Ogień i krew
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#103 Obliczone ryzyko
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#102 Zaufanie i zdrada-2
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#101 Zaufanie i zdrada-1
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#100 Cienie i dym-2
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#99 Cienie i dymo-1
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#98 Duchy przeszłości-2
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zaproszenie śmierci
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.












