
Zaginione siostry: Niewolnicza wyspa wilczego króla
Sansa · Zakończone · 219.7k słów
Wstęp
1797 rok. Westbay, południowo-zachodnia Anglia.
Starzy rybacy szeptali w portowych knajpach o czarnych statkach, które sunęły bez żagli, polując w zimowych mgłach. Mówili półgłosem o wyspie–twierdzy, gdzie potwory trzymały niewolników — miejscu, które ochrzcili mianem „Piekło Dziewek”.
Brałam ich za głupców opowiadających bajędy za miedziaka, takie do tandetnych straganowych gazetek.
Dopóki ten przeklęty statek nie przypłynął po nas.
Mnie i moją siostrę, Davelinę, zaciągnięto na pokład legendarnego czarnego okrętu. Mój chłopięcy przebraniec zwiódł lykanów, więc trafiłam między niewolników–mężczyzn, podczas gdy Davelinę zabrano do ich Króla.
Dni szorowania krwią zbroczonych kamiennych posadzek nauczyły mnie, czym jest groza tego zamczyska. Strażnicy szeptali o Wilczym Królu, który pożera każdą kobietę, jaką mu przyślą. Żadna nie dożywała świtu.
Ale nawet w przebraniu nie byłam bezpieczna.
Żółte ślepia zatrzymywały się na mnie zbyt długo. Chrapy im drgały, wciągając mój zapach.
Koszmarna prawda wyszła na jaw szybko — niektórzy lykani byli tak wygłodzeni, że brali każdą ciepłą dziurę, byle żywą.
Młodzi niewolnicy znikali. Tych „szczęśliwych” śmierć zabierała od razu.
Kiedyś rozluźniły mi się bandaże. Przez jedno, lodowate uderzenie serca moje kształty przebiły się przez materiał. Skuliłam się, garbiąc, z sercem łomoczącym jak młot w kuźni.
Łamiący się głos. Podejrzliwe spojrzenia. Otarcia o katastrofę, po których cała się trzęsłam.
Każda wpadka przybliżała mnie do zdemaskowania. Każdy kolejny dzień oznaczał, że Davelina gdzieś tam, w ich komnatach rozpłodowych, więcej cierpi.
Jak długo dam radę przeżyć na tej wyspie potworów?
Jak długo, zanim odkryją, że jestem dziewczyną?
W tym kamiennym piekle, pełnym wrzasków i wycia, kończą mi się kryjówki. Nie mam już dokąd uciec.
NOTA OD AUTORKI: Ta książka to ekstremalnie mroczny romans fantasy, inspirowany okrucieństwami znanymi z prawdziwego świata, ale rozgrywający się w fikcyjnym uniwersum. Zawiera skrajnie ciężkie treści, w tym drastyczną przemoc, przymusowe więzienie oraz wątki seksualne, które mogą głęboko poruszyć lub zaniepokoić czytelnika. Przed dalszą lekturą przygotuj się moralnie i emocjonalnie. Tylko dla w pełni dojrzałych odbiorców.
Rozdział 1
Punkt widzenia Nataszy
Westbay, południowo-zachodnia Anglia.
– Nataszo Hastings, złaź z tego masztu w tej chwili!
Głos mojej matki niósł się czysto przez całą przystań, piskliwy od tej specyficznej mieszanki irytacji i rezygnacji, którą słyszałam przez całe życie. Udawałam, że nie słyszę, podciągając się o ostatnie kilka stóp, by sprawdzić olinowanie. Widok z góry wart był każdego kazania – całe Westbay rozpościerało się pode mną, a jesienne słońce zamieniało morze w płynną miedź.
– Daj dziewczynie spokój, Mary – zawołał ojciec z pokładu. – Ma lepsze oko do luźnych lin niż połowa mojej załogi.
– To nie dziewczyna, to istne utrapienie! – Matka stała na nabrzeżu z założonymi rękami i czerwoną twarzą. – Spójrz na nią! Ubrana jak jakiś obdartus, łazi po górze jak małpa w cyrku. Ona ma siedemnaście lat, John! Siedemnaście! Powinna uczyć się prowadzić dom, a nie… cokolwiek to jest!
Zjechałam w dół z wyćwiczoną łatwością, lądując miękko na pokładzie. Moje znoszone żeglarskie portki były uwalane smołą, luźna koszula o dwa rozmiary za duża – pożyczona od starszych braci, zanim zaciągnęli się na statki handlowe – a moje krótkie, ciemnobrązowe loki sterczały spod czapki pod dziwnymi kątami. Wyglądałam bardziej jak zaniedbany dwunastolatek niż panna na wydaniu.
Idealnie.
– Sprawdzałam sztag, mamo – powiedziałam z udawaną beztroską. – Jeszcze tydzień i ojciec mógłby stracić cały żagiel podczas sztormu.
– Twoja siostra nie włazi na maszty. – Złość matki nieco uchodziła, jak powietrze z przekłutego pęcherza. – Twoja siostra wie, jak zachowuje się przyzwoita młoda dama.
– Ewelina jest idealna – przyznałam, bo to była święta prawda. W wieku dwudziestu lat moja starsza siostra była wszystkim, czym ja nie byłam – pełna gracji, piękna, ze złocistobrązowymi włosami, które upinała w misterne warkocze. Połowa kawalerów w Westbay wzdychała do niej po nocach. – Ale Ewelina dostaje choroby morskiej od samego patrzenia na łódki, więc ktoś musi pomagać ojcu.
– Nie dostaję choroby morskiej – dobiegł nas głos siostry z nabrzeża. Pojawiła się obok matki z koszykiem robótek na biodrze, próbując powstrzymać uśmiech. – Po prostu wolę twardy grunt pod nogami.
– Jak każdy rozsądny człowiek – wtrąciła matka znacząco.
Ojciec zaśmiał się, a jego ogorzała twarz pokryła się siateczką zmarszczek.
– Gdybym miał kolejnego syna po tym, jak chłopcy wyjechali, Mary, to właśnie tego bym chciał. Skoro Bóg dał nam same córki, biorę co dają. – Zmierzwili mi włosy. – Mój mały morski bóbr. Wlezie wszędzie, naprawi wszystko, roboty się nie boi.
– „Mały morski bóbr” – mruknęła matka pod nosem. – Tak ją teraz nazywa cała wioska. Nie „Natasza”, nie „Panna Hastings”, tylko „mały morski bóbr”, jakby była jakąś maskotką portową!
– Mogło być gorzej – rzuciłam. – Stary Tomasz woła na Jimmy'ego „ryba, co chodzi”.
– To wcale nie jest zabawne! – Ale kąciki ust matki drgały. Nigdy nie potrafiła gniewać się zbyt długo. – Syn piekarza pytał o ciebie w zeszłym tygodniu. Musiałam tłumaczyć, że moja córka wyciąga więcierze na kraby. Patrzył na mnie jak na wariatkę.
– Syn piekarza jest nudny jak flaki z olejem. Gada tylko o gatunkach mąki.
– Jest szanowany. Ma perspektywy.
– Ma twarz jak niedopieczona kluska.
– Nataszo!
Ewelina parsknęła śmiechem, za co oberwała karcącym spojrzeniem.
– Nie zachęcaj jej. Masz dawać dobry przykład.
– Ktoś musi pilnować, żeby nie spadła z żadnego masztu – powiedziała Ewelina dyplomatycznie. – Skończyłaś już, czy masz jeszcze jakieś olinowanie do inspekcji?
Zerknęłam w niebo. Słońce chyliło się ku horyzontowi, malując wszystko bursztynem i złotem.
– Skończyłam. A co?
– Bo ojciec powiedział, że mamy wolny wieczór. – Oczy Eweliny błyszczały szelmowsko. – Myślę o tym, żeby wpaść dziś wieczorem do „Pieśni Delfina”.
– Chcesz iść do tawerny? – Gapiłam się na moją idealną, ułożoną siostrę. – Matka nas obie zabije.— Matka nie musi o niczym wiedzieć — powiedziała Davelina ze stoickim spokojem. — Powiem, że idziemy do żony pastora po wzornik do haftów. A ty powiesz, że idziesz cerować sieci.
Uśmiechnęłam się szeroko. Właśnie za to Davelina była moją ulubioną osobą na całym świecie.
— Zgoda, niech będzie „Pieśń Delfina” — odparłam. — Ale nie przebieram się.
— Nawet bym nie śmiała cię o to prosić — odparła Davelina. — Pewnie wywołałabyś skandal, wyglądając choć raz jak dziewczyna.
Gdy dotarłyśmy na miejsce, w „Pieśni Delfina” było już tłoczno i duszno od tytoniowego dymu i oparów piwa. Nasunęłam czapkę głęboko na czoło i zgarbiłam ramiona, przeciskając się przez tłum z wyćwiczoną swobodą. W tych łachach, z krótko obciętymi włosami i owiniętą bandażami klatką piersiową, byłam po prostu kolejnym synem rybaka, który wpadł na kufel po robocie.
Davelina przyciągała znacznie więcej uwagi. Kilku mężczyzn odwróciło głowy, gdy weszła, a ich wzrok zawisł na jej złocistych włosach i ślicznej buzi. Zbyła ich jednak ze swoim zwykłym wdziękiem, kiwając głową uprzejmie, lecz chłodno, i ruszyła w stronę narożnego stolika, który zdążyłam już zająć.
— Naprawdę powinnaś zapuścić włosy — mruknęła, układając fałdy spódnicy. — Masz taki piękny kolor…
— Wyglądałabym, jakbym udawała kogoś, kim nie jestem — przerwałam jej, starając się, by mój głos brzmiał nisko i szorstko. — Tak jest łatwiej. To jestem ja.
Westchnęła ciężko, ale nie protestowała. Przerabiałyśmy tę rozmowę setki razy. Davelina rozumiała, nawet jeśli nie do końca to pochwalała, że po prostu czuję się tak swobodniej.
— Przynajmniej spróbuj siedzieć jak dziewczyna — szepnęła.
Spojrzałam w dół i zorientowałam się, że rozwaliłam się na krześle z szeroko rozstawionymi nogami, jedną kostkę opierając na kolanie. Mało to było damie przystoi. Poprawiłam się nieco, co spotkało się z aprobatą w jej oczach.
Stary Tomasz już brylował przy palenisku, a blask ognia oświetlał jego zniszczoną wiatrem twarz. Miał siedemdziesiąt trzy lata i przeżył więcej sztormów, niż większość ludzi widziała wschodów słońca.
— Pięćdziesiąt lat temu — zaczął Tomasz, a jego jedyne zdrowe oko błyszczało — mój ojciec zobaczył coś, co prześladowało go aż do grobowej deski.
Pochyliłam się do przodu, wciągnięta tonem jego głosu. Tomasz był mistrzem gawędy.
— Czarny okręt — ciągnął dalej — bez żagli, bez wioseł, płynący pod wiatr, jakby ciągnęły go niewidzialne ręce. Kadłub wyglądał jak zwęglone drewno, czarny jak grzech śmiertelny.
Młody Jan — ten prawdziwy Jan, nie ja — parsknął w swój kufel.
— Daj spokój, Tomaszu. Za dużo wypiłeś. Jaki statek płynie bez żagli?
— Mój ojciec — przerwał mu ostro Tomasz — widział na własne oczy, jak trzy łodzie rybackie popłynęły za tym przeklętym statkiem w stronę zachodniej głębi. Żadna nie wróciła.
W tawernie zapadła cisza.
— Przez lata znikało więcej łodzi. Urzędnicy zwalali to na sztormy. Na piratów. Ale mój ojciec wiedział swoje. — Zniżył głos. — Ci ludzie zostali zabrani na Wyspę Zaginionych.
Słyszałam już różne wersje tej historii, ale dziś wieczorem w sposobie, w jaki Tomasz ją opowiadał, było coś innego.
Nachyliłam się do Daveliny.
— Te stare pryki uwielbiają te swoje bajdy z dreszczykiem.
— Cii — syknęła, ale jej dłoń odnalazła moje ramię, a palce zacisnęły się mocno. — Słuchaj.
Stary Wilhelm odezwał się ze swojego kąta.
— Też słyszałem te opowieści od dziadka. Mówił, że tę wyspę zamieszkują potwory. — W jego głosie brzmiała niezachwiana wiara. — Przychodzą w najczarniejsze noce, gdy mgła ściele się gęsto. Polują na młode kobiety i silnych mężczyzn.
— Dlaczego na młode kobiety? — zawołał ktoś z sali.
Twarz Wilhelma spochmurniała.
— Przez to, co im robią.
Zapadła grobowa cisza.
Tomasz pochylił się, a światło ognia sprawiło, że jego twarz wydała się prastara i przerażająca.
— Na tej wyspie stoi twierdza. Warownia Króla Potworów. — Rozejrzał się po obecnych kobietach — jego wzrok zatrzymał się na Davelinie, po czym prześlizgnął się obojętnie po mnie. — Nazywają to Piekłem Dziewcząt.
Na dźwięk tej nazwy żołądek ścisnął mi się w supeł.
Ostatnie Rozdziały
#212 Rozdział 212 Koniec
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#211 Rozdział 211
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#210 Rozdział 210
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#209 Rozdział 209
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#208 Rozdział 208
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#207 Rozdział 207
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#206 Rozdział 206
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#205 Rozdział 205
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#204 Rozdział 204
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#203 Rozdział 203
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.












